Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wilk w owczej skórze
2014-11-15
Aneta Strzemżalska

Bieżący rok jest wręcz przełomowy w kontaktach rosyjsko-azerbejdżańskich: Baku dryfuje w kierunku sojuszu Euroazjatyckiego.    

 

– Nie łatwą jesień mamy w tym roku. Zima jeszcze nie nadeszła, a kilogram pomidorów na ulicznym straganie już kosztuje 2,5 manata – żali się dystyngowana Azerbejdżanka w średnim wieku. – Na rynku trochę taniej, ale i tak znacznie więcej niż w ubiegłym roku.

– Jakość się pogorszyła, ceny wzrosły. Wszystko co najlepsze wysyłamy do Rosji – tłumaczy młoda wykształcona bakinka. – Niby na bazarach i w sklepach dostępne są wszystkie produkty, ale co z tego, jeśli nie mogę sobie na nie pozwolić – dodaje po chwili.

– Azerbejdżańskie jabłka zamiast polskich! – cieszy się wykładowca prestiżowej uczelni, publikując na Facebooku zdjęcia moskiewskich supermarketów. – W końcu mój kraj rozwinie skrzydła.

 

Jabłka i Karabach

Mieszkańcy Baku często komentują skutki nasilonej współpracy Rosji z Azerbejdżanem. Jest to dla nich istotne, ponieważ próby przeciągnięcia miejscowych elit na stronę północnego sąsiada odbijają się na ich życiu codziennym. Głównym problemem jest wzrost cen warzyw i owoców – wynika on z rosnącego eksportu produktów rolnych do Rosji.

Prorosyjsko nastawione media chwalą nie tylko płody azerbejdżańskiej ziemi. Trąbią również o możliwości szybkiego rozwiązania konfliktu karabachskiego: siedem rejonów wokół Czarnego Ogrodu Baku miałoby rzekomo otrzymać za przestąpienie do Unii Celnej. Obietnice te brzmią nieprawdopodobnie i nawet wielkie marzenia o odzyskaniu Górskiego Karabachu nie są w stanie zetrzeć ironicznego uśmiechu z twarzy rozmówcy. Co innego samo zacieśnianie współpracy gospodarczej z Rosją: ta kwestia wydaje się dużo bardziej poważna, gdyż już pociągnęła za sobą konkretne ustalenia i inwestycje.

 

Partner strategiczny

Moskwa wyraźnie zabiega o zaangażowanie się Baku w szereg projektów gospodarczych o charakterze systemowym, do stolicy Azerbejdżanu ciągną karawany wysokiej rangi polityków. W ciągu ostatnich miesięcy byli tu m.in. minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, szefowa Rady Federacji Walentina Matwijenko, minister obrony Siergiej Szojgu, mer Moskwy Siergiej Sobianin, czy chociażby do tej pory – delikatnie mówiąc – nie pałający sympatią do „czurków" kontrowersyjny lider Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji, Władimir Żyrinowski.  

Rosyjscy politycy i wtórujące im media podkreślają rolę Azerbejdżanu w stabilizacji sytuacji ekonomicznej w regionie. Dowodem miało być m.in. podpisanie w lipcu porozumienia „O promocji i wzajemnej ochronie inwestycji". Dokument stanowi, że priorytetem współpracy obu krajów jest stworzenie ram prawnych, niezbędnych do poszerzenia kontaktów handlowych, a także budowa wspólnego zaplecza logistycznego. Problem przewozu ładunków ma zostać rozwiązany poprzez otwarcie połączenia wodnego pomiędzy portami Baku i Olia (Obwód Astrachański) oraz otwarcie nowych połączeń lotniczych i naziemnych. Program budowy sieci logistycznej między Rosją a Azerbejdżanem ma wystartować lada moment. Już dzisiaj azerbejdżańscy inwestorzy lokują swój kapitał w centrum tranzytowym w Jekaterynburgu.

 

Głód ziemi

W ostatnich tygodniach emocje budzą natomiast dywagacje o planach bakijskich władz oddania w dzierżawę ziemi ornej rosyjskim spółkom. W związku z wprowadzeniem embarga na produkty rolne z krajów UE, USA, Kanady, Australii i Norwegii, Rosja gorączkowo poszukuje nowych możliwości zaopatrzenia swoich obywateli w te niezbędne artykuły. Tylko w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2013 roku z Azerbejdżanu do Rosji wysłano 157 tysięcy ton warzyw i owoców wartych 167,6 milionów dolarów (1,7 razy więcej niż w roku ubiegłym). A to przecież wciąż za mało.

Tendencja wzrostowa wymiany handlowej między Rosją a Azerbejdżanem trwa od 2010 roku. Na oficjalnej stronie Ministerstwa Rozwoju Ekonomicznego FR możemy przeczytać, że według danych za 2013 rok Azerbejdżan był jednym z pięciu czołowych partnerów handlowych Rosji spośród krajów WNP. Wartość wymiany handlowej w ubiegłym roku wyniosła 3,57 miliarda dolarów (wzrost o 5 procent w porównaniu z rokiem 2012): wartość rosyjskiego eksportu zwiększyła się o 3,4 procent i wyniosła 2,9 miliarda dolarów; z kolei wartość importu wzrosła o 12,8 procenta i wyniosła 363 miliona dolarów.

 

„Tygrys regionu"

Analizując długoterminową współpracę między Rosją i Azerbejdżanem nie sposób pominąć licznych projektów realizowanych przez Baku na Kaukazie Północnym. Prezydent Dagestanu Ramazan Abdułatipow na jednej z konferencji prasowych zażartował, że jeszcze nie spotkał się z taką inwestycją gospodarczą, w którą nie zechciałyby zaangażować się bakijskie elity polityczne. „Kaukaski tygrys" sfinansuje na terytorium Republiki Dagestanu budowę ośrodka sportowego i kompleks szklarniowy „Świeże Warzywa", przeprowadzi ekspertyzy niezbędne do rozwoju przemysłu szklanego, dokona restrukturyzacji produkującej środki chemiczne spółki „Gagfos". Ponadto, w dalszym ciągu będzie inwestować w przebudowę dróg w Derbencie i nieodpłatnie kształcić młodych Dagestańczyków w Akademii Dyplomatycznej.

Możliwości Azerbejdżanu są większe, nie kończą się na Republice Dagestanu. Kraj Stawropolski oferuje rosyjskiemu sąsiadowi eksport zboża po bardzo atrakcyjnych cenach. W zamian Baku ma sfinansować przedsiębiorstwo handlowe, które uzyska monopol na zaopatrzenie sieci handlowych w regionie i zastąpi w ten sposób licznych pośredników. Z kolei Karaczajo-Czerkiesja i Inguszetia obiecują stworzenie atrakcyjnych warunków do rozwoju kompleksów rekreacyjnych, w których mieliby wypoczywać azerbejdżańscy turyści. To tylko wybrane przykłady zaawansowanej współpracy.

***

Rosja skrupulatnie i efektywnie broni swoich interesów w regionie oraz – jak to ubierają w słowa kremlowscy ideolodzy – „aktywnie stawia opór wszelkim próbom przeprowadzenia »rewolucji«". Realizacja projektu Unii Celnej (a następnie Euroazjatyckiej) przebiega w zaciszu szemranych umów i wielkich inwestycji. Przy obecnym kursie politycznym Baku, dumne z balansowania pomiędzy interesami Moskwy, Waszyngtonu, Brukseli i Teheranu azerbejdżańskie władze, niedługo same pozbawią się swojej karty przetargowej. I wątpliwe by w zamian doczekały się jakiegokolwiek wynagrodzenia.

 

 

Aneta Strzemżalska


Polecamy inne artykuły autora: Aneta Strzemżalska
Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu