Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Gruzja dwupartyjna?
2016-09-13
Wojciech Wojtasiewicz

Gruzińskie wybory za pasem. Możliwe, że do legislatywy dostaną się tylko dwie partie: Saakaszwilego i Iwaniszwilego. Od wyniku wyborów zależy nawet to, w jakim mieście będzie obradował parlament.

Fot. Giorgi Balakhadze (CC BY-SA 3.0) commons.wikimedia.org

Do gruzińskich wyborów parlamentarnych pozostał niespełna miesiąc. Wyniki sondaży znacznie różnią się od siebie i najpewniej do samego końca nie będzie wiadomo, kto zwycięży.

Niepewności sprzyja też specyfika gruzińskiego życia politycznego i jego podatność na nagłe wstrząsy. W 2012 roku, podczas ostatnich wyborów parlamentarnych, wyniki sondażowe i wyniki wyborów znacznie różniły się od siebie. Wówczas na ostatniej prostej kampanii rządząca partia Saakaszwilego – w związku z aferą w gruzińskich więzieniach – straciła poparcie wielu Gruzinów, co przesądziło o wygranej Bidziny Iwaniszwilego. Niebawem okaże się, czy i tym razem dojdzie do niespodziewanych wydarzeń.



100 na 150

Bidzina Iwaniszwili od początku września aktywnie uczestniczy w kampanii wyborczej rządzącej partii. W jednym z wywiadów wyraził przekonanie, że Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja zdobędzie 100 na 150 mandatów i zapewni sobie stabilną większość w przyszłym parlamencie. Miałoby to umożliwić między innymi przeniesienie gruzińskiej legislatywy z Kutaisi do Tbilisi (Zjednoczony Ruch Narodowy Micheila Saakaszwilego w ramach decentralizacji kraju przeniósł parlament do Kutaisi). Najbogatszy Gruzin ponownie stwierdził, że jego największym politycznym błędem było wystawienie kandydatury Giorgiego Margwelaszwilego podczas wyborów prezydenckich w 2013 roku. Gdyby jednak dziś doszło do wyborów głowy państwa, to (według sondażu GfK i stacji telewizyjnej Rustawi 2) właśnie Margwelaszwili mógłby liczyć na najwyższe (choć stosunkowo niewielkie) poparcie – 10,5 procent. Kolejne miejsca zajęliby lider Zjednoczonego Ruchu Narodowego Dawid Bakradze (9,1 procent), były prezydent Micheil Saakaszwili (6,9 procenta), były minister obrony Irakli Alasania (4,8 procent), śpiewak operowy Paata Burczuladze (3,6 procent) oraz premier Giorgi Kwirikaszwili (3 procent).



Z Sandrą po całej Gruzji

Sandra Roelofs-Saakaszwili, była pierwsza dama Gruzji, w zeszłym miesiącu niespodziewanie zdecydowała się na udział w wyborach parlamentarnych. Dziś nie tylko walczy o zwycięstwo w jednomandatowym okręgu wyborczym w okolicach Zugdidi w zachodniej Gruzji, lecz również angażuje się w kampanię wyborczą Zjednoczonego Ruchu Narodowego na terenie całego kraju. Ma stać się lokomotywą wyborczą głównej siły opozycyjnej. Kandydatka została również wpisana na ogólnokrajową listę wyborczą ZRN, otrzymując wysoką, drugą pozycję, co zapewni jej miejsce w legislatywie nawet w razie porażki w swoim JOW.

Jednak póki co poparcie dla ZRN nie wzrasta. Według sondażu gruzińskiego koncernu medialnego Media Palitra z początku września na partię Micheila Saakaszwili chciałoby głosować jedynie 15,8 procent wyborców, a na rządzące ugrupowanie – 33,2 procent. W dalszym ciągu aż 25,5 procent Gruzinów nie wie, bądź nie chce powiedzieć, kogo poprze 8 października.

Żadna z pozostałych partii nie przekroczyłaby dziś pięcioprocentowego progu wyborczego. Rezultaty badania są następujące: Państwo dla Ludzi Paaty Burczuladzego – 4 procent, Partia Pracy Szalwy Natelaszwilego – 3,6 procent, Sojusz Patriotów Gruzji Dawida Tarchan-Mourawiego – 3,5 procent, Partia Republikańska Dawida Usupaszwilego – 3,4 procent, Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja Nino Burdżanadze – 3,1 procent, Nasza Gruzja-Wolni Demokraci Irakliego Alasanii – 2,8 procent, Forum Narodowe Gubaza Sanikidzego – 1,3 procent, Przemysł Uratuje Gruzję-Nasza Ojczyzna Gigiego Topadzego – 0,6 procent.

Zdecydowanie inaczej wygląda jednak sytuacja według wspomnianego sondażu GfK i stacji telewizyjnej Rustawi 2, który przeprowadzono pod koniec sierpnia. Zgodnie z nim na Gruzińskie Marzenie-Demokratyczną Gruzję chciałoby głosować 25,8 procent Gruzinów, a na Zjednoczony Ruch Narodowy – 25,5 procent. Do parlamentu dostałoby się także ugrupowanie Państwo dla Ludzi (6,9 procent), założone przez Paatę Burczuladzego, słynnego gruzińskiego śpiewaka operowego. Rozbieżność danych sondażowych pokazuje, że obserwatorzy będą trzymani w niepewności aż do ogłoszenia ostatecznych rezultatów.



Na kampanijnym froncie

Centralna Komisja Wyborcza dopuściła do udziału w wyborach niespełna czterdzieści partii – dla porównania w ostatnich wyborach parlamentarnych w Polsce zarejestrowano siedemnaście komitetów wyborczych.

Zdecydowanie spadło poparcie dla Państwa dla Ludzi – nowej siły politycznej, którą stworzył śpiewak operowy Paata Burczuladze. Jeszcze na wiosnę cieszyła się ona poparciem 12 procent wyborców, później odsetek ten spadł dwu-trzykrotnie. Wydawało się, że Burczuladze może stać się czarnym koniem wyborów. Gdy jednak w połowie sierpnia zawiązał koalicję z rozłamowcami ze Zjednoczonego Ruchu Narodowego (Nowa Gruzja Giorgiego Waszadzego i Nowe Centrum Polityczne-Szyszka Zuraba Dżaparidzego) oraz z niewielką, probiznesową partią Nowa Prawica, zaczął szybko tracić w sondażach. Zapewne nie pomaga mu też fakt, że „Marzyciele" i „Narodowcy" wzajemnie zarzucają sobie, iż ugrupowanie śpiewaka jest ich projektem politycznym, który ma odebrać głosy rywalowi.

 

Oprócz prorosyjskich Centrystów, innymi małymi ugrupowaniami, które nie wezmą udziału w wyborach, są Partia Narodowo-Demokratyczna oraz Blok Topadze-Przemysłowcy-Nasza Ojczyzna (ten ostatni składał się z ugrupowania Przemysł Uratuje Gruzję, które przez ostatnie cztery lata współtworzyło koalicję rządzącą oraz niewielkiej, prorosyjskiej partii Nasza Rodzina, która obiecywała wyborcom podwójne obywatelstwo gruzińsko-rosyjskie). Według CKW Partia Narodowo-Demokratyczna i Przemysłowcy dostarczyli niepełne listy wyborcze. Ugrupowania zapowiedziały odwołanie się od decyzji organu wyborczego, o sprawie robi się w Gruzji coraz głośniej.

 

Sporom przygląda się misja obserwacyjna Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, która rozpoczęła już pracę. Liczy dwunastu ekspertów z dziewięciu krajów, dwudziestu sześciu obserwatorów długoterminowych oraz trzystu pięćdziesięciu krótkoterminowych.

***

Choć sondaże pokazują, że wśród gruzińskich wyborców spada odsetek niezdecydowanych, to w dalszym ciągu około jedna czwarta elektoratu nie podjęła decyzji, które ugrupowanie zamierza poprzeć.

Wybory nie zostaną najpewniej rozstrzygnięte 8 października. Trudno spodziewać się, aby którakolwiek partia uzyskała ponad pięćdziesięcioprocentowe poparcie w większości z 73 jednomandatowych okręgów wyborczych (pozostałe 77 mandaty obsadzane są z ogólnokrajowych list wyborczych w systemie proporcjonalnym). W takich okolicznościach będzie musiało dojść do drugiej tury, w której w większości przypadków zmierzą się kandydaci dwóch najsilniejszych ugrupowań na gruzińskiej scenie politycznej: Gruzińskiego Marzenia-Demokratycznej Gruzji i Zjednoczonego Ruchu Narodowego.

 

Wojciech Wojtasiewicz

 

Polecamy także:

Wojciech Wojtasiewicz, Sandra za Miszę

Małżonka Micheila Saakaszwilego niespodziewanie zapowiedziała udział w jesiennych wyborach parlamentarnych. Czy była pierwsza dama odwojuje Gruzję z rąk oligarchy Bidziny Iwaniszwilego? Równie ważnych pytań w Gruzji jest wiele.


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Czy Giedroyc jest aktualny?

25.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Kresentymentalizm

25.05.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

V Forum Europejskie

24.05.2017
NEW/ECS
Czytaj dalej

Spotkanie: Wojna, która nas zmieniła

22.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Europa Wschodnia – polska specjalność?

18.05.2017
NEW
Czytaj dalej

Political fiction rodem ze średniowiecza

18.05.2017
Maxim Rust
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu