Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Jadwiga Rogoża

Ośrodek Studiów Wschodnich

Lewiatan – przeciw nam czy w nas?
2014-10-21
Jadwiga Rogoża

Lewiatan – przeciw nam czy w nas?

W listopadzie na ekrany polskich kin wchodzi „Lewiatan" Andrieja Zwiagincewa, laureata wielu prestiżowych nagród (w tym Złotego Lwa w Wenecji, dwóch rosyjskich nagród Nike i in.). Sam „Lewiatan" już został wyróżniony w Cannes za najlepszy scenariusz i jest rosyjskim pretendentem do przyszłorocznego Oskara (najlepszy film nieanglojęzyczny).

Film został po raz kolejny usytuowany w „pięknych okolicznościach przyrody" rosyjskiej północy, podobnie jak kręcony nad Ładogą „Powrót". Przyroda ta – surowa, odwieczna i obojętna – jest dobrym kontrapunktem dla ludzkiej szarpaniny. Główną osią filmu jest dramatyczna konfrontacja mieszkańca małego miasteczka w obwodzie murmańskim z państwem, uosabianym przez mera miasta – skorumpowanego, bezwzględnego, wyzutego z jakichkolwiek ludzkich odruchów. Konfrontacja, którą bohater filmu przegrywa – to nie spojler, to oczywistość. Tytułowym Lewiatanem, zgodnie z koncepcją Hobbsa, jest tu państwo, absolutna i niekontrolowana władza, wobec której poddany jest bezsilny i którą może jedynie akceptować. Film pokazuje zrost struktur władzy (mer-prokurator-sędzia-służby), gdzie „ręka rękę myje", a wśród nich „pierwszy" to biskup, którzy sypiąc cytatami z Biblii trzęsie całym tym światkiem. To właśnie biskup pełni w filmie rolę Lady Makbet, popychając wahającego się i bezwolnego momentami mera do użycia siły – zapewniając go, że „wszelka władza pochodzi od Boga", a „gdzie władza, tam siła – nie wahaj się jej użyć, bo cię wezmą za słabego". Tłem dla tej agitacji przy suto zastawionym stole biskupa jest obraz „Ostatnia wieczerza" i popiersie Chrystusa z brązu, kojarzące się raczej z wszechobecnymi do niedawna popiersiami Lenina czy Marksa. A na ścianie gabinetu mera wisi przysłowiowy już portret Putina, nie pozostawiający wątpliwości, kto jest symboliczną „kryszą" całego tego układu.

Lewiatan-państwo to dość oczywisty trop, o ułomności rosyjskiego państwa napisano już całe tomy. Refleksja nad filmem prowadzi jednak dalej: Lewiatan w filmie to coś więcej niż zewnętrzne, opresyjne państwo. To starotestamentowe uosobienie sił zła, które walczy z dobrem w każdym bohaterze. W filmie właściwie nie ma bohaterów pozytywnych. Niemal wszyscy się nawzajem zradzają, uciekają się do przemocy, klną, piją wódkę z gwinta lub szklankami bez zakąski, a potem siadają za kierownicę lub biorą się za broń, postrzelać dla zabawy do tarczy. Pokrzywdzony przez los bohater zapytuje „Za co, Boże?" – tyle że Bóg w życiu bohaterów filmu jest właściwie nieobecny. „Gdzieżeś był dotąd?" – pyta bohatera lokalny, biedny jak mysz kościelny batiuszka, który wydaje się tu symbolizować „sumienie narodu". Boga brak czy to w życiu biskupa, który jest lokalnym capo di tutti capi egzekwującym swoją władzę pod przykryciem biblijnych sentencji, czy to w życiu bohaterów, gdzie od czasu do czasu pojawia się co najwyżej w roli talizmanu – w samochodzie jednego z nich trzy małe ikonki sąsiadują z podobnego rozmiaru „trójcą" rozebranych panienek. Podobny nihilizm i myślenie magiczne Zwiagincew przedstawił w „Jelenie", gdzie główna bohaterka, która z zimną krwią planuje morderstwo męża, udaje się do cerkwi i dopytuje, któremu świętemu należy postawić świeczkę dla zmazania zaplanowanego czynu.

Film w samej Rosji zderzył się z zarzutami o antyrosyjskość i szerzenie negatywnych stereotypów, które (zdaniem krytyków filmu) świetnie sprzedają się na rusofobicznym Zachodzie. Rzeczywiście, „Lewiatan" bije w oczy stężoną dawką patologii – i politycznych, i społecznych. Nikt tu nie jest święty – wszyscy co i rusz łamią prawo lub zasady moralne, przekleństwa i wódka leją się nieprzerwanym strumieniem. Przeciw temu wystąpił nawet rosyjski minister kultury Miedinski, ogłaszając, że Rosjanie tak wódki nie piją.

Cóż, statystyki rzeczywiście dowodzą, że spożycie mocnych alkoholi w Rosji w ostatnich latach spada, są one (szczególnie w dużych miastach) zastępowane piwem czy winem. Są całe kluby smakoszy win, dobrego whisky czy koniaków. Można by dodać, że Polska też walczy ze stereotypem „Polaka-pijaka", a Internet pełen jest zdjęć zalanych jegomości na poboczach szos, zwieszonych na rowerach. Jednak życie na rosyjskiej prowincji rzeczywiście jest dalekie od trzeźwości, wystarczy poczytać prasę lokalną czy relacje podróżujących po Rosji. Sama nieraz byłam świadkiem, jak elastyczne jest tam podejście do zasady „don't drink & drive". Jak „parę małych kielonków" nie uważa się w ogóle za picie, jak pije się nawet w samochodzie, a kierowca dla wychylenia kieliszka na chwilę wysiada, bo „picie za kierownicą to zły omen". Byłoby nawet zabawne, gdyby nie było tragiczne. Jak tu skutecznie łamać stereotypy, gdy czyta się najnowsze doniesienia: „Zginął szef francuskiego potentata Total Christophe de Margerie – jego prywatny odrzutowiec startujący z moskiewskiego lotniska Wnukowo rozbił się w wyniku zderzenia z pługiem śnieżnym, którym operował pijany kierowca".



Powrót
Najnowsze

Mołdawia: Upadek egzotycznej koalicji

12.11.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Profesor Andrzej Nowak odznaczony Orderem Orła Białego

12.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Czy USA wycofa się z traktatu o otwartych przestworzach?

12.11.2019
Waleria Szackaja
Czytaj dalej

Polska nie wybuchła

11.11.2019
Sonia Knapczyk Andrzej Leon Sowa
Czytaj dalej

Retrospektywa filmów Pawła Łungina z udziałem reżysera

09.11.2019
Grzegorz Szymczak
Czytaj dalej

Wybory w Kiszyniowie. Czas na Cebana

08.11.2019
Miłosz Szymański
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu