Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ropa i wojsko osłabiają Rosję
2014-11-04
Grzegorz Kaliszuk

Rosja jest w tarapatach. Obniżenie ceny ropy naftowej o jednego dolara powoduje zmniejszenie wartości jej eksportu o 2,5 miliarda dolarów oraz spadek wartości przychodów budżetu o dwa miliardy dolarów w skali roku.

To ironia, ale właśnie „czarne złoto" i militaria są dzisiaj największym wyzwaniem dla rosyjskiego budżetu. Sytuacja makroekonomiczna oraz sankcje Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych sprowadziły ceny ropy naftowej do niebezpiecznego dla Rosji poziomu około 100 dolarów za baryłkę. Spadła również wartość rosyjskiej waluty – za jednego dolara należy zapłacić już czterdzieści rubli. Minister Finansów FR Anton Siułanow przyznaje, że takiej sytuacji nie spodziewano się w ubiegłym roku, kiedy planowano tegoroczny budżet.

 

Dolar w tą, dolar w tamtą

Rosyjski resort finansów opracowuje obecnie stress test i bada, jak zachowa się rosyjska gospodarka w różnych wariantach. Najczarniejszy z rozpatrywanych scenariuszy zakłada cenę baryłki ropy naftowej na poziomie osiemdziesięciu pięciu dolarów, kurs USD/RUB na poziomie pięćdziesięciu, czteroprocentową inflację oraz spadek PKB o 10 procent.

Eksperci ośrodka analitycznego Capital Economics oszacowali, że zachowanie równowagi rosyjskiego budżetu wymaga utrzymania ceny ropy na poziomie 105 dolarów za baryłkę. Podobnie szacuje polska firma analityczna e-petrol.pl, zdaniem której cena zawierająca się w przedziale 104-108 dolarów za baryłkę zapewni spokój Władimirowi Putinowi i rosyjskiej Dumie. Faktem jest, że w pierwszym półroczu bieżącego roku średnia cena ropy wyniosła 107,2 dolara – była więc wyższa od zakładanego w budżecie poziomu 104 dolarów za baryłkę. Oznacza, to, że spadek ceny ropy poniżej poziomu referencyjnego nie zaburzy od razu struktury rosyjskiego budżetu.

Niektórzy ekonomiści twierdzą, że problemem dla Rosji byłby jedynie stale utrzymujący się przez trzy lata poziom ceny ropy poniżej 100 dolarów za baryłkę lub przez jeden rok poniżej siedemdziesięciu dolarów. Obniżenie ceny ropy naftowej o jednego dolara powoduje zmniejszenie wartości eksportu o 2,5 miliarda dolarów oraz spadek wartości przychodów budżetu o dwa miliardy dolarów w skali roku.

Obecny układ w regionie – wciąż niestabilna sytuacja na Ukrainie, w Iraku oraz w Syrii – powinien powodować wzrost cen „czarnego złota". Dzieje się inaczej. Dlaczego? Zwiększa się globalna podaż tego surowca, zaś popyt pozostaje bez zmian, a chwilami spada. Stany Zjednoczone już dzisiaj są największym producentem gazu ziemnego na świecie, a w przyszłym roku mogą wydobywać więcej ropy niż kraje OPEC lub Rosja. Europa pozostaje wciąż w fazie bardzo rachitycznego wzrostu, a zbiorniki gazu i ropy naftowej są pełne. Powoduje to, że popyt na rosyjski surowiec jest bardzo stabilny, mimo zbliżającej się zimy.

 

 

Wyścig z samym sobą

 

Słabnący rubel, spadająca cena ropy (i w konsekwencji gazu ziemnego), rosnąca produkcja gazu i ropy naftowej z USA, sankcje gospodarcze, odcięcie źródeł finansowania w europejskich i amerykańskich bankach, wycofanie się zagranicznych firm z inwestycji w rosyjski sektor wydobywczy (ostatnio ze współpracy zrezygnował silnie zakorzeniony w Rosji Exxon Mobil) oraz rosnące potrzeby rosyjskiego społeczeństwa związane z obietnicami państwa socjalnego – to wszystko wywołuje coraz większą presję na administrację Władimira Putina. Ten ostatni zdaje się tym jednak nie przejmować i planuje zwiększenie wydatków militarnych do rekordowego poziomu osiemdziesięciu miliardów dolarów. Ta wielkość inwestycji odpowiada 4,2 procenta wartości rosyjskiego budżetu i stanowi największy odsetek budżetu narodowego przeznaczony na ten cel wśród największych państw świata. Zdaniem wielu ekonomistów rosyjska gospodarka nie wytrzyma takiego obciążenia, jednak „poradziecka ambicja" gospodarza Kremla jest silniejsza od chłodnych kalkulacji. W ubiegłym roku ponad 230 miliardów dolarów przychodów rosyjskiego budżetu pochodziło ze sprzedaży ropy i gazu. W tym roku te wartości mogą być dużo mniejsze, co przy spowolnieniu gospodarki praktycznie do zera oraz wielomiliardowych kredytach, które Rosnieft, Transnieft i Gazprom Nieft muszą spłacić w europejskich bankach do końca pierwszego kwartału 2015 roku, spowoduje, że możliwości inwestycyjne rosyjskiego budżetu zostaną zredukowane do minimum.

Również rynek wewnętrzny nie pomaga rosyjskiemu budżetowi. Zapotrzebowanie rodzimych przedsiębiorstw na gaz spadło w ciągu letnich miesięcy o ponad 7 procent. Kreml w tym czasie ogłosił sukces negocjowanego przez dziesięć lat kontraktu gazowego z Chinami. Czy jednak Państwo Środka pomoże uratować Rosję przed trwałą recesją? Już dzisiaj wiadomo, że sam Gazprom nie ma wystarczających mocy wydobywczych, aby zaspokoić zapisane w kontrakcie potrzeby Pekinu. Inni gazowi gracze muszą zatem zostać dopuszczeni do „Siły Syberii", aby uratować „kontrakt stulecia", jak umowę z Szanghaju nazywa otoczenie Putina.

Realizuje się najgorszy scenariusz dla Rosji. Spowolnieniu gospodarczemu towarzyszy spadek cen surowców energetycznych. Logiki jednak wciąż brakuje w działaniach rosyjskich władz. Wydatki na sektory wysokiej technologii ustępują miejsca wyścigowi zbrojeniowemu, w którym póki co uczestniczy tylko Putin.

 

Grzegorz Kaliszuk jest Kierownikiem ds. Rozwoju Produktów Inwestycyjnych w Grupie Allianz.


Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu