Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Zmiana akcentu
2010-08-31
Stanisław Szypowski
W drugiej połowie sierpnia prezydent Dmitrij Miedwiediew wybrał się z oficjalną wizytą do Armenii. Przy okazji odbyło się nieformalne spotkanie Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Według wielu obserwatorów, miało ono przełomowe znaczenie dla działalności tego de facto wojenno-politycznego bloku. Do 20-21 sierpnia 2010 roku OUBZ była skierowana przede wszystkim na odparcie zewnętrznego zagrożenia. Obecnie na pierwszy plan wychodzi obrona przed zagrożeniami, które mogą powstać wewnątrz granic byłego ZSRR.

Większość przeciwdziałań ma być dowodzona przez wojska Federacji Rosyjskiej. Eksperci stawiają jednak wiele pytań, między innymi, czy wszyscy członkowie WNP i OUBZ zaakceptują wojskową dominację Rosji na przestrzeni postsowieckiej i czy wojska rosyjskie podołają zadaniu.

Miejsce ogłoszenia zmian w priorytetach działalności OUBZ wybrano nieprzypadkowo. Erywań to strategiczny partner Rosji, zaś konflikt między byłymi republikami ZSRR na Południowym Kaukazie jest wysoce prawdopodobny; tak zwane zamrożone konflikty mogą przerodzić się w otwartą wojnę. Górski Karabach oraz Osetia Południowa i Abchazja nadal są miejscami regularnej wymiany ognia. Dlatego oświadczenie prezydenta Rosji w trakcie spotkania z prezydentem Armenii Serżem Sarkisjanem rozwiewa wszelkie wątpliwości, co do roli i narzędzi, jakimi będzie się posługiwać Rosja w tym regionie. „Jesteśmy aktywnymi uczestnikami umowy o kolektywnym bezpieczeństwie. Odbędzie się nieformalne spotkanie głów państw UOBZ. W tym kontekście istotne znaczenie odgrywa protokół 5. o przedłużeniu daty ważności międzynarodowej umowy o rosyjskiej bazie wojskowej, skierowanej na utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa na Południowym Kaukazie i Zakaukaziu” – oświadczył Dmitrij Miedwiediew.

W ten sposób dokładnie wskazano narzędzie, za pomocą którego planuje się rozwiązywać problemy regionalne – jest nim 102. rosyjska baza wojskowa w Giumri, w samym centrum Południowego Kaukazu, której stacjonowanie zostało przedłużone do 2044 roku. Określony został również mechanizm posługiwania się tym instrumentem pod egidą UOBZ. Jednocześnie wszystkie kraje Zakaukazia otrzymały sygnał: jeśli nie jesteście członkami UOBZ, nie będziecie mieć żadnego wpływu na decyzje o zastosowaniu sił i środków skupionych wokół rosyjskiej 102. bazy wojskowej.

Na erywańskie postanowienia o zmianie priorytetów w działalności UOBZ zareagowali zachodni eksperci. Ariel Cohen, specjalista od Kaukazu z Heritage Foundation, na łamach „Washington Times” stwierdził, że obecnie Rosja wykorzystuje cały posiadany w tym regionie potencjał geopolityczny, by wzmocnić swoją pozycję. Według Cohena, celem Moskwy jest zdobycie pozycji „hegemona” na Południowym Kaukazie, a „obecna polityka USA doprowadzi do końca amerykańskich wpływów w Eurazji i będą potrzebne lata, jeśli nie dziesięciolecia, by odbudować tę pozycję”. Budowa systemu obrony przeciwlotniczej i baz S-300 w Armenii doprowadzi do tego, że przestrzeń powietrzna nad Południowym Kaukazem oraz Morzem Czarnym przejdzie pod kontrolę Rosji. „Kiedy sekretarz stanu Hillary Clinton promuje na Kaukazie politykę soft power, Moskwa w tym strategicznie ważnym regionie prowadzi klasyczną politykę opartą na sile wojskowo-politycznej” – zwraca uwagę amerykański ekspert.  

„Protokół 5. nie tylko przedłuża datę przebywania w Armenii rosyjskiej bazy, ale także rozszerza sferę jej geograficznej i strategicznej odpowiedzialności – podkreślał Sarkisjan na konferencji prasowej. – Dotychczas funkcjonowanie bazy było ograniczone zewnętrznymi granicami byłego ZSRR, obecnie to ograniczenie zostało usunięte z tekstu porozumienia. Strona rosyjska wzięła na siebie odpowiedzialność za obronę Armenii i zabezpieczenie jej nowoczesnym rodzajem broni”.

Podtekst tej wypowiedzi jest dosyć jasny. Prezydent Sarkisjan chciałby, by w razie ataku Azerbejdżanu na Armenię 102. baza wojskowa oraz S-300 były do dyspozycji Erywania. Nadzieje Armenii rozwiał jednak minister obrony FR Anatolij Serdiukow. Według niego, Rosja nie zamierza w żaden sposób udostępniać Armenii wyrzutni S-300, tym bardziej że Erywań nie wystąpił z żadną oficjalną prośbą w tej sprawie. Stanowisko Rosji wydaje się rozsądne. Kontrola przestrzeni powietrznej to de facto kontrola nad państwem, dlatego oddanie narzędzia kontroli innemu państwu jest nierozważne ze strategicznego punktu widzenia. Poprzez swoje wyrzutnie w Abchazji i Armenii Rosja ma kontrolę nad przestrzenią powietrzną między innymi Gruzji.

Jednocześnie eksperci stawiają pytanie, czy UOBZ wypracuje nową formułę podejmowania decyzji w sytuacja kryzysowych, alternatywną do obecnej konsensualnej. Konflikt w Kirgizji pokazał, jakim problem jest dla organizacji podjęcie jakiejkolwiek decyzji, a prośba kirgiskich władz omal nie doprowadziła do rozłamu w UOBZ. Według obecnego statutu, organizacja nie może podejmować uchwał o pomocy krajowi, w którym rozgorzał konflikt wewnętrzny, a jak słusznie zauważają eksperci, większość konfliktów na Kaukazie ma charakter wewnątrzpaństwowy. Jeśli organizacja chce być funkcjonalna, propozycja Miedwiediewa dotycząca zmiany statutu, która będzie rozpatrzona już w grudniu 2010 roku, wydaje się jak najbardziej zasadna.


Stanisław Szypowski

Polecamy inne artykuły autora: Stanisław Szypowski
Powrót
Najnowsze

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu