Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Kuba Benedyczak
Sojusz rosyjsko- żydowski według Grzegorza Brauna
2015-07-22
Kuba Benedyczak

Nie sprawia mi szczególnej frajdy przyłączanie się do sfory psów i atakowanie kogoś, kto krąży po obrzeżach życia publicznego. Kopanie, choćby i krzykacza, zagonionego do kąta to tchórzostwo i łatwizna. Jednak Grzegorz Braun przelał swoje poglądy, do których w kraju demokratycznym ma prawo, na człowieka co najmniej zasłużonego i co najmniej mądrzejszego od siebie. A, że konikiem Brauna jest uświadamianie Polakom istnienia spisku żydowskiego zawiązanego przeciwko Polsce, Szewach Weiss został przez reżysera potraktowany bezpardonowo. Usłyszał o zakłamywaniu prawdy historycznej i „zawodowych Żydach”, by w końcu zostać nazwanym „nieprzyjacielem Polski”. Oczywiście mogło być znacznie gorzej, bo podczas rozmowy reżyser wykluczył jakąkolwiek formę solidarności między sobą a byłym ambasadorem. Pozostaje więc podziwiać profesora Weissa za to, że stawił się w programie Ring, potraktowawszy młodszego o 32-lata Brauna z szacunkiem winnym nawet tak „ofensywnemu” interlokutorowi. Rozmowę można zobaczyć tutaj.

Przez fałszowanie prawdy historycznej Grzegorz Braun rozumiał „rosyjsko- izraelski sojusz ponad podziałami”, zrównujący negowanie wyzwolicielskiej roli Armii Czerwonej z kłamstwem oświęcimskim, co- jak twierdzi- uwieńczyło wzniesienie pomnika wdzięczności dla Armii Czerwonej w Izraelu. Braun podsumował: „W tej narracji historycznej nie ma miejsca dla niepodległej Polski”. Trzeba chyba od razu zapytać, gdzie Rzym a gdzie Krym, ale od początku.

Otóż, guzik prawda, nie było żadnego sojuszu i nikt niczego nie zrównywał. W 2009r. w Soczi spotkali się prezydenci Szymon Peres i Dmitrij Miedwiediew, wydając wspólny komunikat. Prawdopodobnie Braunowi chodziło o ten jego fragment (tłumaczenie własne, oryginał w języku rosyjskim można przeczytać tutaj): „Oddając cześć pamięci wyrażamy głębokie oburzenie próbami negowania ogromnego wkładu, jaki wniósł naród rosyjski oraz inne narody Związku Radzieckiego w zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami, a także negowanie zbrodni Holocaustu, dokonanej przeciwko europejskim Żydom. Ludobójstwo przeciwko nim było ostatecznie zatrzymane przez Armię Czerwoną i jej sojuszników. Próby negowania Holocaustu stanowią bezpośrednią zniewagę przeciwko wszystkim ofiarom II Wojny Światowej i tych wszystkich, którzy walczyli przeciwko nazizmowi. Podobnie jak próby umniejszania tragedii Holocaustu i wymazania go z historii, a także przemilczania o śmierci i cierpieniach milionów niewinnych ofiar innych narodowości”.

Komunikat po spotkaniu prezydentów nie jest dokumentem rządowym i nie pociąga za sobą następstw prawnych. W Izraelu negowanie Holocaustu jest przestępstwem, natomiast negowanie wyzwolicielskiej roli wojsk ZSRR już nie. Oznacza to, że jeśli Grzegorz Braun ma ochotę przyjechać na wykład do Tel Awiwu i powiedzieć, że Armia Czerwona nikogo nie wyzwoliła, a w dodatku służyły w niej same bydlaki może to uczynić. Nikt go nie aresztuje, komunikat bowiem nie zmienił prawa.

Oświadczenie Peresa i Miedwiediewa określa jako oburzające negowanie Holocaustu i wkładu Armii Czerwonej w zatrzymanie ludobójstwa, ale nie zrównuje tegoż ludobójstwa z walką na froncie po stronie sowieckiej. Nie postawiono znaku równości pomiędzy śmiercią żołnierza ginącego pod gradem pocisków a 6-letnim żydowskim chłopcem zagazowanym w komorze.

Komunikat nie oznacza też kupowania przez Żydów, jak nazwał to Braun, stalinowskiej wersji historii. Szewach Weiss próbował mu wytłumaczyć, że w Izraelu znają postać Stalina, jego zbrodni i nikt nie postrzega ówczesnej Rosji jako krainy miodem i mlekiem płynącej. Żydzi nie zapomnieli również o historii i pakcie Ribbentrop- Mołotow. Nikt w Izraelu nie kultywuje Stalina i nie wyznaje narzuconej przez niego interpretacji II wojny światowej. Może znalazłoby się kilku szaleńców, ale przecież każdy kraj takowych posiada, nieprawdaż? Nikt też nie zapomniał Stalinowi sprawy lekarzy żydowskich, zwiastującą antyżydowską ofensywę stalinizmu, która gdyby nie śmierć generalissimusa mogła zakończyć się nawet żydowskimi łagrami w ZSRR.

Oczywiście zdanie o tym, że „ludobójstwo (…) było ostatecznie zatrzymane przez Armię Czerwoną i jej sojuszników” jest gambitem rosyjskiego prezydenta, zaciemniającym fakty. Amerykanie i ich alianci na równi z Rosjanami i ich sojusznikami wyzwalali Żydów z niemieckich obozów zagłady. Mało tego, wydana niedawno książka francuskiej historyczki polskiego pochodzenia Annette Wieviorka, pokazuje, że choć Rosjanie jako pierwsi dotarli do obozów śmierci ukrywali fakt Holocaustu przed światem. Korespondentom takim jak Wasilij Grossman, którzy zobaczyli na własne oczy czego dokonali Niemcy zakazano informowania o tym radzieckiej i światowej opinii publicznej. Dopiero Amerykanie oraz pracujący z nimi korespondenci wojenni napisali o ludobójstwie i obozach, a generał Dwight Eisenhower nakazał każdemu żołnierzowi amerykańskiemu „wycieczkę” do obozów tak, aby wiedzieli przeciwko czemu walczyli.

Pozostaje modlić się, by ludzie w rodzaju Grzegorza Brauna nigdy nie decydowali o losach dialogu między narodami. Braun to osoba wierząca zatem Bóg obdarzył go pięknym niskim głosem, inteligencją, literacką polszczyzną i odwagą, w zamian pozbawiając choćby szczątkowej gotowości do kompromisu i empatii wobec drugiego człowieka. Skazał reżysera na intelektualny i emocjonalny autyzm. Dlatego ten nie rozumie, iż dla więźniów Auschwitz, Birkeanau czy Monowitz nawet stalinowscy żołnierze stali się wyzwolicielami i z perspektywy ludzi w pasiakach należy im się niejeden pomnik. Jest to złowieszczy rechot historii, ale żołnierze kraju, gdzie panował obłąkany totalitaryzm, wyzwolili ocalałych cudem Żydów. Dla nich widok sierpa i młota oznaczał wybawienie.

Co więcej w armii sowieckiej służyło od 450 do 500 tysięcy Żydów, z których zginęło więcej niż jedna trzecia. 9 maja każdego roku w Izraelu świętuje się zakończenie II wojny światowej. Czy Grzegorz Braun chciałby zabrać tym ludziom radość i pamięć o ofiarach, także tych którzy pod sztandarami własnego totalitaryzmu walczyli przeciwko nazizmowi?

Obserwując natarczywość Grzegorza Brauna, zasiadającego w roli obrońcy „plenienia polskiego” przed plemieniem izraelicki” przypomniał mi się cytat z powieści Mario Vargasa Llosy pt. „Marzenie Celta”. It goes like this: „Ten chłopiec jest człowiekiem wybitnym, to nie ulega wątpliwości. Pod względem inteligencji i oddania sprawie. Jego wiara to wiara chrześcijan, którzy ginęli w rzymskich amfiteatrach rzucani na pożarcie dzikim bestiom. A zarazem wiara krzyżowców, którzy odbili Jerozolimę, zabijając wszystkich bezbożnych Żydów i muzułmanów, jakich napotkali na swej drodze, także kobiety i dzieci. (…) tacy ludzie, choć to oni tworzą historię, budzą we mnie więcej strachu niż podziwu”.

W następnym wpisie o tym, dlaczego stosunki rosyjsko-żydowskie układają się dziś tak dobrze. CDN.



Powrót
Najnowsze

Bariera nieufności

23.03.2017
Zbigniew Rokita Michał Potocki
Czytaj dalej

Niezrozumiany nacjonalizm

21.03.2017
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Jedyna słuszna wykładnia ukraińskiego nacjonalizmu

21.03.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

Spotkanie wokół książki „Dysydenci. Nieuleczalnie nieposłuszni”

21.03.2017
NEW
Czytaj dalej

Akcja #adwokacinagranicy

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

Dziadowie, ojcowie i synowie

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu