Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Konflikt, którego nikt nie chce
2014-09-09
Piotr Oleksy

W Naddniestrzu wiele osób przypomina dziś maksymę: „chcesz zachować pokój – szykuj się do wojny".

 

Naddniestrzańska gospodarka jest w tragicznym stanie. Rząd parapaństwa był zmuszony nie tylko cofnąć obiecane podwyżki, ale i obciąć pensje pracowników budżetówki o 15 procent. Władze mają wytłumaczenie: kłopoty gospodarcze są efektem polityki Mołdawii i Ukrainy, które po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej wprowadzają stopniowo blokadę ekonomiczną Naddniestrza. Wprowadzenie pełnej blokady – zdaniem Tyraspolu – ma zaowocować „katastrofa humanitarną w NRM".

 

Sami sobie winni

Statystyki mówią jednak coś zupełnie innego – naddniestrzańskie przedsiębiorstwa nie tylko nie są „blokowane", ale i zwiększają eksport: zarówno do Mołdawii, jak i na Ukrainę. Gospodarcza katastrofa jest raczej efektem wieloletnich zaniedbań, braku inwestycji oraz korupcji. Sytuacja międzynarodowa daje Tyraspolowi łatwe wytłumaczenie kryzysu wewnętrznego; pozwala także nie tylko odwrócić uwagę mieszkańców NRM od problemów wewnętrznych, ale i konsolidować społeczeństwo, w którym pojawia się coraz więcej partykularyzmów.

 

Prezydent Jewgienij Szewczuk i jego ministrowie mówią nie tylko o zagrożeniu gospodarczym: nieustannie powtarza się, że „Naddniestrze znalazło się w najtrudniejszej sytuacji od 1992 roku", czyli od wojny z Mołdawią w wyniku, której się odłączyło. Szewczuk wprost oświadczył, że NRM może czuć się zagrożona przez militarną aktywność Ukrainy. Nawiązywał w ten sposób zapewne do działań ukraińskich Wojsk Granicznych oraz budowy rowu przeciwczołgowego i zasieków wzdłuż granicy (Szewczuk nie tłumaczy, dlaczego defensywne instalacje mają zagrażać Naddniestrzu).

 

Rumuni: od zawsze i na zawsze

Poczucie zagrożenia dominuje także w naddniestrzańskiej publicystyce. Z jednej strony agresorem mogłaby być Ukraina, z drugiej zaś, jak udowadniają niektórzy autorzy, miałby być to Zachód, który ataku na Naddniestrze dokonałby rękami Mołdawii i Rumunii. Co charakterystyczne dla tamtejszej kultury publicznej, w obliczu wojny rosyjsko-ukraińskiej jako największe zagrożenie dla regionalnej struktury bezpieczeństwa przedstawiana jest właśnie Rumunia. Zdaniem części naddniestrzańskich publicystów, Bukareszt może chcieć wykorzystać sytuację, by realizować swoje ekspansjonistyczne plany: połączyć się z Mołdawią i zająć Naddniestrze.

 

Rumuńskie zagrożenie" jest stałym elementem retoryki naddniestrzańskich władz. Obecnie mogą one dołączyć do tego jeszcze jeden element: prozachodnie i „banderowskie" (jak często pisze się w tamtejszej publicystyce) władze w Kijowie. Dzięki temu twierdza jest już w pełni oblężona.

 

Ani Mołdawia ani Ukraina nie powinny bać się jednak ataku ze strony naddniestrzańskiej armii – byt nieuznawanego państwa jest zbyt kruchy, by przez agresję i angażowanie się w geopolityczne awantury ryzykować własne interesy. Opisanej retoryki nie należy traktować więc jako ideologicznej podbudowy pod działania wojenne. To czy Rosja zechce wykorzystać terytorium NRM do destabilizacji sytuacji w przygranicznych regionach Ukraina (poprzez otwarte działania wojskowe lub nowych „zielonych ludzików") – to już zupełnie inna kwestia.

 

Niewdzięczny patron

Należy pamiętać o jeszcze jednym, często niedostrzeganym aspekcie naddniestrzańskiej retoryki: jest ona skierowana nie tylko do własnego społeczeństwa, ale również do rosyjskiej opinii publicznej i wpływowych konserwatywnych intelektualistów. Od wielu lat Naddniestrze czuje się niedoceniane przez Rosję – podczas gdy Abchazja i Osetia Południowa zostały uznane, a Krym błyskawicznie przyłączono, naddniestrzański status się nie zmienia.

 

Tyraspol jest ponadto świadomy, że głównym celem polityki Rosji w regionie jest zjednoczenie Naddniestrza z Mołdawią na zasadach federacji bądź konfederacji – miałoby to uniemożliwić Mołdawianom integrację z Zachodem i na stałe zatrzymać ich w rosyjskiej strefie wpływów. W żadnym przypadku nie jest to na rękę naddniestrzańskiej elicie i społeczeństwu. Nieustanne mówienie o Naddniestrzu jako zachodnim bastionie rosyjskiej cywilizacji ma więc na celu utrudnienie Moskwie łatwego „oddania" NRM. Tym razem narracja ta może być wzbogacona o wizerunek bastionu „Russkiego mira", gniecionego przez prozachodnią Mołdawię i Ukrainę. Mogłoby to zagwarantować większą uwagę Moskwy, owocującą jeszcze większym wsparciem materialnym, co z kolei rozwiązałoby część problemów wewnętrznych parapaństwa.

 

 

Niepotrzebny wystrzał

Strach jest uczuciem odgrywającym ważną rolę w naddniestrzańskiej polityce. O ile na Zachodzie przedstawia się zazwyczaj NRM jako trzymających w szachu Mołdawię groźnych separatystów, to sam Tyraspol czuje się otoczony przez wrogów i nieustannie zagrożony. Ten sam Tyraspol spogląda na swojego patrona, który jest dziś zaangażowany na wschodzie Ukrainy – spogląda i zastanawia się: czy Rosja mogłaby i chciałby bronić również nas?

 

Gdy przebywałem w Naddniestrzu wiosną 2013 roku (doszło wówczas do spowodowanego naddniestrzańską próbą ustanowienia kontroli nad „sporną" wsią Warnica wzrostu napięć w stosunkach z Mołdawią) pracownicy organizacji międzynarodowych monitorujący sytuację w regionie podkreślali pewien niebezpieczny aspekt. Twierdzili, że gdy społeczeństwo żyje w poczuciu zagrożenia, eskalacja konfliktu z „wrogiem" to igranie z ogniem. W takiej atmosferze nietrudno, by zawiódł „czynnik ludzki", a więc by któryś z żołnierzy otworzył niepotrzebnie ogień. Sytuacja łatwo może się wówczas wymknąć spod kontroli, burząc misterną konstrukcję stosunków naddniestrzańsko-mołdawskich czy naddniestrzańsko-ukraińskich.

 

Tyraspol może niebawem chcieć doprowadzić do zaognienia stosunków z Ukrainą lub Mołdawią (drugi wariant jest bardziej prawdopodobny). Retoryka „oblężonej twierdzy" i poczucie zagrożenia będą się umacniać. Miejmy nadzieję, że napięta atmosfera nie zaowocuje nowym, nawet niewielkim konfliktem, którego nikt nie chce.

 

Piotr Oleksy jest redaktorem naczelnym portalu eastwestinfo.eu oraz doktorantem w Instytucie Wschodnim UAM. Stały współpracownik Nowej Europy Wschodniej.

 

 


Powrót
Najnowsze

Donbas: kruchy pokój?

18.11.2019
Aleksander Kowalewski
Czytaj dalej

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu