Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Kuba Benedyczak
Pomnik i smutna dziewczyna
2016-01-06
Kuba Benedyczak

Pomnik i smutna dziewczyna

Trzy dni przed polską Wigilią na Kanale Pierwszym rosyjskiej telewizji wystąpiła Zemfira, najbardziej wyrazisty głos żeński rosyjskiego rocka. W programie „Poznier" udzieliła godzinnego wywiadu, który jeszcze przed emisją rozbudził ogromne oczekiwania, a okazał się totalną klapą. Do tego stopnia, że w kilka dni później Zemfira uznała za koniecznie wytłumaczyć fanom z czego wynikała jej słaba kondycja.

Skąd tak rozdęte nadzieje wobec standardowego wywiadu telewizyjnego? Z rangi programu. Z rangi wokalistki. Z rangi skandalu, jaki przewidywano.

Ranga 1. Władimir Poznier.

Władimir Władimirowicz Poznier to człowiek instytucja i jedna z ostatnich chorągiewek współczesnego okcydentalizmu w państwowej telewizji. W 1922 jego rodzice- rosyjski Żyd Władimir Poznier i Francuzka Géraldine Lutten- uciekli do Paryża, gdzie dwanaście lat później przyszedł na świat. Wkrótce wraz z mamą, siostrą i tatą zamieszkał w USA. Do lat 40 ojciec szpiegował tam na rzecz sowieckiego wywiadu, a gdy został wykryty zajął się propagandą w służbie amerykańskiej armii. Géraldine Lutten pracowała jako montażystka dla Paramount i Metro Goldwyn Mayer. Na fali makkartyzmu wyjechali do zachodniego Berlina, a w 1952 wrócili do ZSRR. Dopiero tutaj młody Poznier zaczął naukę języka rosyjskiego, co utrudniała mu wada wymowy, której nie pozbył się do dziś. W 1961 roku, niespełna trzydziestoletni Władimir Władimirowicz otrzymał posadę redaktora w agencji Novosti, odpowiedzialnego za kreowanie pozytywnego wizerunku ZSRR w zagranicznych mediach, m.in. często występował w amerykańskiej telewizji, na przykład u Phila Donahue, co w latach 1991-1997 zaowocowało wspólnym programem na CNBC. Pracę propagandzisty wspomina bardzo źle. Chociaż do znudzenia podkreśla swój ateizm, mówi, że do końca życia nie wyzwoli się z „grzechu kłamstwa, jakiemu służył". Jednocześnie pozostawał przyzwoitym człowiekiem. Siergiej Dorienko, obecnie szef rozgłośni Goworit Moskwa, opowiadał, jak w latach 60 KGB szukało na Pozniera różnorodnych „haków", jednak niczego nie udało im się znaleźć. Według plotek, w okresie pierestrojki i głasnosti, Gorbaczow dał „grzesznikowi" zielone światło na budowanie współpracy między dziennikarzami sowieckimi i amerykańskimi, mimo, iż w tym czasie kolega z redakcji donosił służbom o jego „antysowieckości" Od 1994 do 2008 Władimir Władimirowicz pełnił funkcję dyrektora Akademii Telewizyjnej. W nowej dekadzie realizował programy z młodymi dziennikarzami, Leonidem Parfionowem na kanale Doźdż' oraz Iwanem Ugrantem w państwowej telewizji.

Oprócz ateizmu Władimir Poznier głosi nieskrępowane prawo do eutanazji, legalizację małżeństw homoseksualnych i całkowitą depenalizację narkotyków. Posiada trzy obywatelstwa- rosyjskie, francuskie i amerykańskie. Pomimo, iż mieszka w Rosji ponad pół wieku nie czuje się Rosjaninem: „Przyjeżdżając do ZSRR miałem 19 lat. Marzyłem, aby stać się Rosjaninem i aby mnie za niego uznano. Jednak wielokrotnie dawano mi do zrozumienia, że nie jestem swój. W końcu się z tym zgodziłem, bo to prawda. W Rosji zostałem tylko z powodu pracy. To nie moja ojczyzna, nie jestem russkim czielowiekiem, nie czuję się tu jak w domu i cierpię z tego powodu. Czuję się obco. Jeśli stracę pracę, prawdopodobnie wyjadę do Francji".

Tak naprawdę Władimir Poznier to dżentelmen typu przedwojennego, czarujący starszy pan, o nienagannych manierach. Ponadto, wzór dla młodych dziennikarzy, erudyta, poliglota, otwarty umysł, gotowy, by w swoim programie porozmawiać niemalże z każdym. Nie ominęli go Dmitrij Miedwiediew, Sting, Dmitrij Rogozin, Wiktor Iwanow, Hillary Clinton, Nikita Michałkow, Oliver Stone, Michaił Gorbaczow, Natalia Sołżenicyna czy Władimir Żyrynowski albo Aleksandr Dugin. Na ponawiane kilkakrotnie zaproszenie, do tej pory nie odpowiedziało tylko biuro prezydenta Rosji… Na łamach państwowej telewizji Poznier nie raz krytykował niepełne rozliczenie się ze stalinizmem, blokowanie Polakom dostępu do dokumentów katyńskich, a także otwarcie mówił o niepisanej umowie, zabraniającej zapraszania niektórych osób do Kanału Pierwszego, np. Aleksieja Nawalnego. Nietypowo dla siebie poparł aneksję Krymu, uzasadniając tę kwestię dość przekonująco. W swoim programie, posprzeczał się zresztą na ten temat z Aleksiejem Kudrinem. Jednocześnie, krytykuje wojskowe i finansowe wsparcie separatystów ukraińskich. Dla chętnych: strona Władimir Pozniera.

Czy kiedy ten żyjący pomnik i niezależny umysł zaprosił do swojego programu Zemfirę, można było oczekiwać czegoś innego niż telewizyjny przebój na koniec roku?

Ranga 2. Zemfira.

Zemfira Tałgatowna Ramazanowa, urodziła się 39 lat temu w Ufie, w rodzinie tatarsko-baszkirskiej. Tato Zemfiry był nauczycielem (zmarł w 2009), a mama lekarzem (zmarła w zeszłym roku). Brat utonął w 2010 roku. Stolica Baszkirii wydała też inny talent muzyczny, czyli Jurija Szewczuka, wokalistę i lidera DDT. Polacy znają to miasto głównie ze zsyłek. Po wojnie polsko- rosyjskiej w XVII wieku szlachta połocka i smoleńska trafiła w te okolice z rozkazu cara Aleksego I, chwilę przed I rozbiorem zesłano tutaj stu konfederatów barskich, później Polaków walczących u boku Napoleona, jeszcze później powstańców listopadowych i styczniowych.

Dotychczas Zemfira nagrała sześć płyt, z których każda okazała się sukcesem zarówno artystycznym, jak i komercyjnym. Przerwa między ostatnimi albumami trwała bardzo długo, aż sześć lat. Po ostatnim, „Żyć w twojej głowie", wydanym w 2013 roku, zapowiedziała, że nie zamierza więcej nagrywać płyt długogrających, a jedynie wypuszczać single i EP-ki. W trakcie swojej kariery, większość nagrań zapisywała w Moskwie i Londynie, w tym drugim współpracując z utytułowanymi producentami. Jednakże bardzo często zajmowała się produkcją samodzielnie, ponieważ nie chciała żadnej ingerencji w napisaną przez siebie muzykę i teksty.

Jak zawsze w przypadku muzyki trudno zawyrokować, dlaczego ktoś stał się „głosem pokolenia" oraz dlaczego przewyższa innych klasą i talentem. Można na to spojrzeć z punktu widzenia faktografii socjologicznej. Zemfira jako jedna z pierwszych zaczęła śpiewać o tematach wcześniej tabuizowanych, takich jak AIDS, homoseksualizm, alienacja czy depresja. Rewolucją był także jej wizerunek. Na przełomie wieków ponura dziewczyna z gitarą na plecach, w wytartym ubraniu, niedbałej fryzurze i paląca papierosa za papierosem w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii już nie wzbudzała sensacji, ale w Rosji, depresyjna Tatarka z Ufy, wyglądająca jakby ją wyjęto z grungowego Seatle, stanowiła nową jakość. Na marginesie można wspomnieć, o tym o czym pisałem przy okazji Noize MC. Zachodnie trendy muzyczne adoptują się w Rosji z opóźnieniem. Pussy Riot wyszły na świat dwadzieścia lat po feministyczno-punkowym ruchu Riot grrrl z Waszyngtonu, którego były epigonami. Oczywiście, co równie charakterystyczne dla Rosji, sięgnąwszy po podobne środki wyrazu forsowały ideę ponad jej założenia i wytrzymałość. Tak jak, w Leninie i Trockim było więcej komunisty niż w Marskie i Engelsie, tak w Pussy Riot jest więcej riot niż w ich amerykańskich koleżankach. Te ostatnie przekazywały swoje muzyczne manifesty w klubach czy salach koncertowych, a nie na dachach trolejbusów lub w kościołach protestanckich, atakowały społeczne status quo, ale nie marzyła im się rozbiórka całego systemu społeczno-politycznego. Zemfira natomiast, jako zjawisko dotarła do Rosji dość szybko. Pochowano grunge, za to u szczytu znajdował się zespół Radiohead.

Wokalista jest ponadto talentem na miarę Wiktora Coja, którego stawia w panteonie „swoich największych", obok The Beatles, Thoma Yorke'a i Kurta Cobaina. Wśród rosyjskich wykonawców czerpie z Akwarium i Nautilus Pompilius. Niektórzy krytycy przyrównują ją do PJ Harvey, Björk, Kate Bush, a ostatnimi laty Florence and the Machine. Jednak w jej muzyce brzmi właściwie większość gatunków, jazz, trip-hop, hard rock, pop, new romantic i bossa nova, a ona sama doskonale orientuje się w trendach obowiązujących na zachodnim rynku muzycznym. Czerpiąc z muzyki Muse czy popularnych od dziesięciu lat zespołów indie rockowych, utrzymuje wszystko w idealnych proporcjach.

Jako człowiek, niegdyś kolekcjonujący koncertowe DVD, a teraz połykający koncerty wrzucane na Youtube, mogę powiedzieć, że Zemfira jest pod względem artystką, co najmniej ponadprzeciętną. Jej zaangażowanie na scenie, forma wokalna, aranżacje świetlne i wizualne, nagłośnienie, towarzyszący muzycy (wymieniani praktycznie co trasę i co płytę), bogactwo warstw muzycznych, itd., dorównują kolegom z krajów anglosaskich. Polacy zresztą nie zdają sobie sprawy z rozmachu i opraw koncertów rosyjskich. Zemfira, Mumij Troll czy Agata Christie zapełniają kilkunastotysięczne hale lub stadiony, u nas przeznaczone na festiwale bądź gwiazdy zagraniczne. Nie ma też w Polsce artystów estradowych, którzy dostarczaliby publiczności tak wielkoformatowe widowiska. Jeden koncert Zemfiry równa się jednemu Męskiemu Graniu. Koncert z 2013 roku tutaj.

Być może najprostszą odpowiedzią na pytanie dlaczego Zemfira znalazła się na a szczycie, jest wypowiedź Ałły Pugaczowej, tak bardzo dla niej charakterystyczna: „Ona robi to samo, co ja w młodości i to całkiem nieźle. Nieważne, czy mi się podoba czy nie. Jest liderem swojego pokolenia. Patrzysz w oczy i widzisz, że nie masz do czynienia z durniem. Wystarczy".

Ranga 3. Skandal.

W 2013 roku podczas koncertu w Rostowie nad Donem, Zemfira rozsierdzona zachowaniem fanów, domagających się wykonania konkretnego utworu, schodziła ze sceny, zatykała uszy, w piosence „Arrivederci" zaśpiewała, że już nigdy nie wróci do Rostowa, aż w końcu wyzwała jednego z fanów. Ten w odpowiedzi zastosował patent amerykański, podał sprawę do sądu, żądając odszkodowania za uszczerbek moralny (przekleństwa) i niewykonanie usługi. Ostatecznie, otrzymał 300 tysięcy rubli oraz zwrócono mu 6 tysięcy za bilet. W kolejce do sądu czeka dwoje kolejnych fanów z Rostowa…

We wrześniu 2014, w Moskwie Zemfira wykonała po ukraińsku utwór Okean Elzy pt. „Відпусти". Obecna na koncercie Ksenia Sobczak napisała na Instagramie „Osiemnasty przyjaciel junty", co było ironicznym nawiązaniem do dwóch filmów zrealizowanych przez kanał NTW, „13 przyjaciół junty" i „17 przyjaciół junty".

4 lipca tego roku w czasie występu na Tbilisi Open Air Festiwal, popijając gruzińskie wino, wzięła od publiczności flagę Ukrainy, machając nią przez resztę utworu. Ze strony środowiska show-biznesu posypały się na nią gromy. Trzy dni później w Kijowie powiedziała: „W ostatnich kilku latach mówię, że w Rosji jest więcej możliwości i więcej pieniędzy. Ale na Ukrainie więcej duszy". Po czym zaśpiewała „Відпусти", wprawiając w zachwyt ukraińską publiczność.

Spodziewano się zatem, iż na Kanale Pierwszym, u Władimira Pozniera dojdzie do spektakularnej awantury. Sam miałem nadzieję na „ugryzienie" tematów politycznych, sytuacji w Rosji i na świecie, relacji z Muzułmanami, usłyszenia jak Zemfira widzi rzeczywistość, w której tak mocno wrze. Niestety, nic takie nie miało miejsca. Zemfira nie wytrzymała tempa intelektualnego narzuconego przez Pozniera, poza tym wydawała się obrażona zadawanymi pytaniami, odpowiadając urywanymi zdaniami. Nie złapała nawet ciekawszych przynęt. Nie pociągnęła na przykład wątku dotyczącego roli buntu we współczesnej muzyce rockowej, który ostatnio zanika. Z trudem przypominam sobie nudniejszy odcinek „Pozniera".

Ostatnie minuty programu

- Marcel Proust, mój stary przyjaciel. Wyrafinowany człowiek. Jak określi pani szczęście? (Władimir Poznier na zakończenie każdego programu zadaje gościowi pytania z tzw. kwestionariusza Marcela Prousta).

- Harmonia wewnątrz siebie.

- Wysłali panią na bezludną wyspę, ze wszystkimi wygodami.

- Bardzo lubię wygodę.

- Gwarantuję wszelkie wygody. Jakie weźmie pani ze sobą trzy muzyczne albumy?

- Albumy? Trzy to trochę mało, zestresowałam się. Radiohead „In rainbows"… Trzy to bardzo mało, przecież jestem muzykiem. Można wziąć Rachmaninowa?

- Tak, a co konkretnie?

- „Preludio do diesis". I weźmy Coja.

- Dobrze. Trzy filmy.

- „Ninoczka", zna pan?

- Tak, Greta Garbo.

- Tak. Bardzo spodobał mi się film, jeden z nowych, „Partol czasu" (Predestination), na podstawie powieści Heinleina, bardzo interesujący… Czy niepotrzebnie go przywoływałam? Niech będzie „Bulwar zachodzącego słońca". A można wziąć całego Hitchcocka, skoro gwarantuje pan wszystkie wygody?

- Dobrze. Może pani też wziąć trzy książki. Albo trzech autorów, żeby pani nie ograniczać, odnoszę się do pani ze szczególnym szacunkiem.

- Jeśli znam na pamięć, po co brać?

- W takim razie proszę nie brać.

- Ale wtedy nie wezmę ulubionych.

- Ja na przykład wezmę Bułhakowa, ponieważ mogę go czytać dziesięć razy pod rząd, mam na myśli „Mistrza i Małgorzatę".

- A jedenasty raz też?

- No dobrze, będę tam tylko rok.

- Ok., w takim razie Czechow, Brodski… Oh, nerwy… Czechow, Brodski, Boże nie wiem! Niech będzie Charles Dickens.

- Dickensa bym nie wziął. Może pani na tej wyspie wystroić dom trzema obrazami.

- Monnet, William Turner, muszą być ulubieni?

- Jak pani chce.

- Van Gogh.

- Żałuje pani czegokolwiek w życiu?

- Oczywiście.

- Nie pytam czego konkretnie, ale żałuje pani?

- Popełniłam miliard błędów.

- Jakie są pani główne zalety?

- Teraz znajduje się w takim stanie, że nie umiem o tym mówić.

- W porządku, może pani nie mówić. A wady?

- Niecierpliwość.

- Ma pani idola?

- Nie.

- Kiedy stanie pani przed Bogiem, co mu pani powie?

- Że jest niesprawiedliwy.

Wideo czat Wkontakcie

„Pojawiło się wiele pytań na temat tego programu, jak go oceniam. Myślę, że to był epic fail. Każdy powinien go przeżyć, przynajmniej raz w życiu. Większość winy spoczywa, oczywiście na mnie. Nie wciągnęłam się w wywiad. Ale jeśli spodziewaliście się intymnej rozmowy, to chcę wam powiedzieć, że mam z kim i kiedy prowadzić takie rozmowy. I to na pewno nie w Ostankino i nie Poznier. Czuję się niekomfortowo w takich warunkach- wiele kamer, wielu ludzi, niecodzienne światło".

Artystka

A jednak Zemfira jest wybitną artystką, nawet niesprawiedliwy Bóg to przyzna.



Powrót
Najnowsze

Paradoksy pracy tłumacza

20.09.2017
Aneta Kamińska, Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Naftowa sztama

15.09.2017
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Tłoczno w Tbilisi

14.09.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Oblicza rosyjskiego terroru

11.09.2017
Wacław Radziwinowicz Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Patrzeć i widzieć

08.09.2017
Anna Dąbrowska
Czytaj dalej

Niemieccy bezprizorni

06.09.2017
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu