Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Zbigniew Rokita

Zbigniew Rokita jest redaktorem „Nowej Europy Wschodniej”, współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Armenia w UE
2014-10-13
Zbigniew Rokita

Serż Sarkisjan ociągał się długo, wymigiwał się, ale w końcu 10 października podpisał porozumienie, które zakłada, że Armenia wejdzie do Unii Eurazjatyckiej 1 stycznia 2015. Stanie się to dopiero wówczas, ponieważ na razie organizacja jeszcze nie istnieje: istnieć zacznie właśnie z pierwszym dniem roku przyszłego.

 

Jeśli Unia Eurazjatycka będzie funkcjonować, dla Erywania przygoda w niej nie będzie łatwa. Pierwszym problemem jest brak wspólnej granicy z którymkolwiek z pozostałych przyszłych członków, a więc z Kazachstanem, Rosją i Białorusią – Gruzja i Azerbejdżan do akcesji się nie palą. Drugim problemem jest kwestia ormiańskiego terytorium, które będzie obejmowała jurysdykcja organizacji – innymi słowy, nie wiadomo, czy Armenia wstąpić ma z bądź bez Górskiego Karabachu. Nursułtan Nazarbajew poinformował, że osiągnięto w tej sprawie kompromis (wcześniej kazachstański prezydent kręcił nosem na armeńską akcesję, w wielu kwestiach skłaniał się ku stanowisku Baku, choć to ostatnie akcesji się akurat nie sprzeciwiało). Jaki to kompromis? Nie wiadomo, wszystkie strony milczą na ten temat. To przykłady: problemów jest znacznie więcej.

 

W Armenii dominuje przekonanie, że do Unii Eurazjatyckiej wstąpić trzeba, bo tylko tak można zagwarantować sobie bezpieczeństwo. Dla Ormian bezpieczeństwo to nie abstrakcyjne pojęcie – oznacza ono pokonanie Azerbejdżanu w Górskim Karabachu i oparcie się Turkom. Innymi słowy, bezpieczeństwo oznacza dla nich biologiczne przetrwanie tej części narodu, która zamieszkuje Republikę Armenii. Przeświadczenie o konieczności wstąpienia do Unii Eurazjatyckiej, nie oznacza jednak, że w idealnym świecie Ormianie życzyliby sobie takiego kroku. Na łamach ormiańskiej gazety Arawot w piątek czytaliśmy: Kiedy zaczynasz trzymać się z lepszymi od siebie, starasz się sam stać lepszym, udoskonalać się, pracujesz nad tym, co masz najlepszego. Kiedy wpadasz w złe towarzystwo, wychodzą na wierzch najgorsze cechy twojego charakteru. Jest mi żal, że żadna z politycznych sił [w Armenii] nie miała odwagi powiedzieć, że wstąpienie do Unii Eurazjatyckiej to błąd". W ubiegłym miesiącu na naszych łamach ormiańska publicystka Marina Brutyan stawiała tezę, że akcesja może oznaczać dla Sarkisjana utratę popularności, a być może i władzy.

 

Następny w kolejce jest Kirgistan, który również w przyszłym roku może dołączyć do organizacji – nie wykluczone, że nastąpi to już 1 stycznia 2015 roku. Dla Rosji akcesja Biszkeku nie będzie najprawdopodobniej korzystna gospodarczo, może za to zostać wykorzystana politycznie. Nie od dziś podkreśla się, że jednym z paraliżujących poradzieckie projekty integracje czynników jest zbyt znaczna różnica potencjałów ich członków.

 

Ale to wszystko działo się w Mińsku. A w Erywaniu?

 

Grupa Akaarwac powiesiła na budynku parlamentu poster przypominający o śmierci obywatela Gruzji Pogosa Pogosjana. Ten ostatni został trzynaście lat wcześniej śmiertelnie pobity przez ochroniarzy Roberta Koczariana w jednej z erywańskich kawiarni za to, że powiedział do ówczesnego prezydenta Cześć Rob". Ochroniarze pozwolili Koczarianowi i Charlesowi Aznovourowi odejść, po czym zabrali Pogosjana do toalety i zakatowali. Abstrahując od trudnego położenia międzynarodowego w którym znajdują się Ormianie jedno jest pewne – wstępując do Unii Eurazjatyckiej zbliżają się oni do świata w którym ochroniarze nadal będą bili przechodniów.

 

Zbigniew Rokita



Powrót
Najnowsze

Front północny

22.11.2017
Paweł Kost Wołodymyr Kopczak
Czytaj dalej

Polskie kino w Azji Centralnej

22.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Zawrót głowy od sukcesów?

21.11.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu