Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski są małżeńsko-pisarskim duetem. Interesują się kulturą i historią krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz Rosji. Publikowali m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowej Europie Wschodniej”, „National Geographic”, „Polityce”, regularnie współpracują z kwartalnikiem literacko-artystycznym „Akcent”. Autorzy Naukowców spod czerwonej gwiazdy (PWN, Warszawa 2016) oraz Grażdanina N. N. (PWN, Warszawa 2017).  

A – jak alfabet (mocno erotyczny)
2015-09-10

Rosyjski alfabet jest jak ars amandi i litery, niczym miłosne sploty, wywołują skojarzenia, doznania, a także dają korzyści bądź – przeciwnie – mogą szkodzić. I tak na przykład Г (w alfabecie łacińskim G) jest jak pozycja kolankowo-łokciowa, która – zdaniem Michaliny Wisłockiej – ma „niewiele zalet seksualnych" i jedynie „sprzyja płodności". Tu warto zaznaczyć, że polska Sztuka kochania była jednym z tych eksportowych towarów, których w ZSRR naprawdę nam zazdroszczono i dla samych ilustracji zawartych w książce goście zza Buga gotowi byli okupować nasze księgarnie. Wracając jednak do bukw (ros. liter), Г rzeczywiście nie ma w sobie za grosz finezji, choć trudno nie dostrzec jej użyteczności. Rozpoczyna słowa twarde, bywa, że okrutne i po żołniersku pozbawione zbędnego wodolejstwa, np. GRU, Gułag czy też niezbędne, acz niekonieczne obdarzone paryskim szykiem, jak guś (gęś). Zastępuje także naszą H, która w języku rosyjskim nie występuje, i wyrazy Hitler czy homoseksualista czyta się tam i pisze Gitler (Гитлер) i gomoseksualist (гомосексуалист). Warto jednak pamiętać, że herbata to nie „gerbata" a czaj; w języku rosyjskim słowo to zastało zapożyczone wprost z Chin, gdzie w dialekcie mandaryńskim nazywa się ów napój właśnie „cza".

W opozycji do użytecznego i niejako prokreacyjnego charakteru Г stoją cechy jej koleżanki z bliskiego sąsiedztwa (ros. alfabet: A, B, W, G...) – Б (B). Litera ta ma w sobie figlarność, dowcip i, sądząc po podniesionym daszku, dużą witalność. Cechy te, zdaniem cytowanego przez Wisłocką Van de Velda, odpowiadają pozycjom „silnie podniecającym". I faktycznie, wystarczy tylko pomyśleć o słowach w języku rosyjskim, które zaczynają się na Б, i same płyną tak różne i odległe od siebie wyrazy, jak Birobidżan (o tym w kolejnym wpisie), bolszewik, Bachtin czy też Bierozka bądź bierozka (wielkość litery ma tu znacznie).

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Sergei_merkurov.jpg (2015.09.09)

Zależność między rosyjskimi literami a pozycjami miłosnymi wydaje się oczywista, jednak sceptyk lub – dosadniej – ignorant mógłby nam zarzucić przesadę. Co ma wspólnego azbuka (czyli ros. abecadło) z Kamasutrą, zapyta. A ma – odpowiadamy – i niestety, musimy się do tego przyznać, nie my pierwsi dostrzegliśmy podobieństwa między krojem liter a uściskami kochanków. Uczynił to już w 1931 r. Siergiej Dmitriewicz Mierkułow (1881-1952). Ten autor dwóch największych radzieckich pomników Stalina, licznych rzeźb Lenina i uśmiechający się do nas z milionów znaczków pocztowych artysta (czy nie przypomina Państwu kogoś?), namalował akwarelkami erotyczne abecadło. Praca powstała na początku trzeciej dekady XX w., gdy seksualność była w ZSRR już na cenzurowanym. Wówczas partia propagowała obraz obywatela radzieckiego, który cielesność płci przeciwnej postrzega jako wrota ku prokreacji (pisaliśmy o tym szerzej w NEW 5/2014). Żadne tam igraszki czy też, co gorsza, związki homoseksualne nie wchodziły w grę. Oficjalny dyskurs, okrzepły po frywolnych latach NEP-u, szerokim łukiem omijał więc wszelkie sprawy seksualne. Tym niemniej początki państwa bolszewickiego zanurzone były w erotyzmie i alfabet Mierkułowa można nazwać ostatnim z dzieł sztuki radzieckiej, wprost odwołujących się do seksu i czystej wody pornografii.

Już pobieżne obcowanie z albumem przygotowanym przez Siergieja Dmitriewicza unaocznia ideę, która przyświecała artyście. Rzeźbiarz, za swoje dokonania dwukrotnie nagrodzony stalinowską premią pierwszego stopnia (najwyższą w ZSRR), dostrzegł bowiem w kształtach rosyjskich bukw kochających się ludzi i figlarnie wyrysował w nich swoje wizje. Jak jednak zapełnić taką literę jak rosyjskie Ш (Sz)? Wyobraźnia artysty i miłośnika życia nie zna ograniczeń i w jej formę Mierkułow wpisał nie parę, ale trójkąt miłosny, a w literce Ц (C) udało mu się zmieścić aż czworo lubieżnych towarzyszek i towarzyszy.

https://pl.wikipedia.org/wiki/%D1%B4_(parow%C3%B3z)#/media/File:Izhitsa_Parovoz.jpg (2015.09.09)

Niemniej wśród erotycznego alfabetu znaleźć można cztery znaczki, których nie ma we współczesnym rosyjskim abecadle, i są to: Ѣ (jać), Ѳ (fita), І (i diesiatiericznoje) oraz Ѵ (iżyca). Los ostatniej z wymienionych literek był najburzliwszy. Wykazała się ona także największą żywotnością i determinacją spośród całego alfabetu. Wykreślił ją Piotr I podczas przeprowadzonej na początku XVIII wieku reformy piśmiennictwa, w efekcie której powstała grażdanka, czyli uproszczony system zapisu (w odróżnieniu od rozbudowanej i archaicznej cyrylicy). Następnie do 1870 roku iżyca po trzykroć pojawiała się i znikała. Po tej dacie literka, ze wglądu na rzadkość wykorzystania, pojawiła się w cudzysłowie. Ostateczny, w ich mniemaniu, szturm na alfabet przypuścili bolszewicy. Po reformie zapisu, której dokonali w 1918 roku, rzadkie litery miały na zawsze zniknąć niczym wiele innych carskich przeżytków. O ironio, minęło dwanaście lat i ożyły w erotycznym abecadle ulubieńca władz.

Iżyca Mierkułowa z jednej strony jest uległa, z drugiej zaś niezmiennie na wierzchu, rzec by można, na szczycie. Jakby artysta przewidział, że nie tak łatwo będzie się jej pozbyć. Bowiem wbrew zamierzeniem bolszewickich kodyfikatorów językowych, znalazła potężnych stronników. Do końca lat 50 XX w. jeździły po szynach ZSRR carskie parowozy, które na przodzie miały dumny napis: Typ Iżyca (Паровоз Ѵ).

Tak oto w wielkim skrócie toczyły się losy (erotycznego) abecadła. My zaś, zaszczyceni przyjęciem do szacownego grona blogerów „Nowej Europy Wschodniej", pragniemy zaprosić Czytelników do wspólnej podróży z kolejnymi 32 literami „sowieckiego alfabetu".

Marta Panas-Goworska, Andrzej Goworski


Powrót
Najnowsze

Litewski kalejdoskop

21.08.2017
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Skandal „rakietowy”?

18.08.2017
Paweł Kost Mychajło Samus
Czytaj dalej

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu