Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Związku Radzieckiego nie będzie
2010-05-26
Witalij Portnikow
Kiedy podpisywano pierwsze dokumenty dotyczące rosyjsko-białoruskiej integracji, a Aleksander Łukaszenka tłukł kieliszki, napisałem do moskiewskiej „Nezawisimoj gaziety” tekst pod tytułem Związku Radzieckiego nie będzie. Od tamtej pory wielokrotnie można się było o tym przekonać. Właśnie nadarzyła się kolejna okazja.

Unia Celna miała powstać 1 lipca i zjednoczyć ekonomiczne wysiłki trzech krajów. O konieczności jej stworzenia której ciągle mówiono w ich stolicach, ale projekt nie wejdzie w życie w planowanym terminie. Przyznał to nawet Władimir Putin po petersburskich pertraktacjach premierów Rosji, Białorusi i Kazachstanu. Rosyjskiemu premierowi nie udało się przekonać białoruskiego partnera. Podczas negocjacji Siarhiej Sidorski twardo bronił stanowiska Aleksandra Łukaszenki, przekonanego, że Unia Celna jest niezgodna z cłami eksportowymi na ropę i produkty ropopochodne.

Także kazachska delegacja negowała część postulatów. Rosji pozostał więc prosty wybór: prowadzić rozmowy z Białorusią i Kazachstanem w nadziei, że Unia Celna powstanie do wiosny, albo zrezygnować z ustępstw na rzecz Białorusi i stworzyć dwustronny sojusz z Kazachstanem – w nadziei, że Mińsk wcześniej czy później do niego dołączy. Rosji zdawało się, że tak czy inaczej usatysfakcjonuje stronę kazachską, ale petersburskie rozmowy pokazały, że nie pójdzie tak łatwo.

Unii Celnej póki co nie będzie. „Póki co” oczywiście nie oznacza „nigdy”, ale wszystko ku temu zmierza. Okazało się, że stworzenie zdolnej do pracy wspólnoty ekonomicznej jest trudniejsze niż wykreowanie następnej wspólnej dekoracji na poradzieckiej przestrzeni. Tak będzie, dopóki Moskwa nie zacznie postrzegać współpracy z byłymi radzieckimi republikami jako szansy na stworzenie obopólnie korzystnego modelu ekonomicznego, a nie jako budowy kolejnej „potiomkinowskiej wioski”, imitującej Związek Radziecki. Unia Celna zdaje się być taką wioską, ale niespodziewanie okazało się, że za jej budowę trzeba będzie zapłacić rosyjskimi interesami i pieniędzmi – prawdziwymi, a nie wirtualnymi, bo partnerzy chcą urzeczywistnić marzenia o stworzeniu alternatywnego Zachodu, żeby poprawić jakość swojego życia, a nie demonstrować miłość i przyjaźń. Wymiana marzeń na pieniądze jest dla pokryzysowej Rosji niekorzystna, ale bez niej nie będzie Unii Celnej... Jeśli zaś Moskwa odważy się na sojusz wyłącznie z Astaną, to poradziecka integracja będzie wyglądała tragikomicznie. Oprócz praktycznie niedziałającego Związku Rosji i Białorusi powstałaby prawie tak samo martwa Unia Celna Rosji i Kazachstanu.

Następną ciekawą historią związaną z Unią Celną jest fakt, że niedawno rosyjski premier zaproponował przyłączenie się do projektu ukraińskiemu prezydentowi. Wiktor Janukowycz wyjaśnił, że tego typu decyzję podejmie tylko wtedy, gdy wszystkie trzy kraje planujące nowy sojusz zostaną członkami WTO. Moskwa przyjęła ukraińskie deklaracje z drwiącym uśmiechem, nawet ukraińska opozycja stwierdziła, że Kijów szuka sposobu na dołączenie do Unii Celnej pod jakimś szczególnym pretekstem. Teraz pojawia się pytanie, z jakim żądaniem miałaby wystąpić Ukraina, skoro Rosja chce mieć preferencyjne warunki naftowe, a Białoruś z Kazachstanem też mają swoje wymogi? Okazuje się, że formuła Janukowycza jest znacznie bardziej konkretna: trzeba przestać zakładać kolejne takie same organizacje i zacząć działać według zasad międzynarodowych. Gdyby Rosja i Kazachstan były już członkami WTO, byłoby im łatwiej się porozumieć i w ogóle nie musiałyby dogadywać się z Białorusią, której znaczenie ekonomiczne jest mizerne. Wówczas Białoruś też musiałaby pójść drogą tworzenia współczesnej gospodarki, wstąpić do WTO, a w przyszłości do Unii Europejskiej, nie do Związku Niepodległych Państw. Jednak gdy na drodze wszystkich tych naturalnych procesów staje marzenie o nowym Związku Radzieckim, trzeba za to płacić. Jeśli Rosja nie chce płacić, musi funkcjonować w otoczeniu dekoracji, a nie w symbiozie z przyjaciółmi i partnerami.

Witalij Portnikow

Przełożył Paweł Pieniążek

Polecamy inne artykuły autora: Witalij Portnikow
Powrót
Najnowsze

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

Wakacyjna promocja na prenumeratę roczną NEW!

16.06.2020
Czytaj dalej

Zderzenie pamięci

08.06.2020
Kristina Smolijaninovaitė
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu