Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Najważniejsze wybory
2016-02-01
Tomasz Pugacewicz

W Iowa 1 lutego odbywają się pierwsze prawybory. Tydzień później przyjdzie czas na New Hempshire. Wreszcie, 1 marca, będą miały miejsce prawybory w większej ilości stanów. I dopiero w lipcu na konwencjach każda z partii wskaże nominata, który będzie rywalizował o najwyższy urząd. Same wybory odbędą się 8 listopada, zaś nowy prezydent zostanie zaprzysiężony 20 stycznia 2017 roku.

Fot. Phil Roeder (cc) commons.wikimedia.org

 

Wyborów prezydenckich w USA kandydaci zazwyczaj nie wygrywali dzięki swoim poglądom na sprawy zagraniczne. Wyborcy byli skupieni na sprawach krajowych – w szczególności na gospodarce.

Tym razem problemy międzynarodowe mogą odegrać większą rolę. Sondaże wskazują, że amerykańscy obywatele traktują je priorytetowo (m.in. walkę z terroryzmem), a coraz mniej uwagi poświęcają takim zagadnieniom jak gospodarka czy poprawa sytuacji na rynku pracy. I choć najważniejszymi kwestiami międzynarodowymi są dla nich ISIS, Iran, Korea Północna, Chiny czy konflikt izraelsko-palestyński, to Europa Wschodnia także pojawia się w kampanii.

Kandydaci odnoszą się do regionu wschodnioeuropejskiego w różny sposób.

 

Była pierwsza dama

W Partii Demokratycznej liczy się dwójka kandydatów: Hillary Clinton oraz Bernard (Bernie) Sanders. W styczniowym badaniu opinii publicznej Sanders przegrywał prawybory z Clinton jedynie 7 p.p. (48 do 41).

Clinton może poszczycić się największym wśród kandydatów doświadczeniem w polityce zagranicznej. Była nie tylko pierwszą damą (1993-2001), ale także senatorem zasiadającym m.in. w komisji sił zbrojnych (2001-2009), jedną z kandydatek na prezydenta USA w 2008 roku (przegrała prawybory z Barackiem Obamą) i wreszcie drugą kobietą na stanowisku sekretarza stanu (2009-2013).

Z punktu widzenia Partii Demokratycznej uchodzi ona za jastrzębia: początki jej politycznej kariery związane są z Partią Republikańską, a w 2003 roku poparła inwazję na Irak. Obecnie jednak obarczana jest odpowiedzialnością za ustępstwa wobec Rosji w ramach tzw. resetu. USA zrezygnowały wtedy z planów George'a W. Busha lub odłożyły je w czasie. Uznano je za nie do przyjęcia dla Rosji.

W zamian za to USA mogły liczyć na współpracę Moskwy w obszarze zbrojeń strategicznych oraz w przypadku wybranych problemów międzynarodowych (na przykład programu nuklearnego Iranu).

Trudno jednoznacznie orzec, czy to Clinton zaproponowała politykę ustępstw wobec Rosji. Nie zmienia to faktu, że w lipcu 2014 roku kandydatka stwierdziła, iż polityka resetu była skuteczna – Stany Zjednoczone miały w wielu sprawach wypracować porozumienie z Moskwą, nie ustępując w kluczowych dla siebie obszarach.

Zakończenie współpracy rosyjsko-amerykańskiej była pierwsza dama wiąże z powrotem Władimira Putina na Kreml w 2012 roku. Już jesienią 2011 roku Clinton miała wzywać Obamę do zmiany polityki zagranicznej wobec Rosji. W 2014 roku stwierdziła wręcz, że była najbardziej sceptyczną wobec Putina członkinią rządu.

W przypadku tzw. kryzysu ukraińskiego Clinton domaga się zwiększenia pomocy finansowej i wsparcia wojskowego dla Ukrainy. Chce także nałożenia kolejnych sankcji na Rosję – powinny być one jednak wprowadzane przy współpracy z Unią Europejską.

Po rozpoczęciu rosyjskiej interwencji w Syrii Clinton początkowo wzywała Obamę do przeciwstawienia się rosyjskim działaniom. Szybko zmieniła jednak zdanie: uznała, że bez współpracy z Rosją USA nie zrealizują swoich celów w Syrii. W styczniu bieżącego roku stwierdziła wręcz, że także z Rosją Putina można dokonać resetu". Wszystko miałoby zależeć od tego, co da się uzyskać w zamian.

 

Bernie who?

Demokrata Sanders nie ma żadnego doświadczenia w polityce zagranicznej i w swoich wystąpieniach poświęca jej niewiele uwagi. Jeśli już o niej mówi, to raczej pod presją wydarzeń międzynarodowych lub zarzutów o to, że nie nadaje na przywódcę z powodu braku doświadczenia i pacyfistycznego nastawienia. Podkreśla wtedy, że choć sprzeciwiał się inwazji na Irak w 2003 roku, to gdy było to niezbędne, popierał użycie siłyna przykład w 1999 roku w Kosowie czy w 2001 roku w Afganistanie.

Od początku tzw. kryzysy ukraińskiego Sanders opowiadał się za tym, aby izolować Rosję gospodarczo i politycznie oraz podkreślał, że należy w tym przypadku współpracować z sojusznikami z Europy. Jednocześnie zastrzegał, że konflikt na Ukrainie nie może stać się przyczyną kolejnej wojny z udziałem USA – należy rozwiązać go metodami dyplomatycznymi.

Jeśli Sanders zostałby prezydentem, musiałby sięgać po tego typu metody, bo jest zwolennikiem redukcji wydatków wojskowych USA. Chciałby ograniczenia obecności wojskowej poza granicami kraju, co w szczególności musiałoby dotknąć (i tak już niewielkich) amerykańskich sił w Europie. W dł


Polecamy inne artykuły autora: Tomasz Pugacewicz
Powrót
Najnowsze

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

Polskie „chamy” i ukraińskie „pany”. Rewolucja na rynku pracy?

03.06.2020
Dariusz Szymczycha
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu