Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Piłka po stronie Marzycieli
2016-01-29
Wojciech Wojtasiewicz

Wczoraj odbyły się powtórzone wybory włodarza rejonu (jednostka administracyjna zbliżona do polskiego powiatu) Gardabani. Należało je przeprowadzić, ponieważ poprzedni szef rejonu, Geli Nioradze, umarł w listopadzie zeszłego roku. Reprezentujący Gruzińskie Marzenie Nioradze zwyciężył w wyborach samorządowych w 2014 roku uzyskując 56 procent głosów i pokonując kandydata Zjednoczonego Ruchu Narodowego Besika Kachabriszwilego.

Fot. Oscar Buhl (cc) commons.wikimedia.org

 

Test przed jesienią

W powtórzonym głosowaniu główna siła opozycyjna zdecydowała się wystawić tego samego kandydata, co przed dwoma laty. Koalicja rządząca postawiła na byłego piłkarza i członka reprezentacji Gruzji (kolegę z boiska wicepremiera i ministra energetyki Kachy Kaladzego) – Gochę Dżamarauliego. Pozostałe partie nie wystawiły swoich reprezentantów. Głosowanie stało się testem poparcia dla dwóch głównych sił politycznych przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

Nie można jednak zapominać o specyfice rejonu Gardabani. Po pierwsze, będący częścią Kwemo Kartli (Dolna Kartlia) obszar zamieszkuje mniejszość azerska. Mniejszości narodowe w Gruzji najczęściej głosują na przedstawicieli partii bądź koalicji rządzącej, dając tym samym dowód swojej lojalności wobec państwa.

Po drugie, uprawnionych do głosowania było również około 700 wojskowych służących w bazie w Waziani. Umożliwienie oddania głosu żołnierzom w specjalnych obwodowych komisjach wyborczych krytykowane było przez opozycję już za czasów Micheila Saakaszwilego – teraz role się odwróciły i to Zjednoczony Ruch Narodowy krytykuje to rozwiązanie. W takich obwodach mogą głosować wszyscy stacjonujący tam żołnierze, nie tylko posiadający w nich meldunek. Może to stanowić pole do nadużyć. Na wojskowych wywierane są przeważnie nieformalne naciski, aby ci głosowali na rządzących – żołnierze zdają sobie sprawę, że w innym razie mogą ich spotkać nieprzyjemne konsekwencje.

Przed wczorajszym głosowaniem zastrzeżenia zgłosiły gruzińskie organizacje pozarządowe oraz Zjednoczony Ruch Narodowy. Oskarżono rządzących o próbę sfałszowania rezultatów – rzekomo fałszerstwa miały mieć miejsce również w trakcie październikowych wyborów uzupełniających do parlamentu w miejscowości Sagaredżo (wówczas uprawnieni do głosowania byli żołnierze stacjonujący w bazie wojskowej w Muchrowani). Domagano się całkowitej likwidacji wojskowych komisji specjalnych.

Koniec końców premier Giorgi Kwirikaszwili zaproponował kompromisowe rozwiązanie. Zapowiedział wniesienie poprawki do prawa wyborczego, która zakaże głosowania w specjalnych obwodowych komisjach wyborczych żołnierzom stacjonującym w danej bazie wojskowej, a nieposiadającym meldunku w jednostce administracyjnej, na terytorium której ulokowana jest baza. Nowy przepis będzie obowiązywał jednak dopiero od następnych wyborów.

 

Marzenie górą

W sześćdziesięciu czterech obwodowych komisjach wyborczych do głosowania uprawnionych zostało ponad 70 tysięcy osób. Przebieg głosowania nadzorowało 625 obserwatorów z szesnastu gruzińskich organizacji pozarządowych i ośmiu obserwatorów międzynarodowych. Przebiegło w spokojnej atmosferze, nie doszło do większych naruszeń proceduralnych. Na godzinę przed zamknięciem lokali przed jedną z komisji doszło do przepychanek pomiędzy zwolennikami GM i ZRN. Przedstawiciele rządzącej koalicji twierdzili, że ich samochody zostały obrzucone kamieniami przez zwolenników opozycji. Reprezentanci ZRN z kolei oskarżyli oficerów Państwowej Służby Bezpieczeństwa o prowokację, a polityków GM o mobilizację swoich zwolenników przed lokalami wyborczymi, w których w 2014 roku opozycja uzyskała największe poparcie.

Frekwencja wyniosła zaledwie 33,1 procent, a wybory zdecydowanie wygrał przedstawiciel Gruzińskiego Marzenia – uzyskał ponad 70 procent głosów. Kandydat Zjednoczonego Ruchu Narodowego otrzymał niecałe 30 procent.

 

Jaka koalicja?

Wynik w Gardabani jest dla koalicji rządzącej dobrym sygnałem przed jesiennymi wyborami. Na zeszłotygodniowym spotkaniu Gruzińskiego Marzenia dyskutowano o kształcie przyszłych list. Co znamienne, w dyskusji nie brał udziału przewodniczący parlamentu i lider Partii Republikańskiej Dawid Usupaszwili. Od razu wywołało to falę spekulacji na temat przyszłego zaangażowania Republikanów. Pojawiły się plotki, że uzależniają oni swój start z list koalicji od odpowiedniej liczby miejsc dla swoich kandydatów. Jeśli ich liczba byłaby niesatysfakcjonująca, mieliby zdecydować się na samodzielny start bądź na utworzenie koalicji z innymi prozachodnimi siłami (między innymi z Naszą Gruzją-Wolnymi Demokratami Irakliego Alasanii) pod formalnym bądź nieformalnym patronatem prezydenta Giorgiego Margwelaszwilego. Mówi się również, że z koalicji wypchnięte może zostać ugrupowanie Przemysł Uratuje Gruzję ze swoim kontrowersyjnym liderem Giorgim Topadze (sprzeciwia się on członkostwu Tbilisi w NATO i wychwala Józefa Stalina).

 

Spór o ordynację

Znów rozpoczęły się dyskusje o ordynacji wyborczej, która obowiązywać będzie podczas jesiennej elekcji parlamentarnej. Premier Giorgi Kwirikaszwili spotkał się z przedstawicielami opozycji pozaparlamentarnej (między innymi Nowej Prawicy, Partii Pracy, Ruchu Demokratycznego-Zjednoczonej Gruzji), którzy domagają się zniesienia systemu mieszanego z komponentem większościowym w postaci jednomandatowych okręgów wyborczych – chcą zastąpić go systemem w pełni proporcjonalnym. System taki ma obowiązywać w kolejnych wyborach parlamentarnych w 2020 roku (decyzja już zapadła), jednak w głosowaniu w 2016 roku wszystko ma zostać po staremu (77 ze 150 mandatów obsadzanych będzie w głosowaniu proporcjonalnym z list partyjnych i 73 w głosowaniu większościowym w jednomandatowych okręgach wyborczych). Premier zapowiedział, że ponownie przemyśli sprawę. Nie wykluczył, że postulaty opozycji pozaparlamentarnej zostaną spełnione już w najbliższych wyborach (rozwiązanie to popiera również Nasza Gruzja-Wolni Demokraci i Zjednoczony Ruch Narodowy).

 

Nowy lider

Trudno na podstawie zwycięstwa Gruzińskiego Marzenia w Gardabani wieszczyć jego sukces w jesiennych wyborach. W dalszym ciągu większość Gruzinów nie wie na kogo głosować (stąd tak niska frekwencja). Do jesieni na gruzińskiej scenie nie pojawi się prawdopodobnie nowa partia, która będzie w stanie porwać tłumy – dlatego Gruzinom przyjdzie wybierać z tego, co już znają. Zdecydowanie większe szanse na zwycięstwo ma więc koalicja rządząca, choć jej rezultat z pewnością nie będzie tak dobry jak w wyborach w latach 2012, 2013 i 2014. Atutem koalicji stał się nowy premier Giorgi Kwirikaszwili, który wprowadził do jej szeregów powiew świeżości i bardziej koncyliacyjny ton. Najpewniej to on zostanie przewodniczącym ugrupowania Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja oraz liderem całej koalicji.

 

Wojciech Wojtasiewicz

 


Powrót
Najnowsze

Bariera nieufności

23.03.2017
Zbigniew Rokita Michał Potocki
Czytaj dalej

Niezrozumiany nacjonalizm

21.03.2017
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Jedyna słuszna wykładnia ukraińskiego nacjonalizmu

21.03.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

Spotkanie wokół książki „Dysydenci. Nieuleczalnie nieposłuszni”

21.03.2017
NEW
Czytaj dalej

Akcja #adwokacinagranicy

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

Dziadowie, ojcowie i synowie

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu