Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Przedwyborcza Armenia?
2014-11-12
Marina Brutyan

W Armenii już niebawem może dojść do znacznych zmian: możliwe, że głowa państwa, której kompetencje zostaną znacznie ograniczone, będzie wybierana przez Zgromadzenie Narodowe na siedem lat, bez prawa reelekcji.

 

W południowokaukaskim kraju dyskutuje się o oczekiwanej nowelizacji konstytucji. Poparte wstępnie przez prezydenta Serża Sarkisjana zmiany przewidują przejście na parlamentarny system sprawowania władzy.

Sarkisjan nie zamierza po raz kolejny ubiegać się o prezydenturę, deklaruje również, że nie chce stawać na czele rządu. Reforma dałaby mu jednak nowe polityczne instrumenty – pozostając przewodniczącym Republikańskiej Partii Armenii mógłby rządzić krajem właśnie poprzez swoje ugrupowanie – od lat najsilniejsze w państwie.

 

Ulica znowu zabiera głos

Nic dziwnego, że największym siłom politycznym taka perspektywa nie przypadła do gustu. Swój sprzeciw wyraziły one organizując uliczne manifestacje podczas których domagały się przeprowadzenia wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Ostateczna decyzja głowy państwa o zasadności przeprowadzenia reformy konstytucyjnej zostanie ogłoszona najpóźniej w marcu przyszłego roku – później szansa na przyśpieszone wybory będzie już znacznie mniejsza.

Początkowo wcześniejszej elekcji ramię w ramię domagały się cztery ugrupowania będące najzagorzalszymi adwersarzami władzy. Ormiańska Rewolucyjna Federacja „Dasznakcutjun" z czasem zrezygnowała jednak z walki, ogłosiwszy, że działacze partii w sumie byliby usatysfakcjonowani parlamentarną formą rządów. Elektorat „Dasznaków" w okresie między wyborami 2007 roku i 2012 roku zmniejszył się dwukrotnie – dziś popiera ich zaledwie 5 procent Ormian, a to oznacza, że wybory nie muszą przynieść im niczego dobrego (obecnie zasiadają w parlamencie). Można przypuszczać, że ugrupowanie otrzyma jakąś tekę w rządzie.

 

Superbohaterowie

„Znakomita trójka" – tak samych siebie nazywają przedstawiciele trzech pozostałych opozycyjnych sił: Dziedzictwa, Ormiańskiego Kongresu Narodowego i Kwitnącej Armenii.

Dziedzictwo tym razem nie jest siłom napędową ruchu – odgrywa mniejszą rolę mimo faktu, że podczas wyborów prezydenckich w ubiegłym roku jej lider, Raffi Howhannisjan, otrzymał ogromną liczbę głosów (choć jego „oficjalne" 36 procent nie wystarczyło, aby doprowadzić do drugiej tury). Naród wówczas poszedł za Howhannisjanem, jednak szybko wyszedł na jaw jego brak doświadczenia i nastroje społeczne szybko zostały rozładowane.

Dzisiejszy antysarkisjanowski ruch protestu nie opiera się w głównej mierze także na Ormiańskim Kongresie Narodowym – ruchu powołanym przez osiemnaście ugrupowań w 2008 roku, później przekształconym w partię. Inna sprawa, że Lewon Ter-Petrosjan – lider Kongresu i pierwszy prezydent Armenii – nie zdążył jeszcze do końca rozmienić na drobne swojego autorytetu.

Siedemdziesięcioletni Ter-Petrosjan nie będzie ubiegać się jednak o żaden z najwyższych urzędów, również w jego otoczeniu nie ma osoby, która mogłaby zostać premierem czy marszałkiem parlamentu. Jednocząc się z innymi siłami polityk chce dziś znaleźć kompromisową osobę, którą on sam będzie w stanie zaakceptować, a wokół której mogłaby koncentrować się walka z władzami o władzę.

 

Człowiek kompromisu

Pomoże mu w tym lider Kwitnącej Armenii, oligarcha i deputowany Gagik Carukjan. Jego ugrupowanie zostało założone w 2005 roku, w czasie kiedy państwem kierował Robert Koczarian i to właśnie najprawdopodobniej dzięki wsparciu tego ostatniego partia dostała się do parlamentu dwa lata później. Carukjan utrzymywał dotychczas dobre relacje z władzami, co spowodowane było w dużej mierze więzami rodzinnymi – córka oligarchy wyszła za syna Owika Abramiana.

Abramian to obecnie stoi na czele rządu, a wcześniej również ajmował kluczowe stanowiska w państwie. Jest już niemłody i nie ukrywa, że chciałby zostać kolejnym prezydentem (jeszcze, kiedy był małym chłopcem, jego matka Rebeka przepowiedziała mu, że stanie on na czele kraju). Wspierany przez Partię Republikańską polityk może stać się właśnie kompromisową osobą, która zastąpi Sarkisjana i której szuka „Znakomita trójka".

Po tegorocznej nominacji Abramiana na stanowisko szefa rządu, członkowie Ormiańskiego Kongresu Narodowego nieoczekiwanie przestali krytykować premiera. Jeśli wyrażano niezadowolenie to z rządu jako całości – inaczej było z jego poprzednikiem, Tigranem Sarkisjanem, którego atakowano personalnie.

 

Zdążyć przed Sarkisjanem

Wielu dziwi współpraca Ter-Petrosjana z Carukjanem, którego często uważa za wciąż należącego do ekipy Sarkisjana. Jednak już w 2010 roku lider Ormiańskiego Kongresu Narodowego powiedział, że biznesmeni nie mają wyboru i muszą wciąż naruszać przepisy, uchylać się od opłat celnych i podatków. „Jestem przekonany, że wielu z nich chciałoby działać w granicach prawa. Zagwarantujcie im inne warunki, a oni zaczną prowadzić zupełnie inną działalność" – mówił Ter-Petrosjan. Z tej perspektywy Carukjan padł ofiarą reżimu, co oznacza, że można i należy się z nim jednoczyć.

Stanowisko premiera uważa się w Armenii za przedsionek prezydentury. Jest to przypadek bądź reguła, ale i Robert Koczarian i Serż Sarkisjan zanim wzięli udział w wyborach prezydenckich, przez około rok stali na czele rządu. Jeśli przyjąć, że to reguła, można założyć, że wiosną 2015 roku czekają nas przyśpieszone wybory: parlamentarne, a następnie prezydenckie. W razie potrzeby pretekst do rozwiązania Zgromadzenia Narodowego znajdzie się zawsze. Najważniejsze, żeby doszło do elekcji zanim prezydent zajmie ostateczne stanowisko ws. nowelizacji konstytucji.

 

Przełożył Zbigniew Rokita

 

Marina Brutyan

 

 


Powrót
Najnowsze

Warszawa: Litwini na Syberii. Wspomnienia Dalii Grinkevičiūtė

06.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Macron i Europa Środkowa, czyli samotność liberałów

05.12.2019
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Rumunia. Wybory, których ostateczny wynik poznamy za rok

04.12.2019
Michał Torz
Czytaj dalej

Białoruś. Rozmowy o ludziach i reżimie #opartenafaktach

03.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Przekleństwo cara Iwana

03.12.2019
Maciej Jastrzębski
Czytaj dalej

Pogrzeb ostatnich synów Rzeczpospolitej Obojga Narodów

02.12.2019
Bartosz Chmielewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu