Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Kuba Benedyczak
Nikita Michałkow, stary oszołom
2015-09-03
Kuba Benedyczak

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy uznała Nikitę Michałkowa za personę non-grata z zakazem wjazdu na 5 lat. Oprócz reżysera na liście widnieją nazwiska jeszcze piętnastu „działaczy rosyjskiej kultury”, między innymi Olega Gazmanowa (piosenkarz), Josifa Kobzona (piosenkarz), Nikołaja Raztorgujewa (wokalista Ljube) i Gérarda Depardieu. Uczciwiej byłoby chyba powiedzieć, że są to gwiazdy rosyjskiego show biznesu, których twórczość jest nadreprezentowana w ukraińskiej pop kulturze.

Ukraina stworzyła też „białą listę” 34 artystów, którym należy okazać „wszelką możliwą pomoc”. Oprócz światowych gwiazd w rodzaju Arnolda Schwarzeneggera, Georga Clooney’a i Jareda Leto, znalazło się tam również wielu twórców z Rosji, m.in. Zemfira (piosenkarka), Jurij Szewczuk (wokalista DDT), Andriej Makarewicz (wokalista Maszyny Wriemieni), Eldar Riazanow (reżyser, m.in. Ironii losu), Borys Akunin (pisarz) i Siergiej Parchomienko (dziennikarz).

Kilka lat temu z rosyjską koleżanką oglądaliśmy na Youtube kompilację: „sławni ludzie o sprawie Pussy Riot”. Umieszczono tam wypowiedzi Ksieni Sobczak, Ałły Pugaczowej, Nikity Dżigurdy, wspomnianego Szewczuka, Aleksandra Gordona, Anatolija Wassermana i wielu wielu innych. Kiedy na ekranie zobaczyliśmy Nikitę Michałkowa koleżanka krzyknęła: „Michałkow, ten stary oszołom!”. Dziwne- pomyślałem- mówić tak o żyjącym skarbie narodowym. Czy powiedziałbym to samo o Wajdzie, Kutzu lub Zanussim?

Reżyserowi zadano pytanie czy podpisałby apel o niższy wyrok dla dziewczyn z Pussy Riot? Odpowiedź brzmiała następująco: Nigdy. Nigdy! (Wypowiedziane na wysokich teatralnych tonach). Za to wymyśliłbym dla nich inną karę. Nie posadziłbym ich w więzieniu, ale zmusił, żeby zrobiły to samo w meczecie albo w synagodze. A potem uratowałbym je, chroniąc w murach Soboru Chrystusa Zbawiciela przed uzasadnionym gniewem Muzułmanów i ortodoksyjnych Żydów. Dziwne- pomyślałem raz jeszcze- choć przyznaję, artystyczna koncepcja bardzo zręczna!

Że Nikita Siergiejewicz wielkim artystą jest, wiadomo nie od dziś. Że wywodząc się z kilkupokoleniowej inteligencji, posiada stempel wybitnego intelektualisty, również. Jego rozmowy i wykłady stanowią intelektualną ucztę. W 2011 roku, w Żywym Żurnalu założył blog, gdzie w formie wideo wypuszcza półgodzinne pogadanki, każda warta zobaczenia. Blog do dziś cieszy się niesłabnącą popularnością. Problem z tym wybitnym człowiekiem polega na tym, że wszedł on w rolę nadwornego artysty Kremla i nadając sobie lordowski tytuł i prawa, uniósł się ponad resztą społeczeństwa.

Będąc członkiem Społecznej Rady przy Ministerstwie Obrony jeździł po Moskwie na sygnale, odpowiadając krytykom, iż „Członkowie Ministerstwa od zawsze jeżdżą na sygnale, tak było, jest i będzie”. Zresztą rajdy Michałkowa po Moskwie- także bez sygnału i pod prąd- są jej mieszkańcom powszechne znane. W 1999 roku podczas wykładu w Domu Kinematografów został (niecelnie) obrzucony jajkami przez dwóch nacbolszewików. Kiedy ochrona trzymała jednego z napastników za ręce, Michałkow podbiegł i z całej siły kopnął go w twarz. Chwilę po incydencie, z godnością pana lejącego chłopów po mordzie powiedział do kamery: „Zdążyłem jednemu zajechać”.

Niechęć internautów wzbudziła jego krytyka anonimowości w sieci i postulaty pociągania do odpowiedzialności blogerów. Sam zamierzał wytoczyć sprawę Artiemowi Lebiediewowi za to, że ten zamieścił na swoim blogu karykatury „Spalonych słońcem 2”. Głosił także pogląd, że Rosyjskie Stowarzyszenie Twórców powinno otrzymywać dochody ze wszystkich materiałów piosenek, filmów, zdjęć itd. zamieszczonych w Internecie.

Michałkow został wreszcie wybrany na przewodniczącego Sojuszu Kinematografów nie uzyskując 2/3 głosów, a zatem niezgodnie z przepisami. W środowisku filmowym do dziś jego legitymacja jest podważana.

Lewitowanie ponad „pospólstwem” bogatego-aroganckiego artysty to jedno. Drugie to relacje z prezydentem. Częste spotkania oraz zażyłość z Władimirem Putinem nie byłyby niczym nagannym, gdyby nie to, że Michałkow niemalże transformuje politykę Kremla na błyskotliwe figury retoryczne; i „konserwatywną rewolucję”, i wojnę na Ukrainie, i zwalczanie opozycji. Prawdopodobnie motywacją są jego rzeczywiste poglądy, niemniej jednak w wielu kręgach mówi się, iż Michałkow ze stołka reżysera wskoczył w kostium propagandzisty.

W 2007 roku wraz z dwoma kolegami po fachu, wystosował pismo do Władimira Putina, by ten wystartował na trzecią kadencję. List nie tylko przypominał wiernopoddańcze apele narodnych chudożników do Partii, ale w swej istocie nawoływał do złamania konstytucji! 3 lata później Michałkow wydał „Prawo i Prawda. Manifest Oświeconego Konserwatyzmu”. W normalnych warunkach rozmyślania nad przyszłością Rosji zostałyby uznane za twórcze, analityczne i przenikliwe dzieło, które weszłoby w poczet rosyjskiego konserwatyzmu. Niestety, mimo wielu krytycznych uwag wobec dzisiejszej Rosji i jej establishmentu, dokument nazbyt przypominał retorykę obecnej władzy (konsolidacja władzy, odrzucenie modelu zachodniego, walka z korupcją, władza jednostki i prawosławie, itd.). Manifest został też zaanektowany przez Jedną Rosję „w ramach dyskusji nad jej dalszym działaniem”.

Nikita Siergiejewicz lubi krytykować młodzież. Raz zarzuca jej patologizowanie języka rosyjskiego, innym razem niezrozumienie wolności, aż wreszcie brak patriotyzmu, i w związku z tym konieczność innego modelu wychowania. Jakiego? Wiadomo, tradycyjnego, w duchu Caratu (Michałkow jest monarchistą), Cerkwi (deklaruje się jako wierzący), Ojczyzny i jej wielkiej przeszłości (zwłaszcza Wielka Wojna Ojczyźniana). Pomimo 70 lat, reżyser pozostaje nadsprawny fizycznie i intelektualnie. Jednak zza wielkich okularów wyzierają zmarszczone brwi wszechwiedzącego starca, który jak niektórzy w Polsce „nie odda Rosji gówniarzom”. Natomiast zawsze gotów jest pogrozić młodzieży palcem, przyozdobionym w potężny sygnet ze złota. Bogaty lew salonowy, konserwatysta bon vivant, niby wykorzystuje zdobycze współczesnego świata, ale jednocześnie pozostaje nieufny wobec nowych prądów myślowych, które ten świat niesie.

Trzeba mu jednak oddać sprawiedliwość. Nie raz krytykował władzę za korupcję i brak pomysłu na Rosję, a społeczeństwo i samego siebie za poddaństwo i bierność. Mimo poparcia włączenia Krymu w skład Federacji, stanął w obronie ukraińskiego reżysera Olega Siencowa, osobiście prosząc Putina o jego uwolnienie. Michałkow potrafi spojrzeć na wydarzenia przez pryzmat historii a nie w perspektywie wpisów na Twitterze i doniesień medialnych. Widzi zatem więcej niż opozycja i władza.

Czy mógłby stanąć obok „oświeconych konserwatystów” Rosji, Dostojewskiego i Sołżenicyna, którzy z pewnością tak jak i on poparliby przyłączenie Krymu? Niby nic mu nie brakuje, a jednak… Zresztą o tym niech zdecydują sami Rosjanie. Nam pozostaje uczciwie spojrzeć na swoich wielkich u kresu życia.



Powrót
Najnowsze

V Forum Europejskie

26.04.2017
NEW/ECS
Czytaj dalej

Niebezpieczne związki

24.04.2017
Dominik Wilczewski
Czytaj dalej

Spotkania z Maciejem Jastrzębskim w Krakowie

21.04.2017
NEW
Czytaj dalej

Stać po stronie ofiar

21.04.2017
Zbigniew Rokita Grzegorz Motyka
Czytaj dalej

Donbas: taktyka zamiast strategii

20.04.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Czas bić na alarm

19.04.2017
Zbigniew Rokita Małgorzata Nocuń Paweł Kowal Bartłomiej Sienkiewicz
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu