Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Większość jak marzenie
2016-11-02
Wojciech Wojtasiewicz

Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja zdobyło większość konstytucyjną w parlamencie. Do czego partia rządząca ją wykorzysta?

Fot. Shuvaev (cc by-sa 4.0) commons.wikimedia.org

 

W drugiej turze wyborów parlamentarnych w Gruzji Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja zdobyło czterdzieści osiem na pięćdziesiąt mandatów. Kandydaci tej partii otrzymali średnio 70-80 procent poparcia w poszczególnych jednomandatowych okręgach wyborczych. W sumie w nowym parlamencie partia rządząca będzie miała 115 mandatów, a Zjednoczony Ruch Narodowy zaledwie dwadzieścia siedem. Ponadto sześć mandatów obsadzi Sojusz Patriotów Gruzji, po jednym ugrupowanie Przemysł Uratuje Gruzję i posłanka niezrzeszona. Frekwencja wynioła jedynie 37,5 procent (w pierwszej turze 51,63 procent).

 

Oskarżenia Saakaszwilego

Pozytywnie o przebiegu drugiej tury głosowania wypowiedziała się Międzynarodowa Misja Obserwacyjna (połączone siły NATO, UE, Rady Europy i OBWE), która uznała, że wybory były konkurencyjne i demokratyczne. Przebieg głosowania pochwaliły również Stany Zjednoczone, uznając Gruzję za lidera reform demokratycznych w regionie. Pierwsza sesja nowego parlamentu powinna zostać zwołana przez prezydenta Giorgiego Margwelaszwilego do 19 listopada.

Z kolei były prezydent Micheil Saakaszwili podtrzymał swoje zdanie, które wygłosił po pierwszej turze. Uznał, że wybory zostały zupełnie sfałszowane i że świadomość tego faktu mają nawet zwolennicy GM-DG. Dodał, że obecnie nie czas na kłótnie wewnątrz Zjednoczonego Ruchu Narodowego, lecz na wspólną walkę z reżimem Bidziny Iwaniszwilego. Nie wiadomo czy mandat deputowanej przyjmie jego małżonka Sandra Roelofs-Saakaszwili, który zdobyła go w wyborach proporcjonalnych (była druga na liście ZRN), jednak wycofała się z walki o mandat w jednomandatowym okręgu wyborczym przed drugą turą.

 

Nowy rząd i zmiana konstytucji

Tymczasem trwają przymiarki do obsadzenia poszczególnych stanowisk ministerialnych w nowym-starym rządzie GM-DG. Na czele gabinetu ponownie stanie Giorgi Kwirikaszwili. Premier zapowiedział, że większość ministrów pozostanie na swoich stanowiskach. Dodał, że nastąpi niewielka restrukturyzacja rządu, polegająca na redukcji liczby resortów, jednak nie dojdzie, jak spekulowano, do połączenia resortów gospodarczych. Dotychczas rada ministrów składała się z szesnastu ministerstw i trzech biur ministrów stanu.

Ponadto premier opowiedział się za zniesieniem komponentu większościowego w systemie wyborczym Gruzji w wyborach w 2020 roku. Jednak w jego ocenie taka decyzja musi być wynikiem politycznego konsensusu. Prace nad tą zmianą rozpoczął odchodzący parlament (przegłosował nawet odpowiednie przepisy w pierwszym czytaniu).

Kwirikaszwili raz jeszcze podkreślił, że większość konstytucyjna, jaką zdobyła jego partia, w żadnym razie nie oznacza tragedii dla Gruzji. Dodał, że obecna konstytucja wymaga nowelizacji, ale musi ona zostać przeprowadzona w duchu porozumienia całego kraju, a nie poprzez narzucanie swojej woli przez partię władzy.

Szef rządu potwierdził, że zamierza wprowadzić do ustawy zasadniczej zapis o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Koncepcja ta pojawiła się już kilka miesięcy temu. Chciano nawet w tej sprawie przeprowadzić referendum, które jednak zostało wstrzymane przez prezydenta. Uznał on, że referendum jest zbędne. Zdaniem premiera zapis ten nie będzie dyskryminujący wobec homoseksualistów oraz nie doprowadzi do wzrostu homofobii w gruzińskim społeczeństwie, a będzie odzwierciedlał tradycyjne wartości Gruzinów. Dodał, że prawa mniejszości seksualnych chronione są za pomocą ustawy antydyskryminacyjnej. Co ciekawe, szef rządu powiedział, że w następnych kilku latach siedziba parlamentu nie zostanie przeniesiona z Kutaisi do Tbilisi. Obecnie posiedzenia plenarne odbywają się w nowym budynku w Kutaisi, a posiedzenia komisji parlamentarnych w starym budynku w stolicy.

 

Republikanie się sypią

Przedstawiciele partii Nasza Gruzja-Wolni Demokraci nie dostali się do parlamentu, a z ugrupowania – do niedawna jednego z czołowych – odeszli jego liderzy. Podobne problemy ma inna liberalna i prozachodnia siła: Partia Republikańska. Postanowił wystąpić z niej jej nieformalny lider i spiker parlamentu w kończącej się kadencji Dawid Usupaszwili (formalnie przewodniczącym Republikanów Usupaszwili był w latach 2005-2013, jego następczynią została następnie Chatuna Samnidze). Polityk ogłosił, że jego decyzja wynikała z rozbieżności zdań wewnątrz partii co do jej dalszych działań po przegranych wyborach. Zapowiedział pozostanie w polityce, w opozycji do obecnych władz. Zaprzeczył jakoby miał objąć jakiekolwiek stanowiska państwowe (pojawiły się spekulacje, że mógłby zostać sędzią Sądu Konstytucyjnego). W przeciągu najbliższych dwóch-trzech miesięcy zamierza prowadzić konsultacje polityczne i nie wykluczył powołania nowej partii. Poinformował, że nowe ugrupowanie nie będzie – wbrew pojawiającym się głosom – tworzone pod patronatem prezydenta Giorgiego Margwelaszwilego. Za Usupaszwilim z ugrupowania do tej pory odeszli: jego małżonka i była minister obrony Tinatin Chidaszeli, były minister ds. pojednania i równości społecznej Paata Zakareiszwili, były wiceminister ds. rozwoju regionalnego i infrastruktury Tengiz Szergelaszwili oraz deputowani odchodzącej legislatywy Wachtang Chmaladze, Pridon Sakwarelidze i Nodar Ebanoidze. Republikanie w wyborach uzyskali zaledwie 1,55 procent poparcia.

Nie ustają również spekulacje na temat politycznej przyszłości niektórych byłych liderów Wolnych Demokratów. Ponoć Wiktor Dolidze może w nowym rządzie zająć fotel ministra ds. integracji europejskiej i euroatlantyckiej.

***

Druga tura przyniosła wynik zgodny z oczekiwaniami. W najbliższych tygodniach będą trwały przetasowania na szczytach nowej-starej władzy: zarówno jeśli chodzi o skład rządu, jak i kierownictwo nowego parlamentu. GM-DG ma pełnię władzy (posiada większość konstytucyjną), a opozycja jest słaba i pogrążona w kryzysie – w podzielonym ZRN nie ustają napięcia, Republikanie i Wolni Demokraci się de facto rozpadli. Najbliższe miesiące pokażą, jak rozwinie się sytuacja: bądź partia rządząca wykorzysta silny mandat wyborczy do dalszego reformowania kraju (wzmacnianie gospodarki i instytucji państwowych), badź pojawią się lub wzmacniane będą niepokojące tendencje.

Jedynowładztwo Marzycieli może generować pewne niebezpieczeństwa: dalsze nieformalne sterowanie krajem z tylnego siedzenia przez Bidzinę Iwaniszwilego, tendencje autorytarne (pokusa sposobu myślenia, jakie charakteryzowało liderów ZRN w końcowej fazie ich rządów: nie trzeba się z nikim liczyć”, wiemy wszystko najlepiej”), stagnacja gospodarcza czy powolne, lecz ciągłe wzmacnianie prorosyjskiego kierunku w polityce zagranicznej. Pojawiają się już głosy, że Tbilisi zgodzi się na przywrócenie stosunków dyplomatycznych z Moskwą, rezygnując z postulatu cofnięcia przez Rosję decyzji o uznaniu niepodległości Abchazji i Osetii Południowej.

Gruzja wkracza w kolejną, nie mniej ciekawą od poprzednich, fazę swojej transformacji. Trudno orzec, czy czeka nas powtórka z autorytarnej drugiej kadencji ZRN, czy wzmacnianie gruzińskiej demokracji.

 

Wojciech Wojtasiewicz

 

Polecamy także inne artykuły autora:

Walka o konstytucyjną większość: Gruzińskie Marzenie-Demokratyczna Gruzja w drugiej turze wyborów parlamentarnych powalczy o większość konstytucyjną. Posiadając ją, będzie mogło między innymi odwołać niesprzyjającego prezydenta i przenieść parlament.


Powrót
Najnowsze

Bariera nieufności

23.03.2017
Zbigniew Rokita Michał Potocki
Czytaj dalej

Niezrozumiany nacjonalizm

21.03.2017
Marek Wojnar
Czytaj dalej

Jedyna słuszna wykładnia ukraińskiego nacjonalizmu

21.03.2017
Adam Balcer
Czytaj dalej

Spotkanie wokół książki „Dysydenci. Nieuleczalnie nieposłuszni”

21.03.2017
NEW
Czytaj dalej

Akcja #adwokacinagranicy

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

Dziadowie, ojcowie i synowie

20.03.2017
Kaja Puto
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu