Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Szczelina wolności

Po tym jak przybił swoją mosznę do placu Czerwonego, świat obiegła fotografia: nagi artysta niemo przygląda się przykutym do ziemi genitaliom. Wymierzone w aparat państwowy protesty Piotra Pawleńskiego szokują.

Fot. Maksim Belousov (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org

 

Prezentujemy fragment artykułu. Pozostała część dostępna w najnowszym numerze „Nowej Europy Wschodniej" (3-4/2016).

 

Rosyjski artysta Piotr Pawleński zorganizował dotąd sześć akcji. Każda miała prosty, składający się z jednego słowa tytuł i rozgrywała się w przestrzeni publicznej. Pawleński działa poza wszelkimi instytucjami. Akcja zakłada wciągnięcie władz do gry: rzuca wyzwanie aparatowi państwa, który jest zmuszony reagować. Inicjatywy mają wymiar polityczny, dążą do obnażenia mechanizmów władzy. Pawleński wykorzystuje własne ciało oraz najprostsze elementy: drut kolczasty, gwóźdź, nóż, opony, kanister z benzyną, zapalniczkę. Podobne akcje mógłby przeprowadzić każdy. Minimalizm środków wywołuje potężny efekt.

 

Dla ochrony bydła

Urodzony w 1984 roku w Leningradzie artysta poszukuje inspiracji w suprematyzmie Kazimierza Malewicza i dadaizmie, uważa się też za kontynuatora rozwijanego na Zachodzie w drugiej połowie XX wieku akcjonizmu (szczególnie bliska jest mu indywidualistyczna odmiana tego nurtu w wydaniu Aleksandra Brenera). Przełomowy wpływ na formowanie się twórczości Pawleńskiego miał jednak zespół Pussy Riot. Kiedy w lutym 2012 roku, po słynnej akcji w soborze Chrystusa Zbawiciela, punkrockową grupę aresztowano i postawiono przed sądem, artysta zrozumiał, że miara się przebrała; że to brutalny atak na sztukę, wolność wypowiedzi i prawo do artystycznej ekspresji. Władze, ściągając maski występującym anonimowo członkiniom zespołu, odsłoniły też swoją bezlitosną twarz. Pawleński pojął wówczas, że potrzebny jest gest solidarności, ale inny niż słowa i deklaracje poparcia. Potrzebne jest coś silniejszego: coś, co mogłoby dorównać akcji Pussy Riot. Potrzebny jest akt sztuki politycznej. Tak narodziła się pierwsza akcja – „Szew". Zorganizował ją przed soborem Kazańskim w Petersburgu w lipcu 2012 roku. Pawleński stanął pod murami świątyni z zaszytymi nicią ustami i plakatem o treści: „Akcja Pussy Riot była twórczym powtórzeniem słynnej akcji Jezusa Chrystusa (Mt 21, 12-13)". Chodziło o wydarzenie w Świątyni Jerozolimskiej, kiedy to Chrystus usiłował „wyrzucić wszystkich sprzedających i kupujących", ponieważ przekształcili „dom modlitwy" w „jaskinię zbójców". Tym razem „jaskinią zbójców" okazało się całe państwo – współczesna putinowska Rosja. Artysta zilustrował metaforę przymusowego milczenia i zakneblowanych ust własnym ciałem. Władze poczuły się zagrożone. Wezwano policję, pogotowie, a jego poddano badaniu psychiatrycznemu. Werdykt lekarzy był jednoznaczny: Pawleński jest zdrowy.

 

Druga akcja nazywała się „Tusza" i miała miejsce w maju 2013 roku. Nagiego artystę znajomi owinęli drutem kolczastym i umieściwszy go w kokonie, podrzucili przed budynek Zgromadzenia Ustawodawczego Petersburga. Pawleński leżał nieruchomo i milczał. Wkrótce na miejscu pojawili się policjanci. Sytuacja zmuszała ich do wejścia z artystą w interakcję. Było to zgodne ze scenariuszem akcji, zakładającym wciągnięcie do gry funkcjonariuszy, którzy nieświadomie stają się jej częścią.Policjanci nakryli kokon kocem, aby nie gorszył przechodniów, a następnie rozcięli obcęgami drut i wydobyli artystę. Pawleński nie reagował na działania policjantów. Akcja była wymierzona w represyjną politykę państwa, a konkretnie w ustawy ograniczające prawa obywateli. „Nagie ludzkie ciało, niczym tusza, nic go nie przykrywa, a wokół niego drut wynaleziony dla ochrony bydła" – pisał Pawleński. Chciał zademonstrować, że „drut ustaw" oplata każdego, zamieniając go w bezwolny element systemu: „wszystko to ma na celu przekształcenie ludzi w poddające się kontroli i ubezwłasnowolnione bydło, które może tylko konsumować, pracować i rozmnażać się". Artysta wykorzystał tylko dwa elementy: własne ciało i drut kolczasty. Trudno wyobrazić sobie prostszą, a zarazem bardziej wyrazistą i jednoznaczną metaforę zniewolenia.

 

Nie na moim terenie

Kolejna akcja – „Przygwożdżenie" – odbyła się w listopadzie 2013 roku i wywołała największy skandal. Tytułową metaforę Pawleński ponownie zilustrował własnym ciałem. Ingerencja artysty w swój organizm była jeszcze dotkliwsza. Pawleński dosłownie „przygwoździł" własne ciało do bruku: przebijając gwoździem mosznę, przybił się do moskiewskiego placu Czerwonego. Wkrótce świat obiegła sugestywna fotografia: nagi artysta niemo przygląda się przykutym do ziemi genitaliom. Gest artysty symbolizował polityczną apatię i fatalizm rosyjskiego społeczeństwa; obrazował relację między władzą a obywatelem, który został przez nią ubezwłasnowolniony. Ważny był też fakt, że Pawleński wystawił się na widok w jednym z najbardziej uczęszczanych, zawsze pełnym turystów miejsc kraju. Artysta zerwał maski i ubrania ze wszystkich. System ponownie się bronił: przyjechała policja, „jurodiwego" wysłano na badania psychiatryczne. Ponownie uznano go za zdrowego.

 

Prezentujemy fragment artykułu. Pozostała część dostępna w najnowszym numerze „Nowej Europy Wschodniej" (3-4/2016).

 

Michał Milczarek jest wykładowcą w Instytucie Filologii Wschodniosłowiańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autor książki Z martwych was wskrzesimy. Filozofia Nikołaja Fiodorowa (Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2013).


Polecamy inne artykuły autora: Michał Milczarek
Powrót
Najnowsze

Paradoksy pracy tłumacza

20.09.2017
Aneta Kamińska, Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

Naftowa sztama

15.09.2017
Aneta Strzemżalska
Czytaj dalej

Tłoczno w Tbilisi

14.09.2017
Wojciech Wojtasiewicz
Czytaj dalej

Oblicza rosyjskiego terroru

11.09.2017
Wacław Radziwinowicz Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

Patrzeć i widzieć

08.09.2017
Anna Dąbrowska
Czytaj dalej

Niemieccy bezprizorni

06.09.2017
Zbigniew Rokita
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu