Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Polowanie na Saakaszwilego
2014-09-08
Wojciech Wojtasiewicz

Gruzińskie władze postawiły Saakaszwilemu zarzuty i chcą, aby był on poszukiwany międzynarodowym listem gończym.

Postawienie przez gruzińską prokuraturę zarzutów byłemu prezydentowi Micheilowi Saakaszwilowi niewiele ponad miesiąc po podpisaniu przez Gruzję umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską oraz w trakcie wojny na Ukrainie jest skrajną nieodpowiedzialnością i politycznym awanturnictwem.



Zarzuty i obrona

Pod koniec lipca gruzińska prokuratura po raz drugi wezwała byłego prezydenta Gruzji na przesłuchanie w charakterze świadka, a on – po raz drugi odmówił. Kilka dni później gruzińskie organy ścigania postawiły Saakaszwilemu pierwszy z trzech zarzutów: oskarżyły go o przekroczenie uprawnień w związku z rozbiciem protestów opozycji jesienią 2007 roku oraz o zamknięcie i zajęcie majątku telewizji Imedi należącej do oligarchy Badriego Patarkacyszwilego (te same zarzuty usłyszeli również były premier Wano Merabiszwili, były prokurator generalny Zurab Adeiszwili, były minister obrony Dawid Kezeraszwili oraz były burmistrz Tbilisi Gigi Ugulawa).

Komentując postawione mu zarzuty były prezydent stwierdził, że stał się kolejnym celem ataku rządu Gruzińskiego Marzenia. Dodał, że polityka ta niszczy relacje Gruzji z Zachodem i jest na rękę Moskwie oraz, że on sam nie zamierza brać udział w farsie, która ma za zadanie uniemożliwić jego międzynarodową aktywność (w ostatnich tygodniach Saakaszwili gościł między innymi w Warszawie, Kijowie i Budapeszcie).

Sąd w Tbilisi przychylił się 2 sierpnia do wniosku prokuratury i wydał nakaz aresztowania Micheila Saakaszwilego (Sąd Apelacyjny odrzucił odwołanie się od nakazu zatrzymania złożone przez adwokata byłego prezydenta). Kilka dni później prokuratura postawiła mu kolejny zarzut, tym razem dotyczący zlecenia w 2005 roku pobicia deputowanego opozycji Walerego Gelaszwilego. Ostatni zarzut został postawiony 13 sierpnia, a dotyczył nieprawidłowego wykorzystania publicznych środków przeznaczonych na Służbę Specjalnej Ochrony Państwa (Saakaszwili miał wydać blisko dziewięć milionów lari na luksusowe hotele, centra odnowy biologicznej i odzież). Pod koniec miesiąca gruzińska prokuratura poinformowała, że zwróci się do Interpolu o wydanie tak zwanego czerwonego zawiadomienia i wpisanie Saakaszwilego na międzynarodową listę poszukiwanych.



Reakcja kraju i świata

Próba pociągnięcia do odpowiedzialności karnej Micheila Saakaszwilego wywołała zdecydowany sprzeciw polityków Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Swoje zaniepokojenie wyraziła także Unia Europejska (oświadczenie Catherine Ashton) oraz Stany Zjednoczone (oświadczenie Departamentu Stanu). Krytyczne stanowisko zajęło również polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Przedstawiciele Zachodu podkreślali, że każdy obywatel jest równy wobec prawa, jednak wymiar sprawiedliwości nie może być wykorzystywany jako narzędzie politycznej zemsty.

Komentując postawienie zarzutów Saakaszwilemu, premier Irakli Garibaszwili podkreślił, że jego rząd otrzymał od Gruzinów mandat do stworzenia systemu, w którym wszyscy będą równi wobec prawa. Zapewnił, że proces będzie obiektywny i transparentny oraz, że nie zaszkodzi integracji Gruzji z Unią Europejską ani stosunkom z jakimkolwiek krajem. Do sprawy odniósł się również prezydent Giorgi Margwelaszwili, który zaznaczył, że rząd musi pokazać, iż za zarzutami wobec jego poprzednika nie kryje się chęć politycznego rewanżu.



Nie tylko Saaka

Apetyty gruzińskiej prokuratury trudno zaspokoić. Po postawieniu zarzutów byłemu prezydentowi gruziński aparat ścigania wziął na cel byłego przewodniczącego parlamentu i kandydata Zjednoczonego Ruchu Narodowego na prezydenta w zeszłorocznych wyborach – Dawida Bakradzego. 20 sierpnia wszczęto śledztwo w sprawie niezgłoszonego konta bankowego lidera opozycji (jako parlamentarzysta miał obowiązek wpisać je do wykazu majątku) oraz źródła 276 tysięcy funtów zgromadzonych przez niego i jego żonę. Bakradze został przesłuchany przez prokuraturę (podtrzymuje, że oszczędności pochodzą ze sprzedaży domu teścia w 2002 roku). Wydaje się jednak, że postawienie zarzutów i aresztowanie kolejnego kluczowego polityka Zjednoczonego Ruchu Narodowego jest tylko kwestią czasu. Z pewnością spokojny o swoją przyszłość nie może być również były sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego Giga Bokeria.

Ponadto 11 sierpnia Sąd Apelacyjny podtrzymał wyrok skazujący na karę czterech lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności byłego premiera Wano Merabiszwilego. Sprawa dotyczyła rozbicia demonstracji opozycji w maju 2011 roku.



O co idzie gra?

Jedną z obietnic, z jaką koalicja Gruzińskie Marzenie przejmowała władzę, było rozliczenie ekipy Saakaszwilego (tego domagała się większość Gruzinów). Okres rządów byłego prezydenta i jego współpracowników nie był wolny od błędów, ciągot autorytarnych, arogancji władzy czy nadużyć finansowych, jednak działania nowych władz noszą raczej znamiona politycznej zemsty i odwetu. Co ciekawe w tym kontekście, Saakaszwili, dochodząc do władzy na przełomie 2003 i 2004 roku, postanowił nie stawiać przed oblicze wymiaru sprawiedliwości swojego poprzednika Eduarda Szewardnadzego: uznał, że jego dokonania i zaniechania rozliczy historia.

Na liczne procesy wytoczone byłym współpracownikom Saakaszwilego z coraz większym zaniepokojeniem patrzą zachodni partnerzy Gruzji. Rozliczenia coraz częściej w oficjalnych wystąpieniach europejskich i amerykańskich polityków określane są mianem „selektywnej sprawiedliwości" (wyrok wobec byłego szefa rządu Wano Merabiszwilego porównywany był do osadzenia w więzieniu Julii Tymoszenko).

Tbilisi przekracza cienką czerwoną linię. Rząd Garibaszwilego potwierdza tym samym brak programu dla Gruzji i chęć zemsty na byłym prezydencie, który nadal pozostaje aktywny zarówno w polityce krajowej (pomimo tego, że od listopada zeszłego toku nie przebywa w Gruzji), jak i międzynarodowej. O braku pomysłów na pobudzenie gospodarki, ściągnięcie nowych inwestorów czy poprawę poziomu życia Gruzinów może świadczyć niedawna wymiana aż siedmiu ministrów. Rosnące niezadowolenie społeczne uwidacznia się w coraz słabszych wynikach sondażowych władz (Gruzinom nie starcza ograniczona normalizacja stosunków z Federacją Rosyjską czy podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE, której pozytywne skutki odczuwalne będą dopiero w perspektywie kilku lat). W rezultacie gruziński rząd nie potrafiąc dać obywatelom chleba – zafundował im igrzyska. Trudno wskazać inny powód postawienia zarzutów Saakaszwilemu dopiero kilkanaście miesięcy od przejęcia władzy przez Gruzińskie Marzenie – oskarżenia sformułowane wobec lidera Zjednoczonego Ruchu Narodowego nie są nowe oraz nie wymagają gromadzenia ogromnego materiału dowodowego. Stanowią raczej powtórzenie zarzutów stawianych od bardzo długiego czasu.

 

Piękna katastrofa

Działania podejmowane przez Gruzińskie Marzenie mogą przynieść efekt odwrotny do zamierzonego. Po pierwsze, cały czas przypominają Gruzinom o Saakaszwilim: nadal jest on obecny w dyskursie, a władzom zależy na trwałym wyeliminowaniu go z polityki. Po drugie, w dłuższej perspektywie rządzący mogą uczynić byłego prezydenta politycznym męczennikiem, którego prześladuje się za zreformowanie kraju i przeciwstawienie się Władimirowi Putinowi (Misza cały czas podtrzymuje, że obecna ekipa jest służalcza względem Kremla). Po trzecie, obecny rząd i prokuratura mogą skompromitować się w oczach Gruzinów, jeśli nie będą w stanie ściągnąć – przy pomocy międzynarodowych organów ściągania – Saakaszwilego do Gruzji, osadzić w areszcie i postawić przed sądem (gruzińska prokuratura poniosła już porażkę w sprawie ekstradycji z Francji byłego ministra obrony Dawida Kezeraszwilego).

Z polowania na Saakaszwilego może wyniknąć jedynie piękna katastrofa, która doprowadzi do obniżenia prestiżu i wiarygodności Gruzji na arenie międzynarodowej oraz ukaże nieskuteczność i groteskowość gruzińskiego wymiaru sprawiedliwości. Porażka organów ścigania skutkować będzie również kolejnym nieuzasadnionym triumfem byłego prezydenta. Niestety, po raz kolejny sprawdza się zasada, że w polityce łatwiej rozliczać i wskazywać czyjeś błędy, niż samemu zrobić coś pozytywnego i konstruktywnego.



Wojciech Wojtasiewicz


Powrót
Najnowsze

Via Carpatia. Podróże po Węgrzech i Basenie Karpackim

19.11.2019
Ziemowit Szczerek
Czytaj dalej

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu