Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Kuba Benedyczak
Polowanie na czerwonego Chruszczowa
2015-10-14
Kuba Benedyczak

„Chruszczow zrobił dla mnie największą rzecz, jaką może zrobić człowiek dla człowieka: zwrócił mi syna" Anna Achmatowa

„Przedtem rządził nami maniak i morderca, a teraz ignorant i świnia" Borys Pasternak

 

Jeśli miesiące wybierają człowieka i zasysają przełomy jego życia, październik upodobał sobie Nikitę Siergiejewicza Chruszczowa. 12 października 1960 roku, na posiedzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych narodziła się obuwnicza legenda I sekretarza. Do dziś turyści w nowojorskiej siedzibie ONZ najchętniej oglądają salę, w której Chruszczow walił sandałem o stół. W październiku, cztery lata później, został odsunięty od władzy przez własnego protegowanego Leonida Breżniewa.

Październiki Chruszczowa przypominają, jak to się czasami idiotycznie układa, że narodom przychodzi dziękować „ignorantowi i świni". A historia potrafi żartować jeszcze okrutniej. „Ignorant i świnia" zostaje wybawicielem. Tak błazeńsko historia zadrwiła z Rosjan. Nikita Chruszczow, rubaszny chłop z Kalinówki, jowialny kurdupel, ślusarz z Donbasu, mistrz chamskiej riposty, I sekretarz Ukrainy a później całego ZSRR, zrobił dla narodów ZSRR więcej niż wszyscy pierwsi sekretarze razem wzięci. Uwolnił je od strachu i paranoi, wpuścił promyki prawdy, położył kres niewolnictwu oraz przywrócił fizyczną wolność. Po to, by wkrótce popaść w zapomnienie, ponieważ po dojściu do władzy Breżniew nałożył na niego nieformalny areszt domowy i nakazał medialną omertę, którą tylko w niewielkiej mierze przerwał Gorbaczow.

W 1963r., na jednym ze spotkań Chruszczow namawiał publikę do zadawania pytań. Wobec braku chętnych zaproponował przekazywanie pytań na kartkach. Z jednej wyczytał: „Dlaczego nie przeciwstawialiście się zbrodniom Stalina?". Patrząc wprost na salę zapytał- „Kto to napisał?". Nikt nie odpowiedział. „Baliśmy się, tak jak ten kto zadał pytanie i nie chce się do tego przyznać".

Nikita Siergiejewicz spowodował, że obywatele ZSRR przestali odczuwać zwierzęcy strach o życie własne i swoich bliskich. Nie zasypiali już w ubraniach na wypadek gdyby w środku nocy przyszło po nich NKWD. Od tej pory mogli spać spokojnie. Niewolnicy łagrów zostali uwolnieni, otrzymując możliwość rehabilitacji. Nie wszyscy wrócili do domów, bowiem często nie mieli do czego i do kogo, np. żony Szałamowa i Sołżenicyna jeszcze w czasie zsyłki zażądały od nich rozwodów. Można powiedzieć, że Stalin zdążył zasiać w Rosjanach gen strachu, natomiast Chruszczow rozpoczął operację jego  amputacji.

Skończył też ze zwyczajem wymiany wachty partyjno- biurokratycznej w lochach Łubianki lub innych miejscach kaźni. Po tym, jak w 1957 r. stalinowskiej gwardii nie powiodło się usunięcie go ze stanowiska, otrzymał telefon od przerażonego Kaganowicza: „Towarzyszu Chruszczow! Znamy się wiele lat. Proszę, żebyś nie dopuścił, by postąpiono ze mną tak, jak rozprawiano się z ludźmi za czasów Stalina". Nie tylko nikt nie został zabity czy poturbowany, ale żaden z buntowników nie stracił legitymacji partyjnej. Woroszyłow i Bułganin zachowali stanowiska, Mołotowa, Kaganowicza, Malenkowa i innych zesłano do pracy w głąb kraju lub za granicę. Mołotow otrzymał przysłowiową ambasadę w Ułan Bator. Naturalnie, o żadnej opozycji nie mogło być mowy, Chruszczow bez skrupułów tępił dysydentów (triumf święciły psychuszki) i cerkiew prawosławną. Nie miał litości dla Węgrów ani robotników w Nowoczerkasku. Jednak z wyjątkiem Berii i jego protegowanych, ani przeciwników partyjnych  ani dysydentów już nie likwidowano fizycznie.

Tajny referat Chruszczowa wygłoszony na XX zjeździe (tym razem w lutym 1956r., a nie październiku) zniszczył narodowy mit kochającego wodza, jakim nasączano obywateli sowieckich od końca lat 20. Ujawnienie patologii systemu, usuwanie portretów wodza i wyniesienie jego ciała z mauzoleum, oprócz powszechnego szoku, oznaczały działania w kontrze do partyjnej nomenklatury, co mogło zakończyć się utratą władzy i w efekcie restauracją stalinizmu, choćby w wykonaniu Mołotowa lub Malenkowa. Chruszczow postąpił odważnie, wiele ryzykował. Nawet własne życie.

Mieliśmy jeszcze długo chylić głowy,

Pamiętać o tych, którzy cierpią męki,

A tu z zesłania powracają wdowy,

Które na Sybir szły jako panienki.

Kraj cały czyta, słucha nowych wierszy

I może prawdę poznać po raz pierwszy,

Tę, która w mrokach, w lochach i popiele

Żyła z żywymi, lat przeżyła wiele,

A teraz do niej dostęp coraz szerszy,

Do słów spod klucza uwolnionych wreszcie

I zmartwychwstałych po Dwudziestym Zjeździe.

Poemat Siemiona Lipkina „Wódz i plemię"

Nikita Chruszczow nie przeprowadził destalinizacji czy lustracji, nie doszło też do pełnej rehabilitacji „zasłużonych towarzyszy partyjnych" rozstrzelanych w latach 30 i 40. Pod koniec życia bardzo żałował, że nie zrealizował tego ostatniego. O dekomunizację nie warto nawet pytać, gdyż do końca życia pozostał gorliwie wierzącym komunistą, przecież ten system z rodziny chłopskiej wywindował go na przywódcę „supermocarstwa"!

Spytany dlaczego nie dokonał rozliczenia z czasami generalissimusa odpowiedział zrezygnowany, że jeśli próbować pociągnąć do odpowiedzialności osoby pośrednio lub bezpośrednio uczestniczące w zbrodniach stalinowskich, trzeba by było posadzić więcej niż tych, którzy właśnie opuszczają bramy łagrów. Wiedział co mówi. Historycy nigdy nie odnaleźli dokumentów wskazujących na jego udział w represjach, ponieważ prawdopodobnie zdążył je zniszczyć. Tak samo jak należałoby przetrzebić jego własną przeszłość, tak państwo musiałoby prześwietlić ostatnie 30 lat kraju zajmującego 1/6 powierzchni kuli ziemskiej. Prokuratury, sądy, partię, organy bezpieczeństwa, uczelnie, szpitale, więzienia, miliony donosicieli, itd. Czy było to wykonalne? Poza tym prawdopodobnie nie starczyłoby mu władzy. Tak zwana odwilż, ujawnienie zbrodni stalinizmu, potępienie kultu jednostki, wypuszczenie milionów politycznych zeków, ukrócenie potęgi służby bezpieczeństwa, to wszystko na co mógł sobie pozwolić. Okrutny okres nie został rozliczony, z czym Rosja boryka się do dziś. Już w latach odwilży anonimowy poeta napisał:

Bez czarnych chorągwi na wieżach ojczyzny,

Bez ceremonii kazionnej rozpaczy,

Rosja rozgrzeszyła zgładzonych bez winy,

I rozgrzeszyła ich krwawych siepaczy.

Odwilż, jak to zwykle bywa w systemach autorytarnych (ZSRR przeszedł już wtedy od totalitaryzmu do autorytaryzmu), zarezerwowano dla sztuki. Problem polegał jednak na tym, że Nikita Chruszczow- cham z chama, chłop z chłopa- nie mając o niej zielonego pojęcia, poczuł się odpowiedzialny za wyznaczanie kierunków artystycznych i sądzenia, co może wejść do oficjalnego obiegu a co nie. Tym samym zaszczuł niejeden talent epoki. I trzeba uczciwie przyznać, kilka wypromował. Wyzywał Sacharowa od mięczaków, huczał na Szostakowicza za elementy jazzowe w jego muzyce i ciepło przyjął Sołżenicyna na Kremlu, któremu wydano „Zagrodę Matriony". Wyzywał abstrakcjonistów od pederastów i pozwolił na wznowienie twórczości Mariny Cwietajewej. Za jego czasów wypłynęli poeci tacy jak Wozniesienski, Okudżawa i Jewtuszenko, a jednocześnie odrzucono wydanie „Życia i losu" Grossmana oraz „Doktora Żywago" Borysa Pasternaka.

Zwłaszcza sprawa tego ostatniego pozostaje hańbą ówczesnej epoki. Ponieważ Pasternakowi odmówiono druku „Doktora Żywago" przesłał powieść na Zachód. Wydano ją we Włoszech w 1957 roku. Rok później otrzymał literacką Nagrodę Nobla. W ZSRR rozpoczęła się okrutna nagonka, w której co prawda Chruszczow nie uczestniczył, ale najprawdopodobniej był jej inicjatorem, alergicznie reagując na „burżuazyjno- kapitalistyczną nagrodę" przyznaną zasłużonemu poecie ojczyzny komunizmu, którego Stalin z niewiadomych do dziś przyczyn zachował przy życiu. W 1960 roku schorowany i zaszczuty Pasternak zmarł. W czasie emerytury Chruszczow miał żałować, że nie wydano „Doktora Żywago". „Nic by się przecież nie stało", powiedział... Ponoć jeszcze w 1958 roku spytał swojego ulubionego poetę Aleksandra Twardowskiego czy Pasternak jest w tym, co robi.

- A czy mnie uważacie za poetę?

- Tak, jesteście bardzo dobrym poetą.

- W porównaniu do Pasternaka jestem nie takim znów wielkim poetą- odpowiedział Twardowski.

W Chruszczowie tkwiła typowa chłopska zaborczość, którą kruszył upływ czasu, przekuwając w ugodowość. Ernst Nieizwiestny był tym „abstrakcjonistą- pederastą" którego Chruszczow „upodobał sobie" najbardziej. Twierdził, że „Lepsze obrazy namalowałby osioł własnym ogonem". (Na marginesie trzeba powiedzieć, że wiele chłopskich sentencji i aforyzmów Chruszczowa, weszły do historii i mowy potocznej w Rosji jako tzw. krylatyje frazy. Można je porównać do nieprzetłumaczalnych krylatych fraz Lecha Wałęsy). Nieizwiestny potrafił odparować Chruszczowowi („Dajcie mi kobietę, a zobaczycie jaki ze mnie pedał!"), czym uzyskał u I sekretarza coś w rodzaju szacunku. Będąc na emeryturze Chruszczow żałował wypowiedzianych w kierunku Nieizwiestnego słów, a jego ostatnią wolą było, by nagrobek stworzył mu właśnie „abstrakcjonista-pederasta". Po pogrzebie artystę poprosił o to syn, Siergiej Chruszczow. Nieizwiestny wyraził zgodę, pod warunkiem, że nikt nie będzie mu nic narzucał. Chruszczow Junior i „abstrakcjonista-pederasta" wypili razem stary ormiański koniak.

Tak to czasami idiotycznie wychodzi, że „ignorant i świnia" staje się wybawicielem.



Powrót
Najnowsze

Mój własny Wschód

25.07.2017
Arkadiusz Siwko
Czytaj dalej

Zachód: nie takie nam sankcje straszne

21.07.2017
Grzegorz Kaliszuk
Czytaj dalej

Litewsko-polski węzeł gordyjski

19.07.2017
Adam Balcer

 

Adam Balcer odpowiada na tekst Dominika Wilczewskiego na temat relacji polsko-litewskich.

Polsko-litewskie relacje od lat znajdują się w impasie. Jednak, trudno pogodzić się z tezą, że dojście do władzy PiS oraz wzrost w Polsce bezkrytycznego stosunku do Kresów nie miało na nie większego wpływu.

Czytaj dalej

„Russiagate”: sukces czy porażka Moskwy?

17.07.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Milczenie i czyny prezydenta

14.07.2017
Ewa Polak
Czytaj dalej

Mój własny Wschód

11.07.2017
Paulina Niechciał - tekst i zdjęcie
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu