Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Jakby w przybliżeniu
2010-08-08
Andrij Bondar*
Przy okazji ostatniej triumfalnej wizyty pasterskiej cerkiewnego zwierzchnika pomyślałem, że moskiewski patriarcha Cyryl jest takim samym duchowym liderem ludzi sowieckich jak prezydent typu Janukowycza ich politycznym przywódcą. Podobieństwo między tymi dwoma ludźmi jest oczywiste i politycznie umotywowane, a ich związek jest całkiem harmonijny, powiedziałbym, że symfoniczny.

Cyryl jest potrzebny Janukowyczowi przede wszystkim do duchowej legitymizacji jego władzy. Kiedy patriarcha Moskwy i Wszechrusi obiecuje swemu protegowanemu poparcie w zamian za niepodzielne panowanie nad kanonicznym terytorium zwanym „Ukrainą”, wygląda to jak zapłata za możliwość powiększenia i tak wielkiego obszaru Russkogo mira: my wam damy duchową jedność i polityczne błogosławieństwo, wy nam swoje ziemie. Specyfika tej, zdawałoby się prymitywnej, wymiany niematerialnych wartości – wiecznej efemerydy rosyjskiej machiny propagandowej – tkwi w tym, że na Ukrainie grunt dla podobnych manipulacji i machinacji jest zawsze podatny. Przecież mnóstwo ludzi jest gotowych do śmierci wierzyć w te mantry, nie patrząc na podwójne dno, w którym jest obecny całkiem konkretny składnik materialny. Trzeba pamiętać, że moskiewska cerkiew jest nie tylko podmiotem duchowym, ale także gospodarczym.

Patriarcha, wysoko oceniający prezydencję Wiktora Janukowycza, zapewne mimowolnie ulega przesadzie i wdaje się w manipulacje, czego kwintesencją jest zdanie: „Jako polityk opiera się na prawosławnym światopoglądzie”(!). Nie jestem pewien, czy politycy powinni przestrzegać religijnego światopoglądu, ale ta fraza wydaje się być szczytem prawosławnej propagandy. Na tyle brutalnie zaciera granice między tym, co świeckie i duchowne, państwowe i cerkiewne, prywatne i publiczne, że już na pierwszy rzut oka wygląda na „niedźwiedzią przysługę”.

Bo niby czym jest „prawosławny światopogląd”, jeśli nie światopoglądem chrześcijańskim, opartym na boskich przykazaniach i Chrystusowej nauce? Jednak gdyby patriarcha powiedział, że Janukowycz wyznaje światopogląd chrześcijański, efekt propagandowy byłby wręcz żałosny. Ważne, aby określić przynależność prezydenta do ummy, gdzie wyznaje się wartości zupełnie inne od ogólnochrześcijańskich – lepsze i własne. Czy ktoś jeszcze wątpi, że wypowiedź prezydenta o „capach, którzy przeszkadzają nam żyć” była czysto ewangelicznym obrazem?

Niech będzie, przyjmę do wiadomości, że to tylko słowa, a prawdziwi chrześcijanie „sądzą po owocach”. Czy trzeba oceniać czyny Janukowycza-polityka i wydawane przez niego polecenia, aby zauważyć, że są one dalekie nie tylko od prawosławia oraz chrześcijaństwa, ale też nie mają nic wspólnego ze światopoglądem? Cyryl wyznaje zasadę – jako zwierzchnik Cerkwi i dyplomata – że dla osiągnięcia celu wszystkie środki są uświęcone; a posłuszna większość po obydwu stronach granicy bez zastanowienia się na to zgadza – mimo że maksymę wszystkich propagandzistów („Im większe kłamstwo, tym ludzie łatwiej w nie uwierzą”) wymyślono już dawno temu i nie przeze mnie.

Analogicznie Filaret jest takim sam duchowym liderem Ukraińców jak Julia Tymoszenko politycznym. Dlatego przeciwstawne postaci (Janukowycz-Tymoszenko i Cyryl-Filaret) są w przybliżeniu podobne, ponieważ każda z nich pochodzi z homogenicznego systemu: Filaret i Cyryl z podzielonej na patriarchaty moskiewski i kijowski Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej pod butem KGB; Tymoszenko i Janukowycz z kryminalno-biznesowego środowiska wczesnego okresu postsowieckiego, który z czasem został uformowany przez Kuczmowską władzę. Ich udawana konfliktowość dobitnie demonstruje Heglowską zasadę „jedności i walki przeciwieństw”, z tą tylko różnicą, że „jedność” jest tu serwowana w sosie zażartego konfliktu, a walka ocieka zapewnieniami o „leczeniu podziałów” albo budowaniu mostów między dwiema Ukrainami.

Problem w tym, że w obecnej postkolonialnej strukturze nie może być inaczej. Zmieni się ona, gdy zmieni się istota tego, co dzieje się za oknem. Póki co wypada się cieszyć się, że po tej stronie okna żadna z postaci nie wywołuje nic gorszego niż negatywne emocje. W przybliżeniu te postaci są w przybliżeniu jednakowe – a jednocześnie jakby inne, jak pepsi-cola i coca-cola. Tak samo w przybliżeniu jednakowe i jakby inne są elementy przeciwieństw: Cyryl-Filaret i Janukowycz-Tymoszenko. Tymoszenko nie ma żadnych oporów, by pocałować w rękę Cyryla; Janukowycz nie wzdryga się przed uściśnięciem ręki Filareta – dosłownie i w przenośni.

Dlatego gdy mówimy o połączeniu prawosławnych Cerkwi, w przybliżeniu mamy na myśli „wielką koalicję” Bloku Julii Tymoszenko i Partii Regionów, która nie pierwszy rok rysuje się na horyzoncie. Przedmiotem zainteresowania obu stron jest sfera „gazo-duchowości”, która ma eteryczny i efemeryczny charakter. W rzeczywistości chodzi im o konflikty podmiotów gospodarczych, które nie pozwalają pozbyć się wszystkich kontrowersyjnych pytań i dobić wreszcie tego kraju nieufnością i chciwością. Właściwie to jest wspólny światopogląd wszystkich ukraińskich tworów politycznych. Subtelne różnice pomiędzy nimi polegają na tym, że jedni niszczą państwo jakby z Rosją, a drudzy robią to samo jakby bez Rosji. Oczywiście kluczowe jest słówko „jakby”.

* Andrij Bondar jest ukraińskim pisarzem, poetą, literaturoznawcą i tłumaczem.

Przełożył Paweł Pieniążek
Tekst ukazał się na portalu ZAXID.NET

Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu