Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nie tak bolesne sankcje
2015-06-18
Witold Orłowski, Zbigniew Rokita

ZBIGNIEW ROKITA: Jakie pozostały nam jako Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym gospodarcze instrumenty wpływu na Rosję? Waszyngton może naciskać np. w sprawie odebrania jej możliwości zagranicznych transakcji bankowych w systemie SWIFT.

WITOLD ORŁOWSKI: Instrumentów jest sporo, ale nie w tym rzecz. Sankcje nie mają poniżać narodów, ale być skuteczne, a najskuteczniejsza jest miękka siła Stanów Zjednoczonych, która przyczyniła się m.in. do obniżenia cen ropy naftowej na świecie. To i inne narzędzia są potężne i jeśli Zachodowi starczy determinacji, Rosja musi skapitulować i szukać porozumienia. Moskwa ponosi ogromne koszty. Sankcje nie powinny jednak być złośliwościami, a tak postępują Rosjanie wprowadzając np. embargo na polskie jabłka.

 

Kiedy w 2005 roku Moskwa wprowadziła embargo na polskie mięso, polscy przedsiębiorcy musieli znaleźć nowe rynki zbytu. Udało im się to, a po zniesieniu zakazu w ograniczonym stopniu wrócili na podatny na decyzje polityczne rynek rosyjski. Czy tym razem znowu sankcje są dla nich szansą?

Z punktu widzenia polskiej gospodarki w skali makro straty wywołane rosyjskimi kontrsankcjami są stosunkowo niewielkie, ponieważ mamy wystarczająco zdywersyfikowany eksport. Musimy przyjrzeć się jednak każdemu produktowi osobno i zastanowić się, w jakim stopniu powstaje on z myślą o konkretnym rynku. Polskie jabłka były hodowane głównie z myślą o odbiorcy rosyjskim więc bardzo trudno sprzedać je gdzie indziej. To ryzyko, które trzeba brać uwagę, gdy całość bądź znaczną część importu danego towaru kierujemy na jeden rynek. Nie powinniśmy zniechęcać przedsiębiorców do ponownego wysyłania produkcji do Rosji, gdy pojawi się taka możliwość, ale szansą jest np. ubezpieczanie tego typu eksportu.

 

Jak wiele w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej Polska traci na rosyjskich sankcjach i kontrsankcjach?

Nikt nie przedstawił rzetelnych szacunków, ale z uwagi na fakt, że Rosja bardzo lubi obejmować sankcjami akurat polskie towary, tracimy nieco więcej niż inne kraje. Na wolniejszym wzroście rosyjskiej gospodarki i możliwym sparaliżowniu pewnych wielkich projektów inwestycyjnych stratne są przede wszystkim państwa w nie zaangażowane, czyli np. Niemcy. Koszty bezpośrednie są więc dla nas większe, koszty pośrednie zaś są większe dla potężniejszych, zaangażowanych w Rosji graczy.

 

Profesor Witold Orłowski jest ekonomistą, głównym doradcą ekonomicznym PwC Polska i członkiem Rady Gospodarczej przy Premierze RP. W latach 2001-2005 szef zespołu doradców ekonomicznych prezydenta RP.

Rozmowa została przeprowadzona przy okazji VIII Konferencji Krakowskiej, której patronem medialnym był NEW.


Powrót
Najnowsze

IPN usprawiedliwia „Burego”

18.03.2019
Krzysztof Popek Krzysztof Persak
Czytaj dalej

Nadchodzi bałkańska wiosna?

18.03.2019
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

A po co w ogóle był ten Majdan?

18.03.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Wizyta studyjna Forum Obywatelskiego UE-Rosja

15.03.2019
NEW
Czytaj dalej

Co z tym Donbasem? Kandydaci na prezydenta Ukrainy wobec konfliktu na wschodzie kraju

15.03.2019
Krzysztof Nieczypor
Czytaj dalej

Wybory na Ukrainie. Faworyt bez programu wyborczego?

14.03.2019
Wojciech Konończuk Artur Wróblewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu