Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ukraiński konflikt gruzińsko-rosyjski
2010-08-11
Piotr Andrusieczko
8 sierpnia minęły dwa lata od wybuchu wojny gruzińsko-rosyjskiej. Chociaż sama wojna trwała zaledwie kilka dni, spór pomiędzy Moskwą i Tbilisi przedłuża się. Obie strony przedstawiają swoje wizje przyczyn oraz wersje przebiegu konfliktu zbrojnego. Nawet raport Komisji Europejskiej pod przewodnictwem Heidi Tagliavini nie odpowiedział jednoznacznie, kto jest winien. W dokumencie wskazano co prawda, że agresję rozpoczęła Gruzja, ale jednocześnie zaznaczono, że została sprowokowana przez Rosję. Konsekwencją wojny było ogłoszenie niepodległości przez dwie zbuntowane prowincje Gruzji – Abchazję i Osetię Południową. Jednak triumf Kremla był skromny. Nowe państwa nie zostały uznane przez społeczność międzynarodową (poza Nikaraguą i Wenezuelą), a przeciągnięcie tych prowincji na swoją stronę prawdopodobnie kosztowało Rosję kilka miliardów dolarów.

Na niedzielę 8 sierpnia rosyjska telewizja państwowa przygotowała maraton filmów poświęconych wojnie, począwszy od dokumentów, a skończywszy na filmie fabularnym Olimpius inferno. Z zaprezentowanych materiałów dokumentalnych można było się dowiedzieć, ze Rosja przegrała wojnę jedynie na froncie propagandowym i stała się ofiarą światowego spisku medialnego, w którym przedstawiono ją jako agresora.

Rzeczywiście, Rosja przegrała wojnę informacyjną, mimo że za wszelką cenę starała się zmusić stronę gruzińską do milczenia. W pierwszych dniach konfliktu rosyjscy hakerzy zaatakowali większość gruzińskich stron internetowych podających informacje o wojnie. Cześć gruzińskich dziennikarzy i analityków przekazywała wiadomości za pośrednictwem blogów. Tam też można było obejrzeć amatorskie zdjęcia i filmy z frontu, a później z terenów okupowanych przez Rosjan. Prośby o przysyłanie tego typu materiałów można było przeczytać w komunikatach transmitowanych przez gruzińską telewizję. Po włożeniu do telefonu gruzińskiej karty sim użytkownik w pierwszej kolejności otrzymywał sms z apelem o nadsyłanie zarejestrowanych materiałów dotyczących konfliktu. W wymiarze medialnym i propagandowym Gruzja radziła sobie lepiej niż jej armia w starciu z siłami rosyjskimi. Gruzji udało się przekonać większą część światowej opinii publicznej, że to ona jest ofiarą – Dawidem w starciu z Goliatem. Czy taki obraz odpowiadał prawdzie? Zapewne nie, tak samo jak rosyjski wizerunek Gruzji dokonującej czystek etnicznych na obszarze Osetii Południowej.

W wyświetlanych przez rosyjską telewizję filmach sporo mówiono o ofiarach w ludności cywilnej zamieszkującej Osetię Południową oraz wśród  rosyjskich sił pokojowych. Jednak informacje te nie były podparte dowodami. Już we wrześniu 2008 roku w Kijowie można było obejrzeć wystawę fotografii z wojny gruzińsko-rosyjskiej autorstwa fotoreporterów agencji ITAR-TASS. Pracując w Cchinwali i okolicach od samego początku wojny, fotoreporterzy udokumentowali niewielką liczbę ofiar w porównaniu z oficjalnymi komunikatami władz Osetii Południowej i Rosji.

Zaraz po wojnie strona rosyjska zaczęła rozpowszechniać materiały publicystyczne, a z czasem filmowe, w których dowodzono, że Gruzję w agresji wsparły USA oraz Ukraina. Prezydent Saakaszwili cieszył się amerykańskim poparciem, co w żaden sposób nie mogło cieszyć moskiewskich kontrolerów przestrzeni poradzieckiej. Natomiast w przypadku Ukrainy chodziło o przyjaźń i współpracę między prezydentami Juszczenką i Saakaszwilim, a tym samym o sojusz dwóch przywódców, których do władzy wyniosły tak zwane kolorowe rewolucje. Prezydent Wiktor Juszczenko stopniowo przekształcał się w największego po Saakaszwilim wroga Russkogo mira. Chodziło o kwestie NATO, Wielkiego Głodu, stacjonowanie Floty Czarnomorskiej na Krymie itd.

Obraz Ukrainy jako wroga Rosji pomagającego Gruzji w przygotowaniach i w samej wojnie z Rosją przedstawiono w dwóch filmach. Wojna 08.08.08. Sztuka zdrady miała premierę jesienią 2008 roku, przy czym ukraińska próba prezentacji filmu, przygotowana między innymi przez deputowanego Partii Regionów Walerija Konowaliuka, zakończyła się interwencją Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Premiera drugiego filmu – Swój-obcy – odbyła się 1 lutego 2009 roku. Oba filmy zawierały podobne oskarżenia pod adresem ówczesnych władz Ukrainy. Po pierwsze, przed konfliktem Ukraina dostarczała Gruzji broń, z której później zabijano Rosjan. Przypomnijmy, że nie zostało ogłoszone żadne międzynarodowe embargo na dostawy broni do Gruzji. Po drugie, w walkach po stronie gruzińskiej mieli brać udział ukraińscy najemnicy, w tym oficerowie ukraińskich oddziałów specjalnych. Film kończy się słowami: „Tak wyglądała pomoc kuma Juszczenki dla kuma Saakaszwilego (...) a przecież mamy wspólną historię, wspólnych bohaterów (...) Niech prowokacja Juszczenki pozostanie jedynie prowokacją Juszczenki”. Te zdania dobrze ilustrują zamiary rosyjskiej strony: motyw zdrady bratniego narodu rosyjskiego przez ukraińską władzę, a konkretnie przez ukraińskiego prezydenta, miał zostać wykorzystany w walce przeciwko Juszczence w zbliżających się wyborach prezydenckich.

Kulminacją kremlowskich działań przeciwko Juszczence był list otwarty prezydenta Miedwiediewa do jego ukraińskiego odpowiednika opublikowany 11 sierpnia 2009 roku. Wśród wielu pretensji pod adresem ukraińskiego prezydenta pojawiło się dobrze już znane oskarżenie o zdradę bratniego narodu rosyjskiego podczas wojny gruzińsko-rosyjskiej – Ukraina pod kierownictwem Juszczenki stanęła u boku przestępcy Saakaszwilego, a „cywilnych mieszkańców i rosyjskich żołnierzy sił pokojowych w Cchinwali zabijano ukraińską bronią”. W związku z tym Ukraina i inne państwa, które dostarczają broń reżimowi Saakaszwilego, „w pełni dzielą z Tbilisi odpowiedzialność za dokonane przestępstwa”.

Jednak nawet komisja śledcza ds. dostaw ukraińskiej broni do Gruzji, powołana w ukraińskim parlamencie pod przewodnictwem deputowanego-skandalisty Walerija Konowaliuka, nie dowiodła żadnych nadużyć przy sprzedaży broni Gruzji. To, że strona rosyjska dostarczała broń zbuntowanym gruzińskim prowincjom, nie podlegało oczywiście żadnej krytyce.

Sytuacja uległa zmianie po zwycięstwie w wyborach prezydenckich na Ukrainie Wiktora Janukowycza. Wraz z ociepleniem stosunków strona rosyjska zapomniała o wcześniejszych oskarżeniach pod adresem Kijowa. 8 sierpnia w telewizyjnym materiale o wojnie sprzed dwóch lat wspomniano jedynie o dwóch państwach wspierających Gruzję – USA i Izraelu. Oskarżenia pod adresem Stanów Zjednoczonych wydają się zrozumiałe. Co do Izraela, trudno powiedzieć, czy chodzi tylko o kontakty między Tbilisi i Tel Awiwem. Izrael rzeczywiście utrzymywał dobre relacje z Gruzją, co jest zapewne pochodną relacji amerykańsko-gruzińskich.

Mimo że Ukraina została „oczyszczona” przez kremlowską propagandę z zarzutów o współpracę z Saakaszwilim, problem konfliktu gruzińsko-rosyjskiego pozostaje dla Ukrainy aktualny. Po pierwsze, poprzez działania Floty Czarnomorskiej, operującej z bazy w Sewastopolu, Ukraina została mimowolnie wciągnięta w konflikt. Wielu ukraińskich analityków zwracało uwagę na takie niebezpieczeństwo wynikające z stacjonowania Floty na Krymie. Po drugie, po wojnie w  sierpniu 2008 roku zaczęto mówić o powtórce scenariusza południowoosetyńskiego na Krymie. Zwracano uwagę, że podobnie jak to miało miejsce w Osetii Południowej, Rosja rozdaje na Krymie rosyjskie paszporty, a przecież podczas interwencji w Osetii Południowej padał argument obrony obywateli rosyjskich. Oczywiście wraz z ociepleniem relacji rosyjsko-ukraińskich, co w praktyce przełożyło się między innymi na przedłużenie stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie do 2042 roku, takie niebezpieczeństwo oddaliło się. Jednak nic nie trwa wiecznie i w razie następnego ochłodzenia stosunków Krym może okazać się terytorium spornym.

Piotr Andrusieczko

Polecamy inne artykuły autora: Piotr Andrusieczko
Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu