Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Niespodziewana wiktoria
2017-01-16
Karol Bijoś

Na Litwie zaprzysiężono nowy gabinet. Zwycięzca niedawnych wyborów jest zaskoczony wygraną i wydaje się nie do końca przygotowany do rządów. Co oznacza to dla Litwy oraz jej stosunków z Polską?

Związek Chłopów i Zielonych (LVŽS), który wygrał październikowe wybory parlamentarne na Litwie, w listopadzie podpisał umowę koalicyjną z Litewską Partią Socjaldemokratyczną (LSDP). Na jej podstawie zaprzysiężono rząd premiera Sauliusa Skvernelisa. W liczącym 141 miejsc sejmasie LVŽS posiada 59 głosów, a jej koalicjant LSDP – trzecia siła w parlamencie – 19. Przed gabinetem stoi wiele wyzwań.

 

Posłowie last minute

Związek Chłopów i Zielonych jeszcze na dwa miesiące przed wyborami nie miał obsadzonych miejsc na listach wyborczych, co dawało możliwość „wskoczenia" na jego listy w trybie last minute. Skala zwycięstwa LVŽS zaskoczyła nawet władze samego ugrupowania, które nie spodziewało się wygranej i było zupełnie nieprzygotowane do rządzenia. Partia prezentowała w kampanii wyborczej antyestablishmentową i populistyczną retorykę, zapowiadała powołanie rządu specjalistów i ograniczenie liczby ministerstw (na liście zagrożonych resortów znalazło się między innymi Ministerstwo Energii). Jednym z pierwszych postulatów w 2017 roku był projekt zmniejszenia liczby posłów ze 141 do 101 (oficjalnie ze względu na związany z emigracją spadek liczby ludności). O tym, jak bardzo „odpolityczniony" został nowy sejm, świadczy chociażby fakt, że nowym marszałkiem został Viktoras Pranckietis. To dziekan mieszczącego się pod Kownem rolniczego Uniwersytetu im. Aleksandrasa Stulginskisa. Kariera polityczna Pranckietisa jest krótka, do tej pory zasiadał tylko w radzie obwodu kowieńskiego.W Litewskim sejmasie najważniejszym rozgrywającym jest Ramūnas Karbauskis, lider partii LVŽS (ponownie wybrany na to stanowisko 7 stycznia). Na zjeździe ugrupowania mówił o jegoproblemach, podkreślał, że przed wyborami samorządowymi należy znaleźć więcej profesjonalistów i ludzi kompetentnych do zajmowania stanowisk publicznych. Większość z obecnych parlamentarzystów Związku Chłopów i Zielonych zawdzięcza swoje miejsca w izbie właśnie jemu i to on będzie przewodził wszelkim działaniom ugrupowania w parlamencie – formalnie nie pełniąc żadnej eksponowanej funkcji w rządzie czy legislatywie.

 

Scena przebudowana

Na czele koalicyjnego gabinetu stanął najpopularniejszy litewski polityk: w sondażach prześciga nawet prezydent Dalię Grybauskaitė – to Saulius Skvernelis. W rządzie Algirdasa Butkevičiusa (właśnie ustąpił) Skvernelis zajmował przez półtorej roku stanowisko ministra spraw wewnętrznych, na które nominowała go partia Porządek i Sprawiedliwość Rolandasa Paksasa (ugrupowanie osiągnęło jesienią słaby wynik, ledwie przekraczając próg wyborczy). Jego kandydatura została wówczas zaakceptowana przez Grybauskaitė, od konfliktów z którą zresztą nie stronił. Skvernelis zdecydował się startować w październikowych wyborach wraz z LVŽS pod warunkiem wprowadzenia na listy kilku „swoich" ludzi.

Nowy techniczny rząd Skvernelisa może napotkać na swojej drodze sporo problemów. Po pierwsze, nowy gabinet nie posiada zaplecza politycznego. Po drugie, sytuację komplikować mogą próby usamodzielnienia się bądź premiera, bądź któregoś z ministrów. Choć na razie nic nie wskazuje na to, że stosunki rządzącego z tylnego siedzenia Karbauskisa i Skvernelisa się popsują, premier – kierując się swoją popularnością – może pokusić się o stworzenie nowej siły politycznej. Wiele zależy od wyników pracy nowego rządu oraz charyzmy szefa gabinetu.

Dzięki swej pewnej pozycji Karbauskis może wzmocnić władzę ustawodawczą kosztem wykonawczej, co zresztą zapowiedział już po wyborach. Próba przeniesienia ośrodka decyzyjnego do parlamentu – nawet przy wiernopoddańczej postawie premiera – będzie jednak o tyle trudna, że wywoła konflikt z panią prezydent. Póki co zarówno Karbauskis, jak i Skvernelis unikają sporów z Grybauskaitė.

Relacje na linii Karbauskis-Skvernelis-Grybauskaitė nie będą jedyną kwestią przyciągającą uwagę obserwatorów w kolejnych miesiącach. Wiosną czekają nas wybory szefów dwóch czołowych partii: konserwatywnej oraz socjlademokratycznej. Konserwatywny Związek Ojczyzny Litewscy – Chrześcijańscy Demokraci (TS-LKD) – sprawujący rządy w latach 2008-2012 – poniósł podczas ostatnich wyborów sromotną porażkę w okręgach jednomandatowych i tym samym zaprzepaścił szansę na wygraną (stało się tak mimo zwycięstwa ugrupowania w wyborach z list partyjnych). Dotychczasowy lider Gabrielius Landsbergis może nie utrzymać swojej pozycji. Z kolei w Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej niemal na pewno z funkcji przewodniczącego ustąpić będzie musiał dotychczasowy premier, Algirdas Butkevičius (który, choć zapowiedział, że w kolejnych wyborach nie wystartuje, często zmienia zdanie).

 

Co z tą Polską i z tą Litwą?

Jak zmienią się relacje z Warszawą? Eurosceptyczny rząd w Polsce raczej nie będzie zachęcał Litwy do współpracy na polu eurointegracji, a wiele projektów, na których zależy Wilnu, zakłada właśnie pełne „połączenie" krajów bałtyckich z resztą Unii. Na razie strona litewska zapewnia, że rząd Skvernelisa gotowy jest na nowe otwarcie w relacjach z Polską. Linas Linkevičius, który kontynuje pracę na stanowisku ministra spraw zagranicznych (z nominacji socjaldemokratów), po spotkaniu 13 stycznia z sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP Krzysztofem Szczerskim, zapowiedział, że Litwa relacje z Polską widzi jako strategiczne partnerstwo, a on sam zrobi „wszystko co możliwe", aby poprawić stosunki bilateralne.

Czy Warszawa będzie gotowa do prowadzenia dialogu? Przekonamy się prawdopodobnie po 20 stycznia, gdy Linkevičius złoży w Polsce wizytę roboczą. Niestety, może się okazać, że rząd Beaty Szydło nie jest gotowy na taki krok. Dla litewskiej racji stanu najważniejsza pozostaje harmonizacja całego systemu energetycznego, ale pozostaje tu kilka problematycznych kwestii. Nurtuje między innymi pytanie o zasadność planowanej budowy mostów energetycznych Lit-Pol Link 2 w kontekście budowy elektrowni atomowej w Ostrowcu na Białorusi i rozmów wicepremiera Mateusza Morawieckiego o kupnie taniej energii od Mińska. Istotną rolę w stosunkach bilateralnych odegra również budowany przez Gaz-System S.A. i Amber Grid AB przy wsparciu środków unijnych gazociąg łączący nasze kraje. Energetyka jest dla stosunków polsko-litewskich kluczowa i jeśli Polska nie odpowie pozytywnie na litewskie propozycje może okazać się, że Wilno zmuszone będzie przeorientować swoją politykę energetyczną tak, aby realizować podobne projekty ze Szwedami.

Na pozycję międzynarodową Litwy wpływu nie powinny mieć biznesowe powiązania Karabauskisa z Rosjanami czy przeszłość byłej przewodniczącej rządzącej LVŽS Kazimiery Prunskienė. Skvernelis i Grybauskaitė będą w sferze polityki zagranicznej raczej zgodni i dopóki oni dzierżą stery, Litwie nie grozi prorosyjski zwrot.

 

Karol Bijoś jest absolwentem Studium Europy Wschodniej UW, studiował na Państwowym Uniwersytecie w Sankt Petersburgu i Uniwersytecie w Kalkucie. Były prezes Stowarzyszenia Forum Młodych Dyplomatów oraz koordynator projektu Young Election Observers realizowanego dzięki wsparciu EU-Russia Civil Society Forum. Celem projektu jest propagowanie idei obserwacji wyborczej.

Autor serdecznie dziękuje za pomoc w przygotowaniu materiału profesorowi Andrzejowi Pukszto oraz Juliusowi Lizunasowi.

 

Wykorzystana fotografia: Ted (cc by 2.0) commons.wikimedia.org


Polecamy inne artykuły autora: Karol Bijoś
Powrót
Najnowsze

Front północny

22.11.2017
Paweł Kost Wołodymyr Kopczak
Czytaj dalej

Polskie kino w Azji Centralnej

22.11.2017
NEW
Czytaj dalej

Zawrót głowy od sukcesów?

21.11.2017
Marcin Kaczmarski
Czytaj dalej

Żyliśmy jak ludzie wolni. Rozmowa z Siergiejem Kowalowem

17.11.2017
Marek Radziwon Siergiej Kowalow
Czytaj dalej

Nowe otwarcie?

15.11.2017
Antoni Radczenko
Czytaj dalej

Czeczeński stalinizm

13.11.2017
Artiom Filatow Elena Miłaszina
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu