Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Mariupol, czyli co powie tata
2015-03-27

W Mariupolu dominuje obojętność. W najbliższym czasie okaże się, kto ja wykorzysta. Jest to ogromny teren do zagospodarowania.

Nie można powiedzieć, że Mariupol jest proukraińskim miastem. Nie można powiedzieć, że jest prorosyjskim. To miasto postradzieckie, gdzie wciąż dominuje obojętność. Choć Mariupol jest położony niedaleko od frontu, w oknach nie ma ukraińskich flag, które tak często widać w Kijowie. Cały czas jest w nich jednak taśma klejąca, która w przypadku ostrzału, czy samej fali uderzeniowej, ma uchronić przed odłamkami. Flagi ukraińskie są, ale wywieszane przez lokalne władze. To jakby żółte światło, które nic nie mówi, czy dalej będzie zielone, czy czerwone, czy miasto pójdzie w stronę Ukrainy, czy Donieckiej Republiki Ludowej, tzn. Rosji. 

Jurij Chotłubej – człowiek który kieruje miastem od zawsze, czyli od czasów radzieckich, jest teraz ukraińskim neofitą. W czasie rozmowy odmienia przez różne przypadki słowo „prezydent”, „Ukraina”, „ukraiński”, choć jeszcze rok temu nie był w stanie się opowiedzieć jasno po jednej ze stron konfliktu. Faktycznie jego obojętność sprzyjała separatystom. Teraz oprócz wywieszania flag organizuje w szkołach lekcje odwagi, na które zapraszani są żołnierze opowiadający o walce na froncie. To to, czego brak na przykład w Kramatorsku.

Pewne akcje patriotyczne przeprowadza także lokalny Metinwest należący do Rinata Achmetowa choć trudno powiedzieć, aby były one powszechne.

Takie działania wydają się jednak szczególnie ważne. Znajoma dziennikarka, reporterka Kanału Piątego, Tetiana Ihnatczenko podkreśla, że kierownictwo wciąż czeka na sygnał z centrali, a robotnicy czekają na to, co powie kierownictwo. Jeśli z jego strony popłynie patriotyczny przekaz, tą drogą pójdzie większość. - Dla ludzi najtrudniejsze pytanie jest takie: czego państwo chcą. Oni nie wiedzą. Oni są przekonani, że ma być tak, jak powie ich kierownictwo – dodaje. Trudno jednak stwierdzić, aby Rinat Achmetow, czyli właściciel największych zakładów w mieście, jasno się opowiedział po jednej ze stron. Wydaje się, że rozkłada on jajka w różne koszyki. Jeden nazywa się Ukraina, a drugi DRL + Rosja.

Nie można przy tym powiedzieć, że w Mariupolu nic się nie zmienia. Na pewno zmniejsza się liczba zwolenników separatystów, ludzie widzą, słyszą od znajomych, jaka anarchia panuje w sąsiednich samozwańczych republikach. Nie oznacza to przy tym zwiększania się liczby zwolenników Ukrainy. Ale na pewno tych ludzi trzeba dalej przekonywać. Wasyl Iljew, który kieruje jednym z mariupolskich centrów handlowych i jest aktywnym proukraińskim działaczem, podkreśla, że trochę może też tu zrobić Unia Europejska, która mogłaby informować o tym, czym jest wspólnota. - Wystarczy kilkanaście billboardów, to kosztuje 1600 hrywien miesięcznie jeden, czyli około 60 euro. Co to jest 60 euro dla ludzi z Zachodu! - dodaje. Przydałyby się także szkolenia dla działaczy pozarządowych dotyczące zarządzania miastem i reformy samorządowej. Tego brakuje, a tego typu lekcje i wykłady, przynajmniej moim zdaniem, powinny być właśnie skierowane do NGOs, a nie do obecnie rządzących, szczególnie, że reforma ma być wzorowana na polskiej. Maksym Borodin jest jednym z najbardziej znanych działaczy w Mariupolu. Człowiekiem, który zasłynął 2 lata temu ekologicznymi protestami i do którego dzwonił wtedy sam właściciel zakładów - trucicieli, czyli Rinat Achmetow. Już wtedy coś w jego głowie musiało się przestawić, że zdecydował się na rozmowę z kimś, kto dla niego jest nikim. Przy tym, w wyniku protestów zamknięto najbardziej toksyczny z oddziałów. Teraz, jak podkreśla Maksym Borodin, zaczyna także słuchać władza. - Już nie jest tak, że rządzący nas ignorują. Nie, oni z nami rozmawiają. Co więcej! Na spotkanie z merem ma szanse nawet zwykły mieszkaniec. Coś co było nie do pomyślenia kilka lat temu – podkreśla Maksym Borodin.

Krótko mówiąc, tendencje są pozytywne. Przyszedł jednak moment, kiedy sytuacja może pójść w jedną albo w drugą stronę. Już teraz trwają przygotowania do jesiennych wyborów lokalnych. W ich wyniku we władzach mogą znaleźć się nowi ludzie. Wątpliwe jest jednak, aby zaczęli oni rządzić Mariupolem. Wszystko zależy tu bowiem od tego, co powie tata. A tata przynajmniej w przypadku mera, stawia na osoby z otoczenia wiecznego Jurija Chotłubeja, który teraz szykuje się na spokojną emeryturę.

P.S.: 

Opuszczałem obwód doniecki autobusem z Mariupola do Bierdiańska. Dopiero z tego ostatniego jechałem pociągiem do Kijowa. W moim przedziale był A - mężczyzna z Bierdiańska koło 40, 2 telefony, w tym ajfon, średni biznes, może nawet trochę kombinatorki, B + C - małżeństwo przed 30 z Mariupola. Jeszcze nigdy nie słyszałem, aby ktoś tak skutecznie, jak A przekonywał B + C będących typowymi przedstawicielami postwaciakostwa (wyleczeni z separatyzmu, ale tęskniący do ZSRR) do zachodnich wartości. Ten człowiek był lepszy od stu ekspertów nie mówiąc już o politykach. B + C opowiadają o potędze metalurgicznej Mariupola w czasach radzieckich i że teraz wszystko się sypie, A tłumaczy niską energoefektywność zakładów i że i tak muszą upaść. Mówi, że dzięki podwyżkom cen gazu, Ukraińcy wreszcie zaczęli oszczędzać energię i ocieplać domy. B + C zapowiadają przeprowadzkę na Białoruś bo tam jest prawo i porządek, a B ma już dosyć kontroli i łapówek. A odpowiada: no tak, tam od razu dają trzy lata. B + C mówią, jaka cudowna i czysta jest Białoruś, A opowiada, jak wygląda Polska (nie wiedział, że jestem z Polski), jaka czysta i zadbana i jaka cudowna jest Litwa i jak ludzie normalnie żyją w Unii Europejskiej. A robi naprawdę dobrą robotę. Przydałoby się stworzyć taką Unijną Sotnię jeżdżącą po Ukrainie i opowiadającą w pociągach, jak fajnie jest na Zachodzie. 

 

 

 


Powrót
Najnowsze

Bariera nieufności

23.03.2017
Zbigniew Rokita Michał Potocki
Czytaj dalej

Niezrozumiany nacjonalizm

21.03.2017
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Jedyna słuszna wykładnia ukraińskiego nacjonalizmu

21.03.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

Spotkanie wokół książki „Dysydenci. Nieuleczalnie nieposłuszni”

21.03.2017
NEW
Czytaj dalej

Akcja #adwokacinagranicy

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

Dziadowie, ojcowie i synowie

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu