Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Kępiński

Piotr Kępiński – poeta, krytyk literacki, eseista, juror Nagrody Literackiej Europy Środkowej - Angelus. Pracował m.in. w „Czasie Kultury”, „Newsweeku”, „Dzienniku”. Współpracuje z „Nową Europą Wschodnią”. Mieszka w Warszawie i w Rzymie.

"Litewski przekręt" w Polsce
2015-02-08
Piotr Kępiński

 

 

Na początku nie wierzyłem własnym oczom. „Redirected/Uz Lietuva!" ma być pokazywany w Polsce. Chyba po raz pierwszy (od dłuższego czasu) litewski film wejdzie do multipleksów w całej Polsce. Już za dwa tygodnie będzie można go zobaczyć pod tytułem „Litewski przekręt".

Producenci filmu planują dystrybuować swój film w innych krajach Europy i świata. Wśród potencjalnych nabywców filmu są Wielka Brytania, Francja, USA, Rosja, Skandynawia oraz kraje azjatyckie.

Zachodzę tylko w głowę, po co? Frekwencja będzie marna. Nie wierzę w sukces tego filmu nigdzie poza Litwą. Pisałem już o tym rok temu. Dzisiaj przypominam swój stary tekst. 

Jednak, to trzeba podkreślić,  „Redirected/Uz Lietuva!" był największym komercyjnym sukcesem litewskiego kina ostatnich lat. Do tej pory obraz zarobił dwa i pół miliona litów a obejrzało go 140 tys. ludzi. Ostatni taki sukces, trzy lata temu, odnotował na swoim koncie twórca „Tadasa Blindy" Donatas Ulvydas, którego dzieło obejrzało 300 tys. mieszkańców Litwy a do kieszeni producentów wpadło ponad trzy miliony litów.

Naturalnie to wyjątki, bowiem kino litewskie w zasadzie nie istnieje. Od czasu do czasu pojawia się ciekawy film dokumentalny (ostatnio o bitwie pod Grunwaldem), raz do roku jakaś komedia romantyczna (na poziomie absolutnie żenującym). 

Ale nazwisko Emilisa Velyvisa to w Wilnie marka. Kiedy w 2006 roku nakręcił „Zero" krytyka okrzyknęła go „litewskim Tarantino". Miał wówczas 27 lat. „Zero 2", które pojawiło się w kinach zaledwie trzy lata po debiucie obejrzało 80 tys. widzów. 

A dzisiaj nie ma gazety, która nie pisałaby o nowym sukcesie Velyvisa. Kadr z film znalazł się nawet na okładce szacownego pisma poświęconego literaturze „Literatura ir Menas". 

I nie ma żadnej przesady w tym, że bilety na niedzielne seanse w okresie promocji filmu trzeba było kupować z dużym wyprzedzeniem. 

A sam film? Niestety klapa. Scenariusz przypomina kaszankę. Owszem: jest początek i jest koniec (jak to w kaszance), jest krew (jak w kaszance), są też okruchy dobrej kaszy w postaci dwóch-trzech dialogów (jak w kaszance, którą można zjeść, dajmy na to w Grójcu) – nie ma natomiast tego co robi film a mianowicie scenariusza.

A wszystko zaczyna się tak: pewnego dnia w Londynie kilku bandziorów na dorobku chce obrabować bandziorów bogatszych od siebie. Ci majętni mało już pracują, ich przywódca (pseudo: Golden Pole – Złotopolski?) lubi karty i zapomina o ochronie, a więc młodzi stosunkowo łatwo zdobywają milion funtów i zabierając ze sobą kolegę, który żadnym bandziorem nie jest a był tylko szoferem, kierują się na lotnisko, by resztę życia spędzić w Malezji. I przydarza się im straszny pech. Jest bowiem rok 2010, a dokładnie 15 kwietnia tegoż roku na Islandii wybuchł wulkan Eyjafjallajökull, który sparaliżował prawie wszystkie lotniska w Europie. Samolot z bandytami nie doleciał do Kuala Lumpur i wylądował, rzecz jasna w Wilnie. Inaczej być nie mogło.

A w Wilnie cała masa atrakcji. Mordobicia, alkohol, narkotyki, prostytutki, kradzieże i gwałty. Krótko pisząc: życie pełną piersią. Bandyci zapomnieli chyba gdzie mają docelowo lecieć i rzucili się w wir totalnej zabawy. Zapomnieli też, że przecież za chwilę muszą się w Wilnie pojawić bandyci bogatsi, zwłaszcza że jeden z nich bardziej niż miliona funtów poszukiwał złotego sygnetu, który został mu przez nich skradziony. A sygnet cenny. Dostał go od samego Tonny'ego Montany.

Po kilku godzinach w Wilnie ląduje Golden Pole ze swoją świtą i zaczyna poszukiwania. Złotopolski nie liczy się z nikim ani z niczym. Dla oprawcy z Londynu nie ma świętości.

I na tym w zasadzie można skończyć opowieść albowiem film wieńczy koniec otwarty. Młodym bandytom po wielu perypetiach udaje się zwiać, wydaje się, że do lepszego świata. Ale nie wiedzą, że przekroczyli granicę rosyjską. I wita ich czołgista, zresztą bardzo nieładnie ich wita. Co się potem z nimi stanie? Kto wie? Może opowie o tym druga część „Redirected…"

Gdzie tu Tarantino i Kusturica, których doszukują się niektórzy recenzenci z Litwy? Pojęcia nie mam. Znajdziemy kilka scen, które nieudolnie do twórczości tych reżyserów nawiązują. Niemniej jednak więcej tu odniesień do „Kac Vegas" i polskiego „Weekendu" w reż. Cezarego Pazury niż do ambitnego kina, które miało balansować na pograniczu czarnego humoru i groteski.

Przede wszystkim zawiódł wspomniany scenariusz ale także aktorzy, którzy z wyjątkiem dwóch postaci grali koszmarnie, nawet legendarny litewski aktor Vytautas Sapranauskas (była to jego ostatnia rola, w zeszłym roku popełnił samobójstwo) wypadł jak uczeń pierwszego roku szkoły teatralnej. I tylko Vinnie Jones (Golden Pole) i Vitalijus Cololo (Polak – Andrzejka) uratowali honor tego filmu. Vinnie Jones to zresztą ciekawa postać, kompletnie nieznany brytyjski aktor, który jeszcze nie tak dawno kopał piłkę w Leeds United i Wimbledon, a który od jakiegoś czasu robi ciekawą karierę. W 2007 roku zagrał w filmie „The Riddle" u boku Vanessy Redgrave i Dereka Jacobi. Sam Guy Ritchie proponował mu rolę w 2005 roku ale Jones miał odmówić.

Podczas projekcji zaśmiałem się tylko raz, kiedy to Andrzejka – Polak, wydalony z Anglii za zabójstwo, proponuje młodym bandytom, że udostępni im swój telefon za 25 funtów za minutę. Nic więcej. Nie śmieszyli mnie litewscy bandyci mówiący po rosyjsku, nie śmieszył mnie litewski policjant, który też mówił po litewsku, nie interesował mnie ksiądz uprawiający seks z prostytutką, powtarzający bez przerwy „Jezus Maryja, Jezus Maryja…", nie śmieszyli mnie litewscy chłopi o imionach Wowa, Staśka etc. 

Cóż, zabrakło mi w tym filmie żartów z samych Litwinów. Zabrało też ironii i finezji. Drugiej części „Redirected…" – a ta na pewno powstanie – już nie zobaczę.

 

 

 

 

 

 



Powrót
Najnowsze

Odszedł Zbigniew Brzeziński

27.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Czy Giedroyc jest aktualny?

25.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Kresentymentalizm

25.05.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

V Forum Europejskie

24.05.2017
NEW/ECS
Czytaj dalej

Spotkanie: Wojna, która nas zmieniła

22.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Europa Wschodnia – polska specjalność?

18.05.2017
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu