Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nowy rząd kontrowersji
2014-12-04
Tomasz Piechal

Na Ukrainie powołano nową Radę Ministrów, jednak jej skład już budzi znaczne kontrowersje. Miała być narodowa jedność i rząd Majdanu, zakończyło się partyjną ugodą.

 

W ciągu ostatniego roku tożsamość i samoświadomość ukraińskich obywateli ogromnie się zmieniła. Pod groźbą rozprzestrzenienia się wirusa separatyzmu na inne regiony kraju nastąpiła konsolidacja ludności i wzmocnienie patriotycznych postaw – miasta, które do tej pory trudno było uznawać za bastiony ukraińskości, utonęły w niebiesko-żółtych flagach, a ich mieszkańcy jednoznacznie wykazali się lojalnością wobec Kijowa. Ci ludzie dziś wymagają od rządu reform, a nie ich markowania.

 

Reformatorzy i politycy

W pierwszej chwili po obaleniu Wiktora Janukowycza, tradycyjnie spóźnieni względem gwałtownych zmian i oczekiwań obywateli politycy, postanowili – chociażby częściowo – zaspokoić społeczny głód reform. Pierwszy rząd Arsenija Jaceniuka miał kilku ministrów, którzy związani byli z ruchem Euromajdanu, z czasem jednak również wokół nich zaczęły narastać kontrowersje. Ich rola pozostawała fasadowa, hasła i pomysły były blokowane. Z czasem do dymisji podał się minister gospodarki, uznany ekonomista Pawło Szeremeta. Ze stanowiska usunięty został jeden z głównych lekarzy Majdanu, minister zdrowia Ołeh Musij. Lider Automajdanu, a później minister sportu i młodzieży Dmitrij Bułatow, rozmienił swoją początkową popularność na drobne. O reformach głównie dyskutowano, ich brak tłumaczono trwającym konfliktem zbrojnym.

Przyspieszone wybory parlamentarne miały przynieść odnowę ukraińskiego parlamentu i w końcu umożliwić reformy. Po części tak się stało, jednak blisko dwie-trzecie mandatów zdobyli ludzie z doświadczeniem parlamentarnym bądź samorządowym, a więc będący już od pewnego czasu w systemie władzy. Aktywiści społeczni, którym udało się wejść do Rady Najwyższej będą starali się walczyć o realizację swoich haseł, jednak partyjna maszyneria wciąż działa na Ukrainie na pełnych obrotach, a ich liderom bliższy jest duch polityka, niż reformatora.

 

Nowe kontra stare

Idealnym przykładem tych problemów stał się proces formowania nowej koalicji rządowej. Kilka tygodni długich negocjacji i dzielenia się stołkami nie przysporzyło popularności politykom. Umowę koalicyjną większość uczestników rozmów przywitała z poważnymi, by nie powiedzieć przygnębionymi minami. Powody do radości mogą mieć za to politycy Bloku Petra Poroszenki, którym udało się przejąć większość miejsc w nowej Radzie Ministrów.

Powołany 2 grudnia ukraiński rząd jest rezultatem trudnego kompromisu. Mimo składanych wcześniej deklaracji o nowej jakości, jego skład jest odzwierciedleniem sił i wpływów wszystkich partii go tworzących; stanowi typową dla ukraińskiej polityki konstrukcję, stworzoną „po staremu". Nie może podobać się to oczekującym podwyższonych standardów Ukraińcom. Co prawda, w wyniku nacisków Poroszenki teki otrzymali trzej cudzoziemcy, jednak prezydencki manewr jest raczej eksperymentem obliczonym na publiczny poklask – zwłaszcza, że wiele pozostałych nominacji budzi kontrowersje.

Wicepremierem został Wałerij Waszczewskij, członek zarządu Radykalnej Partii Ołeha Liaszki i – teoretycznie – jeden z jej głównych sponsorów. Jest on z jednej strony doświadczonym urzędnikiem państwowym, a z drugiej człowiekiem powiązanym z byłym ministrem rządu Mykoły Azarowa, oligarchą Wałerijem Choroszkowskim. Niezadowolenie społeczne wywołało również pozostawienie na stanowisku szefa MSW Arsena Awakowa. Jego obecność w nowej Radzie Ministrów była przedmiotem wielu rozmów pomiędzy Blokiem Petra Poroszenki i Frontem Ludowym.

 

Ministerstwo Prawdy

Nowy rząd pełen jest wykształconych na Zachodzie i doświadczonych menadżerów spółek z różnych branż. Nowym ministrem rolnictwa z ramienia Samopomocy został na przykład Ołeksij Pawłenko, który w latach 2006-2009 był dyrektorem wykonawczym spółki Fokstrot, jednej z największych sieci sklepów RTV-AGD na Ukrainie. Również wśród „menadżerskiej" części rządu są osoby o niejednoznacznej reputacji. Na stanowisko ministra infrastruktury powołano Andrija Piwowarskiego, doświadczonego menadżera holdingu Kontinium, który należy do oligarchy Ihora Jeremiejewa (skonfliktowanego z Ihorem Kołomojskim) i Stepana Iwachiwa. Ukraińskie media donoszą z kolei, że nowym wiceministrem energetyki może zostać Witalij Demjaniuk, jeden z top menadżerów spółki Wetek. Jej właścicielem jest Serhij Kurczenko, oligarcha z „Rodziny", czyli grupy skonsolidowanej wokół Wiktora Janukowycza.

Szczególne kontrowersje wzbudziła jednak nominacja na szefa nowopowstałego Ministerstwa Informacji (już ochrzczonego mianem Ministerstwa Prawdy), Jurija Steca – jednego z współtwórców 5 kanału, telewizji informacyjnej należącej do prezydenta. W tym przypadku opinię publiczną wzburzyło przede wszystkim samo stworzenie nowego resortu, który ma kontrolować ukraińską przestrzeń medialną . W teorii jego zdaniem będzie przeciwdziałanie monopolizacji rynku i rosyjskim wpływom, w praktyce może jednak zostać wykorzystany jako narzędzie kontroli wszystkich mediów.

W ten sposób rok po rozpoczęciu rewolucji kijowscy politycy powołali rząd, którego reprezentanci są przede wszystkim przedstawicielami kadry zarządzającej dużymi spółkami, osobami bez istotnego zaplecza politycznego, uzależnionymi od poparcia poszczególnych partii i grup interesów. Nie ulega wątpliwości, że wielu z nich będzie chciało podjąć realne działania, ale czy dadzą radę przekonać do nich ugrupowania nowej koalicji?

 

W poszukiwaniu straconego czasu

Nowy rząd powołano w całości (nie głosując nad poszczególnymi kandydaturami, a nad całym składem) w dwóch głosowaniach; za pierwszym razem minimalnie przekroczono wymagany próg (padło 229 głosów „za" przy wymaganych 226), za drugim uzyskano poparcie zdecydowanej większości (288 deputowanych).

Co ważne, w obydwu głosowaniach przeciwko nowemu rządowi zagłosowali również członkowie koalicji rządowej – m.in. Mustafa Najem, znany dziennikarz „Ukraińskiej Prawdy" i nowowybrany deputowany. Przebieg głosowania nad powołaniem rządu oraz same rozmowy koalicyjne pokazały, że w nowym parlamencie coraz wyraźniej rysuje się podział między siłami politycznymi, które chcą działać według dawnych zasad (BPP, FL, Radykalna Partia), a tymi, którym zależy na nowych standardach (Samopomoc, środowisko aktywistów społecznych). Właśnie pomiędzy tymi siłami będzie toczyła się walka o to, czy rząd zajmie się prawdziwymi reformami, czy dalszym ich planowaniem. A czasu jest coraz mniej.

 

Tomasz Piechal


Powrót
Najnowsze

Wybory prezydenckie na Białorusi: dzień przed wybuchem?

07.08.2020
Maxim Rust
Czytaj dalej

Przed wyrokiem. Sprawa Dmitrijewa

21.07.2020
Czytaj dalej

Niewidzialni Inni

20.07.2020
Anton Saifullayeu Tadeusz Giczan
Czytaj dalej

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu