Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Przyjaciel, którego nie widać
2014-12-08
W weekend odbył się w Kijowie tradycyjny jarmark świąteczny, który organizują działające na Ukrainie placówki dyplomatyczne. Zbierano pieniądze na osoby, które ucierpiały w wyniku wojny: dzieci, starców. Zabrakło na nim przedstawicieli Polski. Polski coraz częściej na Ukrainie w ogóle brak. Jarmark świąteczny wydaje się banałem: miejscem, gdzie można zjeść lokalne potrawy, kupić mniej lub bardziej rzadkie produkty spożywcze z zagranicy, kosmetyki, suweniry. Taki sklep kolonialny w wersji multi. Niemniej jednak w czasie samego jarmarku, nie licząc pieniędzy od sponsorów, udało się zebrać półtora miliona hrywien, czyli 400 tysięcy złotych. Jednak, czy jest sens liczyć w złotówkach, jeśli stoiska polskiego w ogóle nie było? I nie ważne z jakich przyczyn. Nawet jeśli Polakom nie podobało się to, że trzeba było przekazać cały dochód na cele charytatywne. Inne, o wiele biedniejsze państwa obecne na jarmarku, było na to stać. W Kijowie coraz częściej mówi się o Polsce jako przyjacielu Ukrainy, jakby z rozbiegu, z przyzwyczajenia nie mając na to żadnych dowodów. Nawet jeżeli Warszawa robi coś dla Kijowa, to chyba w ukryciu bo tutaj nikt o tym nie informuje. Nie mówię, że brak jest PRu, brak nie tylko reklamy, co zwykłej informacji. Ostatnio nawet, w czasie wizyty minister spraw zagranicznych Szwecji Margot Wallstroem, prezydent Petro Poroszenko nazwał Sztokholm najlepszym przyjacielem Ukrainy w Unii Europejskiej. OK, można to uznać za konformizm i chęć przypodobania się gościowi, ale wielu ekspertów pamięta tutaj oświadczenia jej poprzednika Karla Bildta, który dotąd nawet w nieoficjalnych wypowiedziach wspiera Kijów. Za to z okazji pierwszej rocznicy rozpoczęcia rewolucji godności, często wspominano na Ukrainie nieudaną misję Aleksandra Kwaśniewskiego (próby uwolnienia Julii Tymoszenko) i to, że to Radosław Sikorski namawiał opozycję w czasie Majdanu do podpisania za wszelką cenę porozumienia z Wiktorem Janukowyczem. Teraz jest wojna i wiele kwestii dotyczących rewolucji poszło w zapomnienie. Nie widać jednak tego, czego Ukraińcy najbardziej potrzebują, czyli pomocy wojskowej. Albo znów: nikt w Kijowie o tym nie mówi. Przekazała ją za to Kanada, kraj, który postsowieckiej nawały i imperialistycznej paranoi Władimira Putina raczej powinien się mniej obawiać niż Polska. Działa tam silne lobby proukraińskie, ale co z tego? Fakt jest faktem. Pod koniec listopada do Kijowa przybył kanadyjski samolot wojskowy z pomocą dla ukraińskiej armii. Były w nim 3 tysiące sztuk ciepłej odzieży, sprzęt do rozminowania, komunikacji, a także noktowizory i leki. Ogólna wartość pomocy to 12 milionów dolarów kanadyjskich, czyli około 35 milionów złotych. Zadowolenie z przekazanej pomocy wyraziły MSZ, Ministerstwo Obrony, a także zwykli Ukraińcy, którzy pielgrzymowali z podziękowaniami do ambasady Kanady. Ukraina otrzyma także pomoc wojskową z Litwy, a ukraińscy żołnierze będą szkoleni w tym niewielkim państwie. Takie decyzje zostały ogłoszone w czasie wizyty Dalii Gribauskaite w Kijowie pod koniec listopada. W dodatku Litwa przyjmie na leczenie 50 Ukraińców, którzy zostali ranni w czasie walk na Wschodzie. Nawet jeśli tacy ludzie leczą się w Polsce, chciałbym, aby wiedzieli o tym zwykli Ukraińcy. Niemcy, Litwini, Kanadyjczycy robią ze swoich działań znakomite akcje propagandowe. Bardzo bym chciał, aby nadszedł taki dzień, kiedy mógłbym napisać o konkretnej dużej pomocy Warszawy Ukrainie. Wiem, że pomoc przekazują zwykli Polacy, czy organizacje pozarządowe. Jedną z najlepiej nagłośnionych była pomoc nadana przez Stowarzyszenie Pokolenie związane z „Gazetą Polską". Dla niewtajemniczonych, jestem daleki od prawicowych sympatii politycznych, ale kilka jeepów wypakowanych po brzegi pomocą dla wojskowych na Wschodzie na placu świętego Michała robiły duże wrażenie. I tłumek ukraińskich dziennikarzy. Jeżeli tak dalej pójdzie, to Ukraińcy zapomną o swoim przyjacielu z niedalekiego Zachodu. Za to zaczną tak mówić o Litwie i Gruzji – to obywatele tych państw trafili do ukraińskiego rządu. Polaków tam brak.  

Powrót
Najnowsze

„Litewski spleen” Piotra Kępińskiego

13.10.2017
NEW
Czytaj dalej

Konstytucyjne weto

13.10.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2017

11.10.2017
NEW
Czytaj dalej

Ukraińskie ślady w Krakowie

11.10.2017
Urszula Pieczek Iwona Boruszkowska
Czytaj dalej

„Mój własny Wschód”: nie kończymy!

09.10.2017
NEW
Czytaj dalej

Dyskusja „Kraków–Wschód: Inspiracje”

05.10.2017
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu