Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Powrót Bidziny?
2014-12-20
Wojciech Wojtasiewicz

Nie milkną spekulacje na temat dymisji premiera Irakliego Garibaszwilego i powrotu na to stanowisko Bidziny Iwaniszwilego – takiego wariantu nie można dziś wykluczyć.

 

Ledwie opadły emocje związane z dymisją Irakliego Alasanii ze stanowiska ministra obrony i odejściem z rządu ministrów spraw zagranicznych oraz integracji europejskiej i euroatlantyckiej, a w gruzińskiej polityce znowu zawrzało. W ostatnich dwóch tygodniach doszło do kilkunastu zmian na rządowych stanowiskach średniego i wyższego szczebla (m.in. na stanowiskach sekretarza Rady Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, szefa Rady Gospodarczej przy premierze, wiceministra infrastruktury i rozwoju regionalnego czy gubernatora regionu Guria).

 

Garibaszwili do odstrzału?

Przetasowania wywołały spore zamieszanie na gruzińskiej scenie politycznej. Pojawiły się spekulacje, że stał za nimi nie kto inny, a nieformalny lider Gruzińskiego Marzenia Bidzina Iwaniszwili. Miliarder w ten sposób miał przygotować grunt pod swój powrót na stanowisko szefa rządu. Premier Irakli Garibaszwili zdementował jednak doniesienia odnośnie swojej ewentualnej dymisji, podkreślił również, że nie planuje żadnych dalszych zmian na stanowiskach ministerialnych. Natomiast Bidzina Iwaniszwili pytany o ocenę pracy rząd uznał, że rada ministrów dobrze sobie radzi ze sprawami państwowymi.

W szeregach koalicji rządzącej słychać jednak pomruki niezadowolenia, gdy mowa o obecnym premierze. Deputowani Gruzińskiego Marzenia anonimowo przyznają, że jego odejście z pewnością przełożyłoby się na wzrost popularności koalicji rządzącej. Irakli Garibaszwili może liczyć na poparcie raptem dziesięciu-piętnastu deputowanych zrzeszonych wokół jego teścia Tamaza Tamazaszwilego, który również jest członkiem gruzińskiego parlamentu. Aby doszło do zmiany szefa rządu musiałby się on albo sam podać do dymisji albo parlament musiałby wyrazić wobec niego i jego rządu wotum nieufności. Nie można wykluczyć, że w trakcie ewentualnej procedury powołania nowego-starego premiera Bidziny Iwaniszwilego swoje trzy grosze chciałby dorzucić prezydent Giorgi Margwelaszwili, który mógłby przeszkadzać i utrudniać realizację planu (stosunki na linii Iwaniszwili-Margwelaszwili pozostają napięte) bądź wtrącać się w konstruowanie nowego rządu.

Napiętą polityczną atmosferę podgrzały dodatkowo informacje o rzekomym spotkaniu Bidziny Iwaniszwilego z patriarchą Gruzji Eliaszem II, które miało być jakoby kolejnym potwierdzeniem powrotu gruzińskiego miliardera na stanowisko premiera.

 

Niespełnione marzenia

Jeszcze półtora miesiąca temu Bidzina Iwaniszwili w zdecydowany sposób wykluczał swój powrót do polityki: zaznaczał, że warunkiem jego ewentualnego ponownego zaangażowania w życie polityczne Gruzji musiałaby być ogromna katastrofa. Snuł raczej wizje rozwoju swojej organizacji pozarządowej Obywatel oraz planował rozpoczęcie politycznego talk-show w telewizji. W programie, który miliarder miałby współprowadzić, chciałby objaśniać Gruzinom meandry krajowej polityki.

Tajemnicą poliszynela pozostaje fakt, że wszystkie najważniejsze decyzje premier Garibaszwili konsultuje z Bidziną Iwaniszwilim. Sam nie raz to przyznawał mówiąc, że nie stroni od rad swojego pryncypała. Taki stan rzeczy jest bardzo złą praktyką w demokratycznym kraju. De facto krajem rządzi człowiek, który formalnie nie sprawuje żadnej funkcji publicznej i nie ponosi żadnej odpowiedzialności politycznej.

Ewentualny powrót Iwaniszwilego na stanowisko premiera byłby z jednej strony przyznaniem, że Irakli Garibaszwili nie radzi sobie z rządzeniem i wypełnianiem obietnic wyborczych złożonych jednak nie przez samego Garibaszwilego, lecz gruzińskiego miliardera. Jednak z drugiej strony powrót Iwaniszwilego mógłby poprawić wizerunek Gruzińskiego Marzenia w oczach Gruzinów – raz jeszcze mogliby oni uwierzyć, że pojawia się ich mąż opatrznościowy, który rozwiąże wszystkie problemy i bolączki kraju. Pytanie tylko czy Gruzini zechcą „kupić" taką narrację mając nadzieję, że marzenia jednak się spełniają.

 

Wojciech Wojtasiewicz


Powrót
Najnowsze

Trumpism. Entropia demokratycznego przywództwa

16.12.2019
Arkadiusz Gut
Czytaj dalej

Kraków: Debata "Wpływy rosyjskie w Unii Europejskiej"

14.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Energia na Wschód. Polskie plany i ukraińska rzeczywistość

12.12.2019
Wojciech Jakóbik
Czytaj dalej

Szczyt potrzebny jego uczestnikom

10.12.2019
Andrzej Szeptycki
Czytaj dalej

Armenia: Serż Sarkisjan trafi do aresztu?

09.12.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Koń trojański? Zwrócenie ukraińskich okrętów

09.12.2019
Marek Bogdan Kozubel
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu