Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wasz opór to nasza godność
2014-11-18
Andrzej Szeptycki


Majdan. Rewolucja godności, reżyseria Serhij Łoznica, Holandia-Ukraina 2014

Patronem medialnym filmu jest „Nowa Europa Wschodnia", dystrybutorem Against Gravity.

Premiera filmu odbędzie się w piątek, 21 listopada. Podwójne zaproszenie na pokaz premierowy wygrać można tutaj.



Łoznica pokazuje momenty wzniosłe, choć nie epatuje krwią i przemocą. Widzimy szpaler milicji, naprzeciwko kobieta z karteczką w dłoni - prawdopodobnie świętym obrazkiem. Przychodzi na myśl samotny student próbujący zatrzymać kolumnę czołgów na Placu Niebiańskiego Spokoju w Pekinie.

Widzimy stojących na Majdanie, śpiewają hymn Ukrainy. Słychać Głos ze sceny: „Chwała Ukrainie! Bohaterom chwała!". Są barykady i objeżdżające je z mozołem samochody. Jakiś mówca – niepokazany przez kamerzystę –  przestrzega przed kłamstwami mediów, które mówią, że Majdan gaśnie. Poeci czytają rewolucyjne wiersze. Potem Majdan zaczyna intonować Czerwoną rutę – operator pokazuje grupę kobiet, śpiewają ten popularny utwór, związany z tradycją nocy Iwana Kupały. Majdan dalej śpiewa, a my już patrzymy na grupę ludzi uwijających się przy punkcie wydawania posiłków. Jakiś mężczyzna dłubie nożem w drewnie opartym o gigantyczny kocioł: początkowo nie wiadomo po co. Potem widzimy, że heblował łyżkę wielkości wiosła. Zamiesza nią w kotle.

Druga część filmu zaczyna się po przyjęciu przez parlament antydemokratycznych ustaw (16 stycznia 2014 roku). W ciągu dnia jest spokojnie: tłum śpiewa hymn Ukrainy, mówca ze sceny przekonuje, że Ukraińcy nie zaakceptują „łajna", które władza nazywa „prawami". Po zmroku atmosfera się zagęszcza. Widać szereg stojących ambulansów na sygnale, biegną ludzie z noszami, jeden ambulans odjeżdża, w tle słychać miotacze gazu. Przed kamerzystą defiluje szereg protestujących w hełmach i maskach przeciwgazowych.

Nie ma już przemówień, pieśni i modlitw. W oparach dymu ktoś wygrywa na trąbce partyzancką melodię. Służby porządkowe polewają ludzi wodą z armatek. Dalej lecą w ich stronę kamienie. Centrum miasta płonie. W tle surrealistycznie strzelają sztuczne ognie.

Po miesięcznym „rozejmie", jak to nazywa Łoznica, zaczyna się trzecia część dramatu. 18 lutego 2014 roku protestujący ruszają na parlament. Dzielnica rządowa zasnuta jest dymem, ludzie kują bruk i podają sobie kostkę. W kierunku sił porządkowych leci nie tylko bruk, ale i koktajle Mołotowa. Protestujący są dobrze przygotowani: wojskowe hełmy, kaski budowlane, motocyklowe, narciarskie z goglami. Słyszymy: „Chwała Ukrainie! Bohaterom chwała! Precz z bandą! Śmierć wrogom!".

Wieczorem otoczony Majdan stoi w ogniu. Płoną opony, które mają zagrodzić drogę siłom porządkowym. Widać strumienie wody – trudno powiedzieć, czy to straż pożarna walczy z ogniem, czy siły porządkowe torują sobie drogę. W tle Głos: „Wasz opór –  nasz opór –  to nasza godność. Naród bez godności nie jest narodem. Głos to wolność. Milczenie to zniewolenie".

Nastaje dzień, ale walki trwają. Idzie bój o mostek nad ulicą Instytucką, tuż obok Majdanu. Po jednej stronie protestujący, po drugiej siły porządkowe z bronią palną.

Epilog. Na Majdanie tłum. Ze sceny dochodzi łemkowska pieśń Płyną kaczki Cisą, która stała się nieformalnym requiem Niebiańskiej Sotni. Na scenę wchodzą krewni zabitych. Niosą trumnę.

Głos: „Arutunian Heorhij, działacz Swobody z Równego. Zostawił trzyletnią córkę. Jej matka też nie żyje. Dziecko jest sierotą".

Noc rozświetlają telefony komórkowe i zapalniczki. „Bohaterowie nie umierają!, Chwała bohaterom!"

Clive Staples Lewis pisał o magicznej mapie wschodnich mórz; pokazywała ona szczegółowo te nieznane wody: wybrzeża, miasta, ludzi, ale jedynie te miejsca, które widział kapitan królewskiego statku. Taki właśnie jest film Łoznicy. Reżyser nie przedstawia całościowego obrazu Majdanu; pokazuje wydarzenia oczami ich uczestnika. Jest montaż, ale jakby go nie było. Niewiele jest ogólnych planów, ujęć z góry (hotel Ukraina), dominują sceny kręcone z bliskiej odległości. Ważną rolę, zwłaszcza gdy na początku stycznia doszło do eskalacji konfliktu odgrywa Głos, czy może raczej „głosy ze sceny", pełniące funkcję narratora.

Film szeroko dokumentuje dyskurs Majdanu, zwłaszcza w okresie gdy konfrontacja miała jeszcze pokojowy charakter.

Czego w tym filmie brakuje? Z pewnością całościowych ujęć setek tysięcy ludzi, którzy protestowali na początku grudnia. To wtedy Majdan stał się tym, czym był.

Bardzo ograniczony jest  –  celowo –  komentarz ze strony reżysera. Sprowadza się on do krótkich informacji, które pojawiają się w formie białych napisów na czarnym tle (jak w niemym kinie), w kluczowych momentach Majdanu. Takie rozwiązanie sprawia, że widz często musi się domyślać, o co chodzi, „widzi tyle, ile wie". Szkoda, że zwykle brak chociażby informacji, kto przemawia ze sceny, kto jest Głosem. Niewiele jest też haseł, plakatów, naklejek, którymi oklejony był Kijów. Chwilami film nieco się dłuży, zwłaszcza po 16 stycznia 2014 roku. Mimo to jest to ważny zapis ukraińskiej rewolucji przełomu 2013 i 2014 roku.


Andrzej Szeptycki

 

Patronem medialnym filmu jest „Nowa Europa Wschodnia", dystrybutorem Against Gravity.

Premiera filmu odbędzie się w piątek, 21 listopada. Podwójne zaproszenie na pokaz premierowy wygrać można tutaj.


Powrót
Najnowsze

IPN usprawiedliwia „Burego”

18.03.2019
Krzysztof Popek Krzysztof Persak
Czytaj dalej

Nadchodzi bałkańska wiosna?

18.03.2019
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

A po co w ogóle był ten Majdan?

18.03.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Wizyta studyjna Forum Obywatelskiego UE-Rosja

15.03.2019
NEW
Czytaj dalej

Co z tym Donbasem? Kandydaci na prezydenta Ukrainy wobec konfliktu na wschodzie kraju

15.03.2019
Krzysztof Nieczypor
Czytaj dalej

Wybory na Ukrainie. Faworyt bez programu wyborczego?

14.03.2019
Wojciech Konończuk Artur Wróblewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu