Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Tajemnice absolutnego poparcia
2015-10-07
Paulina Niechciał, Elżbieta Olzacka

Centralnoazjatyccy przywódcy są ogłaszani potomkami Aleksandra Macedońskiego, chcą zostać kolejnym islamskim prorokiem, nawet melony nazywa się ich imionami. Czy mogą kiedyś stracić władzę?

Fot. Paulina Niechciał

Podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Kazachstanie siedemdziesięcioczteroletni Nursułtan Nazarbajew (rządzący krajem od 1991 roku) dopiero półtora miesiąca przed głosowaniem ogłosił, że będzie ubiegał się o reelekcję. Nie przeszkodziło mu to wygrać w cuglach z imponującym wynikiem 97,7 procent. Cztery lata temu Nazarbajew otrzymał w głosowaniu ponad 95 procent głosów. To wyjątkowo dobry wynik, nawet jak na kraje Azji Centralnej, w której od prawie dwudziestu pięciu lat ster młodych republik trzymany jest mocno przez tych samych ludzi – doszli oni do władzy w latach osiemdziesiątych, bądź na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. W Uzbekistanie wybory odbyły się również kilka miesięcy temu, a ich wynik nie był na dla nikogo niespodzianką – po raz czwarty zwyciężył Islam Karimow. Także w Tadżykistanie urzędujący prezydent Emomali Rahmon nie ma żadnej konkurencji – w ostatnich wyborach w 2013 roku wygrał z wynikiem 84 procent. W Turkmenistanie natomiast w 2007 roku doszło do zmiany głowy państwa tylko z powodu śmierci urzędującego prezydenta. Wyjątkiem jest Kirgizja, którą rządzi czwarty już prezydent.

 

Kim są ludzie, którzy od lat stoją na czele Kazachstanu, Uzbekistanu, Tadżykistanu i Turkmenistanu? W jaki sposób udało im się utrzymać przy władzy tak długo, zachowując nie tylko polityczną dominację, ale również szerokie poparcie społeczne? Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w historii regionu, w którym różne wpływy kulturowe – irańskie, tureckie, mongolskie, a także rosyjskie, a następnie radzieckie – tworzyły tygiel, z którego wyłoniła się specyficzna koncepcja władcy. Obecni prezydenci są zatem nie tylko liderami nowoczesnych państw, ale i przywódcami tradycyjnych klanów; nie tylko dobrodusznymi ojcami narodu, ale też autorytarnymi i nie znoszącymi sprzeciwu jedynowładcami. Są też ikonami, super-ludźmi, którzy radziecki kult jednostki przekształcili w niemal popkulturową popularność.

 

 

Między klanem a religią

Poradziecka Azja Centralna to tereny, na których krzyżowały się rozmaite wpływy kulturowe, toczyły gry polityczne i przebiegały kluczowe szlaki handlowe. Już kilka tysięcy lat temu kwitła tu – odkryta dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku przez radzieckich badaczy – cywilizacja rzeki Oksus (dzisiejszej Amu-darii). Później tereny te stanowiły północno-wschodnie satrapie perskich imperiów, a w międzyczasie podboje Aleksandra Wielkiego zaowocowały wpływami kultury greckiej. Z czasem pojawiły się tu ludy tureckie, potem przetoczyła ekspansja Mongołów, a ostatecznie ziemie te znalazły się pod kontrolą Imperium Rosyjskiego, a potem Związku Radzieckiego. To również obszar ekspansji wielkich religii – starożytna Persja była zdominowana przez zaratusztrianizm, z czasem na centralnoazjatyckich terenach pojawił się buddyzm, natomiast trwale losy regionu zmieniła islamizacja. W wyniku tej ostatniej większość mieszkańców Azji Centralnej to muzułmanie należący do stosunkowo liberalnej i otwartej na wielokulturowość szkoły hanafickiej.

 

Charakterystyczne dla tutejszych władców było tworzenie monarchii patrymonialnych – od łacińskiego słowa patrymonium, oznaczającego ojcowiznę. Mimo stosunkowej słabości lokalnych chanów, do XVI wieku państwa stanowiły ich własność, a na prowincjach panowali zarządcy zwykle spokrewnieni z chanem. Jeszcze w XIX wieku popularna była instytucja audiencji u władcy, a poddani zwracali się do niego z prośbami jak do ojca stojącego na czele rodu czy klanu i opiekującego się swoimi dziećmi. Chan był odpowiedzialny za bezpieczeństwo kraju, jego politykę zagraniczną, stał też na czele armii. Władza była zazwyczaj dożywotnia, a pochodzenie władcy odgrywało istotną rolę – warto wspomnieć, że wśród Kazachów na przykład długo żywa była tradycja Czyngisydów, czyli potomków Czyngis-chana. Pochodzenie z tego rodu, podtrzymywane przez praktykowanie endogamii, stanowiło legitymizację dla wysokiej pozycji społecznej. Równocześnie, obok genealogii, o wysokim statusie stanowiło doświadczenie. Tutejsze ludy ukształtowały elity koczownicze o istotnej władzy, tworzące rady, które mogły decydować o losach reprezentowanych przez nie społeczności – tak zwani „białobrodzi" (jak kazachski aksakał czy tadżycki riszsapid) zarządzali lokalnymi wspólnotami, sądzili, a nawet utrzymywali własne wojsko.

 

 

Kolonizacja i modernizacja

Rosyjska kolonizacja Azji Centralnej rozpoczęła się już w XVIII wieku, ale dopiero w drugiej połowie następnego stulecia Rosja zdołała podporządkować sobie tereny dzisiejszego Uzbekistanu, Tadżykistanu czy Kirgizji. Carat selektywnie adaptował do własnych potrzeb lokalne tradycje i zwyczaje. Rosjanie nie widzieli potrzeby wtrącania się w sprawy wewnętrzne eksploatowanych terenów. Oczywiście, najwyższe stanowiska piastowali urzędnicy rosyjscy, którzy „nie przebierali w sposobach zdzierstwa" (pisząc słowami Adolfa Januszkiewicza, zesłanego do Kazachstanu uczestnika powstania listopadowego). Jednakże lokalne elity władzy zachowały swoją pozycję, otrzymując większość stanowisk w carskiej administracji średniego i niskiego szczebla.

 

Dużo większe aspiracje w zakresie likwidacji tradycyjnych struktur politycznych, społecznych i religijnych mieli komuniści. Bolszewicy utrwalili swoją władzę w regionie do końca lat dwudziestych XX wieku, tworząc ostatecznie pięć środkowoazjatyckich republik związkowych: kazachską, kirgiską, uzbecką, tadżycką i turkmeńską. Podziały te przeprowadzono bez uwzględnienia podziałów etnicznych, co było zgodne ze stalinowską strategią „dziel i rządź". Do dziś konsekwencje tej polityki uniemożliwiają współpracę w regionie i są źródłem niewygasających etnicznych konfliktów.

 

Sowietyzacja Azji Centralnej oznaczała dla jej mieszkańców z jednej strony urbanizację, rozwój przemysłowy, powstanie dróg i linii kolejowych umożliwiających szybszy transport w regionie, a z drugiej zmianę poziomu życia, związaną m.in. z likwidacją analfabetyzmu, emancypacją kobiet czy możliwością wyjazdu i kariery w innych częściach Związku Radzieckiego. Jednocześnie bolszewicy próbowali i tu tworzyć nowego człowieka oraz nowe społeczeństwo, walcząc z przeżytkami takimi jak religia, tradycja czy nawet rodzimy język.

 

Nie do końca się to udało. Tradycyjne struktury rodowo-plemienne przetrwały, a elity wykazywały dużą umiejętność adaptacji do narzuconego systemu. W obsadzaniu stanowisk partyjnych i administracyjnych kluczową rolę odgrywały związki nieformalne, oparte na tradycyjnych podziałach klanowych. Walki pomiędzy poszczególnymi klanami przybrały formę walk frakcyjnych w łonie lokalnych partii komunistycznych. Rywalizujące grupy używały partyjnej leksyki, oskarżając się nawzajem o trockizm, nacjonalizm burżuazyjny czy kułactwo. Moskiewska centrala nie była w stanie zniszczyć systemu rodowych powiązań, zwłaszcza na szczeblach lokalnych – próbowano zatem dostosować go do nowych warunków. Komuniści mieli do wyboru dwie strategie: mogli – jak w Uzbekistanie – próbować równoważyć wpływy klanów, bądź – jak w Tadżykistanie – postawić na jeden z nich.

 

Okres komunizmu – ze swoimi ideałami ateizacji, desakralizacji czy władzy kolektywnej – utrwalił tradycyjnie rosyjską koncepcję władzy. Umocnił się kult wodza jako osoby wyjątkowej i świętej, będącej jednocześnie srogim i bezwzględnym właścicielem państwa i jego mieszkańców, jak i dobrodusznym batiuszką, otaczającym opieką cały naród. Władza w Związku Radzieckim, niezależnie od ideałów braterstwa i humanizmu, opierała się na sile, przemocy i poddaństwie. Struktury państwowe i administracyjne oparte były nie na bezosobowym prawie, ale – jak stulecia wcześniej – na prywatnych stosunkach podległości i dominacji, traktowaniu stanowiska jak prywatnego folwarku, w którym można realizować własne interesy.

 

Na terenie Azji Centralnej nowa koncepcja władzy wkomponowała się w lokalny koloryt, utrwalając takie cechy jak autorytaryzm, kult siły, sakralizacja władzy czy utożsamianie jej z posiadaniem. Związki rosyjskiej i centralnoazjatyckiej władzy nie są zresztą jednokierunkowe. Pierwszy rosyjski car Iwan Groźny, uważał się za spadkobiercę zarówno bizantyjskiego cesarza, jak i wschodniego chana. Na sposób rządzenia w Rosji bardzo silnie wpłynął bowiem okres „niewoli mongolskiej", w czasie której przodkowie późniejszych carów i pierwszych sekretarzy uczyli się, w jaki sposób efektywnie zarządzać.

 

 

Nowe narody – nowi przywódcy

Po upadku Związku Radzieckiego każda z republik musiała odnaleźć swoje miejsce w zmienionej rzeczywistości. Czasem procesy konsolidacji władzy w nowym porządku były bardzo krwawe. Tadżykistanem w latach dziewięćdziesiątych XX wieku wstrząsnęła wojna domowa, w której starły się postkomuniści z poszukującymi nowych rozwiązań – czy to w odniesieniu do islamu, czy do idei demokratycznych.

 

Na barkach wodzów nowopowstałych niepodległych republik spoczął obowiązek konstruowania i propagowania ideologii państwowych. Fundamentów narodowych tożsamości szukali przede wszystkim w historii. Na bohatera Uzbeków kreuje się dziś Timura Chromego (Tamerlana) – mongolskiego wodza, który do początków XV wieku podbił znaczną część ówczesnego cywilizowanego świata. Dziś Timur ma w Uzbekistanie okazałe pomniki i mauzoleum, a jego imieniem nazywa się dzieci.

 

W tadżyckim dyskursie narodowościowym, odwołującym się do tradycji ludów irańskich, podkreśla się rolę Ismaila Samanidy jako ojca Tadżyków. Był to władca z panującej na tych terenach od IX do początków XI wieku dynastii Samanidów, która po fali islamizacji przyczyniła się do odrodzenia kultury, nauki, a także języka perskiego. Z dworem w Bucharze (obecny Uzbekistan) byli związani tacy znamienici twórcy literatury perskiej jak Rudaki czy Ferdousi, a także wielcy ówcześni naukowcy – Awicenna czy Biruni. Imieniem Ismaila nazwano kilka lat temu najwyższy szczyt Pamiru – dawny Szczyt Komunizmu, do lat sześćdziesiątych XX wieku znany zresztą jako Szczyt Stalina. Jedną z głównych atrakcji stolicy Tadżykistanu jest dziś gigantyczny pomnik tadżyckiego bohatera, który podobno ma twarz wzorowaną na rysach prezydenta Emomaliego Rachmona, a w otaczającym go złotym łuku można doszukiwać się symboliki chwareny. W 2011 roku równie wielki pomnik tadżyckiego bohatera zastąpił największy w regionie pomnik Lenina w Chodżecie na północy kraju.

 

Monumentalizm architektoniczny to w Azji Centralnej charakterystyczny symbol wielkości władzy stojącej ponad zwykłym człowiekiem – stolice krajów zdobią wielkie pałace prezydenckie, rozległe parki i pomniki. Tadżykistan szczycił się do niedawna – póki nie wyprzedzili go Azerbejdżanie – najwyższym na świecie masztem flagowym. W stolicy kraju wybudowano też największą w Azji Centralnej czajchanę – herbaciarnię, która nie ma wiele wspólnego z tradycyjnymi czajchanami, a przeciętnego mieszkańca stolicy nie stać tu nawet na czarkę herbaty.

 

Z jednej strony przywódcy narodów sięgają do historii, z drugiej czerpią z dobrodziejstw nowoczesnej cywilizacji. Jednym z najbardziej spektakularnych tego przykładów były działania Saparmurata Nijazowa – nieżyjącego już prezydenta Turkmenistanu. Nijazow napisał Księgę ducha, której znajomość, obok znajomości Koranu, stanowi podstawę wykształcenia Turkmenów, a trzykrotne jej przeczytanie otwiera podobno drogę do Raju. W 2005 roku Nijazow wysłał z Bajkonuru egzemplarz swojego dzieła w kosmos.

 

Podobnie wielkie aspiracje ma Nursułtan Nazarbajew, który uważa się nie tylko za potomka Czyngis-chana, ale przede wszystkim za twórcę i budowniczego współczesnego Kazachstanu. Nazarbajew posiada tytuł „Pierwszego Prezydenta Narodu", a także honorowy tytuł „Jelbasy", czyli przywódcy narodu i jedynego lidera.

 

Za ojca narodu uważa się również tadżycki prezydent Emomali Rahmon (w czasach radzieckich Rahmonow), który we współczesnej narracji historycznej uważany jest za tego, który osobiście doprowadził naród do zgody po wyniszczającej wojnie domowej w latach dziewięćdziesiątych.

 

 

 

Prezydencki melon

Centralnoazjatyccy prezydenci to ludzie, którzy urodzili się i wychowali w Związku Radzieckim, swoje pierwsze doświadczenia polityczne zdobywali w partii komunistycznej. Radziecki sposób sprawowania władzy tworzył specyficzną nową elitę – ludzi bezwzględnych, ale oportunistycznych, potrafiących lawirować i adaptować się do nowych warunków. Jednocześnie był to system umożliwiający niewyobrażalny wcześniej awans społeczny, co potwierdzają biografie obecnych prezydentów. Nursułtan Nazarbajew zaczynał jako pracownik kombinatu metalurgicznego, Emomali Rahmon pierwsze sukcesy organizacyjne osiągał kierując niewielkim tadżyckim kołchozem, zaś obecny prezydent Turkmenistanu, zanim wspiął się na szczyty władzy, pracował jako dentysta.

 

Dziś w Azji Centralnej radziecki kult jednostki miesza się z tradycją i popkulturą, a współcześni prezydenci kreują się na superbohaterów, łączących najwyższe przymioty fizyczne i umysłowe z umiejętnością sprawnego kierowania państwem. To prawdziwe ikony władzy, zerkające na swych poddanych z portretów i plakatów, umieszczanych nie tylko na banknotach czy w państwowych instytucjach, ale również szkołach, salach sportowych, na ulicach, w hotelach, w witrynach banków i sklepów. Billboardy z cytatami bądź zdjęciami przywódców ustawiane są też poza miastami, wzdłuż lokalnych dróg. W Kazachstanie bardzo popularne są parki imienia Nazarbajewa, gdzie można odpocząć po męczącym dniu wśród posągów i cytatów z narodowego lidera. Z kolei w Turkmenistanie wizerunek prezydenta można znaleźć nie tylko na kalendarzach i znaczkach, ale również na etykietach napojów alkoholowych. Na cześć turkmeńskiego prezydenta nazywa się nawet melony.

 

Niejako na wzór rosyjskiego superprzywódcy Władimira Putina, także centralnoazjatyccy liderzy prezentują się jako gwiazdy sportu, okazy fizycznej siły i doskonałości, będące obiektem pożądania kobiet i zazdrości mężczyzn. Emomali Rahmon to nie tylko doskonały piłkarz, ale również mistrz judo, Nursułtan Nazarbajew świetnie gra w tenisa, zaś turkmeński lider Gurganbuly Berdymuhamedow bez wysiłku wygrywa wyścigi samochodowe (nawet jeśli bierze w nich udział spontanicznie).

 

Warto dodać, że lokalni przywódcy to osoby dobrze wykształcone i zainteresowane kulturą. Emmomali Rahmon jest autorem wielu książek, wydawanych zwykle po tadżycku, rosyjsku i angielsku, przede wszystkim opowiadających historię Tadżyków i Tadżykistanu

 

 

Księga ducha po polsku

Islam Karimow, Emomali Rahmon czy Gurganbuly Berdimuhamedow to nie tylko przywódcy narodów, ale także głowy swoich rodów. Prezydenci krajów, które w oczach świata chcą wyglądać na nowoczesne, tak jak ich poprzednicy sprzed kilkuset lat wykorzystują wszystkie środki, by zapewnić swojemu rodowi dostatni byt i szacunek. Ułatwia to tradycyjna koncepcja władzy, w której władza i własność stanowią nierozerwalną całość. Polityczna kontrola nad jakimś terytorium ściśle wiąże się z czysto ekonomicznym posiadaniem go. Państwo wciąż traktowane jest jak własność wodza i jego rodziny, a interesy narodowe utożsamiane są z ich interesami osobistymi.

 

W Turkmenistanie, Uzbekistanie czy Kazachstanie kluczowe gałęzie narodowych gospodarek kontrolowane są przez ludzi spokrewnionych z głową państwa. „Prywatyzacja", rozpoczęta po upadku Związku Radzieckiego, w warunkach Azji Centralnej oznaczała zawłaszczenie narodowego majątku przez członków rządzącej grupy. W Kazachstanie klan Nazarbajewa przejął kontrolę nad biznesem naftowo-gazowym, a jego młodsze córki, Dinara i Alija, zgromadziły majątek warty ponad miliard dolarów (podobnie zresztą jak córki uzbeckiego lidera, Gulnara i Lola). Podobnie w Turkmenistanie: interesy państwa podporządkowane zostały interesom członków rodziny Nijazowa, która przejęła cały turkmeński rynek wełny, bawełny, nafty, gazu ziemnego oraz innych cennych surowców. Co charakterystyczne, po zdobyciu władzy nad krajem w 2007 roku, obecnie to rodzina nowego prezydenta Berdymuhamedowa umacniając wpływy polityczne jednocześnie powiększa stan majątek. Członkowie panującej rodziny posiadają monopol na handel określonymi produktami, a ich przedsiębiorstwa są zwolnione z podatków i innych opłat.

 

Prowadzenie biznesu wymaga kontaktów – jeśli nie z prezydentem, to z bliższymi bądź dalszymi członkami jego rodziny. Zasada ta obowiązuje również partnerów zagranicznych, którzy różnymi sposobami próbują wkraść się w łaski panujących. Plotka głosi, że chcąc prowadzić interesy z Turkmenistanem zagraniczne firmy zmuszane były do tłumaczenia prezydenckiej Księgi ducha na języki obce.

 

Trwałość i znaczenie struktur rodowych są w Azji Centralnej tak oczywiste, że nikogo nie dziwi obsadzanie stanowisk państwowych krewniakami. Także dla niektórych z prezydenckich potomków kariera polityczna jest naturalną drogą rozwoju – oczywiście po zdobyciu gruntownego wykształcenia (stopnie doktora są tu w prezydenckich rodzinach niemal normą). Szlify w polityce zdobyła już zarówno najstarsza córka Nazarbajewa, Dariga, jak i Gulnara Karimowa do niedawna robiąca karierę dyplomatyczną (w ubiegłym roku utraciła łaski ojca i obecnie znajduje się w areszcie domowym, pozbawiona nie tylko dawnych wpływów, ale i olbrzymiego majątku). Także w Tadżykistanie wysokie stanowiska zajmują dzieci prezydenta Ozoda i Rustam – syn w marcu stanął na czele państwowej agencji kontroli finansowej i walki z korupcją. To dość kuriozalne, gdyż z amerykańskich depesz ujawnionych w aferze Wikileaks jasno wynika, że cała rodzina prezydenta jest głęboko uwikłana w wielkie korupcyjne interesy, a pieniądze z eksportu aluminium – najcenniejszej gałęzi krajowego przemysłu – trafiają nie do kasy państwowej, lecz na prywatne konta rodziny Rahmonów.

 

 

Jaka alternatywa?

W państwach Azji Centralnej nie ma miejsca na wolne media. Sprzeciw wobec głównego nurtu polityki może skończyć się osadzeniem w więzieniu, a nawet śmiercią. Mimo nowocześnie opracowanych konstytucji, zawierających kluczowe elementy ustroju demokratycznego, obywatelom nie pozostawia się wiele miejsca na własne inicjatywy i zabieranie głosu w sprawach ich krajów. Z dużą pewnością można założyć, że zmiany w strukturach władzy – mających silne zakorzenienie socjokulturowe – nie nastąpią tu zbyt szybko. Inaczej jest tylko w Kirgistanie, w którym dwukrotnie – w 2005 i 2010 roku – obalono prezydentów, którzy nie spełnili marzenia o demokratycznym śnie, a zamiast tego umacniali lokalne tradycje dyktatorskie. Kirgizowie pięć lat temu w powszechnym referendum przyjęli nową konstytucję, a prezydencki system rządów zastąpiony został parlamentarnym. Roza Otumbajewa, była przywódczyni kirgiskiej opozycji, która przez krótki okres pełniła funkcję głowy państwa, jest zdania, że jedyną szansą dla regionu będzie rezygnacja z tradycyjnej koncepcji wodza i konsekwentne przestrzeganie demokratycznych zasad państwa prawa.

 

Pojawia się tutaj kilka wiele pytań. Po pierwsze, czy obecni liderzy i ich rody są zdolni zrezygnować ze swojej władzy? I po drugie, czy przedstawiciele nielicznej opozycji są w stanie zaproponować przekonującą dla obywateli alternatywę?

 

 

Dr Paulina Niechciał jest etnologiem, socjologiem i iranistką. Wykłada w Katedrze Porównawczych Studiów Cywilizacji UJ i realizuje finansowany przez Narodowe Centrum Nauki projekt badawczy w Republice Tadżykistanu (projekt nr 2013/09/D/HS2/00973).

 

Dr Elżbieta Olzacka jest socjologiem i rosjoznawcą. Wykłada w Katedrze Porównawczych Studiów Cywilizacji UJ i realizuje finansowany przez Narodowe Centrum Nauki projekt badawczy w Republice Tadżykistanu.


Polecamy inne artykuły autora: Paulina Niechciał
Powrót
Najnowsze

Gruzińskie Sowa i Przyjaciele

18.10.2018
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

XIV Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2018

14.10.2018
NEW
Czytaj dalej

"Pepiki" Mariusza Surosza – Zapowiedź

10.10.2018
NEW
Czytaj dalej

Moskiewska Brygada Śmierci

09.10.2018
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Polacy na Litwie: między Wilnem, Warszawą a Moskwą

07.10.2018
NEW
Czytaj dalej

Spotkanie z autorką Ingą Žolude

04.10.2018
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu