Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraina chce do NATO
2014-09-07
Piotr Bajor

Władze Ukrainy zapowiedziały: rezygnujemy ze statusu państwa pozablokowego i rozpoczynamy starania o członkostwo w NATO.

Ukraińska deklaracja otwiera kolejny rozdział w relacjach pomiędzy Ukrainą a Sojuszem Północnoatlantyckim. W ostatnich kilkunastu latach układały się one różnie: od intensywnej współpracy do politycznego ochłodzenia.

 

Rosja niezwłocznie zaprotestowała przeciwko tym planom. W samym Sojuszu decyzja ta również nie wzbudziła entuzjazmu.

 

Pierwsze kroki

Współpraca Kijowa z NATO rozpoczęła się tuż po uzyskaniu w 1991 roku niepodległości. Już w marcu 1992 roku Ukraina została członkiem Północnoatlantyckiej Rady Współpracy, a dwa lata później jako pierwsze z państw poradzieckich przystąpiła do programu Partnerstwo dla Pokoju. W 1997 roku podpisała Kartę NATO-Ukraina: wyrażono tym samym wolę rozszerzania bilateralnych stosunków i powołano komisję dwustronnej współpracy. Nie oznaczało to jednak, że Kijów zamierza ubiegać się o wstąpienie do NATO – potwierdzono raczej wolę współpracy i chęć udziału Ukrainy w kształtowaniu nowego systemu bezpieczeństwa europejskiego.

 

Deklarację przystąpienia do NATO władze w Kijowie złożyły kilka lat później: w 2002 roku przyjęto strategię,w której określono, że celem Ukrainy jest uzyskanie członkostwa w Sojuszu. Podjęte kroki nie odzwierciedlały jednak ukraińskich interesów i poglądów społeczeństwa: były one obliczone raczej na pozyskanie sympatii Zachodu, co wynikało z kolei z pogłębiającej się izolacji międzynarodowej Leonida Kuczmy. Na Ukrainie pogarszał się wówczas stan demokracji i toczyła afera związana z zabójstwem dziennikarza Heorhija Gongadze.

 

Ukraina przestanie istnieć

Po dojściu do władzy Wiktora Juszczenki uzyskanie członkostwa w NATO i UE zostało określone jako priorytety polityki zagranicznej i bezpieczeństwa kraju. W okresie jego prezydentury Ukraina zintensyfikowała współpracę z Sojuszem, jednak strategiczny cel – akcesja – nie został osiągnięty. Wynikało to głównie z kategorycznego sprzeciwu Rosji, braku jednomyślności wśród członków Sojuszu oraz niskiego poparcia wśród samych Ukraińców dla tego kroku.

 

Media donosiły, że na szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku (wówczas ważyły się losy przyznania Ukrainie Planu Działań na rzecz Członkostwa – MAP) prezydent Władimir Putin miał powiedzieć, iż ukraińska akcesja oznaczałaby naruszenie wyłącznej strefy rosyjskich wpływów i może spowodować rozpad Ukrainy. Miał również dodać, że Rosja w takiej sytuacji byłaby zmuszona do podjęcia działań skierowanych na oderwanie Krymu i wschodnich obwodów. Kreml zaprzeczał wprawdzie prasowym doniesieniom, jednak w kontekście obecnych wydarzeń na Ukrainie brzmią one proroczo.

 

Neutralność i pozablokowość

Wygrana Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich w 2010 roku oznaczała reorientację polityki zagranicznej. Jeszcze jako prezydent-elekt Janukowycz w jednym z pierwszych wywiadów dla rosyjskiej telewizji zapowiedział rezygnację z ubiegania się o członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim.

 

Kilka miesięcy później Rada Najwyższa przyjęła ustawę potwierdzające to stanowisko: uznano Ukrainę za państwo „neutralne i pozablokowe". Parlament wskazywał, że uwzględniając położenie oraz sytuację geopolityczną w regionie, takie rozwiązanie jest najbardziej optymalnym dla bezpieczeństwa kraju.

 

Status państwa neutralnego i pozablokowego nie zapobiegł agresji ze strony Rosji, która zgodnie z Memorandum budapeszteńskim powinna być gwarantem bezpieczeństwa, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy (dokument ten podpisany został w 1994 roku, po zrzeczeniu się przez Ukrainę prawa do posiadania odziedziczonej po ZSRR broni atomowej). Dziś w Kijowie słychać głosy krytykujące oddanie nuklearnego arsenału i żądania przywrócenia Ukrainie statusu państwa atomowego. To dziś nierealny scenariusz.

 

Chcemy do Sojuszu

O woli ubiegania się o członkostwo w Sojuszu poinformował premier Arsenij Jaceniuk pod koniec sierpnia, a ukraiński rząd skierował do parlamentu projekt specjalnej ustawy w tej sprawie. W przekazanym do Rady Najwyższej uzasadnieniu podkreślono, że priorytety polityki zagranicznej się nie zmieniają: są nimi wstąpienie do Unii Europejskiej oraz odrzucenie udziału w Unii Celnej, Wspólnej Przestrzeni Gospodarczej i jakichkolwiek innych organizacjach międzynarodowych, których program jest sprzeczny z integracją z Brukselą. Stwierdzono również, że ukraiński priorytet integracji z europejską przestrzenią prawną, gospodarczą i polityczną determinuje konieczność zmiany polityki bezpieczeństwa państwa. Podkreślono wreszcie, że sytuacja w jakiej znalazła się Ukraina wymaga, by na poziomie ustawowym przyjąć zapisy dające podstawy prawne wstąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego.

 

Rosyjski sprzeciw

Co ciekawe, w uzasadnieniu nowelizacji ustawy nie wspomina się o rosyjskiej agresji i zagrożeniu z jej strony, jako powodach ubiegania się o członkostwo w NATO. Być może władze w Kijowie nie chciały nazywać rzeczy po imieniu, by nie dawać Kremlowi powodów do kolejnych oskarżeń i eskalacji konfliktu. Takie stanowisko nie miało jednak żadnego przełożenia na działania Rosji: ostro skrytykowała ona zamiary ukraińskich władz.

 

Zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, Michaił Popow, stwierdził, że potencjalne rozszerzenie NATO to jedno z zewnętrznych wojennych zagrożeń dla Rosji i fakt ten zostanie uwzględniony w przygotowywanej nowej redakcji Doktryny wojennej. Z kolei minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow podkreślał, że ewentualne zaproszenie Ukrainy do NATO będzie przez Rosję ocenione jako zagrożenie dla jej bezpieczeństwa narodowego.

 

Tymoszenko za referendum

Interesująca jest ewolucja poglądów Julii Tymoszenko w dyskutowanej sprawie. W okresie swoich rządów niewiele zrobiła ona na rzecz akcesji, a jej ciągłe konflikty z Juszczenką wpływały na niestabilność polityczną, która utrudniała współpracę z Sojuszem.

 

Obecnie była premier stała się gorącym zwolennikiem członkostwa w NATO i kwestia ta była jednym ze sztandarowych haseł jej kampanii prezydenckiej. Odnosząc się do decyzji rządu w tej sprawie, Tymoszenko stwierdziła, że po raz pierwszy w historii niepodległej Ukrainy naród nie jest podzielony w kwestii NATO i zdecydowana większość Ukraińców opowiada się za członkostwem. „Nie mamy żadnych wątpliwości, że jak najszybsze przystąpienie do Paktu będzie jednym z czynników zakończenia wojny, przywrócenia pokoju i powrotu do normalnego życia" – podkreśliła Tymoszenko.

 

Była ukraińska premier zapowiedziała również, że jej partia, Batkiwszczyna, będzie inicjować referendum w sprawie akcesji – w jej opinii powinno się ono odbyć wraz z zaplanowanymi na 26 października przedterminowymi wyborami parlamentarnymi. Przedstawiciele Batkiwszczyny złożyli już stosowne dokumenty w Centralnej Komisji Wyborczej i obecnie zbierają wymagane trzy miliony podpisów.

 

Tymoszenko twierdzi, że większość Ukraińców poprze dziś członkostwo w NATO, dzięki czemu decyzja władz będzie miała legitymizację społeczną. „Wierzę, że dzięki temu Ukraina będzie silniejsza. Wierzę, że raz na zawsze uda się uniknąć jakichkolwiek agresywnych działań ze strony Rosji" – stwierdziła szefowa Batkiwszczyny.


Szczyt nadziei

Ukraińskie deklaracje dotyczące członkostwa w NATO zapewne nieprzypadkowo zbiegły się w czasie z zaplanowanym na 4-5 września szczytem w Newport. W jego trakcie prezydent Petro Poroszenko przeprowadził serię rozmów z zachodnimi politykami, zorganizowano także posiedzenie Komisji NATO-Ukraina. Po spotkaniu wydano komunikat, w którym oskarżono Rosję o naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz bezprawną aneksję Krymu. Moskwie zarzucono celową destabilizację wschodnich obwodów, co – jak podkreślono – wpływa na poziom bezpieczeństwa całego obszaru euroatlantyckiego.

 

Sojusznicy zwrócili uwagę na prawo Kijowa do przywrócenia pokoju we wschodnich obwodach oraz ochrony własnych obywateli. Zaapelowali także do dowódców kierujących operacją antyterrorystyczną o dalsze podejmowanie maksymalnych działań, skierowanych na uniknięcie ofiar wśród ludności cywilnej. Szefowie państw NATO potwierdzili zaangażowanie w dalszy rozwój szczególnego partnerstwa z Ukrainą, które „będzie sprzyjać rozwojowi stabilnej, pokojowej i niepodzielnej Europy".

 

Ukraiński prezydent podziękował przywódcom Sojuszu za wsparcie suwerenności, integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy. Wyraził także wdzięczność za deklaracje pomocy finansowej: w trakcie szczytu potwierdzono bowiem wcześniejsze doniesienia o uruchomieniu czterech funduszy powierniczych NATO, skierowanych na wsparcie systemu obrony i bezpieczeństwa kraju. Ze wstępnych informacji wynika, że będą to fundusze wspierające system dowodzenia, kontroli i komunikacji, logistykę, ochronę przed zagrożeniami cybernetycznymi oraz leczenie i rehabilitację uczestniczących w walkach żołnierzy. Szef Sojuszu Anders Fogh Rasmussen zapowiedział, że oprócz bilateralnego wsparcia pomoc NATO dla Ukrainy wynosić będzie piętnaście milionów euro. Dodał również, że ewentualne dostawy sprzętu wojskowego uzależnione będą od indywidualnej decyzji poszczególnych członków Sojuszu.

 

Uwzględniając obecne potrzeby Ukrainy to niewielka suma, która nie oznacza realnej pomocy dla tego państwa. Dlatego też powyższe ustalenia w wielu komentarzach ekspertów były przyjmowane z dużym sceptycyzmem. Istotny jest też fakt, że niewiele mówiono o bardzo istotnej decyzji Kijowa dotyczącej woli uzyskania członkostwa w NATO: owszem, przywódcy Sojuszu potwierdzili politykę otwartych drzwi i wcześniejsze ustalenia wobec Ukrainy, jednak nie padły w tej sprawie konkretne deklaracje. Prezydent Poroszenko również nie naciskał na tę kwestię. Podkreślił, że w celu przystąpienia do NATO najpierw sama Ukraina musi spełnić szereg kryteriów i przeprowadzić liczne reformy: nie tylko w siłach zbrojnych, lecz także w życiu społeczno-politycznym.

 

Ta dyplomatyczna wypowiedź Poroszenki potwierdza nieoficjalne doniesienia wskazujące, że wola uzyskania przez Ukrainę członkostwa w Sojuszu nie została entuzjastycznie przyjęta w wielu stolicach państw członkowskich. W najbliższym czasie Kijów będzie zapewne zacieśniać współpracę z Sojuszem, jednak bez wyraźnie określonej perspektywy członkowskiej. O akcesję będzie niezwykle trudno. Dobitnie pokazał to już szczyt NATO w Bukareszcie, a ostatnie wydarzenia na Ukrainie oraz trwająca de facto wojna z Rosją, jeszcze bardziej wzmocniły dotychczasowe obawy części zachodnich przywódców. Okazuje się więc, że agresja przeciwko Ukrainie i wzrost zagrożeń dla bezpieczeństwa europejskiego zmniejszyły szanse Kijowa na szybkie uzyskanie członkostwa w Sojuszu.

 

Dr Piotr Bajor jest wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Bajor
Powrót
Najnowsze

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu