Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Piotr Pogorzelski

Blog wyraża prywatne opinie Piotra Pogorzelskiego, niezależne od jego pracy dziennikarza Polskiego Radia. 

Całkiem dobra środa dla Ukrainy
2016-04-21

 Środa okazała się całkiem dobrym dniem dla Ukrainy. Po pierwsze Komisja Europejska wreszcie zgodziła się, aby Ukraińcy podróżowali do Wspólnoty bez wiz. Po drugie, organizacja Reporterzy bez Granic opublikowała raport na temat wolności słowa, w którym Ukraina podskoczyła aż o 22 miejsca w porównaniu z rokiem poprzednim.

Decyzja Komisji Europejskiej wydaje się wydana trochę na wyrost, ale zapewne, choćby częściowo, zatrze negatywne wrażenia, które powstały po niedawnym holenderskim „nie" dla ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej. Ukraińcy mogli rzeczywiście czuć się opuszczeni przez Brukselę, a to grozi zwrotem na wschód, w kierunki Rosji. Zniesienie wiz, choć jej wprowadzenie wymaga jeszcze konkretnych procedur biurokratycznych, jest ważnym krokiem, aby polepszyć prozachodnie nastroje na Ukrainie. Nawet ci Ukraińcy, którzy nie planują podróży do Wspólnoty, na pewno odbiorą taki krok pozytywnie. Może część z nich zdecyduje się jednak na taki krok. Krok ważny choćby dlatego, że wielu Ukraińców nie wie, jak się żyje za ich zachodnią granicą. Pamiętajmy, że ukraińskie media pełne są rosyjskich produkcji i stąd przeciętny Ukrainie wie doskonale, jak się żyje w Rosji, a ma nikłe pojęcie, jak to wygląda na Zachodzie.

Mam przy tym nadzieję, że zniesienie wiz nie skończy się jeszcze bardziej bezwzględnym traktowaniem Ukraińców na unijnych granicach tak, jak kiedyś Polaków traktowali Niemcy, czy Austriacy. Sam, jeszcze w latach '90, padłem dwukrotnie ofiarą takich dokładnych kontroli, w czasie której byłem zmuszony pokazać fizycznie wszystkie środki finansowe, które przekonają celników, że nie jadę na żebry, a jako turysta.

Za to sama Ukraina w przypadku liberalizacji przepisów wizowych może się obawiać dalszego drenażu mózgów i kadr. Nie ma co ukrywać, że do Polski, czy dalej na Zachód, przyjeżdża raczej lepsza i bardziej aktywna część ukraińskiego społeczeństwa. Jak napisał ostatnio w swoim felietonie na stronie „Zbrucz" pisarz Jurij Andruchowycz, Ukraina traci swój złoty kapitał wart więcej niż ten w rajach podatkowych.

Druga dobra wiadomość ze środy. Powiedzmy, stosunkowo dobra. Reporterzy bez Granic opublikowali ranking wolności słowa. Ukraina zdobyła 107. miejsce. Wydaje się ono być odległe, jednak biorąc pod uwagę, że w zeszłym roku zajęła 129 miejsce, skok o 22 oczka, jest całkiem niezłym wynikiem. Oczywiście Ukraińcy znaleźli się w nie najlepszym towarzystwie. Ich sąsiedzi w rankingu to kraje takie, jak Gwinea, czy Ekwador. Choć tuż obok są tam też tak przyjemnie nam się kojarzące państwa, szczególnie przed wakacjami, jak Czarnogóra, 106 miejsce, czy Bułgaria (członek UE), 113 miejsce. 

Niemniej jednak na Ukrainie z wolnością słowa nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać choć trzeba przyznać, że rewolucja godności nie zmieniła tak wiele, jak mogliśmy oczekiwać (podobnie, jak w innych sferach). Udało się jednak zmienić coś, co wydawałoby się niezmienne, a mianowicie telewizję państwową, która przestała już być tubą propagandową władz, a przynajmniej zbliżyła się do statusu „nadawcy publicznego". Przy tym cały czas wolność słowa na Ukrainie to przede wszystkim wynik konkurencji między oligarchami, którzy mają różne media i zainteresowani są, aby patrzeć sobie na ręce. Zupełnie, jak przed rewolucją, żeby mieć pełen obraz tego, co się dzieje w kraju nadal trzeba obejrzeć wszystkie najważniejszse wieczorne wydania.

Jedna uwaga na marginesie, zauważam pewną negatywną tendencję w ukraińskich kanałach telewizyjnych. Chodzi o rozmnożenie wszelkiej maści "programów śledczych", które mają charakter pseudośledczy, sensacyjny i raczej pełnią rolę "uśpionych agentów" gotowych do oplucia konkurencji w odpowiednim momencie. Sprawiają przy tym, że wśród tego błota gubią się naprawdę wartościowe dziennikarskie pozycje ponieważ dziennikarstwo śledcze tam, gdzie jest naprawdę prawdziwym dziennikarstwem śledczym, stoi na Ukrainie naprawdę na wysokim poziomie. 

Wracając jednak do rankingu Reporters sans Frontiers, w krótkim opisie organizacja wskazuje, że problemem jest, między innymi, "paranoiczne zachowanie służb bezpieczeństwa". Tu trzeba przyznać, że rzeczywiście dochodzi do takich przypadków, niemniej jednak na Ukrainie trwa wojna, a gdzie drwa rąbią tam wióry lecą.

Warto przy tym podkreślić, że w opisie na stronie RSF znalazła się uwaga o terytoriach niekontrolowanych przez Kijów. "Na pozbawionych prawa kontrolowanych przez sepratystów terytoriach na wschodzie nie ma krytycznie nastawionych dziennikarzy i zagranicznych obserwatorów" – czytamy. Jednak jak poinformowała mnie Oksana Romaniuk, która reprezentuje RSF na Ukrainie, sytuacja na Wschodzie i na Krymie nie miała wpływu na miejsce Ukrainy w rankingu.

Środa zatem była całkiem niezłym dniem dla Ukrainy. I możemy mieć nadzieję, że dalej też nie będzie tak źle. Środa przyniosła też kolejne kroki w sprawie przekazania Nadiji Sawczenko na Ukrainę. Wydaje się, że Moskwa chce się pozbyć kłopotu, jaki stanowi ukraińska pilotka, choć tu na razie za wcześnie na wielki optymizm.

Może receptą na śledzenie sytuacji na Ukrainie jest nie spodziewanie się najlepszego, a raczej oczekiwanie najgorszego i cieszenie się, że jednak jest lepiej. 

Piotr Pogorzelski 

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia, wieloletnim korespondentem Polskiego Radia w Kijowie i autorem dwóch książek: "Barszcz ukraiński" i "Ukraina: niezwykli ludzie w niezwykłych czasach". 


Powrót
Najnowsze

Naftowa sztama

15.09.2017
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Tłoczno w Tbilisi

14.09.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Oblicza rosyjskiego terroru

11.09.2017
Wacław Radziwinowicz Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Patrzeć i widzieć

08.09.2017
Anna Dąbrowska
Czytaj dalej

Niemieccy bezprizorni

06.09.2017
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Co łączy Birmę i rosyjski Kaukaz?

05.09.2017
Julia Wiszniewska
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu