Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nagrody – to światy równoległe
2015-10-08
Małgorzata Nocuń

Literacki Nobel dla Swietłany Aleksijewicz to tryumf ambitnego pisarstwa i dziennikarstwa.

 

Fot. Elke Wetzig (cc) commons.wikimedia.org

 

Każdą książkę Aleksijewicz pisała latami, przemierzała tysiące kilometrów w poszukiwaniu bohaterów. Ich wspomnienia nagrywała na dyktafon i układała z nich opowieści. Pisarka – jak nikt inny – przedstawiła historię Związku Radzieckiego. Jej książki traktują o najbardziej traumatycznych wydarzeniach w dziejach ZSRR. Płyną w nich krew i łzy, są jak otwarta rana. Ale tylko ich lektura pozwala zrozumieć, jak tragicznym eksperymentem był Związek Radziecki i próba budowy człowieka radzieckiego. Żaden historyk, politolog, socjolog tak nam o tym nie opowie.

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety; Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy; Czarnobylska modlitwa; Czasy second-hand. Koniec czerwonego człowieka;Cynkowi chłopcy to książki przy których się płacze. Są prawdziwe – o swoich przeżyciach, w pierwszej osobie mówią świadkowie, pisarka pozostaje ukryta. Czasem tylko – używając innej czcionki – napisze: „gdy tego słuchałam, bolało mnie serce".

Aleksijewicz jest już laureatką wielu prestiżowych nagród, jej książki przetłumaczono na kilkanaście języków. Mówi, że nagrody, owszem, ją cieszą, ale nie myśli o nich. Praca – sumienne pisanie książek – jest na pierwszym miejscu, nagrody to „równoległy świat". Rzeczywiście, w Aleksijewicz przede wszystkim uderza skromność. Nosi sztruksy, bądź dżinsy, luźną koszulę, lekki makijaż. Jest ciekawa rozmówcy – nawet jeśli tym razem to ona udziela wywiadu. O czym piszesz? Co lubisz? Co czytasz – to ona pierwsza zadaje pytania i słucha w milczeniu odpowiedzi.

Jej kolejny utwór ma być poświęcony miłości (zebrała już kilkadziesiąt opowieści kobiet i mężczyzn). Planuje też napisanie książki o starości i śmierci. A kiedy się ją pyta: „co się w życiu liczy", odpowiada może banalnie: „miłość i rodzina". Miłość – ona wie o tym najlepiej, bo tyle już o miłości słyszała – jest próbą. Miłość trzeba w sobie pielęgnować, nawet kiedy nie ma się już siły kochać. Opowiadając o miłości i śmierci zarazem, Aleksijewicz przytacza historię Gieorgija Żukowa – marszałka ZSRR, którego podobno bał się sam Stalin. Pisarka widziała go tuż przed jego śmiercią, zbierając materiał do kolejnej książki. Żukow był schorowany, wyniszczony – wyszedł do niej ze szpitalnej sali. Umierał w samotności, nie starczyło mu miłości – porzucił rodzinę dla młodej kobiety. A śmierć – śmierć była dla Żukowa taka sama jak dla wszystkich innych. Biologiczna, niewdzięczna.

Małgorzata Nocuń jest zastępczynią redaktora naczelnego NEW.


Powrót
Najnowsze

IPN usprawiedliwia „Burego”

18.03.2019
Krzysztof Popek Krzysztof Persak
Czytaj dalej

Nadchodzi bałkańska wiosna?

18.03.2019
Krzysztof Popek
Czytaj dalej

A po co w ogóle był ten Majdan?

18.03.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Wizyta studyjna Forum Obywatelskiego UE-Rosja

15.03.2019
NEW
Czytaj dalej

Co z tym Donbasem? Kandydaci na prezydenta Ukrainy wobec konfliktu na wschodzie kraju

15.03.2019
Krzysztof Nieczypor
Czytaj dalej

Wybory na Ukrainie. Faworyt bez programu wyborczego?

14.03.2019
Wojciech Konończuk Artur Wróblewski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu