Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Kryzys w partii Saakaszwilego
2017-01-05
Wojciech Wojtasiewicz

Zjednoczonemu Ruchowi Narodowemu grozi rozłam. Micheil Saakaszwili walczy o zachowanie swoich wpływów w głównej partii gruzińskiej opozycji, ale może mu się to nie udać.

 

Zapowiedziany na 20 stycznia kongres Zjednoczonego Ruchu Narodowego, największej gruzińskiej partii opozycyjnej, wzbudza ogromne emocje. Wewnątrz ugrupowania rywalizują dwa obozy. Pierwszy z nich chce wybrać nowego lidera, drugi domaga się, aby pod nieobecność Micheila Saakaszwilego partią nadal tymczasowo zarządzała sześćdziesięcioosobowa rada polityczna. Saakaszwili wobec utraty gruzińskiego obywatelstwa nie może oficjalnie być przewodniczącym partii politycznej w Gruzji.

 

Przeciąganie liny

Na czele pierwszej grupy stoi były sekretarz Narodowej Rady Bezpieczeństwa i niegdyś bliski współpracownik poprzedniego prezydenta, Gigi Bokeria: uważa on, że nowym przewodniczącym partii powinien zostać obecny szef klubu parlamentarnego, Dawid Bakradze. Frakcja ta twierdzi, że nie da się dłużej kierować ugrupowaniem z zagranicy, ponieważ lider potrzebny jest na miejscu. Z kolei na czele drugiej grupy stoi były prezydent i garstka deputowanych.

Micheil Saakaszwili oskarżył swoich wewnątrzpartyjnych przeciwników o zawarcie porozumienia z Bidziną Iwaniszwilim, nieformalnym liderem rządzącego Gruzińskiego Marzenia-Demokratycznej Gruzji. Wśród polityków ZRN pojawiły się głosy, że w partii szykuje się rozłam, a część przeciwników Saakaszwilego zamierza odejść do kanapowej partii, która w wyborach startuje zawsze w bloku ze Zjednoczonym Ruchem Narodowym – Europejskiej Gruzji.

Konflikt w ugrupowaniu rozpoczął się po przegranych przez nią wyborach parlamentarnych, które odbyły się w październiku zeszłego roku. Micheil Saakaszwili apelował o bojkot parlamentu z powodu rzekomego sfałszowania elekcji, natomiast Bokeria i Bakradze opowiadali się za objęciem przez reprezentantów ZRN mandatów deputowanych. Zwolennicy Saakaszwilego uważają, że partii bez niego będzie groził upadek.

Na razie przewagę ma grupa byłego prezydenta, której udało się przeforsować formułę kongresu z szeroką reprezentacją lokalnych działaczy (około 7 tysięcy delegatów zamiast 2 tysięcy, jak chciała druga strona). Dzięki temu frakcja Saakaszwilego będzie mogła liczyć na podjęcie korzystnych dla siebie decyzji, ponieważ były prezydent cieszy się sporym poparciem wśród lokalnych aktywistów.

Wszystko wskazuje na to, że planowany kongres ani nie wyłoni nowego kierownictwa partii, ani nie da jej nowego impulsu do działania, a może zakończyć się rozłamem i osłabieniem jedynej realnej siły opozycyjnej w Gruzji. Micheil Saakaszwili, mimo że przebywa na Ukrainie i rozpoczął walkę o władzę w tym kraju, nie zamierza tracić z pola widzenia ojczyzny i kontroli nad swoją partią, która w przyszłości może stanowić zaplecze dla jego powrotu do władzy.

 

Odejścia, powroty

To nie jedyne zmiany, jakie zachodzą na gruzińskiej scenie politycznej po wyborach parlamentarnych. Z życia publicznego wycofał się śpiewak operowy Paata Burczuladze, który zapowiedział powrót do działalności artystycznej. Nowym liderem jego dotychczasowego ugrupowania Państwo dla Ludzi został dwudziestoczteroletni Nika Maczutadze. Bez twórcy partii spodziewać się można, że pozostanie ona marginalnym bytem. Choć Państwo dla Ludzi typowane było na czarnego konia jesiennej elekcji, uzyskało jedynie 3,45 procent poparcia.

Możliwe, że z nowym projektem politycznym w lutym wystartuje były przewodniczący parlamentu i lider Partii Republikańskiej Dawid Usupaszwili. W nowym ugrupowaniu mieliby się znaleźć dawni Republikanie oraz osoby dopiero wchodzące do polityki. Partia Republikańska w niedawnej elekcji do gruzińskiej legislatywy uzyskała zaledwie 1,55 procent głosów.

Z kolei były lider Forum Narodowego Gubaz Sanikidze (w zeszłej kadencji partia wchodziła w skład koalicji rządzącej Gruzińskie Marzenie, a w październikowych wyborach uzyskała zaledwie 0,73 procent głosów) postanowił dołączyć do ugrupowania Nino Burdżanadze Ruch Demokratyczny-Zjednoczona Gruzja.

Nie samym winem żyje człowiek

W połowie grudnia ubiegłego roku nowy gruziński parlament powołał komisję konstytucyjną, której zadaniem będzie opracowanie poprawek do ustawy zasadniczej: ma na to czas do końca kwietnia. Rewizja konstytucji ma być zasadnicza. Analogiczna komisja działała w legislatywie poprzedniej kadencji, jednak jej prace, kilkukrotnie przedłużane, zakończyły się fiaskiem. Na jej czele stanął przewodniczący parlamentu Irakli Kobachidze, a w jej skład weszły siedemdziesiąt trzy osoby – przedstawiciele partii politycznych (parlamentarnych i pozaparlamentarnych), rządu, republik autonomicznych (Adżarii i Abchazji), sądów, instytucji państwowych (między innymi Narodowego Banku Gruzji, Biura Audytu Państwowego), organizacji pozarządowych oraz eksperci.

Od lat skonfliktowany z rządzącą partią prezydent Giorgi Margwelaszwili postanowił jednak, że w komisji nie zasiądą jego przedstawiciele. Decyzja spotkała się z niezadowoleniem Gruzińskiego Marzenia-Demokratycznej Gruzji. Jego przedstawiciele wyrazili nadzieję, że głowa państwa zdecyduje się jednak na zaangażowanie w prace komisji swoich reprezentantów. Margwelaszwili forsował pomysł, aby komisji współprzewodniczył on, premier i przewodniczący parlamentu. Ta koncepcja została odrzucona przez partię rządzącą. Prezydent uznał więc, że komisja w proponowanym formacie nie będzie cieszyła się wystarczającym politycznym zaufaniem i nie będzie posiadała odpowiedniej legitymizacji.

Pierwszy konflikt na linii prezydent-partia rządząca w nowej kadencji parlamentu odnowił spekulacje na temat skrócenia kadencji głowy państwa. Były przewodniczący parlamentu Dawid Usupaszwili stwierdził, że Giorgi Margwelaszwili mógłby zrezygnować z urzędu w razie wprowadzenia do znowelizowanej konstytucji zapisu o pośrednich wyborach prezydenta (przez parlament). Mogłoby to nastąpić jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów, tak aby elekcja mogła się odbyć na starych zasadach. Według Usupaszwilego scenariusz taki mógłby zostać zrealizowany w czerwcu bieżącego roku.

***

Nowy rok przynosi dla Gruzji w większości zmartwienia. Lari nadal słabnie (od listopada 2014 roku gruzińska waluta straciła na wartości 56 procent), wzrost PKB jest niższy niż zakładano (do listopada 2016 roku wyniósł 2,4 procent zamiast zakładanych 3 procent), kolejni liderzy ugrupowań opozycyjnych wycofują się z życia publicznego, a największa partia opozycyjna trwa w poważnym kryzysie, który może skończyć się jej rozpadem. Jedynymi pozytywnymi sygnałami są dane dotyczące wzrostu liczby turystów i sprzedaży wina za ubiegły rok.



Wojciech Wojtasiewicz

 

Wykorzystane zdjęcie: European People's Party (CC BY 2.0) flickr.com


Polecamy inne artykuły autora: Wojciech Wojtasiewicz
Powrót
Najnowsze

Front północny

22.11.2017
Paweł Kost Wołodymyr Kopczak
Czytaj dalej

Polskie kino w Azji Centralnej

22.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Zawrót głowy od sukcesów?

21.11.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu