Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Unia energetyczna nie powstanie
2015-06-16
Andrzej Szczęśniak, Natalia Księżarek

Eksport gazu LNG przez Polskę jest nierealny. Ten surowiec nie ma najmniejszych szans, aby konkurować z gazem z Rosji" – z Andrzejem Szczęśniakiem rozmawia Natalia Księżarek.



NATALIA KSIĘŻAREK: Wysunięta przez Polskę koncepcja unii energetycznej ma wzmocnić bezpieczeństwo energetyczne krajów Unii Europejskiej. Czy są szanse, aby w ogóle powstała?

ANDRZEJ SZCZĘŚNIAK: Istotą unii jest odebranie części władzy nad systemem energetycznym państwom członkowskim i przekazanie jej Brukseli: chodzi więc o zwiększenie udziału Unii Europejskiej w procesie decyzyjnym. Koncepcja ta jednoznacznie narusza jednak suwerenność państw członkowskich w sferze energetycznej, kłóci się z artykułem 194 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Realizacja tego projektu wymagałaby albo zmiany Traktatu Lizbońskiego, albo zgody wszystkich państw, co jest bardzo mało prawdopodobne.

Warszawa jest adwokatem unii energetycznej. Bardzo mnie to dziwi, gdyż nie leży ona w naszym interesie politycznym czy gospodarczym: nasze cele, stan gospodarki i samego sektora energetycznego – choćby to, że Polska „węglem stoi" – wskazują na konieczność jak najpełniejszego wykorzystania gwarantowanej traktatowo suwerenności energetycznej. Nie widzę żadnych korzyści wynikających ze zwiększenia zakresu władzy Unii Europejskiej nad naszą energetyką.



Czy zatem bardziej prawdopodobne jest utworzenie regionalnych unii energetycznych?

Wariant regionalny traktować należy jako tzw. półśrodek, który szczególnie w Europie Środkowej wprowadzić by można w celu urynkowienia sektora energetycznego. Polska – nie mówiąc już o takich krajach jak Czechy, Słowacja, Węgry czy Litwa – jest za małym rynkiem, by móc funkcjonować płynnie w modelu europejskim, tj. modelu urynkowienia, liberalizacji i otwarcia na inwestorów. Regionalizacja będzie procesem selektywnym i długotrwałym, który jednak ma znacznie większe szanse powodzenia, niż ogólnoeuropejska unia energetyczna. Również w tym przypadku nie dojdzie jednak do stworzenia pełnowartościowych wspólnych rynków energetcznych: poza dość zliberalizowanymi Czechami, żadne z państw regionu nie ma ochoty oddawać tego segmentu. Węgry są przykładem odwrotu od liberalizacji, a inni bronią się przed utratą kontroli po cichu – jak Polska.



Jeszcze w tym roku do eksploatacji ma zostać oddany gazoport w Świnoujściu, nazywany przez wielu buforem bezpieczeństwa – jego głównym zadaniem będzie dywersyfikacja źródeł dostaw gazu. Pojawiają się głosy, że wśród eksporterów LNG do Polski znajdzie się oprócz krajów arabskich czy Stanów Zjednoczonych także m.in. Australia bądź Katar. Czy faktycznie import gazu z tych źródeł jest możliwy?

Podanie przez premiera Donalda Tuska takich kierunków importu jak Australia wynikało z braku kompetencji. W przypadku gazu skroplonego niezwykle istotnym czynnikiem jest koszt transportu. Z danych amerykańskich, najrzetelniejszych w tej dziedzinie, wynika, że jego załadowanie, transport i rozładunek, czyli przywrócenie do frakcji gazowej, kosztuje około 150-200 dolarów za 1000 metrów sześciennych. Oznacza to, że już sam koszt transportu jest wyższy niż całościowa cena rosyjska – cena, która dla Rosjan jest opłacalna. To koszt zaporowy, dlatego traktowanie tego gazu jako alternatywy dla surowca rosyjskiego jest jedynie spekulacją polityczną.

Unia Europejska dysponuje zdolnościami regazyfikacyjnymi LNG [zmiana gazu ziemnego w postaci skroplonej na gazową – przyp. red.] rzędu 190 miliardów metrów sześciennych rocznie. Oznacza to, że byłaby w stanie zastąpić niemal cały import rosyjski, czyli około 160 miliardów metrów sześciennych. Mimo to gazoporty w niemal 80 procentach stoją puste. Dlaczego? Wynika to z przyczyn ekonomicznych. Nawet przy wysokich cenach gazu przed kilku laty LNG nie był towarem konkurencyjnym. Gazoporty mogą się przydać tylko w czasach poważnego kryzysu, a póki co jedynie generują wysokie koszty utrzymania.



Skąd wziął się więc pomysł budowy gazoportu?

Jest powiązany z lokowaniem przez USA własnego produktu. Stany Zjednoczone ostatnimi czasy wydobywają gaz bardzo sprawnie i istnieje duże prawdopodobieństwo, że zaczną go eksportować – niestety, jego konkurencyjność na rynku europejskim będzie niewielka. Prawdopodobne jest stosowanie politycznych dźwigni, aby zapewnić sobie zbyt – widać to na przykładzie Polski. Kontrakt katarski jest nieopłacalny, a aktualnie trwają rozmowy w celu rozszerzenia przepustowości gazoportu o kolejne 2,5 miliarda metrów sześciennych, czyli o 50 procent. Prowadzone są rozmowy pomiędzy prezydentem Bronisławem Komorowskim, a amerykańskim sekretarzem stanu Johnem Kerrym, pomiędzy spółkami importującymi i eksportującymi, a także na szczeblu ministerstw. Według niektórych planów to Polska ma kupować amerykański skroplony gaz – to scenariusz bardzo prawdopodobny, ale niestety bardzo nieopłacalny. Polska, chcąc zaspokoić swoje potrzeby, wystarczy by otworzyła się na rynek europejski i import znacznie pewniejszego gazu rurociągowego.



Ostatnio coraz częściej słyszy się, że Polska za sprawą terminalu LNG w Świnoujściu może stać się eksporterem gazu ziemnego m.in. do Czech czy na Słowację. Czy wariant ten jest realny i przede wszystkim – opłacalny?

Eksport gazu LNG przez Polskę jest nierealny. Gazoport w Świnoujściu nie jest źródłem gazu, a jedynie punktem dystrybucyjnym. Ten surowiec nie ma najmniejszych szans, aby konkurować z gazem z Rosji.



Andrzej Szczęśniak jest niezależnym ekspertem ds. sektora paliwowego.


Powrót
Najnowsze

Warszawa: Tych lat nie zapomni historia… Stosunki polsko-sowieckie w czasie II wojny światowej

19.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Płomień Braterstwa – Szukanie łączników

16.08.2019
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Obalić bolszewików

15.08.2019
Jan Pisuliński
Czytaj dalej

Schyłek putinizmu nie jest równoznaczny z perspektywą budowy demokracji

14.08.2019
Jadwiga Rogoża Krzysztof Popek
Czytaj dalej

Gdańsk: Pokazucha. Na gruzińskich zasadach

12.08.2019
NEW
Czytaj dalej

Jedenasta rocznica wybuchu wojny sierpniowej

08.08.2019
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu