Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Władze znów zapominają o Zagłębiu Donieckim
2015-03-24

- Każdego dnia wstaję rano i dziękuję Bogu, że mieszkam na Ukrainie – mówi mi jeden z kramatorskich przedsiębiorców i lokalny działacz Walerij Własenko. Takich ludzi w tym ogromnym mieście jest niewielu, jednak władze nic nie robią, aby ich liczba się zwiększyła.

Jeżeli w Berlinie mam wrażenie, że ludzie są dodatkiem do rozwiniętego transportu miejskiego, to na wschodzie Ukrainy ma się wrażenie, że ludzie są dodatkiem do ogromnych zakładów przemysłowych. Jeden zakład może być wielkości połowy miasta. Gdy widzi się robotników przechodzących niewielką ścieżką wśród ogromnego torowiska między cementownią i ogromną fabryką w Kramatorsku można zrozumieć, dlaczego każdy z nich czuje się trybikiem, od którego niewiele w życiu zależy.

Miasto atakuje tradycyjnymi dla wschodu nazwami: Lenina, Socjalistyczna, XIX Zjazdu. - Czy ktoś pamięta, co było na XIX Zjeździe? Nikt. Ale nazwa została – opowiada mi Walerij Własenko. Swoją drogą, to akurat szkoda, że nikt nie pamięta, co było na XIX Zjeździe KPZR bo był on manifestacją potęgi Stalina. Wracając do Walerija Własenki, on akurat nie czuje się trybikiem ponieważ ma własny biznes: handluje tapetami. Brał udział w proeuropejskich protestach w Kramatorsku. Za separatystów musiał uciec z miasta. Teraz wrócił i nie chciałby musieć znów wyjeżdżać.

Duża grupa mieszkańców miasta chciałaby jednak powrotu bojówkarzy. Nie czują łączności z Ukrainą, a separatyści obiecują im powrót tego, co znali z młodości. Mamią ich wizją odbudowy ZSRR. Nawet jeśli ta wizja nazywa się Rosja, to dla nich ona też jest krajem bogactwa i lepszego życia, który znają z rosyjskiej propagandy, czy też z rosyjskich seriali masowo pokazywanych do niedawna w ukraińskiej telewizji.

Odnoszę wrażenie, że ukraińskie władze nie robią nic, aby ludzie w to nie wierzyli. Co daje zakaz rozpowszechniania rosyjskiej telewizji? Jeśli ktoś chce, może założyć sobie antenę satelitarną i oglądać rosyjskie kanały ile chce. Jeśli ktoś jest bardziej zaawansowany technicznie, może włączyć komputer i oglądać w internecie nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Ściganie się z rosyjską propagandą dla Kijowa to przegrana z góry walka, choć nie mówię, że ograniczenia wprowadzane przez Ukraińców są złe. One po prostu przynoszą mały efekt. Antypropaganda, którą można oglądać w ukraińskich kanałach 1+1, czy Piątce na wschodzie też nie ma dość dużego znaczenia. Mało kto wierzy w to, co tam mówią.

Jednocześnie brak jest jakiegokolwiek pomysłu strategicznego, co zrobić z Zagłębiem Donieckim. Będąc w Konstantynówce i w Kramatorsku miałem wrażenie, że powtarza się sytuacja z 2005 roku, kiedy to wschód został oddany miejscowym „elitom", czyli Wiktorowi Janukowyczowi i kolegom spod szyldu Partii Regionów. Nic się właściwie nie zmieniło. Miejscowe „elity" szykują się do wyborów lokalnych jesienią, tym razem pod szyldem Bloku Opozycyjnego. Im gorsza sytuacja miejscowej ludności, im wyższe opłaty za usługi komunalne, prąd i gaz, tym dla nich lepiej bo mogą łatwo powiedzieć, że przecież za ich czasów tak źle nie było. Miejscowych mało obchodzi, kto doprowadził ukraińską gospodarkę do obecnego stanu i kto rozpoczął wojnę. Co z tego, że wiedzą, że drogi nie były remontowane bo pieniądze rozkradziono, jeśli one nadal są nieremontowane bo centrum pieniędzy po prostu nie daje. Ktoś obok, zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dalej oferuje im prostsze rozwiązanie – Doniecką Republikę Ludową. A to, że teraz tam nie jest najlepiej, to zdaniem zwolenników separatyzmu tylko i wyłącznie wina Ukraińców, którzy walczą z bojówkarzami bo przecież gdy oni byli w Kramatorsku, w mieście było spokojnie. Niespokojnie zaczęło się dopiero, gdy Ukraińcy starali się obić terytorium. To że panowało wtedy bezprawie i u kogoś tam zabrali biznes, kogo to obchodzi? A już na pewno nie obchodzi to robotników z wielkich zakładów, czy tym bardziej emerytów.

Tymczasem w Kramatorsku dość prężnie działają organizacje pozarządowe wspierające uchodźców, armię, powstał nawet klub Ridna Chata, który robi różne imprezy ukraińskie. Państwo jednak nic nie robi. Zakłada się Ministerstwo Informacji, które nie wiadomo, czym się zajmuje, a przy tym nie wykorzystuje się istniejących instrumentów. Oksana Prosełkowa nauczycielka ukraińskiego w jednej z miejscowych szkół, znana także jako działaczka społeczna promująca ukraińską literaturę współczesną wśród uczniów, opowiada mi o tym, że w innych szkołach nadal pracują nauczyciele ukraińskiego, którzy popierali (a może jeszcze popierają) separatystów. Już 1 września niektórzy rodzice byli w szoku, gdy zobaczyli na akademii tych, których wcześniej widzieli na mityngach popierających Doniecką Republikę Ludową. Podkreślę jeszcze raz, to byli nauczyciele języka ukraińskiego. Dzieci bywają zdezorientowane ponieważ jeden nauczyciel mówi jedno, a drugi mówi drugie, a trzecie słyszą w domu. - Sama musiałam dzwonić i tłumaczyć rodzicom, że nie ma nic złego w tym, że ich dziecko posłucha o niebiańskiej sotni, która zginęła z rąk organów ścigania w czasie rewolucji – wspomina Oksana Proskowa, która musiała tłumaczyć, skąd się wziął Majdan. Wołodymyr Berezin z gazety „Prowincja" z Konstantynówki wyjaśnia, że 5 zabitych w czasie rewolucji pochodziło z Zagłębia Donieckiego. Na wschodzie giną teraz ukraińscy wojskowi pochodzący z tego regionu. W szkołach, lokalnych muzeach (gdzie zawsze jest miejsce na co najmniej kącik o wielkiej wojnie ojczyźnianej, nawet w przysłowiowym muzeum rolnictwa) o nich nie ma ani słowa.

Siedzimy w bibliotece imienia Czechowa w Kramatorsku. Ja, Oksana Proskowa i ukrainista Wołodymyr Piwen. Pytam: czy teraz po rewolucji odczuwają państwo większe wsparcie dla swoich inicjatyw? Zapada niezręczna cisza. Władza znów zlewa Donbas.

 

Więcej o tym, dlaczego doszło do wybuchu separatyzmu na wschodzie Ukrainy, można przeczytać w mojej książce „Ukraina. Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach", która właśnie wyszła nakładem wydawnictwa Editio.  


Powrót
Najnowsze

Front północny

22.11.2017
Paweł Kost Wołodymyr Kopczak
Czytaj dalej

Polskie kino w Azji Centralnej

22.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Zawrót głowy od sukcesów?

21.11.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu