Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Przed wizytą Andrzeja Dudy w Kijowie
2015-12-11

W poniedziałek prezydent Andrzej Duda przybywa na Ukrainę. Będzie to jego pierwsza wizyta w tym kraju jako szefa państwa.

Pierwsze pytanie, jakie sobie zadaję brzmi: dlaczego Andrzej Duda odwiedza Kijów dopiero teraz? Racjonalne uzasadnienie jest takie, że prezydent czekał na zakończenie kampanii wyborczej w Polsce. Rzeczywiście pozwala to na składanie bardziej wiążących obietnic, ponieważ szef państwa wie obecnie, jak daleka jest jego strefa wpływów.

Niektórzy polscy eksperci wskazują także na to, że Andrzej Duda odkładając wizytę na Ukrainie nie chciał zrazić do Prawa i Sprawiedliwości części wyborców, którzy w kontaktach Warszawy i Kijowa stawiają na pierwszym miejscu kwestie historyczne. Osoby te są zdania, że najpierw Ukraińcy powinni przeprosić za rzeź wołyńską, a dopiero później można z nimi rozmawiać o poparciu polityki ukraińskich władz.

Niewątpliwie ładnym gestem byłoby odwiedzenie Ukrainy w 2. rocznicę rozpoczęcia rewolucji godności, pod koniec listopada. Andrzej Duda leciał wtedy do Chin i mógł zahaczyć o Kijów. Tak się jednak nie stało. Nie tylko dlatego, że nie przyjechał tam żaden z zachodnich przywódców, a prawdopodobnie dlatego, że polityka Warszawy w stosunku do Ukrainy odchodzi od ładnych gestów, a stawia na konkretną współpracę. Obserwując wizyty polskich polityków na Ukrainie, mogę tylko temu przyklasnąć. Pozostaje jednak pytanie, jak ta współpraca będzie wyglądać i czym zostanie wypełniona?

Kampania wyborcza się skończyła i Andrzej Duda nie jedzie prawdopodobnie do Kijowa, aby zmusić Ukraińców do przeprosin za Wołyń. Jednak sprawy historyczne będą niewątpliwie odgrywały istotną rolę. Prezydent rozpoczyna wizytę od podstołecznej Bykowni, gdzie leżą ofiary NKWD, w tym Polacy z listy katyńskiej. Czy Andrzej Duda będzie mówił tylko o polskich ofiarach? Nie wiadomo, choć na pewno warto by było, aby wspomniał także o innych tam pochowanych ponieważ Polacy stanowią tylko 10 procent leżących na cmentarzu. Warto także, żeby podkreślił, że takie miejsca łączą – co prawda we wspólnej tragedii i bólu – Polaków i Ukraińców, a przedstawiciele obydwu narodów byli ofiarami represyjnej polityki narodowościowej radzieckiej Moskwy. Tu trzeba dodać, że ukraiński IPN jest nastawiony na nagłaśnianie przypadków współpracy między Polakami i Ukraińcami, także w czasie II wojny światowej. Taka idea może znaleźć poparcie strony polskiej.

Mimo że polityka historyczna będzie jedną z ważnych części stosunków dwóch państw, to nie sądzę, aby stała się ona czynnikiem decydującym o całkoształcie kontaktów Warszawy i Kijowa. Mimo napięć spowodowanych przyjęciem wiosną przez ukraińską Radę Najwyższą ustaw uznających UPA i OUN za organizacje walczące o niepodległość Ukrainy, polski i ukraiński IPN prowadzą bardzo owocną współpracę. I to biorąc pod uwagę, że na czele tej instytucji w Kijowie stoi Wołodymyr Wiatrowycz człowiek przez część środowisk w Polsce uznawany za polakożercę.

Na marginesie dodam tylko, że moim zdaniem, przyjęcie wspomnianych wyżej ustaw może być bardzo dobrze wykorzystane przez stronę polską: jeżeli Ukraińcy uznają te organizacje nie za grupy przypadkowych leśnych ludzi z bronią, a za jednostki walczące o niepodległość Ukrainy, to warto porozmawiać o ich odpowiedzialności i udziale w antypolskich akcjach.

Na pewno duża część wizyty będzie poświęcona rozmowom na temat sytuacji geopolitycznej. W przyszłym roku w Warszawie ma się odbyć szczyt NATO. Ukraińcy są zainteresowani, aby temat ich współpracy z Sojuszem został na nim poruszony. Szczególnie w obliczu ciągłego zagrożenia ze Wschodu i tego, że na Ukrainie mamy obecnie bardzo duże poparcie dla członkostwa tego państwa w NATO (nawet we wschodniej części kraju przekracza ono 50 procent). Zachód też może być zainteresowany doświadczeniami Ukraińców z pola bitwy.

Tematem, który zostanie poruszony pro forma, to sytuacja w Zagłębiu Donieckim. Zapewne zakończy się tylko na znanych właściwie już od lat formułkach o tym, że Polska wspiera proces pokojowy i porozumienia mińskie oraz nigdy nie zgodzi się z aneksją Krymu. Trudno, aby doszło tu do jakiegoś przełomu, ponieważ Warszawa jest wykluczona z rozmów pokojowych i szczerze wątpię (nawet jeśli Ukraińcy coś takiego powiedzą w czasie wizyty Andrzeja Dudy), aby Polska została w te negocjacje włączona. Zarówno w tej kwestii, jak i ogółem w kwestiach współpracy Kijowa z Unią Europejską, Ukraińcy stawiają głównie na silne państwa Wspólnoty, czyli Niemcy i w drugiej kolejności Francję. Wątpliwe, aby zapowiedzi polskiego prezydenta o budowie silnego bloku w Europie Środkowo-Wschodniej cokolwiek zmieniły. Wręcz przeciwnie, mogą one osłabić głos Polski, która może być oskarżona przez Berlin, czy Paryż o to, że rozbija Unię Europejską za pomocą sojuszu z eurosceptycznymi przywódcami. Kijów na pewno też to zauważy ponieważ obecnie w dużej mierze słucha się instrukcji z Niemiec i Stanów Zjednoczonych. To właśnie stamtąd płynie główna pomoc finansowa dla Ukrainy i tam podejmowane są najważniejsze decyzje. Te kraje mają także narzędzia wpływu na Rosję. Poza tym, to one decydują o kształcie ukraińskich reform. Polacy mogą jedynie pomagać w prkatycznym ich wprowadzaniu, co robią z sukcesem, na przykład, w reformie samorządowej. 

 

 

Piotr Pogorzelski

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia, byłym wieloletnim korespondentem w Kijowie i autorem dwóch książek o Ukrainie: „Barszcz ukraiński" oraz „Ukraina: niezwykli ludzie w niezwykłych czasach".

 

 


Powrót
Najnowsze

Międzymorska „geoideologia”

21.06.2017
Kamil Całus
Czytaj dalej

Podwodny świat

20.06.2017
Kazimierz Popławski
Czytaj dalej

Być z Zachodem i przeciwko Zachodowi

15.06.2017
Kaja Puto Lilia Szewcowa
Czytaj dalej

Nieistniejąca Kamczatka

13.06.2017
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Aktualność Giedroycia w Krakowie

08.06.2017
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Debata: „Wybory bez wyboru? Czy rok 2018 przyniesie zmiany w Rosji?”

08.06.2017
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu