Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Republika Szeryf
2016-12-13
Piotr Oleksy

Naddniestrze ma nowego prezydenta. Parapaństwem rządzić będzie jednak nie on, a dwóch biznesmenów z tylnego siedzenia.

Nowym prezydentem nieuznanej Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej zostanie Wadim Krasnosielski – obecny przewodniczący Rady Najwyższej i były minister spraw wewnetrznych. Kandydat wspierany przez holding Szeryf już w pierwszej turze pokonał urzędującego prezydenta Jewgienija Szewczuka. Na Krasnosielskiego zagłosowało 62,3 procent wyborców, z na dotychczasowego przywódcę – 27,38 procent. Frekwencja w wyborach wyniosła 59,16 procent.



Porządku nie było

Kampania wyborcza była tym razem niezwykle ostra. Kandydaci oskarżali się wzajemnie o wszystko co najgorsze. Ze strony Krasnosielskiego padła nawet zaowalowana groźba kary więzenia dla urzedującego prezydenta. Jewgienij Szewczuk straszył Naddniestrze wizją całkowitego zawłaszczenia republiki przez holding Szeryf. Miał nadzieję, że uda mu się wywalczyć drugą turę. Przeliczył się.

Żegnający się z urzedem Szewczuk został prezydentem Naddniestrza dość niespodziewanie. Przed wyborami w 2011 roku wiele wskazywało na to, że kończy sie epoka Igora Smirnowa – twórcy parapaństwa, który przez dwadzieścia lat sprawował urząd prezydenta. Rosja oficjalnie postawiła wtedy na kandydata wspieranego przez Szeryfa. Udział w wyborach zapowiedział jednak również Szewczuk – były przewodniczący parlamentu i były szef partii Obnowljenie (politycznego ramienia Szeryfa), wtedy silnie skonfliktowany ze swym niedawnym środowiskiem. Wyborcy nie chcieli już dłużej widzieć Smirnowa u władzy, marionetkowy kandydat Kremla i Szeryfa równiez ich nie przekonał. Młody Szewczuk zdawał się być z kolei nadzieją na modernizację i walkę z korupcją. Jego ówczesne hasło, które prędko stało się przedmiotem licznych żartów, brzmiało: „Bedzie porządek!".

Szewczuk przyszedł do władzy bez politycznego zaplecza. Najważniejsze urzędy obsadzał znajomymi, którym wyraźnie brakowało kompetencji. Głównym problemem Naddniestrza już wtedy była sytuacja gospodarcza i wywoływana przez nią masowa emigracja. Dawny system gospodarczy, oparty na dużych poradzieckich fabrykach, wyczerpał się. Co gorsze, handel czy usługi były w dużej mierze zmonopolizowane przez Szeryfa. Szewczuk miał wybór: zachować władzę polityczną, niezalezność w polityce zagranicznej i kontrolę nad najważniejszymi instytucjami w państwie oddając gospodarkę Szeryfowi lub spróbować sięgnąć po władzę totalną, przejmując interesy Szeryfa. Wybrał to drugie.



Trudno to wybaczyć

Ostatnie pięć lat w naddniestrzańskiej polityce to czas nieustannej walki prezydenta z holdingiem Szeryf, który kontrolowałparlament. Na półmetku kadencji prezydenta dwóm stronom udało się osiągnąć chwilowy kompromis, co sugerowało, że być może adwersarze zdecydowali się na podział tortu (pierwszy z wymienionych wariantów). Im bliżej było jednak do listopada 2015 roku i kolejnych wyborów parlamentarnych, z tym większą siłą powracał antagonizm. Otwarta wojna rozpoczęła się w przededniu wyborów do Rady Najwyższej. Tę bitwę wyraźnie wygrał Szeryf – kontrolowana przez holding partia Obnowljenie zdobyła prawie dwie trzecie miejsc w parlamencie.

W międzyczasie Naddniestrze pogrążyło się w głębokim kryzysie gospodarczym. Z największej w regionie fabryki – huty stali w Rybnicy – wycofał się inwestor, którym był rosyjski oligarcha Uliszer Usmanow. Fabryka od kilka lat ledwo zipiała. Spadek kursu ukraińskiej hrywny i mołdawskiego leja uderzył w naddniestrzański eksport. Coraz bardziej uwidaczniały się wieloletnie popełniane błędy w zarządzaniu, jasnym było również, że system budżetowy jest dziurawy – do kasy państywowej nie trafia tyle pieniędzy, ile powinno.

By ratować sytuację, Szewczuk zdecydował się na krok, którego Naddniestrzanie nie wybaczą mu chyba już nigdy – obciął pensje pracowników budżetowych o 30 procent. Ludziom tym udało się utrzymać tylko dzięki krewnym pracującym za granicą oraz sztucznie podtrzymywanemu, wysokiemu kursowi rubla naddniestrzańskiego (umożliwiało to tańsze zakupy w Mołdawii i na Ukrainie).

O kryzys gospodarczy prezydent oskarżał wrogów zewnętrznych (Zachód i kontrolowaną przez niego Ukrainę) oraz „monopolistę", czyli Szeryfa. Holding miał nie odprowadzać należnych podatków, wyciągnięto na jaw również (podobną do mołdawskiej, lecz mniejszą) aferę bankową. Z drugiej strony jednak, na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi ujawniono, że część pieniądzy płaconych przez obywateli i przedsiębiorstwa za gaz, który Tyraspol otrzymuje od Rosji za darmo, nie zasila budżetu państwa. Zamiast tego giną na kontach kolejnych spółek córek. Prezydenta oskarżono więc nie tylko o działanie na szkodę państwa, ale i przywłaszczanie rosyjskiej pomocy dla Naddniestrza.



Nowy-stary porządek

Większość Naddniestrzan nie ma wątpliwości, że Wadim Krasnosielski nie jest samodzielnym liderem. Jeszcze rok temu wielu z nich mogło nie wiedzieć o jego istnieniu – kto by pamiętał byłego szefa MSW z czasów Smirnowa. Od wyborów do Rady Najwyższej z 2015 roku, po których został jej przewodniczącym, konsekwentnie budowano jego wizerunek jako godnego zaufania i poważnego lidera, nie wdającego się w poniżające, polityczne gierki. Znakomita większość wyborców głosowała jednak przeciwko Szewczukowi, nie za Krasnosielskim. Oczywistym było, że dotychczasowy prezydent zupełnie nie ma pomysłu na dalszy rozwój parapaństwa, że przede wszystkim dba o własny interes. Poza tym, nerwowy Szewczuk, co rusz zwalniając kolejnych urzędników i szefów państwowych instytucji, naraził się wielu ludziom w niewielkim Naddniestrzu.

Dziś wpewnym sensie w Naddniestrzu powraca stary porządek gospodarczo-polityczny. Parapaństwo stworzone przez dyrektorów radzieckich fabryk zostaje w pełni przejęte przez współczesny holding. Elita gospodarcza będzie więc znów kontrolować instytucje państwowe, co pozwoli jej dalej rozwijać własne interesy. Tym razem jest to jednak zupełnie inna elita – w miejsce „czerwonych dyrektorów" przyszli menadżerowie w średnim wieku, którzy biznesowe szlify zdobywali w bandyckich latach dziewięćdziesiątych.

Szeryf jest kontrolowany przez dwóch biznesmenów (czy też oligarchów): Wiktora Guszana i Iliję Kazmały. Faktycznie to oni bedą rządzić nieuznaną republiką z tylnego siedzenia. W pierwszym okresie może to przynieść pewną stabilizację w regionie. Przede wszystkim zakończy sie wyniszczająca wojna wewnętrzna, na której traciło naddniestrzańskie społeczeństwo. Relacje z Mołdawią i Ukrainą nie będą już raczej wykorzystywane na użytek walk z polityczną konkurencją w kraju, jak to bywało za czasów Szewczuka. Szeryfowi łatwiej będzie dogadywać się z Kiszyniowem i Kijowem w sprawach gospodarczych czy technicznych.

Nie zmienią się natomiast dwie najważniejsze siły napędowe naddniestrzańskiej de facto państwowości: prorosyjskość i dążenie do utrzymania niezależności Naddniestrza od sąsiadów.



Piotr Oleksy jest adiunktem w Instytucie Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie, współpracuje z „Nową Europą Wschodnią".

 

Wykorzystane zdjęcie: TheFlyingDutchman (cc by 3.0) commons.wikimedia.org

 


Polecamy inne artykuły autora: Piotr Oleksy
Powrót
Najnowsze

„Białoruś: zmiany w polityce i nowe możliwości wpływu”

11.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Rosyjskie kino w polskich miastach!

08.12.2017
NEW
Czytaj dalej

Trzecia siła

04.12.2017
Serhij Szebelist z Połtawy
Czytaj dalej

Gra w Naddniestrze

30.11.2017
Piotr Oleksy
Czytaj dalej

Między sojuszem a rywalizacją

28.11.2017
Jakub G. Gajda
Czytaj dalej

Walka z Ukrainą i czasem

24.11.2017
Tadeusz Iwański
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu