Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Nowy gruziński mesjasz?
2016-05-25
Wojciech Wojtasiewicz

W Gruzji do gry wchodzi słynny śpiewak operowy. Ma duże szanse na wywrócenie do góry nogami sceny politycznej po jesiennych wyborach parlamentarnych.

Fot. Hanay (CC BY-SA 3.0) commons.wikimedia.org

Po miesiącach hamletyzowania Paata Burczuladze zdecydował się na założenie własnej partii i udział w jesiennych wyborach parlamentarnych. Najsłynniejszy gruziński śpiewak operowy, znany również z działalności charytatywnej, jesienią zeszłego roku powołał Gruzińską Fundację Rozwoju, nie wykluczając przy tym, że przekształci ją w ugrupowanie polityczne.

Stało się tak po kilku miesiącach. W połowie maja Burczuladze ogłosił utworzenie nowej partii: Państwa dla Ludzi. Co ciekawe, jeszcze w kwietniowym sondażu Międzynarodowego Instytutu Republikańskiego jego platforma polityczna uzyskała poparcie na poziomie 12 procent. Pozostałe wyniki wyglądały następująco: Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja – 19 procent, Zjednoczony Ruch Narodowy – 18 procent, Nasza Gruzja-Wolni Demokraci – 11 procent, Partia Pracy – 8 procent, Sojusz Patriotów Gruzji – 4 procent, Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja – 3 procent, Partia Republikańska – 1 procent. 14 procent respondentów nie wiedziało, na kogo będzie głosować, a 9 procent nie popiera żadnego z ugrupowań. Paata Burczuladze zapowiedział, że jeśli zdobędzie władzę, będzie kontynuował prozachodnią i promodernizacyjną ścieżkę rozwoju Gruzji.

Jego szanse wyborcze wydają się być całkiem spore – tym bardziej, że rządząca partia straciła sporo poparcia, a gruziński elektorat nie garnie się do ponownego oddania władzy w ręce Zjednoczonego Ruchu Narodowego Micheila Saakaszwilego. Możliwe, że po Zwiadzie Gamsachurdii, Eduardzie Szewardnadzem, Saakaszwilim i Bidzinie Iwaszniszwilim, tym razem w Burczuladzem Gruzini dostrzegą nowego męża opatrznościowego.

 

Z Kwirikaszwilim na czele

Partia rządząca nie zasypuje jednak gruszek w popiele. W połowie maja odbył się kongres Gruzińskiego Marzenia-Demokratycznej Gruzji. Na lidera ugrupowania wybrano premiera Giorgiego Kwirikaszwilego (od kilku miesięcy, po odejściu z życia politycznego byłego premiera Irakliego Garibaszwilego, ugrupowanie nie miało formalnego lidera). Jednak na zjeździe partyjnym pojawili się dwaj byli szefowie gruzińskiego rządu – Garibaszwili i Iwaniszwili. Premier Kwirikaszwili będzie liderem listy partyjnej w październikowych wyborach (parlament jest w trakcie uchwalania przepisów, które umożliwią członkom rządu udział w wyborach parlamentarnych i zasiadanie w legislatywie).

Bardziej lub mniej odnowiona partia boryka się z problemami. Z ugrupowania odszedł jeden z jego prominentnych polityków, Tamaz Mecziauri, który sprzeciwiał się staraniom Gruzji o członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim. Nie wykluczył założenia własnej partii bądź przyłączenia się do którejś z już istniejących – Przemysłowców lub Patriotów (również sprzeciwiających się integracji Tbilisi z NATO). Premier Kwirikaszwili zapowiedział, że z ugrupowania zostaną usunięci wszyscy politycy, którzy podważają jego program polityczny.

 

Wątpliwa odnowa

Do wyborów parlamentarnych przygotowuje się również największa partia opozycyjna. Zjednoczony Ruch Narodowy przedstawił nazwiska kandydatów, którzy zajmą pierwsze dziesięć miejsc na ogólnokrajowej liście partii. Otwierać będzie ją, podobnie jak w 2008 i 2012 roku, były przewodniczący gruzińskiego parlamentu Dawid Bakradze (w 2013 roku był również kandydatem na prezydenta; zajął drugie miejsce, uzyskując blisko 22 procent głosów). Wśród liderów listy nie znalazły się jednak nowe osoby (co najwyżej mniej aktywne w ostatnich latach – były prezes Narodowego Banku Gruzji, była wiceminister do spraw europejskich czy były kandydat partii na mera Tbilisi w wyborach w 2014 roku). Ugrupowanie nie może odnaleźć się w sytuacji bezkrólewia, które zapanowało po wyjeździe Micheila Saakaszwilego i objęciu przez niego stanowisk na Ukrainie (wraz z przyjęciem ukraińskiego obywatelstwa i pozbawieniem go gruzińskiego były prezydent przestał formalnie sprawować funkcję przewodniczącego Zjednoczonego Ruchu Narodowego; od tej pory partią kieruje kolegialnie rada polityczna).

Oznaką kryzysu ugrupowania jest niedawne odejście z jego szeregów jednego z liderów i długoletniego członka Giorgiego Waszadzego. Skrytykował on partię za „zamknięty system zarządzania" przez wąskie grono osób i brak nowego programu politycznego. To nie pierwszy rozłam w szeregach byłej partii władzy. W zeszłym roku z jej klubu parlamentarnego odeszło czterech deputowanych na czele z Zurabem Dżaparidzem, którzy założyli ugrupowanie o liberalnym profilu: Nowe Polityczne Centrum – Szyszka. Oprócz partii Paaty Burczuladzego może się ono okazać czarnym koniem zbliżającej się elekcji. Na kwietniowym kongresie przedstawiono debiutantów politycznych, którzy znajdą się na listach wyborczych Centrum. Opowiada się ono za integracją Gruzji z Unią Europejską i NATO.

Z gruzińskiej polityki wycofał się natomiast były mer Kijowa, Ukrainiec Leonid Czernowiecki, który mieszka w kurorcie Kobuleti. Raptem kilka miesięcy temu ogłosił powołanie partii Szczęśliwa Gruzja i walkę w jesiennych wyborach. Najpewniej Czernowiecki wróci na Ukrainę i tam będzie kontynuował swoją karierę polityczną.

 

Siedem do dwóch

Małym sprawdzianem poparcia dla partii politycznych przed jesienną batalią były niedzielne wybory uzupełniające do kilku lokalnych ciał przedstawicielskich (obsadzano dziewięć mandatów). We wszystkich okręgach swoich kandydatów wystawiło Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja, które zdobyło siedem na dziewięć mandatów (Zjednoczony Ruch Narodowy walczył o cztery, zdobył zaledwie dwa). W niektórych okręgach swoich przedstawicieli wystawiło jeszcze ugrupowanie Irakliego Alasanii i kilka pomniejszych grup politycznych. Wielkimi nieobecnymi wyborów były Partia Pracy, ugrupowanie Nino Burdżanadze, Republikanie, Konserwatyści, Forum Narodowe, Przemysłowcy i Patrioci. Nie wspominając już o nowych aktorach politycznych – Państwie dla Ludzi i Nowym Politycznym Centrum.

Głosowanie przebiegło bez zakłóceń – z wyjątkiem niewielkiej miejscowości Kortscheli koło Zugdidi w zachodniej Gruzji, gdzie przed jednym z lokali wyborczych doszło do bijatyki pomiędzy członkami i zwolennikami GM-DG a ZRN. Przedstawiciele partii rządzącej („mężczyźni o atletycznej budowie") zaatakowali zwolenników i polityków głównej partii opozycyjnej. Zajście potępili prezydent i premier oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych.

Komentując zamieszki, były prezydent Micheil Saakaszwili powiedział, że jeszcze w tym roku pokonany zostanie „niewykształcony oligarcha" Bidzina Iwaniszwili, który podzieli los Wiktora Janukowycza.

***

Na gruzińskiej scenie politycznej obserwujemy spore zamieszanie. Dzięki pojawieniu się partii Paaty Burczuladzego zmniejszy się odsetek osób niezdecydowanych, na kogo oddać swój głos (w ostatnich kilkunastu miesiącach takie osoby stanowiły blisko pięćdziesiąt procent elektoratu). Bardzo trudno przewidzieć, co w październiku wyłoni się z tego politycznego chaosu. Można nakreślić trzy prawdopodobne scenariusze. Pierwszy polegać będzie na kontynuacji władzy Gruzińskiego Marzenia-Demokratycznej Gruzji, które współrządzić będzie z pomniejszymi ugrupowaniami – prozachodnimi lub prorosyjskimi (jeśli ich głosy będą potrzebne do zbudowania większości parlamentarnej). Drugi scenariusz to powrót do lat 2003-2012 i ponowne dojście do władzy Zjednoczonego Ruchu Narodowego wraz z innymi promodernizacyjnymi i prozachodnimi ugrupowaniami – Irakliego Alasanii (Nasza Gruzja-Wolni Demokraci), Dawida Usupaszwilego (Partia Republikańska) i Zuraba Dżaparidzego (Nowe Polityczne Centrum). Stało by się to pewnie pod patronatem prezydenta Giorgiego Margwelaszwilego. Trzeci wariant to „rewolucja" i przejęcie rządów przez nowego „mesjasza", Paatę Burczuladzego.

 

Wojciech Wojtasiewicz

 

 

Polecamy także:

Wojciech Wojtasiewicz, Gruzińska niepewność

Przed wyborami w Gruzji partia władzy i partia Saakaszwilego idą łeb w łeb. Niemal 40 procent Gruzinów wciąż nie wie jednak, kogo poprze. Czekają na nowego mesjasza".

 

 

 


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Międzymorska „geoideologia”

21.06.2017
Kamil Całus
Czytaj dalej

Podwodny świat

20.06.2017
Kazimierz Popławski
Czytaj dalej

Być z Zachodem i przeciwko Zachodowi

15.06.2017
Kaja Puto Lilia Szewcowa
Czytaj dalej

Nieistniejąca Kamczatka

13.06.2017
Michał Milczarek
Czytaj dalej

Aktualność Giedroycia w Krakowie

08.06.2017
Sonia Knapczyk
Czytaj dalej

Debata: „Wybory bez wyboru? Czy rok 2018 przyniesie zmiany w Rosji?”

08.06.2017
NEW
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu