Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Zbyt mało, zbyt dużo. Dlaczego Janukowycz nie zasługuje na kredyt zaufania?
2010-08-22
Alexander J. Motyl*
Artykuł Adriana Karatnycky’ego Orange Peels. Ukraine after Revolution został napisany mniej więcej sześć miesięcy za późno. Gdyby pojawił się już w lutym 2010 roku, analizy i sugestie jego autora, że prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz zasługuje na kredyt zaufania, byłyby na pewno celne. Prawdą jest, że Janukowycz taki kredyt otrzymał od większości zachodnich i ukraińskich analityków (ode mnie zresztą też) oraz od znacznej części ukraińskich wyborców. Przypomnijmy, że 4,5 procent głosujących (z których większość była w obozie pomarańczowych, co więcej, wspierała Wiktora Juszczenkę) w drugiej turze skreśliła zarówno Julię Tymoszenko, jak i Wiktora Janukowycza.

Wierzyliśmy, że pięć lat bycia w opozycji doprowadzi Janukowycza i jego autorytarną Partię Regionów do rezygnacji z niedemokratycznych skłonności i poparcia demokracji. Ważne były również obietnice Janukowycza, że będzie prezydentem umiarkowanym, wspierającym jedność kraju, nominującym na urzędy specjalistów i realizującym reformy gospodarcze. Ale nawet gdyby tak nie mówił, czy przy tak wątłym zwycięstwie można postępować inaczej?

Zdecydowana większość demokratycznie zorientowanych analityków zwróciła się przeciwko Janukowyczowi. Dlaczego? Karatnycky sugeruje, że ich analizy biorą się z trzech źródeł: mitów i rzeczywistości pomarańczowej rewolucji, autorytarnych rządów Leonida Kuczmy oraz mitów otaczających powstanie ogromnych fortun na Ukrainie pod koniec lat dziewięćdziesiątych; poza tym w ukraińskiej polityce występuje czynnik oszczerstwa i prześmiewczości. Nic bardziej mylnego.

Janukowycz nie dotrzymał żadnej ze swoich obietnic, a ci z nas, którzy usiłowali go tłumaczyć, czują się zdradzeni. Nowy prezydent i jego partia doprowadzili do demontażu demokracji, naruszyli Konstytucję w celu uzyskania większości parlamentarnej, przekształcili parlament w maszynkę do przegłosowywania decyzji rządu, naruszają prawo wolności zgromadzeń i wolności słowa, przeprowadzają ustawę o wyborach lokalnych, która gwarantuje Partii Regionów monopol władzy, wkraczają w autonomię akademicką i wspierają zwiększenie uprawnień zarówno Służby Bezpieczeństwa, jak i MSW. Ponadto Janukowycz zaatakował język ukraiński, kulturę i tożsamość, niwecząc tym samym własne oświadczenia, że chce promować jedność kraju, i zwrócił się ku Rosji tak mocno, że toleruje ożywienie na Ukrainie stalinowskiej retoryki i rosyjskiego rewanżyzmu (w tym powrót rosyjskich służb bezpieczeństwa na Krym). Cały ten zamach na demokrację przeprowadzono w ciągu kilku miesięcy. Janukowycz działa szybko, a nie łagodnie. Kompleksowo, a przy tym zasadniczo. Nasuwa się porównanie z hitlerowskim „glajszachtowaniem” z 1933 roku. Führer również doszedł do władzy w wyniku wolnych i uczciwych wyborów.

Co gorsza, zdaniem Karatnycky’ego, większość pracowników obecnej Administracji Prezydenta – od najlepszego fachowca do najgorszego niedołęgi – to menedżerowie w sowieckim stylu. Osoby z zamkniętego kręgu Janukowycza: Serhij Lowoczkin, Iryna Akimowa, Hanna Herman oraz Serhij Tihipko, nawet jeśli są „cudownymi chłopcami” i „dziewczętami”, jak twierdzi Karatnycky, stanowią tylko łyżkę miodu w beczce dziegciu – to zaledwie cztery osoby w rządzie składającym się z blisko trzydziestu antyspecjalistów! W dodatku Lowoczkin i Herman są powszechnie uznawani za oportunistów, a Tihipko balansuje na krawędzi – albo zostanie wyrzucony, albo sam z rządu odejdzie. W Kancelarii Prezydenta jedynie Akimowa może mieć trwały, reformatorski wpływ na działania Janukowycza.

Jeśli chodzi o gospodarkę, można argumentować, że demontaż demokracji jest ceną za reformy. Niestety, przez pół roku Janukowycz nie zrobił absolutnie nic. Podpisał wprawdzie umowę z MFW, ale to samo na jego miejscu zrobiliby i Tymoszenko, i Juszczenko.

Powszechnie dominuje przekonanie że realizacja budżetu państwa jest pozorem. Plan gospodarczy składa się głównie z ogólników. Korupcja szaleje jak za dawnych dobrych czasów, nawet Janukowycz swoją nieruchomość, zdobył, zdaje się, w szemrany sposób.

Najbardziej wymowny jest przykład kodeksu podatkowego, który absolutnie każdy, nawet członkowie Partii Regionów, uważają za katastrofę. W międzyczasie rząd zaczął dusić podatkami małe i średnie przedsiębiorstwa. Wszystkie te zachowania można było przewidzieć, gdy Janukowycz wyznaczył na premiera Mykołę Azarowa, znanego z niezdolności do myślenia w kategoriach rynkowych. Przedsiębiorcy są traktowani podobnie jak w czasach Kuczmy.

Last but not least, Karatnycky wierzy w make over Janukowycza. To prawda, że prezydent często mówi właściwe rzeczy we właściwym momencie, ale coraz częściej wypowiada również sądy kontrowersyjne (jak określenie demokracji mianem „porządku”), a z jego ust pada więcej gaf niż z ust George’a W. Busha. Należy jasno powiedzieć – Janukowycz nic konstruktywnego dla kraju nie zrobił. Polityk tego typu nie zasługuje na nasze współczucie. On i kraj, którym rządzi, zasługują na nasze modlitwy.

Alexander J. Motyl jest profesorem nauk politycznych w Rutgers University, Newark.
Przełożył Łukasz Jasina

Powrót
Najnowsze

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu