Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Reformy gospodarcze i mentalnościowe
2016-05-06
Tadeusz Iwański, Zbigniew Rokita

Na Ukrainie właśnie urynkowiono ceny gazu. Wcześniej Kijów dopłacał ogromne sumy, Ukraińcy mieli poczucie, że gaz jest za darmo, a tamtejszy przemysł był kilkukrotnie bardziej energochłonny niż unijny – z Tadeuszem Iwańskim, analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich, rozmawia Zbigniew Rokita.

Fot. Markus Schweiss (cc) (CC BY-SA 3.0)

ZBIGNIEW ROKITA: Nowy ukraiński rząd Wołodymyra Hrojsmana kilka dni temu zdecydowanie podwyższył ceny gazu dla przedsiębiorców i odbiorców prywatnych. Dlaczego zdecydowano się na ten krok?

TADEUSZ IWAŃSKI: Choć sytuacja gospodarcza nad Dnieprem się stabilizuje, wciąż jest bardzo zła. Kijów, aby uzdrowić swoją gospodarkę, podpisał na początku 2015 roku memorandum z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (IMF). W jego ramach Ukraina ma otrzymać 17,5 miliardów dolarów kredytu rozłożonego na cztery lata. Warunkiem przekazania pomocy są reformy, a urynkowienie cen gazu było jednym z głównych wymagań IMF wobec Kijowa.

Dotychczas stawki na gaz były sztucznie zaniżane. Ukraina przed rewolucją godności kupowała od Rosji nawet 40 miliardów metrów sześciennych tego surowca w skali roku, a jego cena była bardzo wysoka, wielokrotnie wyższa niż ta, którą płacili konsumenci. Państwo pokrywało różnice, a deficyt ukraińskiego dostawcy, Naftohazu, osiągał nawet 7 procent wartości PKB.

Urynkowienie cen gazu trwa od 2014 roku. Wcześniej miały już miejsce trzy podwyżki, a 1 kwietnia miała wejść w życie czwarta – przedostatnia. Rząd zdecydował się jednak na równoczesne wprowadzenie czwartej i piątej podwyżki, co wynikało między innymi z przyczyn politycznych – nie chciano dwukrotnie wykonywać niepopularnego ruchu – oraz z faktu, że cena importowanego gazu jest obecnie niska. Stawki dla ludności zostały więc w pełni urynkowione, co oznacza, że obecnie rząd sprzedaje Ukraińcom gaz po cenie, za którą kupuje go w Europie i bezpośrednio go nie dotuje.

 

Co to oznacza w praktyce?

Po pierwsze, cena gazu dla odbiorców prywatnych i przedsiębiorców została ujednolicona. Po drugie, podwyżki są bardzo odczuwalne dla społeczeństwa. Zgodnie z wypowiedziami ukraińskich polityków, których ci udzielali po podpisaniu memorandum z IMF, miały wynieść 280 procent. Wzrost ceny gazu niesie za sobą także podwyżki ceny ogrzewania i energii elektrycznej. Aby zamortyzować zmiany władze przewidziały specjalne subsydia, z których, według niektórych szacunków, korzystało w zeszłym roku około 5 milionów rodzin.

 

Reforma wymusza też zmiany w sposobie myślenia. Dotychczas odbiorcy prywatni na Ukrainie nie oszczędzali na gazie, lubiano ogrzewać mieszkania na przykład włączonymi piekarnikami. Wynikało to z braku liczników, które mogłyby wyliczać indywidualne zużycie tego surowca.

Tak, zachodnie instytucje udzielają specjalnych kredytów, aby na Ukrainie liczniki stały się powszechne. Dotychczas w gospodarstwach domowych nie myślano o oszczędzaniu gazu, płacono zaniżone stawki ryczałtowe. Nad Dnieprem trwają więc zmiany gospodarcze, ale też mentalnościowe – Ukraińcy stają się bardziej świadomi, że gaz jest drogi i trzeba go oszczędzać.

 

Czy wiemy, jak ukraińskie społeczeństwo reaguje na te podwyżki? Ukraińcy odczuwają je na własnej kieszeni, a tym razem nie można wytłumaczyć trudności zewnętrznymi czynnikami, na przykład agresją Rosji.

Póki co Ukraińcy się nie buntują, nie widać wielkiego oburzenia. Do pewnego stopnia rozumieją, że to konieczna reforma. Badania nie precyzują, jak Ukraińcy reagują na podwyżki stawek na gaz, ale pokazują, jak reagują na podwyżki cen w ogóle – a te rosną z powodu inflacji, społeczeństwo ubożeje. Zgodnie z danymi z wiosny wzrost cen martwi ich najbardziej, w większym nawet stopniu niż korupcja.

 

A jak podwyżki cen gazu wpłyną na atrakcyjność ukraińskiego przemysłu? Wzrosną koszty produkcji, a więc również cena oferowanego produktu. Tymczasem energochłonność ukraińskiej gospodarki jest około 3-4-krotnie wyższa niż państw Unii Europejskiej.

Tak, podwyżki odbiją się na ukraińskim przemyśle, ale to nieuchronny proces, który zmusi przedsiębiorstwa do efektywniejszego zarządzania zasobami i dostosowania się do międzynarodowej konkurencji. Trzeba jednak również pamiętać, że stawki dla przedsiębiorstw nie wzrosły tak drastycznie, jak dla ludności: przemysł zawsze płacił znacznie więcej. Zmniejszenie jego energochłonności wymaga inwestycji, a o tych trudno teraz myśleć. Przedsiębiorcy na Ukrainie znaleźli się w ciężkiej sytuacji – za czasów Wiktora Janukowycza kurs hrywny był sztucznie utrzymywany, zaciągano pożyczki w dolarach, a gdy hrywna się załamała, obsługa długu wzrosła trzykrotnie.

Ale – jeśli gospodarka na Ukrainie ma być zdrowa, musi mieć zdrowe fundamenty.

 

Tadeusz Iwański jest analitykiem Ośrodka Studiów Wschodnich, stały współpracownik „Nowej Europy Wschodniej".


Powrót
Najnowsze

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Między sojuszem a rywalizacją

28.11.2017
Jakub G. Gajda
Czytaj dalej

Walka z Ukrainą i czasem

24.11.2017
Tadeusz Iwański
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu