Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Trzy kroki do przodu, dwa do tyłu czyli ukraińskie tańce polityczne
2016-03-18

 

Ukraina wciąż trwa w politycznym zawieszeniu. Nadal nie ma oficjalnego kandydata na premiera, nadal prokuratorem generalnym pozostaje oskarżany o hamowanie walki z korupcją Wiktor Szokin, w bólach uchwalane są antyłapówkarskie ustawy. Tymczasem rośnie popularność populistów, na czele z mistrzynią gry na nastrojach społecznych Julią Tymoszenko.

Arsenij Jaceniuk jest premierem na wylocie. Wciąż pełni swoją funkcję, a negocjacje na temat tego, kto ma być jego następcą, trwają. Musimy założyć, że rządzące siły polityczne nie są zainteresowane przedterminowymi wyborami parlamentarnymi, może poza Samopomocą i Ojczyzną Julii Tymoszenko, ale o tym niżej. Istotną rolę przy wyborze nowego premiera odgrywają zatem następujące czynniki:-

kandydatura musi być zaakceptowana przez Zachód, czyli Stany Zjednoczone, Unię Europejską i MFW;

– kandydatem na premiera nie może być osoba o szczególnie silnym zapleczu politycznym, ponieważ byłaby zbyt niezależna od prezydenta Petra Poroszenki i stanowiłaby dla niego zagrożenie;,

- nie może to być osoba zbyt powiązana z prezydentem, ponieważ oficjalnie 3 naruszy to zasadętrójpodziału władzy.Nieformalnie chodzi o to, aby w koalicji rządzącej pozostał Front Ludowy Arsenija Jaceniuka, który ma dość mizerne poparcie społeczne, ale ma za to osiemdziesięciu dwóch deputowanych w Radzie Najwyższej.

Wśród kandydatów wymieniane są takie osoby jak:-

– przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Hrojsman. Rozmawiając z nim na początku marca w Brukseli odniosłem wrażenie, że sam bardzo chętnie zająłby stanowisko szefa rządu. Przypuszczam, że rządzenie państwem przypomina mu rządzenie miastem, a to robił całkiem nieźle. Hrojsman był uznawany za jednego z najlepszych merów na Ukrainie i uczynił wiele, aby Winnica stała się prowincjonalnym bo prowincjonalnym, ale też stosunkowo nowoczesnym miastem. Jest on jednak zbyt bliskim współpracownikiem prezydenta Petra Poroszenki, co może zrazić do niego Front Ludowy.

- Leszek Balcerowicz. O tej kandydaturze dużo mówiono po rewolucji godności, wymieniano go jako kandydata na ministra bądź koordynatora reform. Niedawno jeden z bliskich prezydentowi polityków przekonywał mnie, że przyjazd polskiego reformatora do Kijowa i objęcie przez niego stanowiska premiera są całkiem realne. Od tego czasu nazwisko Balcerowicza raczej już jednak nie pada. Prawdopodobnie Polak chciał mieć pełną kontrolę nad ministerstwami, a nie być tylko twarzą. Za jego plecami mogliby się bowiem chronić ukraińscy politycy, kontrolujący nie zawsze oficjalny przepływ gotówki;-

obecna minister finansów Ukrainy Natalia Jares'ko. Ta kandydatura bardzo podoba się w Brukseli, w Waszyngtonie zapewne też. Jaresk'ko także może obawiać się, czy rzeczywiście będzie kontrolowała podlegające jej resorty. Natalia Jares'ko nawet sprawując funkcję ministra finansów ma kłopoty, żeby inne resorty wykonywały polecenia jej resortu, co doprowadza ją czasem (dosłownie) do płaczu. Gdyby stanęła na czele rządu, ten płacz mógłby być jeszcze większy;

– mer Lwowa i przewodniczący Samopomocy Andrij Sadowy. Petro Poroszenko oświadcza, że chętnie widziałby go w roli premiera. Moim zdaniem tego rodzaju deklaracje są jednak tylko zasłoną dymną. Prezydent zdaje sobie sprawę, że Andrij Sadowy raczej nie zgodzi się na objęcie tego stanowiska. Samopomoc planuje na kilka lat do przodu, jej poparcie rośnie, a objęcie kierowniczego stanowiska w rządzie może doprowadzić do spadku popularności.Nie warto więc, aby Sadowy stawał teraz na czele rządu przeprowadzającego (może niezbyt aktywnie) niepopularne reformy.Niedawno Samopomoc usunęła z rządu zresztą swojego ministra twierdząc, że nie chce być reprezentowana w radzie ministrów, w której niczego nie kontroluje. Sam Sadowy raczej chciałby objąć w przyszłości stanowisko prezydenta.

Trzeba przyznać, że Samopomoc gra rozsądnie, stawiając na racjonalnych i wykształconych wyborców. Czasem jednak ugrupowanie ociera się o coś, co określiłbym mianem elitarnego populizmu. Uzależnianie poparcia nowej kandydatury na szefa rządu od wprowadzenia otwartych list wyborczych, wyboru nowego składu Centralnej Komisji Wyborczej i nowego prokuratora generalnego na pewno spodoba się większości ekspertów, a także części elektoratu. „Och, jaka uczciwa ta nasza Samopomoc!" – mogą powiedzieć wyborcy. Byłoby tak, gdyby nie jedno „ale". Gierki Samopomocy mogą doprowadzić do przedterminowych wyborów, które oddalą – i tak powolne – wprowadzane reform o co najmniej pół roku. Nie chce tego Zachód i wolałby tego też uniknąć prezydent. Za to na wyborach może skorzystać nie tylko Samopomoc, ale też popłuczyny po Partii Regionów w postaci Bloku Opozycyjnego.

Skorzystać może też czołowa ukraińska populistka, Julia Tymoszenko, która po samospaleniu dokonanym na Majdanie po zwycięstwie rewolucji godności, odradza się jak feniks z popiołów. Gdy wtedy występowała przed zgromadzonym na placu Niepodległości tłumem wydawało się, że jako polityk jest już przegrana. Okazało się jednak, że informacje o politycznej śmierci Julii Tymoszenko są mocno przesadzone, a ona sama umie wykorzystać dość duży potencjał niezadowolenia społecznego. Ostatnie sondaże dają jej niemal 21 procent poparcia w ewentualnych wyborach prezydenckich! Jeśli wierzyć Kijowskiemu Międzynarodowemu Instytutowi Socjologii, to Petro Poroszenko może liczyć na 18 procent głosów, populista Ołeh Liaszko na 12 procent, a Andrij Sadowy na 10,3 procent.

Coż, ciężkie czasy sprzyjają populistom. Należałoby jednak oczekiwać, że rządzący będą na tyle przytomni, żeby nie bawić się w gry polityczne, a jak najszybciej rozwiązać obecny kryzys. Z Kijowa napływają kolejne niezbyt dobre wiadomości świadczące o tym, że odkłada się nie tylko znalezienie wyjścia politycznego z kryzysu rządowego, ale też - – po raz kolejny – walkę z korupcją. Dymisję Wiktora Szokina ze stanowiska prokuratora generalnego Rada Najwyższa przyjmie dopiero 29 marca.

Na osłodę są jednak takżedobre wiadomości. Parlament wreszcie zatwierdził ustawę nakazującą urzędnikom składanie majątkowych deklaracji elektronicznych i zatwierdził członków agencji antykorupcyjnej. A zatem w Kijowie bez zmian: reformatorzy robią dwa kroki do tyłu, trzy do przodu. Musimy się cieszyć, że nie odwrotnie.

 

Piotr Pogorzelski jest dziennikarzem Polskiego Radia, byłym wieloletnim korespondentem w Kijowie, autorem dwóch książek o Ukrainie: „Barszcz ukraiński" i „Ukraina. Niezwykli ludzie w niezwykłych czasach".

 


Powrót
Najnowsze

Rycerz w mitycznej skórze

11.12.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Białoruskie antypody

08.12.2017
Karolina Słowik
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu