Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Kuba Benedyczak
W Rosji też o aborcji. Przypadek?
2016-10-09
Kuba Benedyczak

1.

Temat powraca nie po raz pierwszy i pewnie nie ostatni. Jednak w odróżnieniu od Polski, skala problemu jest znacznie większa, podczas gdy poświęcana mu uwaga proporcjonalnie mniejsza.

From Poland with love no. 1:

Kpina. Czy tak się walczy o dzieci?

 

2.

W 1920 roku leninowska Rosja stała się pierwszym krajem na świecie, który zalegalizował prawo do wykonywania aborcji. Nie trwało to jednak zbyt długo. Jurij Boriew pisał, że Stalin pojmował zarządzanie gospodarką „mniej więcej tak, jak pojmowali to władcy starożytnego Egiptu". Ponieważ w ten sam sposób traktował swoich „poddanych", w 1935 roku zadecydował, że industrializacja wschodzącej potęgi socjalizmu wymaga natychmiastowego przyrostu naturalnego. Aborcje zostały zakazane. Z wyjątkiem przypadków zagrożenia życia matki, bowiem kobiety należało oszczędzać, były potrzebne jako siła robocza w kolejnych pięciolatkach. Badaczka Stansford University Dorothy Atkinson określiła to zjawisko następująco: „Od kobiety oczekiwano, że w fabryce będzie pracować jak maszyna, a w domu rodzić jak krowa". Oczywiście, generalissimus nie tylko nie osiągnął zamierzonego celu, ale między innymi dzięki gułagom, czystkom i Wojnie Ojczyźnianej, Rosja po dziś dzień nie może wydostać się z dołka demograficznego. Dwa lata po śmierci Stalina, Nikita Chruszczow przywrócił bezpłatny dostęp aborcji, które obowiązywało do upadku ZSRR. Aczkolwiek w okresie jego rządów zniechęcano kobiety do usuwania ciąży, wykonując zabieg bez narkozy i środków przeciwbólowych. Zniechęcanie okazało się równie nieskuteczne jak stalinowskie zakazy.

From Poland with love no. 2:

− Można chyba mówić o odczłowieczeniu tych kobiet.

− Źle są zorientowane, źle poinformowane, nawet źle wykształcone w tym zakresie.

− Tym bardziej trzeba się za nie modlić. Panowie, różańce w dłoń.

 

3.

Obecnie w Rosji aborcja jest dozwolona „na życzenie" do dwunastego tygodnia ciąży. W przypadku gwałtu do dwudziestego drugiego, a ze względu zagrożenie zdrowia lub życia matki do samego końca. Między czwartym i siódmym oraz jedenastym i dwunastym tygodniem zabieg nie może zostać wykonany wcześniej niż 48 godzin po zgłoszeniu się kobiety do szpitala. Między ósmym i dziesiątym, nie wcześniej niż po 7 dniach. Tak zwane „dni ciszy" są jednym z niewielu ustępstw władzy wobec Cerkwi Prawosławnej, która domagała się, by kobieta mogła jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję. Lekarz może odmówić wykonania aborcji ze względu na własne przekonania, z wyjątkiem sytuacji, gdy ciąża zagraża matce, a nie może tego zrobić nikt inny. Bezpłatny dostęp do aborcji w państwowych klinikach mają wszystkie ubezpieczone kobiety, przy czym państwowe ubezpieczenie nie pokrywa kosztów narkozy. Jej cena wynosi od tysiąca do dwóch i pół tysiąca rubli (60-150 zł). Zabieg można również wykonać w prywatnych klinikach. Cena, zależnie od regionu i oferowanego luksusu waha się od pięciu do dwudziestu tysięcy rubli (300-1 200 zł).

W 2013 roku Władimir Putin podpisał poprawkę do ustawy o reklamie, zakazującą reklamowania zabiegu przerywania ciąży w pismach dla niepełnoletnich, w programach radiowych i telewizyjnych, nośnikach audio i wideo, w kinach, środkach transportu publicznego oraz w odległości poniżej stu metrów od przedszkoli, szkół, ośrodków wypoczynkowych i służby zdrowia. Rok później Duma uchwaliła mandaty za aborcję wykonywaną nielegalnie. Zwykli obywatele mogą być ukarani sumą od trzech do pięciu tysięcy rubli (180-300 zł), urzędnicy państwowi od dziesięciu do trzydziestu tysięcy rubli (600-1800 zł), prawnicy od stu do stu pięćdziesięciu tysięcy rubli (6 000-10 000 zł).

63 proc. Rosjan opowiada się przeciwko zakazowi aborcji. 28 proc. uważa ją za zabójstwo, 52 proc. nie zgadza się z tym poglądem, a 20 proc. nie ma zdania.

From Poland with love no. 3:

Żadne zaskoczenie- wąski margines społeczeństwa.

 

4.

Temat aborcji zawsze był w Rosji połączony z problemem bardzo niskiego przyrostu naturalnego. Prawidłowy współczynnik zastępowalności pokoleń wynosi co najmniej 2,1 dzieci na jedną kobietę. Według Banku Światowego w 2016 roku, spośród dwustu państw, wynik ten osiągnęło sto trzynaście. Rosja ze swoim współczynnikiem 1,75 znajduje się na 154 miejscu. Przy czym, i tak w ostatnich ośmiu latach liczba urodzeń wzrosła o 32 proc. Ci w Polsce, którzy odczuwają schadenfreude z powodu wymierania Rosjan, nie mają powodów do zadowolenia. Polska ze swoim współczynnikiem 1,3 dziecka znajduje się na 192 miejscu. Rosja odnotowywała polski wskaźnik w momentach najgorszego kryzysu, gdy groziło jej całkowite bankructwo i powtórka z rozpadu dzielnicowego.

Można Putina uważać za zło wcielone, ale to on odwrócił katastrofalny trend demograficzny. Kiedy doszedł do władzy przyrost naturalny wynosił − 958,5 tys.; obecnie + 32,7 tys. To prawda, że pomógł mu wyż demograficzny z lat 80, który teraz rodzi dzieci oraz aneksja Republiki Krymu i Sewastopola. Ale to nie wszystko. Od wielu lat Rosja, wzorując się na Francji prowadzi imponującą politykę pronatalistyczną. Od 2007 troku w ramach macierzyńskiego kapitału państwowego każda rodzina, która urodzi lub adoptuje drugie, trzecie i kolejne dziecko otrzymuje od rządu jednorazowy zastrzyk gotówki. W tym roku wynosi on ponad 450 tys. rubli (28 000 zł) na dziecko. Do tego należy doliczyć comiesięczne wsparcie finansowe dla wielodzietnych rodzin, których potomstwo przyjmowane jest do przedszkola bez kolejki. Państwo zapewnia też bezpłatnie posiłek w szkole lub przedszkolu dwa razy dziennie, mundurek szkolny i dres sportowy, miejsca na letnich obozach i w sanatoriach, lekarstwa i wizyty u lekarza bez kolejki dla dzieci do 6 lat, wejście raz w miesiącu do parków, muzeów lub na wystawy, a także zniżki na przejazdy komunikacją publiczną i dodatkowe kształcenie (np. szkoły muzyczne), a rodzinę zwalnia z podatku na samochód. Matka wychowująca kilkoro dzieci ma prawo do nienormowanego lub czterodniowego trybu pracy, otrzymuje dwa tygodnie dodatkowego urlopu oraz możliwość wcześniejszego przejścia na emeryturę. Władza zapewnia bezpłatne mieszkania dla uboższych rodzin lub zniżkę na kredyt mieszkaniowy lub budowlany, a wielodzietnym rodzinom rolniczym niższe opodatkowanie, tańszy kredyt i bezpłatną ziemię. Rodzice posiadający własną firmę zwalniani są z opłaty za rejestrację przedsiębiorstwa.

Słowem, PiS ze swoim 500+ i mieszkanie plus to cienkie- nomen omen- Bolki. Oczywiście, świadczenia realizowane są w sposób nierówny, w zależności od regionu, mera, gubernatora, urzędników. Bywa, że pieniądze giną, przychodzą nieregularnie, wybuchają skandale związane z przydzielaniem mieszkań i ziemi; bywa, że dopóki Putin nie przyjedzie do regionu i nie postawi do pionu lokalnej władzy procedura przebiega nieskładnie. Co więcej, zarzut podnoszenia przyrostu naturalnego ponad siły państwa jest słuszny, zwłaszcza po nałożeniu na Rosję sankcji. Nie wiadomo jak długo uzależniony od cen surowców kraj będzie w stanie forsować tak kosztowną politykę pro-rodzinną. Tym niemniej, na Kremlu mają świadomość, która w Polsce przebija się dość słabo. Wymarłym Aztekom rozwój gospodarczy, autostrady, zbrojenia i stadiony do niczego nie będą potrzebne…

From Poland with love no. 4:

Ale, ale… Do aborcji potrzebne jest zapłodnienie... Do zapłodnienia potrzebny jest seks...

 

5.

Problemem Rosji jest również to, że od czasów ZSRR Rosjanki- często za namową partnerów, mężów, rodziców- traktują aborcję jak środek antykoncepcyjny. Rosja znajduje się w pierwszej piątce krajów, gdzie zabieg przerywania ciąży wykonywany jest najczęściej. W 2014 roku na sto urodzeń przypadło ich aż czterdzieści osiem. O ile w przypadku przodujących Chin czy USA nie jest to aż tak dotkliwe ze względu na przyrost naturalny i stan ludności, to dla demografii rosyjskiej liczby te są zabójcze. Według danych ROSSTAT-u rok temu wykonano 848 tysięcy zabiegów, choć znowu przyznać należy, iż zanim Kreml rozpoczął realizację swojej polityki pronatalistycznej, wykonywano ich dwa razy więcej… Rosyjscy działacze pro-life twierdzą, że w 2015 roku ciążę mogło usunąć nawet pięć milionów kobiet. Chociaż dane te budzą wątpliwości, wskazują, że mimo szerokiego dostępu do aborcji podziemie lekarskie nadal istnieje, a jego skala pozostaje nieoszacowana.

Patologiczne korzystanie z aborcji, wynika między innymi z braku wiedzy. Do tej pory w Rosji nie wprowadzono do szkół edukacji seksualnej, stojącej zapewne w sprzeczności z „konserwatywną rewolucją" Kremla. Według agencji NewsEffectorr ponad 60 proc. osób między 16 a 35 rokiem życia, uprawiając przygodny seks nie stosuje zabezpieczeń. Organizacjom pomagającym nosicielom wirusa HIV, władze przy wsparciu Cerkwi już kilka razy zakazały darmowego rozdawania prezerwatyw. Może to formalnie dziwić, ponieważ w „Podstawach koncepcji społecznej Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej" zezwala się na ich stosowanie (ale już nie środków wczesnoporonnych), poddania się zabiegowi in vitro (jeśli nasienie pochodzi od męża) i poniekąd na przerywanie ciąży, gdy zagraża ona życiu i zdrowiu matki. Wówczas spowiednik i przewodnik duchowy winien zachować „wyrozumiałość". Z drugiej strony, patriarcha Cyryl w obecności władz nie raz nazywał aborcję grzechem ciężkim. I można domniemywać, że gdyby nie sceptyczny stosunek władzy, Cerkiew już dawno wniosłaby własny projekt ustawy anty-aborcyjnej, o wiele bardziej restrykcyjnej niż ta, przeciwko któremu protestowały Polki.

From Poland with love no. 5:

− Esesmanki.

− Esesmanko, esesmanko, wdzięczne wdzianko.

 

6.

Dotychczas próbowano dwukrotnie zaostrzyć istniejące prawo: w 2013 i 2015 roku. Pierwszy projekt, który wnieśli politycy Jednej Rosji z Samary, proponował całkowity zakaz aborcji. Drugi natomiast- złożony przez ultra konserwatywną deputowaną partii rządzącej, Jelenę Mizulinę- przewidywał wyłączenie aborcji z pakietu państwowej opieki zdrowotnej, znowu z wyjątkiem przypadku zagrożenia zdrowia lub życia matki. Mizulina wpadła dodatkowo na osobliwy pomysł… Kobiety, które zdecydowałyby się na zabieg, musiałyby go oglądać „na żywo" na ekranie monitora. Miałoby to zniechęcać do „nieprzemyślanych" i „frywolnych" decyzji. Deputowana argumentowała, że państwo wydaje na obniżanie własnej demografii pięć miliardów rubli rocznie, czyli prawie 307 mln złotych. Kreml stłumił obydwie propozycje zanim zdążyły zostać należycie przedyskutowane.

Rok temu patriarcha Cyryl i minister zdrowia Weronika Skworcowa podpisali umowę wspólnego przeciwdziałania aborcji i niesienia pomocy paliatywnej. Obejmuje ona między innymi powołanie w szpitalach służby psychologicznej dla kobiet oczekujących na aborcję i udział organizacji cerkiewnych w poradniach dla kobiet planujących zabieg. Obie strony zobowiązały się też do udzielenia pomocy kobietom, u których wykryto wrodzone wady płodu i tym, które urodziły dzieci z zaburzeniami rozwojowymi. W lipcu tego roku Duma pozytywnie odpowiedziała na kolejny projekt Mizuliny, dotyczący zlikwidowania tzw. baby-boxes- odpowiedników polskich „okien życia", zakazanych na przykład w Wielkiej Brytanii. Tym razem Jelena Borisowna ma szansę odnieść zwycięstwo. Pozytywnie o projekcie wypowiedziały się Skworcowa i Rzeczniczka Praw Dziecka, Anna Kuzniecowa.

Dlaczego zatem ostatni przypadek z września tego roku jest tak znamienny? Ponieważ pokazał, że bez zgody Kremla Cerkiew nie naruszy istniejącego status quo, a respekt władzy duchowej wobec świeckiej ma się świetnie. Dwie organizacje społeczne: „O życie" i „Prawosławny ochotnik" zorganizowały zbiórkę podpisów pod projektem całkowitego zakazu aborcji, penalizacji wczesnoporonnych środków antykoncepcyjnych i niektórych wspomagających technologii reprodukcyjnych. Do tej pory zebrały ponad 300 tysięcy podpisów. Wśród nich znalazł się podpis obywatela Władimira Michajłowicza Gundajewa, a więc Cyryla I. Kiedy sprawa wyszła na jaw, patriarcha plątał się w zeznaniach. Najpierw twierdził, że chodziło mu tylko o wyłączenie aborcji z systemu ubezpieczeń państwowych, potem, że podpisał się jako prywatny obywatel, aż w końcu rzecznik Cerkwi musiał wydać oświadczenie, w którym zapewniał, że Kościół Prawosławny w Rosji nie postuluje żadnych zmian oprócz nieopłacania aborcji z budżetu państwa. Nadal jednak uważa usunięcie ciąży za wielkie zło.

From Poland with love no. 6:

Naturalnie. Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało.

 

7.

Oświadczenie Cerkwi zbiegło się z reakcją Kremla, przekazaną ustami rzecznika prasowego prezydenta, Dmitrija Pieskowa. Oznajmił on, że temat aborcji nie znajduje się w agendzie Władimira Putina, niestojącego po żadnej ze stron konfliktu. Wszelkie dyskusje natychmiast ucichły. Być może wyłączywszy działaczy wspomnianych organizacji, którzy zapowiedzieli, że prześlą prezydentowi swój projekt, gdy zbiorą milion podpisów.

Istnieją przynajmniej trzy wytłumaczenia, dla których Putin nie zmieni dotychczasowego ustawodawstwa. Jego reżim jest tak silnie umocowany, ponieważ potrafi efektywnie reagować na nastroje społeczne. Skoro większość Rosjan odrzuca zaostrzanie prawa do wykonywania aborcji i popiera rozdział kościoła od państwa, nie ma sensu się temu przeciwstawiać. Na Kremlu mają ważniejsze problemy na głowie. Ponadto, jak napisała Inna Wasiliewa dla VkPress: „Elektorat naszej władzy, popierający Putina, to w większości kobiety. Jeśli się im powie: będziesz rodzić, podnosić demografię kraju, bo tego od ciebie potrzebujemy, z pewnością nie będą zadowolone". Po drugie, chodzi o pieniądze. Ciekawego wyliczenia dokonał publicysta ukraińskiego Depo.ua. W Rosji żyje około 480 tysięcy sierot, większość z nich znajduje się na utrzymaniu państwa. Miesięczny wydatek na wychowanka domu dziecka, w zależności od regionu wynosi od 20 do 70 tysięcy rubli (1300-3100 zł). Gdyby chociaż jedna dziesiąta kobiet dokonująca teraz aborcji zdecydowała się urodzić i oddać dziecko do baby-box, kosztowałoby to budżet około 60 miliardów rubli rocznie (ponad 368 mln zł). W obecnej sytuacji gospodarczej, Rosji na to nie stać. Trzecie wytłumaczenie dotyczy samego Putina. Dla niego prawa kobiet czy etyczno- ontologiczne spory o moment powstania życia stanowią kompletną abstrakcję. Może nawet szkodliwą abstrakcję. Wątpliwe też, by człowiek, który od ponad 60 lat żyje w kraju, gdzie zwłaszcza mężczyźni uważają aborcję za jeden ze środków antykoncepcyjnych, całkiem dla nich nieinwazyjny i nietraumatyczny, rozumiał dlaczego ktoś, a w szczególności on sam, miałby coś w tej kwestii zmieniać. Nawet jeśli prawdziwe są jego deklaracje, że już we wczesnym dzieciństwie matka zaszczepiła w nim wiarę prawosławną.

From Poland with love no. 7:

Front nienawistników taką prowokację chciał właśnie przygotować. I w taką prowokację schwytać. Bywa, że dla osiągnięcia dobra trzeba się na chwilę zatrzymać.

 

8.

Stąd ogień został wygaszony nim zdążył zapłonąć. Tym bardziej, że aborcja nie wywołuje w Rosji takich emocji jak w Polsce. I dlatego też, nie nadaje się choćby na zasłonę dymną dla prawdziwej polityki.

From Poland with love no. 8

− Ch*jnia...

− Kraj niewolników.

− Terrorystów!

− W Rosji, panie dzieju, mgła zawsze sztuczna.



Powrót
Najnowsze

Zachód: nie takie nam sankcje straszne

21.07.2017
Grzegorz Kaliszuk
Czytaj dalej

Litewsko-polski węzeł gordyjski

19.07.2017
Adam Balcer

 

Adam Balcer odpowiada na tekst Dominika Wilczewskiego na temat relacji polsko-litewskich.

Polsko-litewskie relacje od lat znajdują się w impasie. Jednak, trudno pogodzić się z tezą, że dojście do władzy PiS oraz wzrost w Polsce bezkrytycznego stosunku do Kresów nie miało na nie większego wpływu.

Czytaj dalej

„Russiagate”: sukces czy porażka Moskwy?

17.07.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Milczenie i czyny prezydenta

14.07.2017
Ewa Polak
Czytaj dalej

Mój własny Wschód

11.07.2017
Paulina Niechciał - tekst i zdjęcie
Czytaj dalej

"Gazeta Wyborcza" o "Nowej Europie Wschodniej"

10.07.2017
Wojciech Maziarski
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu