Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Walka z wiatrakami
2010-08-03
Stanisław Szypowski
Szara strefa obrotu gotówką w Rosji ma się świetnie. Korupcja stanowi tu około 50 procent PKB, tak przynajmniej wynika z corocznego raportu antykorupcyjnej organizacji „Czyste ręce”.

Z wyliczeń autorów raportu wynika, że 50 procent wydatków rosyjskich przedsiębiorców stanowią łapówki. 80 procent obrotu w sferze edukacji i 90 procent w sferze usług państwowych to tak zwany szary obrót gotówką. Autorzy raportu szczególnie zaniepokojeni są sytuacją w służbach stojących na straży prawa. 64,5 procent wszystkich skarg napływających do organizacji dotyczyło właśnie działalności tych służb. Zdaniem wiodącego eksperta „Czystych rąk” Dmitrija Firsowa, skargi można podzielić na dwa rodzaje: pierwsze dotyczą bezczynności służb porządkowych, drugie – nadmiernej aktywności w schematach korupcyjnych. „Działalność w służbach porządkowych stała się dziś swoistym biznesem” – twierdzi ekspert.

Z raportu wynika, że inspektorem służb drogowych można zostać za 50 tysięcy dolarów łapówki, a na asystenta prokuratora w prokuraturze rejonowej wystarczy zaledwie 10 tysięcy dolarów. Pracownicy Wydziału ds. walki z przestępstwami ekonomicznymi i Federalnych Służb Bezpieczeństwa zajmujący się kontrolą działalności gospodarczej przedsiębiorstw mają dodatkowe dochody w wysokości 20 tysięcy dolarów miesięcznie. Prokuratorzy zajmujący się tak zwanym kryszewaniem, czyli ochroną przedsiębiorców przed kontrolą, dostają nielegalnie 10 tysięcy dolarów miesięcznie, inspektorzy służby drogowej – 5 tysięcy dolarów, biegli – 3 tysiące. W korupcyjnej strukturze aktywnie biorą udział nawet zwykli posterunkowi, którzy „zarabiają” po 2 tysiące dolarów miesięcznie, a głównym źródłem ich „dochodów” są nielegalni migranci. Wszystko to odbywa się w atmosferze kompletnego braku dialogu między społeczeństwem a służbami porządkowymi, które de facto pozostają poza kontrolą społeczną.    

34,5 procent skarg dotyczyło pracy sądów. Ze słów przewodniczącego Stowarzyszenia Adwokatów Rosji w Obronie Praw Obywatelskich Jewgienija Archipowa wynika, że w rosyjskich sądach kwitną usługi pośrednictwa „czarnych adwokatów”, proponujących „załatwienie sprawy” z konkretnym sędzią za odpowiednią kwotę. Sędziowie proponują obywatelom swoich adwokatów, aby przyspieszyć postępowanie Cześć przekazanych pieniędzy idzie na samą górę, aż do najwyższych instancji; eksperci uważają, że jest to zjawisko praktycznie niewykrywalne. Obywatele nie mają prawnych narzędzi do kontroli wymiaru sprawiedliwości, dlatego w 99 procentach skargi na korupcję w sądach są zbywane odpowiedzią, że „sądy są niezawisłe i żadne służby nie mogą ingerować w ich pracę”. Zdarzają się też sytuacje skrajne, gdy wnioskujący zostaje pozwany za obrazę dobrego imienia sądu.

W raporcie znalazł się również korupcyjny ranking poszczególnych regionów Rosji, powstały na bazie skarg. Niechlubnym liderem jest Moskwa, drugie miejsce zajmuje region moskiewski, trzecie Tatarstan. Do pierwszej dziesiątki załapały się też Sankt-Petersburg, Kraj Krasnodarski, obwód białgorodski, Republika Mordowii, obwód nowosybirski, Baszkiria i obwód niżegorodski. Ciekawostką jest fakt, że Dagestan uplasował się dopiero na szesnastym miejscu, choć regiony Północnego Kaukazu tradycyjnie uważa się za najbardziej skorumpowane. Eksperci mają jednak wytłumaczenie: w tych obwodach nie ma zwyczaju skarżenia się na władzę.

W raporcie wspomina się, że na świecie stosowane są dwa sposoby walki z korupcją. Pierwszy – totalitarny lub dyktatorski – był praktykowany w czasach stalinowskich. W sposobie drugim – demokratycznym – aparat państwowy i służby specjalne znajdują się pod kontrolą społeczeństwa oraz mediów, a konkurencja polityczna nie daje możliwości rozwoju korupcji.

„Klarowny przykład owocnej walki z korupcją mamy w Norwegii, Niemczech, Włoszech, Hiszpanii, USA, a od niedawna w Gruzji” – piszą autorzy raportu. Ich zdaniem, Rosja do tej pory nie wybrała sposobu zwalczania korupcji, a taka sytuacja może doprowadzić do dalszej degradacji aparatu państwowego i w konsekwencji do rozpadu państwa.

Analizując przyczyny rosyjskiej korupcji, autorzy wskazują na fakt, że w obecnym systemie państwowym władza jest de facto skoncentrowana na jednej strukturze – służbach specjalnych, które posiadają 55 procent tak zwanego indeksu wpływu. Jest to skrajnie niebezpieczne, gdyż prowadzi do wykorzystywania posiadanej władzy nie tylko w interesie państwa, ale także swoim, bez kontroli społecznej. W Rosji już się tak dzieje.

Warto zauważyć, że zgodnie z indeksem wpływów, prezydent Miedwiediew, który rozpoczął otwartą walkę z korupcją, ma 2 procent, premier Putin – 13 procent, partia Jedna Rosja, opozycja parlamentarna, media i biznes po 1 procencie, opozycja pozaparlamentarna i społeczeństwo po 1,5 procent, a Internet 5 procent.

Zgodnie z oświadczeniem Departamentu Bezpieczeństwa Ekonomicznego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, średnia wysokość łapówki w Rosji w pierwszej połowie 2010 roku wyniosła ponad 44 tysiące rubli (około 4,4 tysiąca złotych). W styczniu bieżącego roku wyniosła 23 tysiące rubli, co stanowi 2,5 razy więcej niż w analogicznym okresie 2008 roku.

Powyższy raport i liczby pokazują, jak mocno w rosyjskim systemie państwowym jest osadzona korupcja. O ile przesadne wydaje się twierdzenie autorów raportu, że taka tendencja może doprowadzić do rozpadu państwa, o tyle niebezpieczeństwo wzrostu znaczenia służb specjalnych w przestrzeni publicznej jest realne. Zagrożenie to nie wiąże się bynajmniej z powrotem Rosji do systemu totalitarnego, lecz z wydłużającą się w czasie budową mocnego społeczeństwa obywatelskiego. Tylko takie społeczeństwo może kontrolować działalność poszczególnych organów państwowych i tylko z takim społeczeństwem jest możliwa realna modernizacja kraju. Wyniszczającą korupcję można zniwelować dzięki kontroli społecznej, której winno się dać ku temu narzędzia, niekoniecznie związane z prowadzeniem aktywnej polityki. Chciałoby się, by obok pięknych słów i projektów przeciwdziałania korupcji, prezydent Dmitrij Miedwiediew zaczął w końcu wsłuchiwać się w społeczeństwo i wczytywać w raporty takie jak ten przedstawiony przez organizację „Czyste ręce”. Sektor NGO w Rosji ma wielkie perspektywy i równie wielkie zadania do zrealizowania, które nie tylko mogą usprawnić aparat państwowy, ale przede wszystkim zaoszczędzić miliardy rubli. Jeśli na Kremlu sobie tego nie uświadomią i nie stworzą narzędzi pozwalających sprawować kontrolę społeczną, kolejne działania prezydenta będą coraz bardziej przypominać walkę Don Kichota z wiatrakami.

Stanisław Szypowski

Polecamy inne artykuły autora: Stanisław Szypowski
Powrót
Najnowsze

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

Ukraińskie kino. Dzieje sukcesu pewnej reformy

29.05.2020
Andrij Lubka
Czytaj dalej

W poszukiwaniu złotego wieku  

22.05.2020
Ola Hnatiuk
Czytaj dalej

Rozmowa online z Olą Hnatiuk. Koniec złotego wieku?

20.05.2020
Czytaj dalej

Nowa Europa Wschodnia 1-2/2020 - Zapowiedź

12.05.2020
Czytaj dalej

Życzenia świąteczne

10.04.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu