Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Pęknięte marzenie
2014-11-05
Wojciech Wojtasiewicz

W Gruzji duże zmiany: dymisja ministra obrony, rezygnacje ministrów spraw zagranicznych i integracji euroatlantyckiej. Czy państwu grozi chaos i przedterminowe wybory?



Bomba wybuchła pod koniec października. Gdy Irakli Alasania przebywał z oficjalnymi wizytami w Paryżu i Berlinie (prowadził rozmowy na temat planowanej budowy natowskiej infrastruktury w Gruzji) prokuratura postawiła zarzuty trzem obecnym i jednemu byłemu urzędnikowi departamentu zamówień publicznych oraz informatyki sztabu generalnego gruzińskiej armii. Funkcjonariusze zostali aresztowani i przesłuchani: zarzucono im nadużycia na kwotę 2,3 milionów dolarów. Sprawa dotyczyła przetargu na ułożenie światłowodu potrzebnego dla poprawy systemu komunikacji gruzińskiego wojska (zawiódł on w czasie wojny w 2008 roku), który miał zrealizować jeden z największych w Gruzji operatorów telekomunikacyjnych – firma Silknet. Był to dopiero początek afery.



Cicha wojna

Premier początkowo nie poinformował, czy zamierza zdymisjonować ministra obrony (kilkanaście miesięcy temu pozbawiony stanowiska został szef resortu rolnictwa, którego urzędnicy również zostali oskarżeni o nieprawidłowości przy przetargach). Alasania po powrocie do Gruzji kilkakrotnie oświadczał, że ma pełne zaufanie do swoich współpracowników, wierzy w ich niewinność, a w procesie przetargowym nie było żadnych uchybień. Zarzuty wobec urzędników resortu obrony od razu wywołały spekulacje na temat cichej wojny toczącej się w koalicji Gruzińskie Marzenie.

Kilka dni później przesłuchany został wiceminister obrony Aleksi Batiaszwili: najbliższy współpracownik Alasanii oraz – jak się okazało – bliski krewny dyrektora wykonawczego firmy Silknet. Dziesięciogodzinne przesłuchanie w charakterze świadka zakończyło się awanturą. Adwokat wiceministra poinformował, że składanie zeznań przez jego klienta odbyło się z licznymi naruszeniami prawa i procedur, a Batiaszwili nie podpisał protokołu z przesłuchania. Prokuratura stwierdziła, że wiceminister nie chciał odpowiedzieć na szereg pytań grając na zwłokę.

Niebawem nowe zarzuty przedstawiono kolejnym urzędnikom resortu obrony – tym razem usłyszeli je przedstawiciele służb medycznych gruzińskiego wojska. Zostali oskarżeni o zaniedbania o charakterze sanitarno-higienicznym w stołówkach gruzińskiego wojska, które spowodowały masowe zatrucie pokarmowe żołnierzy (sprawa w zeszłym roku dotknęła ponad 800 osób, z czego dziewięćdziesiąt wymagało hospitalizacji).

Bardzo szybko na kolejne oskarżenia zareagował Irakli Alasania, który stwierdził, że stanowią one atak na euroatlantycki kurs Gruzji i są motywowane politycznie. W czasie jego wystąpienia trwała narada premiera Irakliego Garibaszwilego z liderami pozostałych ugrupowań koalicyjnych. Po jej zakończeniu szef rządu poinformował o zdymisjonowaniu Irakliego Alasanii.



Nie ma litości

Premier stwierdził, że celem jego rządu była i pozostaje walka z korupcją, a on nie ma zamiaru robić wyjątków. Nowym ministrem zostanie dotychczasowy sekretarz rządowej Rady Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, trzydziestosześcioletni Mindia Janelidze. Ten mało znany urzędnik, nie będący do tej pory aktywnym politykiem, w przeszłości pełnił funkcję szefa departamentu kontrwywiadu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych (wówczas na czele resortu stał obecny premier).

W wieczornym wywiadzie Alasania poinformował, że nie wyklucza w najbliższym czasie również swojego aresztowania. Dodał, że stał się celem ataku politycznego, jednak nie chciał sprecyzować, kto za nim personalnie stoi. Wiele wskazuje na to, że w twierdzeniach Alasanii jest sporo racji. Nie wykluczając możliwości wystąpienia nieprawidłowości w podległym mu resorcie, wydaje się, że głównym celem zarzutów postawionych jego współpracownikom była chęć wyeliminowania ministra obrony. Alasania w ostatnich kilku miesiącach stał się najpopularniejszym politykiem i najlepiej ocenianym ministrem w kraju (w sierpniowym sondażu ufało mu aż 60 procent respondentów). To z pewnością niepokoiło premiera Irakliego Garibaszwilego, który mógł się obawiać, że u jego boku wyrośnie silny i popularny konkurent.

Alasania nigdy nie ukrywał swoich politycznych ambicji. Został za to ukarany przez byłego premiera Bidzinę Iwaniszwilego półtora roku temu, kiedy stracił stanowisko wicepremiera. Ówczesny lider Gruzińskiego Marzenia nie był zadowolony z przedwczesnej w jego ocenie deklaracji ministra obrony o chęci ubiegania się o urząd prezydenta jako kandydata całej koalicji. Alasania musiał się pokajać i zapomnieć o prezydenturze. Jego wczorajsza dymisja wydaje się być drugim i ostatnim akordem tego konfliktu.



Rząd się sypie, koalicja się rozpada

Dymisja Alasanii pociągnęła za sobą rezygnacje kolejnych ministrów. Jeszcze tego samego wieczoru ustąpił minister integracji europejskiej Aleksi Petriaszwili (członek ugrupowania Nasza Gruzja-Wolni Demokraci), a nazajutrz szefowa gruzińskiej dyplomacji Maja Pandżykidze (prywatnie siostra żony Irakliego Alasanii). Pandżykidze poinformowała również, że rezygnuje z członkostwa w partii Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja. Podobnie jak Alasania wyraziła zaniepokojenie dalszym kursem polityki zagranicznej kraju.

Nie wiadomo jak zachowa się minister sprawiedliwości Tea Tsulukiani, która również należy do Wolnych Demokratów Alasanii. Milczą również przedstawiciele drugiego proeuropejskiego ugrupowania koalicji, Partii Republikańskiej. Dziś będzie miało miejsce posiedzenie rady politycznej koalicji rządzącej, w którym weźmie udział Irakli Alasania oraz pozostali liderzy ugrupowania. Od tego spotkania zależeć będzie czy Nasza Gruzja-Wolni Demokraci pozostaną w Gruzińskim Marzeniu (ich wyjście wydaje się jednak przesądzone). Jeśli ugrupowanie Alasanii (dziesięciu deputowanych) opuści koalicję, rząd straci kontrolę nad parlamentem. Do większości potrzebnych jest siedemdziesiąt sześć głosów, a w nowej sytuacji Gruzińskie Marzenie będzie posiadało siedemdziesięciu trzech deputowanych: Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja czterdziestu sześciu, Partia Republikańska dziewięciu, a Partia Konserwatywna, Rada Narodowa i Przemysł Uratuję Gruzję – po sześciu posłów.

 

Partia prezydencka

Nie oznaczałoby to jednak, że rząd będzie zmuszony podać się do dymisji oraz że dojdzie do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Premier Garibaszwili może liczyć na głosy szesnastu deputowanych niezrzeszonych, spośród których większość opuściła szeregi Zjednoczonego Ruchu Narodowego (sześciu jest zgrupowanych w niezależnej frakcji, dziesięciu funkcjonuje na zasadzie wolnych elektronów). Główna partia opozycji posiada pięćdziesiąt jeden mandatów.

Odejście z koalicji rządzącej Wolnych Demokratów z pewnością pozytywnie wpłynęłoby na rozwój gruzińskiej sceny politycznej. Nie wykluczone, że ugrupowanie Irakliego Alasanii wejdzie w sojusz z prezydentem Giorgim Margwelaszwilim, który od wielu miesięcy jest skłócony z szefem rządu (podczas konfliktów na linii premier-prezydent ugrupowanie Alasanii nigdy nie atakowało tego ostatniego).

Możliwe, że wokół głowy państwa powstanie nowa opozycyjna siła. Byłaby ona alternatywą dla wyborców, którzy zmęczeni obecną ekipą rządzącą nie popierają jednocześnie skompromitowanego w ich oczach Zjednoczonego Ruchu Narodowego. Z pewnością najbliższe tygodnie i miesiące przyniosą szereg zmian w układzie politycznych sił w Gruzji.



Historia lubi się powtarzać

Wzrastające napięcie wewnątrz koalicji oraz ataki na jej poszczególnych polityków coraz bardziej przypominają sytuację z okresu drugiej kadencji prezydenta Eduarda Szewardnadzego. Jego ugrupowanie, Gruziński Związek Obywatelski (składało się z licznych frakcji, m.in. młodych prozachodnich reformatorów Micheila Saakaszwilego czy dawnej komunistycznej nomenklatury), targane było kolejnymi konfliktami. W rezultacie pod koniec kadencji parlamentu 1999-2003 w klubie partii władzy pozostało zaledwie kilkunastu deputowanych z początkowych 132 (cały parlament liczył 250 posłów).

Najpewniej koalicja Gruzińskie Marzenie ewoluować będzie w podobnym kierunku. Struktura składająca się aż z sześciu podmiotów coraz częściej będzie musiała mierzyć się ze sprzecznymi interesami i różnicami programowymi poszczególnych partii. Nie można zapominać, że koalicja powstała w głównej mierze w kontrze do rządów Micheila Saakaszwilego. Sprzeciw wobec poprzedniej ekipy nadal stanowi jej główne spoiwo. Wychodziło to na jaw nie raz w ostatnich dwudziestu czterech miesiącach – okazywało się, że koalicja nie ma żadnych pomysłów na rozwiązanie wielu istotnych problemów społeczno-gospodarczych i była zmuszona wypracowywać propozycje „na szybko", uwzględniając dodatkowo sprzeczne interesy wszystkich partii.

Jest niemal pewne, że w wyborach parlamentarnych w 2016 roku nie uda się zachować jedności obecnej większości rządzącej. Pozostaje jedynie pytanie, czy koalicji uda się dotrwać do tej elekcji oraz będzie w stanie w tym czasie prowadzić w miarę efektywną politykę?

Kryzys z jakim mamy do czynienia w Gruzji od kilkudziesięciu godzin zaszkodzi popularności Gruzińskiego Marzenia: Gruzini po nowej ekipie oczekiwali przede wszystkim poprawy poziomu życia, zmniejszenia bezrobocia, nowych inwestycji, a nie politycznej awantury. Wszystko wskazuje, że marzenie o stabilnej, demokratycznej i rozwijającej się Gruzji po raz kolejny się nie spełniło.



Wojciech Wojtasiewicz


Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu