Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Konflikt rosyjsko-ukraiński to nasza sprawa
2014-09-26
Jerzy Maria Nowak, Bartosz Cichocki

Z Jerzym Marią Nowakiem rozmawia Bartosz Cichocki: Pocieszam się, że w warunkach rzeczywistego zagrożenia pojawiłoby się w Polsce więcej patriotyzmu.

 

Rozmowa z Jerzym Marią Nowakiem dotycząca rozpadu Układu Warszawskiego i relacji Warszawy z Moskwą na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku ukaże się w najbliższym numerze NEW.

 

BARTOSZ CICHOCKI: W Polsce coraz częściej dyskutuje się o tym, czy konflikt rosyjsko-ukraiński to nasza sprawa.

JERZY MARIA NOWAK: Konflikt dwóch naszych sąsiadów nie może być nam obcy ze strategicznego, wojskowego, politycznego i gospodarczego punktów widzenia. Możemy się zastanawiać, jaki jest zakres jego oddziaływania na Polskę, jednak musimy być stroną zainteresowaną. Naczelną zasadą naszej polityki powinno być niedopuszczenie do odrodzenia się polityki szarych stref, stref wpływów w regionie. Tym bardziej, że nierównoprawny status polityczny państw środkowoeuropejskich (w tym Polski) w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego ma swoje przesłanki w porozumieniach z lat 1997 i 2002 – zabraniają one rozmieszczania na ich terytorium broni jądrowej, znaczących sił konwencjonalnych i urządzeń militarnych.

 

Nie uspokoiły Pana ustalenia ostatniego szczytu NATO?

Kiedy pełniłem funkcję Stałego Przedstawiciela RP przy NATO na jednym z posiedzeń powiedziałem, że w Polsce chcemy traktować Rosję jako solidnego, ściśle współpracującego z Sojuszem partnera, ale mamy wątpliwości co do przewidywalności sytuacji wewnętrznej w Federacji Rosyjskiej i niepokoją nas elementy wrogości w tamtejszych doktrynie wojskowej i w propagandzie. Nic wyzywającego więc nie powiedziałem. Zapadła jednak cisza i widziałem po minach kolegów ambasadorów i sekretarza generalnego, że zepsułem atmosferę w dobrym towarzystwie. To były typowe reakcje, taka była wówczas poprawność polityczna w NATO.

Wrześniowy szczyt w Newport odbywał się w innej atmosferze. Po raz pierwszy zaczęto dostrzegać zagrożenie dla bezpieczeństwa Sojuszu ze strony Rosji. Nareszcie zainteresowano się problemami obrony państw flankowych (Polska, trzy państwa bałtyckie, Rumunia). Rezultaty są bardzo skromne, to dopiero początek, ale rozumiem argument Niemiec, by bez potrzeby nie eskalować konfliktu.

 

Jak ocenia Pan włączenie dowództwa korpusu międzynarodowego w Szczecinie do dowództw wzmożonego reagowania w ramach całego Sojuszu?

Oceniam je pozytywnie. Decyzje dotyczące zmiany organizacji sojuszniczych sił reagowania, w tym stworzenie słynnej szpicy, są ciekawymi konkretami, których wcześniej nigdy nie było. Liczyłem wprawdzie, że dowódca tej szpicy w razie pojawienia się „zielonych ludzików" będzie mógł działać tylko w porozumieniu z Naczelnym Dowódcą Połączonych Sił NATO w Mons w celu przywrócenia stanu pierwotnego w państwie członkowskim – bez przekraczania granicy i progu wojny (żaden kraj nie zgodzi się na wojnę w pełnym wymiarze bez decyzji narodowego parlamentu, my też nie powinniśmy tego robić). Ta decyzja nadal pozostaje jednak w gestii Rady Północnoatlantyckiej. Kiedy sam w niej zasiadałem, dręczyła mnie wizja: na granicy pojawia się nieprzyjacielski batalion, my się zbieramy i jeden delegat mówi: „Nie możemy działać nierozsądnie, Rosja to nasz partner strategiczny"; inny: „Najpierw trzeba wysłać komisję, która to sprawdzi"; jeszcze inny: „Czy wy w ogóle jesteście pewni, co się stało, Rosja to solidny partner"... Czas leci, a faktów dokonanych przybywa. Tego się bałem i nadal się boję.

Najniekorzystniejsze postanowienia szczytu NATO w Newport dotyczą Ukrainy. Wysokość przyznanej przez Sojusz pomocy jest na granicy hańby. Prezydentowi Petrowi Poroszence dano pośrednio do zrozumienia, że Ukraina znajduje się w rosyjskiej szarej strefie. Ten wraca do Kijowa i podpisuje porozumienia z Rosją, bo co ma zrobić? Musi się cofnąć, żeby nabrać sił.

 

Decyzje NATO są siłą rzeczy kompromisem między dwudziestoma ośmioma państwami. Czy w Polce nie powinniśmy być gotowi do działania w obliczu zagrożenia poza kompromisem sojuszniczym, np. w gronie najbliższych sąsiadów?

Różnice w NATO są znaczące, ale w regionie – jeszcze większe. Wyczucie niebezpieczeństwa wśród partnerów wyszehradzkich jest odmienne. Do tego dochodzi zróżnicowanie nastrojów społecznych w Polsce w kwestii pomocy Ukrainie. Z moich obserwacji jako prelegenta wynika, że panuje niechęć do angażowania się w sprawy ukraińskie, nawet w ramach NATO czy UE. Do głosu dochodzi wynikająca z historii stosunków polsko-ukraińskich nieufność. Rząd nie może całkowicie abstrahować od tych nastrojów, one prędzej czy później znalazłyby odzwierciedlenie w parlamencie.

 

Dodajmy niechęć do konfrontowania się z Rosją, cokolwiek ta konfrontacja oznacza. Z czego to wynika?

Na Zachodzie przybywa – w Polsce też – chętnych do korzystania z pozimnowojennej dywidendy pokoju: „Trzeba korzystać, handlować z Rosją, sprzedawać jabłka, warzywa i mięso, a nie wdawać się w afery". Zapaszek Monachium unosi się nad niektórymi stolicami w sprawach Krymu, wschodniej Ukrainy. Sytuacja różni się od tej z lat trzydziestych ubiegłego wieku. Putin to nie Hitler, ale faktem jest, że Rosja podejmuje irracjonalne działania, nakręcając spiralę kryzysu, który może w którymś momencie zagrozić także nam. Pocieszam się, że w warunkach rzeczywistego zagrożenia pojawiłoby się w Polsce więcej patriotyzmu.

 

Rozmawiał Bartosz Cichocki, autor bloga Security Policy. A Polish edition 

 

Jerzy Maria Nowak jest emerytowanym dyplomatą, w ciągu pięćdziesięciu lat kariery zawodowej (1960-2010) był m.in. pełnomocnikiem rządu ds. Układu Warszawskiego, dyrektorem departamentów MSZ odpowiedzialnych za politykę bezpieczeństwa międzynarodowego, ambasadorem RP przy organizacjach międzynarodowych (1991-1997), w Madrycie (2000-2002) oraz przy NATO (2002-2007). Autor kilkudziesięciu prac z zakresu stosunków międzynarodowych. Niedawno ukazały się jego wspomnienia „Dyplomata" (Bellona 2014).

 

Rozmowa z Jerzym Marią Nowakiem dotycząca rozpadu Układu Warszawskiego i relacji Warszawy z Moskwą na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku ukaże się w najbliższym numerze NEW.


Polecamy inne artykuły autora: Bartosz Cichocki
Powrót
Najnowsze

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gdańsk: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

12.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej

08.08.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu