Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Litwa skręca w prawo
2016-10-11
Aleksander Radczenko

Wszystko wskazuje na to, że to koniec rządów centrolewicy na Litwie – stery przejmie centroprawica. Waldemar Tomaszewski i AWPL otrzymały natomiast żółtą kartkę.

Fot. Kapeksas (cc by-sa 3.0) commons.wikimedia.org

 

Z dużym prawdopodobieństwem można już założyć, że przez następne cztery lata Litwą będzie rządziła centroprawica. Pierwszą turę wyborów parlamentarnych, które odbyły się 9 października, wygrały dwa ugrupowania: populistyczny, narodowo-prawicowy Związek Chłopów i Zielonych oraz konserwatywny Związek Ojczyzny-Litewscy Chrześcijańscy Demokraci. O ostatecznych rezultatach tych wyborów zadecyduje jednak dopiero druga tura, którą zaplanowano na 23 października (Na Litwie siedemdziesięciu posłów jest wybieranych z list partyjnych w pierwszej turze, siedemdziesięciu jeden w okręgach jednomandatowych w drugiej turze).

Tegoroczna kampania wyborczabyła najnudniejszą kampanią w historii niepodległej Litwy. Stało się tak za sprawą działań wymiaru sprawiedliwości, które skutecznie odstraszyły wszystkie partie od korzystania z nielegalnych środków oraz dzięki Głównej Komisji Wyborczej, która zaostrzyła zasady agitacji wyborczej i finansowania kampanii wyborczych do granic absurd. Partie nie zaproponowały również wyborcom radykalnie nowych, spektakularnych rozwiązań programowych. W zasadzie wszystkie ugrupowania skupiły się jedynie na zapewnianiu litewskiego wyborcy, że chcą co prawda zmian, ale jednocześnie dawały mu do zrozumienia, iż nie przewidują rewolucji i drastycznych reform.

 

Młodzi wybierają prawicę

Przy minimalnie niższej niż w roku 2012 frekwencji podium wygląda następująco: konserwatyści (21,61 procent; według nieoficjalnych jeszcze danych), Związek Zielonych i Chłopów (21,59 procent), socjaldemokraci (14,45 procent). Z grubsza taki wynik był do przewidzenia na podstawie sondaży przedwyborczych. Jedynie po lewicy można było się spodziewać o kilka punktów procentowych lepszego rezultatu. Niespodzianką jest czwarte miejsce dla Ruchu Liberałów (9,01 procent), który większość politologów już zdążyła pogrzebać. Zaskakuje teżnieprzekroczenie progu wyborczego przez populistyczną Partię Pracy (4,7 procent). Sukces liberałów i konserwatystów niewątpliwie jest wynikiem nie tylko zmęczenia wyborców niekończącym się ciągiem afer i skandali z udziałem rządzącej obecnie centrolewicy, ale i odmłodzenia przez partie prawicowe swoich list krajowych (na co nie zdecydowała się lewica). Zmiana pokoleniowa na prawicy pozwoliła na przyciągnięcie do urn niespotykanej do tej pory liczby młodych wyborców. W rekordowo aktywnym przedterminowym głosowaniu młodzież stanowiła nawet 40 procent ogółu głosujących. I to właśnie młodzi zdecydowali o sukcesie centroprawicy.

Litewscy politolodzy nie mają większych wątpliwości, że konserwatystom, liberałom i „zielonym" chłopom po drugiej turze, w której tradycyjnie dobrze wypadają konserwatyści, wystarczy głosów, żeby sformować rząd. „W programie chłopów jest sporo założeń narodowych i nacjonalistycznych, które są bliskie konserwatystom. Tak więc koalicja konserwatystów z »zielonymi« chłopami nie byłaby dla nikogo zaskoczeniem. Po dodaniu do nich liberałów mamy podstawę przyszłego rządu" stwierdził w rozmowie z agencją informacyjną BNS politolog Mindaugas Jurkynas. Konserwatyści i liberałowie rozpoczęli już zresztą wstępne rozmowy o przyszłej koalicji w takim kształcie.

 

Socjaldemokraci poza rządem

Lider Związku Chłopów i Zielonych, oligarcha Ramūnas Karbauskis, najwyraźniej nie przekreśla jednak możliwości dogadania się z lewicą. Zapowiada, że jest gotów rozmawiać o przyszłej koalicji rządowej i z konserwatystami, i z socjaldemokratami, ale dopiero po drugiej turze wyborów. „Nie widzę żadnych zasadniczych różnic pomiędzy konserwatystami i socjaldemokratami" powiedział Karbauskis litewskiemu portalowi delfi.lt.

Dla socjaldemokratów jednak bardziej racjonalnym wyjściem jest pozostawanie poza rządem, gdyż jeszcze cztery lata rządzenia krajem i ich wynik w przyszłych wyborach może być tragiczny" zauważał w rozmowie z BNS politolog Mažvydas Jastramskis.

Powstanie centrolewicowej koalicji jest trudne do wyobrażenia również z kilku innych powodów. Taka koalicja nie będzie miała poparcia ośrodka prezydenckiego, który jest jednym z najważniejszych graczy na politycznej scenie litewskiej. Ponadto oskarżany częstokroć o prorosyjskość i eurosceptycyzm Karbauskis, którego partia jest dosyć przypadkowym konglomeratem różnych działaczy, będzie wolał raczej nie narażać się wszechmogącej prezydent Dalii Grybauskaitė.

Poza tym nie wiadomo, czy taka koalicja będzie miała wystarczająco głosów w przyszłym Sejmie. Socjaldemokraci ponieśli dotkliwą porażkę w pierwszej turze i chociaż niewątpliwie w drugiej w okręgach jednomandatowych ich wyniki się poprawią, to nie odrobią raczej strat wobec konserwatystów i „zielonych" chłopów. Pod progiem wyborczym znalazł się też ich dotychczasowy podstawowy koalicjant: Partia Pracy, która podczas kampanii wyborczej jako jedyna próbowała grać na nastrojach antyimigranckich. Ledwie przekroczyły próg wyborczy narodowo-populistyczna partia Porządek i Sprawiedliwość Rolandasa Paksasa (5,34 procent) i Akcja Wyborcza Polaków na Litwie-Związek Chrześcijańskich Rodzin (5,48 procent). Jednak nawet wsparta ich głosami centrolewicowa koalicja będzie niezwykle chwiejna.

 

Żółta kartka dla Waldemara Tomaszewskiego

Waldemar Tomaszewski, lider AWPL-ZChR, zapowiadał przed wyborami zdobycie blisko 10 procent głosów i czternastu-szesnastu mandatów. „Jeśli wynik będzie gorszy niż poprzednio, podam się do dymisji" powiedział mediom w noc wyborów prezes polskiej partii. Wynik jest najgorszy od 2009 roku jego ugrupowanie ledwo przekroczyło próg wyborczy, zdobyło ponad 10 tysięcy głosów mniej niż w 2012 roku (w porównaniu z wyborami do Parlamentu Europejskiego w roku 2014 i samorządowymi w roku 2015 straty są jeszcze większe) i jedynie zachowało dotychczasowy stan posiadania (osiem mandatów). Jednak lider AWPL-ZChR uważa, że odniósł… kolejny sukces wyborczy. Twierdzi też, że wyniki wyborów mogły być sfałszowane, ale jednocześnie nie zamierza ich zaskarżyć.

Wydaje się, że nastąpiło wyraźne zmęczenie polskiego elektoratu autorytarnym stylem uprawiania polityki przez Waldemara Tomaszewskiego i instrumentalnym wykorzystywaniem religii do celów politycznych. Poza tym dwa lata współrządzenia krajem w ramach koalicji centrolewicowej, podczas których nie udało się rozwiązać żadnego polskiego problemu, skandaliczne odejście z rządu oraz tak zwana optymalizacja szkół w Wilnie (za którą odpowiedzialność ponosi także AWPL-ZChR) zmusiły część wyborców AWPL-ZChR do rewizji swoich sympatii. Wbrew rachubom Tomaszewskiego zakładanie wstążek gieorgijewskich i flirty z Kremlem nie przyciągnęły też nowych głosów rosyjskich.

AWPL-ZChR nadal pozostaje jedyną partią reprezentującą mniejszości narodowe, która jest w stanie przekroczyć próg wyborczy, ale polski wyborca, szczególnie ten z Wilna, pokazał Waldemarowi Tomaszewskiemu żółtą kartkę.

 

Aleksander Radczenko jest litewskim dziennikarzem i prawnikiem. Działacz polskiej mniejszości na Litwie, autor bloga Inna Wileńszczyzna jest możliwa, były redaktor naczelny „Gazety Wileńskiej".

 

Polecamy także inne artykuły autora:

Polsko-litewski pat trwa w najlepsze: „Litwa liczyła na powrót polityki Lecha Kaczyńskiego. Tymczasem Warszawa ignoruje Wilno i wspiera mającąprokremlowskie ciągoty AWPL. To z kolei utrudnia realizację postulatów polskiej mniejszości na Litwie".


Polecamy inne artykuły autora: Aleksander Radczenko
Powrót
Najnowsze

Dlaczego Europa nie rozumie Rosji?

15.08.2017
Michael Romancev
Czytaj dalej

Wykopcie i zlikwidujcie ten polski, szpiegowski brud

11.08.2017
Andrzej Nowak Ireneusz Dańko
Czytaj dalej

Nie z pozycji siły

10.08.2017
Aleksander Radczenko
Czytaj dalej

Petersburg. Miasto Snu

09.08.2017
Joanna Czeczott
Czytaj dalej

Trójmorska Ukraina

07.08.2017
Jewhen Mahda
Czytaj dalej

Kim Dzong Un patrzy na Moskwę

02.08.2017
Zbigniew Rokita Nicolas Levi
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu