Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Białoruś potrzebuje Łukaszenki
2014-11-19
Anna Kuleszewicz

Najkorzystniejsza dla Białorusi jest dziś stabilna władza, czyli – co może brzmieć zdumiewająco – niezachwiana pozycja Aleksandra Łukaszenki.

 

Przeciętnego mieszkańca Białorusi (a zwłaszcza takiego, którego jedynym „oknem na świat" jest państwowa telewizja) ogarnia przerażenie, gdy obserwuje sytuację na Ukrainie: wojska, wojna, zabici ludzie, zniszczone domy, zdemolowane miasta, pogarszająca się sytuacja ekonomiczna. Przerażenie to umiejętnie wykorzystuje Łukaszenka, kreując się na gwaranta stabilności i ostrzegając obywateli: „Spróbujcie tylko podskakiwać, a będziecie mieć to samo". Krótko mówiąc, proponuje przedłużenie umowy społecznej – „Zostaw Baćkę w spokoju, a sam będziesz mieć spokój".

Czy jednak i Łukaszenki nie ogarnia strach?

Cień lęku

W zeszłym tygodniu prezydent odwiedził obwód grodzieński. Przyznał, że od kolorowych rewolucji lepsza jest stabilna gospodarka, która zapewni dobrobyt. Powiedział: „Jeśli nasza ekonomia będzie działać jak należy, to nie mamy się czego obawiać: ani kolorowych rewolucji, ani powierzchownych inwestycji. Niczego! Jeśli jednak sami upadniemy, pogrążymy się w korupcji, nieodpowiedzialności, niepilności – będzie to grunt dla tych kolorowych rewolucji (…) Tak było na Ukrainie (…) Główna kwestia – to ekonomia. Wszystko pozostałe już posiadamy".

Łukaszenka poruszył też kwestię zagranicznych inwestorów, a raczej ich braku. Mieszkańcom obwodu grodzieńskiego powiedział: „Co roku organizujecie jakieś fora inwestycyjne, robicie sporo szumu w prasie. To prawidłowo, lecz gdzie rezultat? U was powinny być bezpośrednie polskie i litewskie inwestycje, a nie czmychający przez granicę i zarabiający nielegalnie handlarze". Czyżby oznaczało to zwrot w polityce Białorusi i większe otwarcie się na napływ zagranicznego (a w tym przypadku zachodniego) kapitału?

Odniesień do Polaków było więcej. Prezydent zapowiedział, że osób narodowości polskiej „zaczepiać nie zamierza", gdyż w innym przypadku Białoruś podzieli los Ukrainy. Łukaszenka w pełni chce zaakceptować polską obecność na grodzieńskiej ziemi, o czym mogą świadczyć słowa: „Jak mi oficjalni przedstawiciele Polski, a także inni, zaczynają mówić o Polakach, pytam ich: »O jakich wy mówicie Polakach?« Wszyscy powinni zapamiętać, że Polacy w Grodnie – to nasi Polacy, a to ich ziemia. I »parobkami« nie będą, nawet tam, gdzie mieszkają ich rodacy. Oni będą gospodarzami, lecz na tej ziemi".

Czająca się Rosja

Lider białoruskiej organizacji pozarządowej „Biała Ruś" (pozarządowej, lecz aktywnie wspierającej prezydenta), Aleksandr Radkow, określił Łukaszenkę jako „główny warunek zbudowania silnej i kwitnącej Białorusi".

Czy rzeczywiście w obecnej, niestabilnej sytuacji w tym rejonie Europy Łukaszenka jest w stanie utrzymać jedność kraju i zapewnić mu bezpieczeństwo?

Bunt i nagła zmiana władzy mogłyby być dla Białorusi katastrofalne. W kraju nie ma silnej opozycji, która w przypadku nagłego przejęcia władzy byłaby w stanie utrzymać jedność i porządek w państwie. Białoruś nie ma wykształconych elit politycznych, które umiałyby sprawnie funkcjonować w warunkach zmiany rządów i demokratyzacji.

Większy protest mógłby być pretekstem dla Rosji do użycia siły i obrony rosyjskojęzycznych obywateli – a tych przecież na Białorusi nie brakuje (należy do nich nawet sam Łukaszenka). Wejście sił rosyjskich szybko mogłoby ją pozbawić realnej kontroli nad częścią terytoriów i ludności, a liderów państwa władzy (bez względu na to, czy należałaby wówczas do Łukaszenki, czy innego ośrodka). Nie byłoby to zresztą trudne zadanie, biorąc pod uwagę rosyjskie bazy wojskowe na terenie Białorusi i słabość białoruskiej armii

Najkorzystniejsza dla Białorusi jest dziś stabilna władza, czyli – co może brzmieć zdumiewająco – niezachwiana pozycja prezydenta Łukaszenki. Wszelkie zmiany osłabiły w tym momencie kraj, a to ostatnie, czego ten dziś potrzebuje.

Anna Kuleszewicz


Polecamy inne artykuły autora: Anna Kuleszewicz
Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu