Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nie jesteśmy rusofilami
2015-08-27
Jan Rychlik, Marek Wojnar

Rozmowa jest częścią specjalnego dodatku do wrześniowo-październikowego numeru NEW:  Ani brat, ani wielki – Rosja dyskursie publicznym w Czechach i w Polsce".

 

 

 

 

 

         

 

Projekt współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w ramach konkursu „Forum Polsko-Czeskie na rzecz zbliżenia społeczeństw, pogłębionej współpracy i dobrego sąsiedztwa 2015". Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

 

 

Z czeskim historykiem Janem Rychlíkiem rozmawia Marek Wojnar (Fot. #Bladerunner (cc) commons.wikimedia.org)

 

MAREK WOJNAR: Myśląc o wspólnych dziejach Polski i Rosji, Polacy wspominają rozbiory, powstania, zsyłki, Katyń, wreszcie coraz częściej Smoleńsk. Czy Rosja tradycyjnie wywoływała negatywne skojarzenia również u Czechów?

JAN RYCHLÍK: Doświadczeń narodów polskiego i czeskiego nie można porównywać. Czesi nie mają takiego ciągu tragicznych skojarzeń przede wszystkim dlatego, że Czechy nigdy nie graniczyły z Rosją – przeciętny Czech żadnych doświadczeń z Rosjanami długo więc nie miał.

 

Dochodziło jednak do kontaktów czesko-rosyjskich.

Na większą skalę Czesi zetknęli się z Rosjanami dopiero podczas wojen napoleońskich, kiedy Rosja była sojusznikiem Austrii w wojnie przeciwko Francji. Wówczas wojska Aleksandra Suworowa dwukrotnie przemaszerowały przez nasze terytorium. Ważnym epizodem była bitwa pod Sławkowem na Morawach z 1805 roku, w której wziął udział car Aleksander I. Starcie to, znane na świecie jako bitwa trzech cesarzy pod Austerlitz, nie jest powszechnie kojarzone z naszym krajem. Potem wojska rosyjskie walczyły jeszcze w północnych Czechach w 1813 roku.

 

Jak ludność czeska reagowała na Rosjan?

Stosunek do nich nie był jednoznaczny. Z jednej strony zauważano pokrewieństwo językowe, z drugiej jednak kontakty te przekonywały Czechów, że poziom życia w Rosji – a zwłaszcza sytuacja chłopów pańszczyźnianych – stoi na dużo niższym poziomie niż w Cesarstwie Austriackim. Do tego dochodziły grabieże charakterystyczne dla przemarszów armii, nawet tych sojuszniczych.

 

Ważnym elementem w kontaktach czeskich i rosyjskich elit w XIX wieku były występujące w obu krajach tendencje panslawistyczne.

Z jednej strony pojawiały się głosy, że Rosja jako słowiańskie imperium może pomóc Czechom w uzyskaniu niepodległości, z drugiej zdawano sobie sprawę, iż rosyjskie rozwiązania ustrojowe mniej odpowiadają czeskim tradycjom niż austriackie. Ciekawy był rozłam w czeskiej Partii Narodowej na tle stosunku wobec powstania styczniowego. Konserwatyści spoglądali na powstańców Nie jesteśmy rusofilami jako na burzycieli jedności słowiańskiej, a liberałowie, z których później wyłoni się Partia Młodoczeska, uważali, iż ważniejsze jest dążenie do wolności niż koncepcje pansłowiańskie. Sam panslawizm jako program nie był jednak ideą dominującą. Wręcz przeciwnie: czescy liberałowie czy rusofile wracali z Rosji rozczarowani. Przykładem tego jest Karel Havlíček-Borovský, który po powrocie z Imperium Rosyjskiego napisał słynny artykuł Czech a Słowianin, w którym argumentował, że Czesi są Słowianami wyłącznie z językowego punktu widzenia, jednak fakt ten nie niesie za sobą żadnych politycznych konsekwencji. Pobyt w Rosji przekonał go, że skoro sami Rosjanie są zniewoleni, to tym bardziej nie mogą przynieść wolności innym. Główny nurt w czeskiej myśli politycznej drugiej połowy XIX wieku i początku XX był reprezentowany przez Tomáša Masaryka i Edvarda Beneša, którzy orientowali się na Zachód.

 

Masarykowi często przypisuje się prorosyjskie sympatie.

Pierwszy prezydent Czechosłowacji interesował się Rosją, przed I wojną światową kilkukrotnie ją odwiedził. Owocem tych wyjazdów była książka Russland und Europa (Rosja i Europa), w której wyraźnie popierał rosyjskie siły okcydentalistyczne. Dlatego też pozytywnie odnosił się do rewolucji lutowej, a zarówno do caratu, jak i do bolszewików miał negatywny stosunek. Nie można nazwać tego rusofilią.

 

Wybuch I wojny światowej zmienił coś w kwestii stosunków rosyjsko- -czeskich?

W czasie Wielkiej Wojny carat względnie przychylnie odnosił się do pomysłu powstania niezależnego państwa czeskiego – opinie wśród warstw wyższych były już jednak podzielone. Przychylne stanowisko wobec sprawy czeskiej zajął także Rząd Tymczasowy Aleksandra Kiereńskiego – z jeńców armii czeskiej i słowackiej walczących wcześniej w armii austro-węgierskiej utworzono legiony. W lipcu 1917 roku podczas ofensywy Kiereńskiego rzucono je na front. Kiedy Sowieci podpisali traktat brzeski z Niemcami, legiony jako sojusznicze jednostki ententy musiały opuścić Rosję. Masarykowi udało się wówczas wynegocjować, że przemaszerują one przez Rosję do Władywostoku, skąd na Zachód przewiezie je francuska flota. Układ nie został wypełniony – w maju 1918 roku doszło do zerwania relacji z bolszewikami i legioniści stali się uczestnikami wojny domowej w Rosji.

 

Czy było to istotne z punktu widzenia sprawy czeskiej?

W pewnym momencie legioniści kontrolowali trasę kolei transsyberyjskiej, co miało ogromne znaczenie strategiczne. Z pomocą Korpusu Czechosłowackiego obalono w Samarze władze bolszewickie i umożliwiono ustanowienie nawiązującego do tradycji rewolucji lutowej Ogólnorosyjskiego Rządu Tymczasowego – na kilka dni przed przewrotem Aleksandra Kołczaka uznał on jako jeden z pierwszych na świecie niepodległość Czechosłowacji. Poseł z jego ramienia przebywał w Pradze aż do 1945 roku, kiedy Smiersz wywiózł go stamtąd w niewiadomym kierunku. Walka legionistów miała niebagatelne znaczenie dla odbioru sprawy czechosłowackiej w oczach elit brytyjskich i francuskich – pomogła ona przekonać Brytyjczyków i Francuzów, że Czesi i Słowacy zasługują na niepodległość.

 

Jaki był stosunek Masaryka i Beneša do Rosji Radzieckiej?

Uważali, że reżim bolszewicki upadnie, a w Rosji przywrócona zostanie republika, a nie carat – do tego ostatniego Masaryk odnosił się krytycznie. Liczono na intensywną współpracę z wymarzoną Nową Rosją. Paradoksalnie w Polsce spoglądano na Czechosłowację jako na sojusznika Związku Radzieckiego, tymczasem uznała ona ZSRR jako jedna z ostatnich w Europie – dopiero w 1934 roku. Mam w domu paszport mojego ojca z 1932 albo 1933 roku, w którym znajduje się pieczątka w języku francuskim z napisem: „Ważny na wszystkie kraje świata z wyłączeniem Związku Radzieckiego". Uznanie ZSRR wcześniej było niemożliwe zarówno z przyczyn wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

 

Co ma Pan na myśli?

Po pierwsze, temu krokowi z pobudek ideologicznych sprzeciwiała się prawicowa Czechosłowacka Partia Narodowo-Demokratyczna. Nie było to silne ugrupowanie, ale budowa koalicji rządzącej bez jego udziału przez długi okres wydawała się niemożliwa. Niechętnie na uznanie ZSRR spoglądała również najsilniejsza partia koalicji rządzącej – agrariusze, którzy bali się zalewu czeskiego rynku przez tanie zboże ze wschodu. Po drugie, Czechosłowacja, będąc członkiem sojuszu antywęgierskiego – tak zwanej Małej Ententy – nie chciała podejmować poważnych kroków dyplomatycznych bez porozumienia z Rumunią i Jugosławią. Tymczasem zarówno Bukareszt, jak i przede wszystkim Belgrad długo sprzeciwiały się uznaniu ZSRR. W Pradze nie było więc długo ofi cjalnego przedstawicielstwa Kremla, a jego rolę odgrywała Misja Handlowa. Intensywniejsza współpraca w wielu sferach – między innymi wojskowej, a nawet wywiadu i kontrwywiadu – rozpoczęła się dopiero w 1935 roku: kiedy czechosłowacka sojuszniczka Francja podpisała układ wojskowy z ZSRR.

 

Ale przecież partia komunistyczna działała w Czechosłowacji legalnie.

Owszem, ale za wzniesienie okrzyku „Niech żyje Związek Radziecki" groziły trzy tygodnie aresztu – było to wykroczenie przeciwko ustawie o ochronie republiki.

 

Czechosłowackie władze nie bały się, że partia komunistyczna stanie się długim ramieniem Moskwy?

Właśnie dlatego działała legalnie – Masaryk uważał, że zakazanie jej działalności sprawi, iż trudniej będzie ją kontrolować. Komuniści byli ugrupowaniem masowym, czwartym najsilniejszym naczeskiej scenie politycznej. Pomimo to byli skazani na wieczne trwanie w opozycji. Ponadto z jednej strony musieli odnaleźć swoje miejsce w czechosłowackim społeczeństwie, a z drugiej – udowodnić swoją rewolucyjność w oczach innych komunistów z Europy Wschodniej, którzy zarzucali im oportunizm.

 

Słusznie?

Jak najbardziej. Klement Gottwald grzmiał z trybuny sejmowej, że „komuniści chodzą do Moskwy, aby nauczyć się od bolszewików, jak skręcić kark czeskiej burżuazji", gdy chronił go immunitet poselski i otrzymywał za to pensję – czy określi to Pan jako rewolucyjność? Za brak doświadczenia rewolucyjnego zapłacili zresztą wysoką cenę podczas okupacji hitlerowskiej, kiedy terror nazistowski skierowano w pierwszej kolejności właśnie przeciwko nim.

 

W Polsce terror nazistowski współistniał z radzieckim. Symboliczna wydaje się rola powstańców warszawskich, którzy ginęli niemalże na oczach Armii Czerwonej. W Czechosłowacji również mieliśmy powstania – jaką rolę w tamtych przypadkach odegrał Związek Radziecki?

Powstanie warszawskie najczęściej porównuje się ze słowackim, które również wybuchło pod koniec sierpnia 1944 roku. Ponieważ Stalin uznał, że nie jest ono wymierzone w interesy Związku Radzieckiego, rozpoczęła się operacja jasielsko-dukielska, czyli próba przejścia w ciągu tygodnia Karpat i wyzwolenia Preszowa. Była ona jednak źle przygotowana i udało się to osiągnąć dopiero na przełomie 1944 i 1945 roku.

 

A co z powstaniem praskim w maju 1945 roku?

To odmienna sytuacja. Sowietom z propagandowego punktu widzenia bardzo zależało na wyzwoleniu Pragi. Kiedy jednak Armia Czerwona zajmowała miasto nad rankiem 9 maja, wojsk niemieckich już tam nie było – pozostała garstka fanatyków z SS i Hitlerjugend, których można było wyłapać podczas zwyczajnej akcji policyjnej. Podczas zajmowania Pragi zginęło trzydziestu radzieckich żołnierzy. Później zwożono ciała poległych czerwonoarmistów z całych Czech i chowano ich na cmentarzu olszańskim w Pradze, a propaganda komunistyczna przekonywała, że zginęli przy wyzwalaniu stolicy.

 

Stosunek elit czechosłowackich w okresie II wojny światowej wobec Związku Radzieckiego można porównać do postawy polskich elit?

Nie. Orientacji na Związek Radziecki nie kwestionowano w czasie II wojny światowej, uważano bowiem, że Zachód zdradził w Monachium. Pakt między ZSRR a Czechosłowacją podpisany w 1935 roku odnowiono w 1943 roku – zaakceptowały to wszystkie siły polityczne. Nie ma wątpliwości, że właśnie niedobre doświadczenia z sojusznikami zachodnimi rozbudzały w Czechach sympatie względem Związku Radzieckiego. One też pozwoliły komunistom nieponoszącym politycznej odpowiedzialności za Monachium wygrać ostatnie wolne wybory.

 

Trudno uwierzyć, że Czesi nie wiedzieli o kontaktach czechosłowackiej partii komunistycznej ze swoim radzieckim odpowiednikiem, który odpowiedzialny był za łagry czy Wielki Terror.

Świadomość tego, co dzieje się w Związku Radzieckim, istniała. Lewica i komuniści twierdzili co prawda, że jest to antyradziecka propaganda, ale decydujące było co innego – w Czechosłowacji panowało przeświadczenie, iż nic nie może być gorszego od koszmarów sześcioletniej okupacji niemieckiej. Społeczeństwo obawiało się powtórki, gdyż pamiętano, że Niemcy po I wojnie światowej podniosły się w ciągu kilkunastu lat. ZSRR jawił się jako gwarant granic powojennej Czechosłowacji, a ponieważ Armia Czerwona już w listopadzie 1945 roku opuściła czechosłowackie terytorium, Czesi nie czuli się okupowani. ZSRR postrzegano przede wszystkim jako sojusznika politycznego, a nie mocarstwo komunistyczne. Zresztą, co ciekawe, jeszcze w 1938 roku za przyjęciem wsparcia radzieckiego w walce przeciw Niemcom opowiadali się nawet czescy faszyści.

 

Spotkałem się z opinią, że czeskie sympatie wobec Rosji są warunkowane obawą przed tym, że Niemcy sudeccy powrócą na swoje dawne ziemie. Rosja z kolei ma być gwarantem prawomocności dekretów Beneša. Czy rzeczywiście tak jest?

Obecnie taka opinia istnieje tylko wśród najstarszego pokolenia – pokolenie sześćdziesięciolatków o tym nie myśli.

 

Interwencja armii Układu Warszawskiego w 1968 roku zmieniła stosunek do Moskwy?

Całkowicie – rusofilizm zniknął w ciągu jednej nocy, palono czerwone sztandary, bojkotowano radzieckie filmy. Interwencja wzbudziła też niechęć do tych spośród Polaków, którzy powtarzali za rosyjską propagandą, że interwencja państw Układu Warszawskiego uratowała Czechosłowację przed atakiem ze strony Niemiec.

 

Co przyniosły lata po 1968 roku?

Leonid Breżniew był w Czechosłowacji skompromitowany wskutek interwencji, a jego śmierć wywołała w Czechach radość. Michaił Gorbaczow otrzymał natomiast kredyt zaufania, wiązano z nim nadzieje. Pamiętam, że kiedy odwiedził pierwszy raz Pragę, witały go tłumy ludzi – i nie była to sztucznie zainscenizowana manifestacja. Zresztą nie jest tajemnicą, że w działaniach reformatorskich Gorbaczow inspirował się dokonaniami twórców praskiej wiosny. W społeczeństwie czechosłowackim panowało przeświadczenie, że zmiana polityczna może przyjść tylko ze Związku Radzieckiego – inaczej niż w Polsce. Wynikało to z odmiennych doświadczeń z Zachodem: my nie mieliśmy wielkich iluzji odnośnie do polityki Stanów Zjednoczonych.

 

Polski Instytut Pamięci Narodowej poświęca wiele uwagi badaniu komunistycznej okupacji i represji. W krajach bałtyckich to zagadnienie wydaje się jeszcze ważniejsze. Czy ten temat jest istotny dla czeskiego Instytutu Badań Reżimów Totalitarnych?

Instytut ten powstał w 2007 roku za czasów rządów prawicowej partii ODS, która obecnie znajduje się w stanie upadku. Jego celem było zaprezentowanie określonej interpretacji historii II wojny światowej i stalinizmu. Wraz z kolejnymi zmianami w czeskich władzach zmieniała się linia jego działalności. Nie przekłada się on w znacznym stopniu na postrzeganie swojej historii przez Czechów. Nie ma za to wątpliwości, że większa część czeskiej opinii publicznej (z wyłączeniem komunistów) ocenia okres stalinizmu jednoznacznie negatywnie.

 

Współczesna czeska debata w porównaniu z polską wydaje się przesiąknięta rusofilstwem.

Scena polityczna jest podzielona. Komuniści w konflikcie ukraińskim kibicują Rosji, prezydent Milos Zeman zachowuje umiarkowanie przychylne stanowisko wobec Kremla. Rządząca partia socjaldemokratyczna ma w swoich szeregach zarówno osoby wspierające Ukrainę, jak i nie zajmujące jednoznacznego stanowiska. Partie prawicy – ODS i TOP 09 – są antykremlowskie. Podobnie najważniejsze dzienniki, „Lidove Noviny" i „Mlada Fronta", raczej skłaniają się ku ukraińskiej narracji. Nie nazwałbym więc naszej debaty rusofilską. Rosja powinna mieć wpływ na sprawy europejskie, ale musi zrozumieć, że koncert mocarstw z 1945 roku jest przeszłością, a ZSRR już nie istnieje.

 

 

Jan Rychlík jest czeskim historykiem, pracuje w Instytucie Masaryka Czeskiej Akademii Nauk oraz na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Karola. Specjalizuje się w dziejach Czech i Europy Środkowej w wiekach XIX i XX.

 

 

Projekt współfinansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych w ramach konkursu „Forum Polsko-Czeskie na rzecz zbliżenia społeczeństw, pogłębionej współpracy i dobrego sąsiedztwa 2015". Publikacja wyraża jedynie poglądy autora i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.

 


Polecamy inne artykuły autora: Marek Wojnar
Powrót
Najnowsze

Czy Giedroyc jest aktualny?

25.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Kresentymentalizm

25.05.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

V Forum Europejskie

24.05.2017
NEW/ECS
Czytaj dalej

Spotkanie: Wojna, która nas zmieniła

22.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Europa Wschodnia – polska specjalność?

18.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Political fiction rodem ze średniowiecza

18.05.2017
Maxim Rust
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu