Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
„Muszkieterowie” Europy Wschodniej
2010-08-27
Elżbieta Kaca*
Posłowie do Parlamentu Europejskiego mogą stanowić na czas polskiej prezydencji w Unii Europejskiej doskonały kanał komunikacyjny w promowaniu priorytetów dotyczących stosunków ze Wschodem.

W kontekście obsadzania stanowisk w unijnych ambasadach, zwłaszcza wschodnioeuropejskich, w Polsce rozgorzała dyskusja, czy nasze państwo ma dostateczną reprezentację w unijnych instytucjach, czy kolejne rządy posiadają wystarczającą siłę przebicia w negocjacjach w Brukseli o posady, a polski korpus urzędniczy odpowiednio wielu kompetentnych pracowników do wysłania za granicę.

O ile w Komisji Europejskiej, delegacjach i innych instytucjach, jak na przykład Europejski Bank Centralny, Polska jest niedoreprezentowana, biorąc pod uwagę udział naszych przedstawicieli w piastowaniu wysokich stanowisk zarządzających, to w Parlamencie Europejskim radzimy sobie coraz lepiej. W tym przypadku posłowie nie przechodzą żadnej rekrutacji EPSO (komórka rekrutacyjna unijnych urzędników), lecz zdają test poparcia w wyborach bezpośrednich. Wyniki są różne – w koszyku mogą się znaleźć zarówno słodkie, jak i kwaśne jabłka. Sytuacja wyjściowa posłów jest jednak podobna do urzędników z pozostałych instytucji – aby zdobyć wysoką pozycję w Parlamencie, należy dobrze znać języki obce, posiadać szerokie kontakty i wiedzę oraz umieć wyrobić sobie autorytet jako specjalista w danej dziedzinie. Tylko w taki sposób można zostać wybranym do przygotowania opiniotwórczego sprawozdania i opinii w komisjach czy na kluczowe stanowisko – jako koordynator grupy, przewodniczący, wiceprzewodniczący komisji itp.

W temacie „typowo polskim”, czyli polityce wschodniej, polscy posłowie próbują zdobyć w Parlamencie Europejskim dominującą pozycję. Co ważne, jeśli dana kwestia jest istotna z punktu widzenia relacji Unii ze wschodem Europy, postrzeganych w kategoriach interesu narodowego, polscy posłowie zwykle tworzą jeden front i współdziałają bez względu na podziały partyjne. W obecnej kadencji ilustracją takiego działania jest uchwalenie Rezolucji Parlamentu Europejskiego w sprawie sytuacji na Ukrainie z 25 lutego 2010 roku, w związku z przebiegiem ostatnich wyborów prezydenckich w tym kraju. Nad wspólnym projektem pracowali zarówno posłowie PO, jak i PiS (między innymi Adam Bielan, Lena Kolarska-Bobińska, Paweł Kowal, Paweł Zalewski). Rezolucja wzywała między innymi instytucje unijne do wypracowania mapy drogowej zniesienia wiz podróżnych dla Ukrainy. Nie obyło się jednak bez kontrowersji na forum Parlamentu, ponieważ w dokumencie została zawarta również kwestia sensu stricte dotycząca bilateralnej polityki Polski. W jednym z paragrafów wyrażono głębokie ubolewanie z powodu decyzji ustępującego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, który nadał pośmiertnie tytuł Bohatera Ukrainy Stefanowi Banderze. Zapis ten wywołał burzliwą dyskusję dotyczącą przeszłości Bandery oraz protesty w zachodniej części Ukrainy.

Ważnymi sprawami, w które w bieżącym roku zaangażowali się posłowie z różnych grup, były prace nad ostatecznym kształtem rozporządzenia dotyczącego bezpieczeństwa dostaw gazu na wypadek kryzysu czy respektowanie zasady równowagi geograficznej w procesie rekrutacji Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych. Skuteczność tych działań trudno oceniać, ale były one co najmniej widoczne (na przykład poprawki do sprawozdań, konferencje prasowe).

W ubiegłej kadencji Parlamentu (2004-2009) większość sprawozdań dotyczących polityki wschodniej trafiła w polskie ręce. Na przykład Konrad Szymański został autorem ważnego sprawozdania na temat Europejskiego Instrumentu Sąsiedztwa i Partnerstwa, dotyczącego funduszy pomocowych dla wschodnich sąsiadów Unii. Ponadto działalność Polaków obejmowała promowanie rozwoju kontaktów między Unią a jej wschodnimi sąsiadami na forum Parlamentu, a także konkretne inicjatywy. Grażyna Staniszewska otworzyła biuro poselskie we Lwowie, a Janusz Onyszkiewicz, oprócz wyborców ze swojego okręgu, zapraszał do Brukseli także Białorusinów i Ukraińców.  

Duże zainteresowanie polskich posłów Europą Wschodnią potwierdza ich członkostwo w delegacjach współpracy parlamentarnej, w których obecność jest istotna z punktu widzenia budowania opiniotwórczej pozycji. W delegacji ds. Rosji jest pięciu polskich posłów w trzydziestoosobowym składzie, w delegacji ds. Ukrainy – pięciu na szesnastu (w tym przewodniczący Paweł Kowal). Trochę mniejszy jest nasz udział w delegacji ds. Białorusi – dwóch na dwunastu (w tym przewodniczący Jacek Protasiewicz), delegacji ds. Mołdawii – trzech na czternastu, a w delegacjach ds. Armenii, Azerbejdżanu i Gruzji tylko po dwóch na osiemnastu członków.

Oczywiście można wyjść z założenia, że Parlament Europejski ma mniejsze znaczenie niż Komisja Europejska czy Rada w obszarze stosunków zewnętrznych. Jednak po wejściu w życie traktatu z Lizbony jego pozycja się wzmacnia, również w obszarze polityki zagranicznej. Uzyskał na przykład prawo odrzucania handlowych umów międzynarodowych, co parlamentarzyści od razu wykorzystali, odrzucając umowę SWIFT (o przesyłaniu danych bankowych) pomiędzy Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. W efekcie USA musiały podjąć znaczny wysiłek negocjacyjny, a Hillary Clinton osobiście dzwoniła do przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka. Prawo odnosi się również do umów o strefach wolnego handlu, których zawarcie jest planowane z niektórymi państwami Europy Wschodniej. Ponadto, zgodnie z decyzją Rady z 26 lipca 2010 roku (2010/427/EU), Wysoki Przedstawiciel będzie zobligowany do corocznego raportowania przed Parlamentem struktury zatrudnienia w unijnej dyplomacji.

Z punktu widzenia możliwości kształtowania polityki zagranicznej polscy posłowie zajmują dobrą pozycję, na przykład pod względem oficjalnych stanowisk w komisjach (ważne są też stanowiska nieoficjalne, jak koordynator grupy czy udział w zespole negocjacyjnym Parlamentu z Komisją i Radą itp). W Komisji Wyzwań Politycznych, która odpowiada za negocjacje nowej perspektywy finansowej ze strony Parlamentu Europejskiego, czyli również wydatków Unii na kraje trzecie, wiceprzewodniczącymi są Jan Olbrycht i Konrad Szymański. W Komisji Praw Człowieka, która wypracowuje międzynarodowo nagłaśniane rezolucje potępiające łamanie praw człowieka, jest dwóch wiceprzewodniczących z Polski (Andrzej Grzyb i Janusz Zemke). W Komisji Handlu Międzynarodowego wiceprzewodniczącym jest Paweł Zalewski, a w Komisji Bezpieczeństwa i Obrony – Krzysztof Lisek.

Europosłowie zdają się więc spełniać warunki idealnego „muszkietera” Europy Wschodniej – są zaangażowani, posiadają odpowiednią pozycję i umiejętności. Biorąc pod uwagę fakt, że priorytetem polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej w 2011 roku będą stosunki z Europą Wschodnią, racjonalna wydaje się współpraca z europarlamentarzystami przy promocji postulatów prezydencji, zwłaszcza że proces nadrabiania zaległości w obsadzaniu przez Polaków wysokich stanowisk w innych instytucjach unijnych jeszcze trochę potrwa.


* Elżbieta Kaca jest koordynatorem projektów i badaczem Programu Europejskiego Instytutu Spraw Publicznych. Specjalizuje się w tematyce stosunków zewnętrznych Unii Europejskiej, głównie z krajami Europy Wschodniej (Partnerstwo Wschodnie, Europejska Polityka Sąsiedztwa, pomoc rozwojowa, promocja demokracji) oraz w problematyce dotyczącej funkcjonowania Parlamentu Europejskiego.

Tekst ukazał się na stronie „Radia Wspólna Europa

Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu